pexels-photo-933142

5 prawnych mitów na temat praw autorskich

Prezentujemy pięć prawnych mitów związanych z prawem autorskim.

1. Ściąganie utworów objętych prawem autorskim z internetu jest karalne.

Gdy mówimy o rozpowszechnianiu utworów chronionych prawami autorskimi (filmów, muzyki, etc.) w internecie musimy rozważyć dwa aspekty – ściąganie ich (i wykorzystywanie) oraz udostępnianie. Zgodnie z prawem autorskim i prawach pokrewnych, definiującym prawo dozwolonego użytku, wykorzystywanie już rozpowszechnionego utworu jest dozwolone w zakresie tzw. użytku osobistego. Oznacza to, że mamy prawo pobrać z internetu utwór i zapoznać się z jego treścią samodzielnie. W dalszej części, przepis ten daje nam także prawo do udostępnienia go dalej osobom znajdującym się z nami w związku osobistym, definiowanym jako stosunek pokrewieństwa, powinowactwa lub inny stosunek towarzyski (związek ten jest ustalany na potrzeby każdej sprawy). Warto pamiętać, że przepis ten dotyczy jedynie utworów już rozpowszechnionych, a więc tych po publicznej premierze. Jeśli ściągniemy i obejrzymy film czy piosenkę przed premierą – naruszamy prawa autorskie. Istotne jest także to, że gry i programy komputerowe nie podlegają prawu dozwolonego użytku.

Inaczej wygląda udostępnianie przez internet utworów osobom trzecim, nieznanym nam osobiście – takie działanie nie jest dozwolone. Może ono wiązać się z daleko idącymi konsekwencjami cywilnoprawnymi (konieczność naprawienia szkody poniesionej przez autora, wydania uzyskanych korzyści czy publikacji oświadczenia o określonej treści). W najbardziej rażących sytuacjach, osobom bezprawnie rozpowszechniającym cudzy utwór grozi odpowiedzialność karna nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

WAŻNE!
Tak zwane “ściąganie plików z torrentów”, czyli korzystanie z technologii peer to peer, nigdy nie mieści się w ramach dozwolonego użytku. Ta technologia została zaprojektowana tak, że ściągając każdy plik, jednocześnie automatycznie udostępniasz go innym użytkownikom, którzy w tym samym czasie chcą go ściągnąć. Tym samym nie tylko używasz, ale i rozpowszechniasz utwór chroniony prawem autorskim majątkowym. W tej sytuacji możesz spodziewać się konsekwencji prawnych.

2. Nielegalne udostępnienie jednej piosenki czy filmu może mnie kosztować setki lub nawet miliony złotych

Choć przypadki odszkodowań sięgających setek tysięcy dolarów za udostępnienie kilku utworów są znacznie częściej spotykane w systemie prawa amerykańskiego, jest jednak możliwe, by zostało ono zasądzone w takiej wysokości także w Polsce. Zgodnie ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, szkoda wyrządzona poprzez naruszenie autorskich praw majątkowych (a takim działaniem będzie m. in. rozpowszechnianie utworów z naruszeniem praw osób trzecich) powinna zostać naprawiona w wysokości, którą autorowi uda się wykazać przed sądem lub poprzez zapłatę dwukrotności wynagrodzenia, które zwykle należy się za korzystanie z utworu tego rodzaju Oznacza to, że w razie popełnienia takiego naruszenia, możemy być zobowiązani do naprawienia szkody faktycznie poniesionej przez osobę, której przysługują majątkowe prawa autorskie, ewentualnie do zapłaty sumy dwa razy wyższej niż byłaby należna za wykorzystanie utworu, gdybyśmy mieli do niego prawo. Jeśli udostępniliśmy więc film kilku osobom, strata (a przez to należne odszkodowanie), nie będzie wielka. Jeśli jednak utwór ściągnęły od nas setki albo tysiące osób, to należność, do której zapłaty będziemy zobowiązani, może lawinowo wzrosnąć. Należy mieć jednak na uwadze, że stanie się tak tylko wówczas, gdynasze naruszenie będzie możliwe do udowodnienia.

Nie można również zapominać, że Sąd może nakazać osobie, która naruszyła majątkowe prawa autorskie publikację ogłoszenia w prasie, co może powodować dodatkowe koszty.

3. Fotografie i obrazki wyszukane w internecie mogę bez przeszkód wykorzystać na swojej stronie www

Należy pamiętać, że wszystko, co wypełnia definicję utworu, a więc każdy „przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia” (czyli muzyka, film, serial, zdjęcie, program komputerowy, książka i wiele innych) jest przedmiotem osobistych i majątkowych praw autorskich. Wykorzystując cudze utwory – fotografie i grafiki – musimy pamiętać, by tych praw nie naruszyć.

Na wstępie należy rozróżnić dwa rodzaje praw autorskich przysługujących twórcy – są to po pierwsze prawa osobiste, a więc związane bezpośrednio z jego osobą, akcentujące więź pomiędzy artystą a wytworzonym przez niego utworem. Drugie z nich to prawa majątkowe, dotyczące przede wszystkim możliwości.

Uszanowanie osobistych praw autora w takiej sytuacji wymaga od nas przede wszystkim podania jego imienia, nazwiska lub pseudonimu, którym się posługuje. Istotne kontrowersje budzić może także przerabianie czyjegoś utworu, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami, autor ma prawo do nienaruszalności jego formy.

Sytuacja staje się bardziej skomplikowana w przypadku praw majątkowych. Każdy autor ma prawo oczekiwać wynagrodzenia za wykorzystywanie (rozpowszechnianie) swojego utworu, przez co rozumie się również umieszczenie go na naszej stronie internetowej. Na szczęście nie oznacza Konieczności płacenia za skorzystanie z jakiejkolwiek grafiki. W rozwiązaniu tego problemu pomagają nam dwie instytucje prawne. Pierwsza z nich to tzw. domena publiczna, do której należą utwory, do których majątkowe prawa autorskie wygasły (w większości po 70 latach od śmierci autora) lub które nigdy nie były tymi prawami objęte. Druga z nich to tzw. otwarte licencje (jak GNU czy Creative Commons), w ramach których autorzy zgadzają się na darmowe wykorzystywanie i rozpowszechnianie swoich dzieł, o ile spełnione zostają określone warunki (najczęściej jest to – poza poszanowaniem praw osobistych – niewykorzystywanie utworu w celach zarobkowych).

4. Po zakupieniu programu komputerowego czy gry staję się jej właścicielem.

Rynek oprogramowania komputerowego wykształcił specyficzne podejście do kwestii praw autorskich, zgodnie z którym, co do zasady, zakup utworu (gry, programu, etc.), nie czyni nas właścicielem egzemplarza dzieła, a jedynie licencjobiorcą. Oznacza to, że kupując program nie stajemy się właścicielem jego egzemplarza (i związanych z tym faktem praw), a jedynie licencjobiorcą. Z tego powodu, nasze prawo korzystania z zakupionej gry czy programu podlega ograniczeniom wynikającym z umowy licencyjnej (EULA – end user licence agreement, z ang. umowa licencyjna z użytkownikiem końcowym). Sytuacja nabywcy (a właściwie licencjobiorcy) takiego programu jest znacznie gorsza niż właściciela jego egzemplarza – podmiot posiadający prawa autorskie może nadal, zgodnie z zasadami umowy licencyjnej, wpływać na zakres jego uprawnień, a nawet, w razie złamania zasad, pozbawić go możliwości wykorzystywania zakupionego software’u.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, prawa autorskie przysługują twórcy dzieła od chwili ustalenia treści utworu, przez co rozumie się jego uzewnętrznienie, nadanie mu skończonej formy, z którą mogą zapoznać się osoby trzecie. Następuje to automatycznie (innymi słowy „z mocy prawa”). Podkreślenia wymaga, że powstanie praw autorskich nie jest uzależnione od jakichkolwiek dodatkowych czynności podjętych przez twórcę – dzieło nie musi być nigdzie zarejestrowane, zgłoszone, nie jest również konieczne opatrzenie go znakiem „copyrighy” czy „registered”.

WAŻNE!

Warto pamiętać jednak, że ochrona prawnoautorska nie jest synonimem ochrony w ramach prawa patentowego czy prawa ochrony znaków towarowych lub wzorów przemysłowych. Stanowią one odrębne, zacznie bardziej skomplikowane systemu, mających znaczenie przede wszystkim w działalności ogromnych przedsiębiorstw, nie zaś indywidualnych twórców.

pexels-photo-207662 (1)

5 mitów dotyczących kryminalistyki

Mnogość seriali i filmów, dotyczących tematyki kryminalnej, w szczególności – pracy policji i techników kryminalistyki powoduje, że wydaje nam się, że o metodach śledczych wiemy wszystko. No właśnie – wydaje nam się. Czy efekt CSI ma wpływ również na Ciebie? Przekonaj się, czytając o pięciu najpopularniejszych mitach związanych z technikami pracy dochodzeniowej. Nie warto wierzyć we wszystko, co pokazują seriale kryminalne typu CSI!

1. Wykonane zdjęcie pozwala na niemalże nieskończoną obróbkę w celu uzyskania interesujących nas informacji, jak np. przybliżanie i obracanie.

Jest to jeden z najbardziej klasycznych przykładów życzeniowego myślenia o rzeczywistości pracy technika wykorzystywany przez scenarzystów seriali kryminalnych. Sytuacje, w których bohater pracuje nad zdjęciem np. samochodu sprawcy i przybliżając je wiele razy nie tylko odczytuje numer rejestracyjny, ale również dostrzega twarz sprawcy w lustrzanym odbiciu, zdarzają się zdecydowanie częściej, niż jest to możliwe w rzeczywistości. A przecież każda osoba posiadająca chociaż podstawowe informacje dotyczące fotografii (w szczególności – fotografii cyfrowej) wie, że każde zdjęcie wykonywane jest w określonej rozdzielczości, która, w ogromnym skrócie, oznacza ilość pikseli (punktów) z których się składa. Nawet bardzo czytelna fotografia oglądana w skali 1:1 traci na jakości im bardziej będziemy przybliżać – tak jak całość obrazu składa się często z kilku czy kilkunastu milionów punktów, to wycinek, który staramy się obejrzeć z bliska, może być już zbudowany jedynie z dziesiątek tysięcy. Taka jakość nie pozwala na dostrzeganie detali. Oczywiście istnieją aparaty o matrycach ogromnej rozdzielczości, robiące zdjęcia tak dokładne, że szczegóły pozostają widoczne nawet po wielokrotnym przybliżeniu, to z całą pewnością nie są one wykorzystywane w monitoringu miejskim ani nawet przez fotografów-hobbystów.

W serialach niejednokrotnie pojawia się nie tylko przybliżanie obrazu ze zdjęcia czy filmu z kamery, ale i jego obracanie. W tym przypadku nierealność takiego rozwiązania wydaje się nawet bardziej oczywista – obiektyw może rejestrować obraz jedynie z punktu, w którym się znajduje (podobnie jak nasze oko). Patrząc na obiekt z jednego miejsca nie jesteśmy w stanie zarejestrować, jak wygląda on z innej perspektywy – kamery i aparaty podlegają tym samym ograniczeniom. Warto też pamiętać, że jakość nagrań z większości kamer monitoringu miejskiego i telewizji przemysłowej pozostawia wiele do życzenia – rozpoznanie nagranej osoby, szczególnie przy złym oświetleniu, bardzo często jest całkowicie niemożliwe.

Podsumowując – fotografia cyfrowa i monitoring miejski dają śledczym znaczne możliwości działania. Jak każde rozwiązanie techniczne, podlegają one jednak istotnym ograniczeniom a ich możliwości nie są nieskończone.

2. Ślady linii papilarnych są łatwe do znalezienia na każdej powierzchni – dotknięcie przez sprawcę czegokolwiek na miejscu zdarzenia automatycznie pozwoli na jego identyfikację.

Daktyloskopia, czyli dziedzina dziedziny techniki kryminalistycznej zajmującej się badaniem śladów odcisków palców, bardzo często gości w serialach. Jej ocena jako narzędzia identyfikacji osób obecnych na badanym miejscu zdarzenia musi być zdecydowanie bardziej złożona niż przyjmują to autorzy scenariuszy. Z jednej strony, oczywiście, wykorzystanie tej metody znacznie ułatwia pracę śledczych – fakt, że odciski palców każdego z nas są niepowtarzalne, nieusuwalne i niezmienne, a jednocześnie że możemy je pozostawić na każdym dotykanym przedmiocie wielokrotnie umożliwiał stwierdzenie, że dana osoba przebywała w określonym miejscu lub dotykała danego przedmiotu, co następnie z sukcesem wykorzystywano w toku postępowania sądowego. Z drugiej jednak strony, oczekiwanie, że każdy sprawca pozostawi całkowicie odwzorowany ślad kilku palców lub wręcz dłoni, jest całkowicie nierealistyczne. Po pierwsze, ślady linii papilarnych odwzorowują się znacznie lepiej na niektórych powierzchniach (takich jak szkło, gładki plastik, lakierowane drewno, karoseria samochodu) niż na innych (ubrania, materia organiczna). Ponadto, dotykając rzeczy rękoma – w normalny, niewyreżyserowany sposób – stosunkowo rzadko przykładamy do czegokolwiek cały palec tak, by pozostawić pełne odbicie. Należy też pamiętać, że niektóre powierzchnie dotykane są bardzo często, nie przez jedną, a dziesiątki osób. Dlatego też czasem ujawnienie licznych odcisków palców uniemożliwi identyfikację któregokolwiek z nich. Warto więc wiedzieć, że praca technika zajmującego się daktyloskopią i identyfikacją osób na podstawie ich odcisków palców wymaga dużo cierpliwości, precyzji i spostrzegawczości. Nie zawsze, niestety, przynosi oczekiwane efekty. Daktyloskopia była jedną z pierwszych dziedzin techniki kryminalistycznej a jej zasługi dla rozwiązania niezliczonych spraw są nie do przecenienia. Nie możemy jednak zapominać, że nawet najlepszy technik jest w stanie w swojej pracy wykorzystać tylko ten materiał badawczy, który rzeczywiście można ujawnić.

3. Lekarz sądowy jest w stanie stwierdzić dokładny czas zgonu ofiary

Praca lekarza sądowego badającego zwłoki na potrzeby toczącego się postępowania jest bardzo skomplikowana. Warto wspomnieć, że w Polsce nie istnieje ktoś taki jak koroner – jego funkcję pełnią właśnie lekarze sądowi. W swojej pracy muszą oni zrealizować szereg stawianych mu przez śledczych zadań – wiele z nich jest trudnych, wymagających ogromnego doświadczenia i skrupulatnego działania. Jednym z pytań często stawianych przez prokuratora jest to dotyczące chwili zgonu – ma ona zwykle kluczowe znaczenie dla toczącego się postępowania i im precyzyjniej uda się ją określić, tym lepiej. Niestety, odpowiedź na to pytanie nie jest w praktyce łatwa. W celu oceny czasu zgonu biegły bada szereg naturalnych zmian zachodzących w ciele człowieka po śmierci – są to m. in. spadek temperatury ciała, obecność stężenia pośmiertnego (czyli „sztywność” ciała), plamy opadowe (powstające na skutek opadającej zgodnie z grawitacją krwi), a w szerszej perspektywie czasowej także procesy gnilne i rozkład ciała. Na podstawie tych obserwacji oraz przy uwzględnieniu warunków, w jakich zwłoki się znajdowały, biegły może oszacować, kiedy nastąpiła śmierć. należy jednak pamiętać, że im więcej czasu minęło od tego zdarzenia do momentu znalezienia zwłok i ich badania, tym mniej precyzyjna będzie ocena. Dla zwłok znalezionych mniej niż dobę od zgonu uda się określić ten moment z dokładnością co do kilku godzin, w przypadku gdy będzie to miesiąc – już co do dni lub nawet tygodni. Oczywiście ciągle trwają badania naukowe nad możliwością precyzyjnego szacowania chwili zgonu. Wykorzystuje się w nich również dorobek innych niż medycyna dziedzin nauki jak np. botanika czy entomologia (nauka o owadach pasożytujących w lub na zwłokach człowieka).

Również po śmierci ciało człowieka jest wyjątkowo skomplikowane. Pełne zrozumienie wszystkich zachodzących w nim procesów jest nadal niemożliwe. Odpowiednio przygotowany specjalista wykorzystując swoją wiedzę i najnowsze metody badawcze jest jednak w stanie istotnie pomóc śledczym.

4. Specjalista od badania śladów krwawych jest w stanie odtworzyć cały przebieg zdarzenia

Rola specjalisty z zakresu analizy śladów (lub plam) krwawych (z ang. BPA – blood pattern analysis) została drobiazgowo pokazana „Dexterze” – jednym z najpopularniejszych seriali kryminalnych pierwszej dekady XXI w. Jednak jego scenarzyści, mając zapewne na uwadze walory rozrywkowe swojego dzieła, skorzystali z wielu uproszczeń czy półprawd, tworzących zaburzony obraz tej dziedziny nauki. Dla wielu osób niezajmujących się bliżej kryminalistyką, ekspert badający krew na miejscu zbrodni jest w stanie odtworzyć precyzyjnie jej przebieg – ocenić, gdzie stali uczestnicy zdarzenia, jak się poruszali, jak przebiegała konfrontacja między nimi i, oczywiście, kto, z jaką siłą i w jaki sposób zadawał ciosy. W rzeczywistości, prawdziwa jest jedynie ta ostatnia część, i to też, niestety, tylko częściowo. Badanie śladów krwawych pozwala z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić sposób ich powstania – czy skapywały lub wytryskiwały bezpośrednio z rany, czy też oddzielały się od narzędzia, którym została ona zadana, jak również pod jakim kątem spadały na powierzchnię i z jaką siłą. Do ustalenia tego, specjalista wykorzystuje uważną obserwację oraz znajomość zasad fizyki płynów (a więc tego jak krew zachowuje się upadając na różne powierzchnie) i geometrii. Mając te informacje i łącząc je z innymi ustaleniami dokonanymi w toku śledztwa, można w pewnym przybliżeniu ustalić mechanizm, w jaki doszło do krwawienia i wykorzystać tę wiedzę do rekonstrukcji przebiegu zdarzenia. W dalszym ciągu jednak sytuacja, w której technik samodzielnie, wyłącznie na podstawie swoich badań, jest w stanie dojść do tego, kto był sprawcą, nadal pozostaje fantastyką.

Analiza śladów krwawych stanowi stosunkowo nową i bardzo specjalistyczną dziedzinę kryminalistyki. Jak każde narzędzie, odpowiednio wykorzystana może walnie przyczynić się do rozwiązania sprawy. Nie można jej jednak traktować jako cudownego rozwiązania wszystkich problemów jakie napotykają śledczy.

5. Praca technika kryminalistyki jest szybka, prosta i przyjemna

W trakcie trwającego 45 minut odcinka musi zostać popełniona zbrodnia, przeprowadzone dochodzenie, a sprawca ujęty. W takich warunkach twórcy seriali nie mają zbyt wiele czasu by pokazać nam jak w rzeczywistości wygląda praca techników kryminalistycznych, zarówno na miejscu zdarzenia, jak i potem, w laboratorium.

Oględziny miejsca zdarzenia nigdy nie trwają kilku czy kilkunastu minut. Wezwany technik nigdy nie wie co zastanie, nie jest również pewny, czy zbrodnia, której ślady widać na pierwszy rzut oka jest jedyną, która faktycznie została popełniona. Podręczniki taktyki kryminalistycznej uczą, że oględziny są czynnością jednorazową, tak więc każdy błąd czy niedopatrzenie popełnione w ich trakcie może już nigdy nie dać się naprawić. Przegapienie czy zatarcie jakiegoś śladu może uniemożliwić skazanie winnego lub, co gorsze, spowodować osadzenie osoby niewinnej. Z tego powodu, badanie nawet niedużego pomieszczenia często zajmuje kilka lub nawet kilkanaście godzin. W największych sprawach zdarzało się, że grupa kilkunastu czy kilkudziesięciu techników poświęcała wiele dni, by ujawnić i zabezpieczyć tysiące śladów.

Także praca z zacisza pracowni nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim – rzadko kiedy uzyskanie wyników badań wymaga jedynie wciśnięcia paru przycisków na komputerze czy drogiej maszynie. Dodatkowo, technicy, oprócz sytuacji wymagających wykorzystania specjalistycznego sprzętu, bardzo rzadko mają możliwość wysłania zabezpieczonych śladów „do laboratorium” i oczekiwania na wyniki – w większości sytuacji, rolę tego laboratorium pełnią sami, analizując chociażby ślady odcisków palców.

WAŻNE!

Nie miejmy złudzeń – praca technika kryminalistyki jest trudna i żmudna. Poza ogromną wiedzą, wymaga cierpliwości, skrupulatności i wytrzymałości psychicznej. Licząc na uzyskanie szybkich i widowiskowych rezultatów, bez konieczności zachowania najwyższej staranności pracy, prędzej zaszkodzimy śledztwu, niż pomożemy je rozwiązać.

justice-law-case-hearing-159832 (1)

5 rzeczy które musisz wiedzieć o korespondencji z sądu

Korespondencja z sądu, prokuratury, urzędu skarbowego czy policji nie należy do najbardziej pożądanych wiadomości w skrzynce pocztowej. Nie ma się jednak czego bać, o ile będziemy pamiętali o kilku ważnych kwestiach.

1. „Jak nie odbiorę awiza z sądu, to wszystko będzie dobrze”

Większość z nas z pewną dozą niepewności otwiera koperty, inni zaś profilaktycznie postanawiają żadnych listów z urzędów nie odbierać. Dlatego też na pozostawione awiza nie reagują i otrzymane powiadomienia najzwyczajniej wyrzucają. Trwają przy tym w przekonaniu, że pozwoli im to pozostać poza kręgiem zainteresowań organów ścigania czy innych państwowych podmiotów i nigdy oficjalnie nie zostaną o niczym powiadomieni, ani tym bardziej wezwani na przykład na przesłuchanie. Jest to jednak złudne przeświadczenie, które może skutkować poważnymi i trudnymi do odwrócenia konsekwencjami.

By przeciwdziałać takim nieuczciwym zachowaniom – które nadużywane mogłyby przecież sparaliżować kontakt państwa z obywatelem – stworzono kostrukcję doręczenia zastępczego poprzez „podwójną awizację”.

Mechanizm jest prosty:

  1. list jest nadany pod prawidłowy adres,
  2. listonosz dwukrotnie podejmie próbę zostawienia korespondencji, zostawiając tzw. “awizo” i wyznaczając każdorazowo termin 7 dni na zgłoszenie się po przesyłkę na poczcie,
  3. po upływie łącznie 14 dni przyjmuje się, że adresat zapoznał się z wysłaną wiadomością. Informacja o podjętej próbie musi być umieszczona w skrzynce pocztowej, w drzwiach czy innym widocznym miejscu przy wejściu na posesję.

WAŻNE!

Niezależnie od tego, czy ktoś odebrał list i zapoznał się z treścią pisma, czy też zignorował oba awiza, dla nadawcy – np. sądu – będzie to miało ten sam skutek i po upływie 14 dni zostanie uznane za prawidłowe doręczenie. Czyli tak jakby przeczytał korespondencję. Lepiej więc odebrać – choćby ostatniego dnia – bo skutek i tak będzie ten sam, a przynajmniej będzie znany powód wysłania listu.

Można spotkać się z tłumaczeniem, że „przecież ja nie popełniłem żadnego przestępstwa i nie mam żadnej sprawy w sądzie, więc niemożliwe jest, żeby ktokolwiek coś ode mnie chciał”. Tymczasem korespondencja z sądu może zawierać wezwanie do stawienia się w charakterze świadka w sprawie innej osoby (nawet nam nieznanej, jeżeli ktoś uznał, że np. z racji wykonywanego zawodu czy po prostu obecności w określonym miejscu i czasie możemy mieć wiedzę na temat dla niego ważny), ale może być to również informacja o sprawie, w której to my będziemy stroną – czy to karnej (np. wezwanie do stawienia się na komendzie policji w charakterze podejrzanego), czy cywilnej (np. nadesłany pozew o zapłatę). Jako że wszelka oficjalna korespondencja jest wysyłana „za potwierdzeniem odbioru”, to nadawca wie, kiedy odebraliśmy list. Odebranej wiadomości nie można ignorować, gdyż często wymaga ona od nas działania. Od tej daty mogą zacząć „biec terminy”, czyli rozpocznie się okres na złożenie przez nas odpowiedzi na odebrane pismo. Dlatego tak ważne jest, by wszelkie urzędowe listy odbierać, uważnie czytać ich treść, jak również by każdej zmianie adresu korespondencyjnego informować sądy i urzędy, od których spodziewamy się zawiadomień.

PRZYKŁAD

Jeżeli zignorujemy odebranie nakazu zapłaty (wyroku zapadłego w sprawie cywilnej o zapłatę, który może być wydany bez udziału dłużnika), to o fakcie przeprowadzenia takiego postępowania i jego negatywnym dla nas wyniku dowiemy się dopiero widząc zablokowany rachunek bankowy.

SPRAWDŹ PRZESYŁKĘ

Informacje o konkretnej przesyłce możesz sprawdzić tutaj, podając kilkunastucyfrowy numer znajdujący się na awizo (i na kopercie). Możesz poznać np. datę wysłania pisma i miejsce jego nadania.

A co dzieje się z nieodebraną przesyłką? Wróci do nadawcy z adnotacją na kopercie o dwukrotnym awizowaniu. Sąd uzna, że miałeś okazje zapoznać się z treścią wiadomości, nie skorzystałeś z tego, i teraz to ty będziesz musiał wykazywać, że np. listonosz wcale nie zostawił awiza, byłeś poza granicami kraju albo przebywałeś w szpitalu czy też przeprowadziłeś się pod inny adres. Wtedy możesz złożyć tzw. „wniosek o przywrócenie terminu”, w którym opiszesz okoliczności, dla których nie mogłeś w wyznaczonym przez sąd terminie spełnić żądania np. sporządzenia pisma procesowego, a jednocześnie razem z tym wnioskiem ich dopełniasz (czyli wysyłasz zarówno wniosek o przywrócenie terminu, jak i zaległe pismo, np. sprzeciw od nakazu zapłaty). Wtedy pozostaje mieć nadzieję, że sąd uwzględni taki wniosek.

DOBRA RADA!

Zaraz po odebraniu pisma napisz na kopercie lub na samym dokumentę datę odebrania przesyłki – od tego dnia „biegną terminy”, a przypomnienie sobie po tygodniu, czy to była środa czy może czwartek, nie zawsze jest proste.

JAK LICZYĆ TERMINY?

Na marginesie można zaznaczyć, że terminy liczy się od następnego dnia, czyli jeżeli dostaliśmy pismo w poniedziałek, to odpowiedzieć musimy najpóźniej w kolejny poniedziałek – albo składając pismo osobiście w sądzie czy urzędzie, albo wysyłając je za pośrednictwem Poczty Polskiej do godz. 23:59 tego dnia. Dobrze zachować kopię pisma dla siebie, a listy wysyłać zawsze za potwierdzeniem nadania.

Jeżeli jednak ktoś postanowi celowo i permanentnie unikać korespondencji – czy to nie odbierając awiza, czy odmawiając listonoszowi przyjęcia listu – to istnieją prawne możliwości, by temu przeciwdziałać. W pierwszej kolejności wezwanie do stawiennictwa może mu zostać doręczone osobiście w miejscu zamieszkania za pośrednictwem policji, możliwe jest też nałożenie na niezdyscyplinowanego delikwenta kary grzywny w wysokości do 500 zł za niestawiennictwo w sądzie czy wręcz przymusowe doprowadzenia danej osoby na termin rozprawy w asyście policji.

KTO MOŻE ODEBRAĆ KORESPONDENCJĘ Z POCZTY?

Przy okazji warto podkreślić, że list polecony może zostać doręczony w miejscu zamieszkania każdej dorosłej osobie – nie tylko członkowi rodziny – o ile zobowiąże się, że przekaże list adresatowi. Inaczej sytuacja wygląda w samym budynku poczty – tam, aby odebrać przesyłkę w czyimś imieniu (nawet członka rodziny) potrzebujemy pełnomocnictwa pocztowego (druki dostępne w siedzibach poczty i pod tym adresem lub zwykłego, pisemnego pełnomocnictwa (wskazujemy w nim kto kogo upoważnia do odbioru korespondencji, podając dane takie jak imię, nazwisko, nr PESEL, nr dowodu osobistego każdej z osób, dodatkowo umieszczamy datę i własnoręczny podpis).

KONIECZNE INFORMOWANIE O ZMIANIE DANYCH!

Jeśli bierzesz udział w jakimkolwiek postępowaniu przed urzędem, policją, prokuraturą czy sądem, pamiętaj o obowiązkowym poinformowaniu ich o zmianie adresu korespondencyjnego, jeżeli zmienisz miejsce zamieszkania. W przeciwnym razie pisma będą kierowane na adres znany urzędowi wcześniej i mogą zostać uznane za skutecznie doręczone poprzez „podwójną awizację”.

2. „Dostałem list z sądu w Lublinie, a nigdy nie wyjeżdżałem z rodzinnego Mielna, to musi być pomyłka”

Wiele emocji może wywołać korespondencja z tzw. sądu elektronicznego, który prowadzi Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VI Wydział Cywilny w Lublinie. Jest to instytucja służąca przyśpieszeniu procesów o zapłatę zobowiązań pieniężnych, a postępowanie odbywa się głównie drogą elektroniczną – stąd jego krótsza nazwa to e-sąd. Jako że jest to jedyny sąd w Polsce, który prowadzi takie postępowania, to swoim zasięgiem obejmuje każdego potencjalnego dłużnika, a tym samym cały kraj. Więc nawet jeśli ktoś nigdy nie był w Lublinie ani nie prowadził tam działalności gospodarczej, to może otrzymać taką korespondencję.

Instytucja ta cieszy się rosnącą popularnością, co wynika z uproszczonej procedury i niższych kosztów niż standardowe postępowania. Dokumenty można wysłać z domowego komputera w formie elektronicznej, a samo postępowanie odbędzie się bez udziału stron. O ile dla powoda (czyli osoby inicjującej postępowanie) jest to ułatwienie, tak konsekwencją jest to, że dłużnik (czyli pozwany) o samym fakcie prowadzenia postępowania dowie się dopiero po wydaniu nakazu zapłaty. Otrzymując korespondencję z nakazem zapłaty otrzyma również szereg pouczeń, w tym najważniejsze, że w ciągu 14 dni przysługuje prawo do złożenia sprzeciwu od wydanego nakazu zapłaty. Jeżeli nie zgadzamy się z obowiązkiem zapłaty (chociażby dlatego, że nigdy nie zawarliśmy umowy z takim podmiotem, żądana kwota jest nienależna, nieprawidłowej wysokości, została w przeszłości zapłacona, albo dotyczy przedawnionych już roszczeń), to koniecznie wnieśmy pismo zatytułowane „sprzeciw od nakazu zapłaty”. Spowoduje to anulowanie nakazu zapłaty i skieruje postępowanie na normalną drogę postępowania, a sprawę rozpozna zwyczajny sąd, najczęściej według naszego miejsca zamieszkania. Może się też zdarzyć, że powód nie dopełni wszystkich formalności wymaganych przez „normalnym” sądem i postępowanie zostanie umorzone, co zakończy całą sprawę.

KONSEKWENCJE NIEAKTUALNEGO ADRESU

Jeżeli powód (czyli osoba, która domaga się od nas zapłaty) wskaże nasz nieaktualny adres, to nakaz zapłaty zostanie tam wysłany i poprzez tzw. zastępcze doręczenie (czyli podwójne pozostawienie awizo przez listonosza) sąd uzna, iż zapoznaliśmy się z jego treścią. Skoro zaś nie wnieśliśmy sprzeciwu w terminie, sąd uzna, że zgadzamy się z obowiązkiem zapłaty. Tak samo, jeżeli nasz adres co prawda będzie dobry, ale nie odbierzemy listu poleconego z e-sądu. Wtedy o tym, że takowe postępowanie w ogóle się toczyło i że zakończyło się dla nas niekorzystnie, możemy dowiedzieć się dopiero z zajęcia rachunku bankowego przez komornika. Będzie to wymagało od nas zareagowania i podjęcia stosownych kroków prawnych. Dlatego jeśli ważne jest nie tylko regularne sprawdzanie skrzynki pocztowej, ale i dodatkowo jeśli prowadzimy działalność gospodarczą to uaktualniania danych adresowych zawartych w publicznych rejestrach jak KRS czy CEIDG.

NIE ZNAM TEJ FIRMY

Kolejna kwestia, która może budzić zdziwienie, to dane osobowe powoda – mogą one brzmieć dla nas zupełnie obco, czy wręcz egzotycznie. Wynika to z tego, że z postępowania elektronicznego powszechnie korzystają duże firmy (np. fundusze sekurytyzacyjne), zajmujące się skupowaniem roszczeń od innych firm, np. od operatorów telefonicznych. Powinniśmy w takiej sytuacji sprawdzić, czy w dokumentach sprawy na pewno znajduje się dowód transakcji w postaci np. umowy cesji z podanymi dokładnymi danymi naszymi i konkretnej wierzytelności. Jeżeli nie (w ogóle nie ma umowy, umowa nas nie dotyczy, brak jest załączników), to jest to argument za oddaleniem powództwa. Jeśli sąd go uwzględni, sprawa się zakończy korzystnie dla nas.

3. Czym jest „sygn. akt” na kopercie i w pismach z sądu?

Każda sprawa jaka trafia do sądu zostaje zarejestrowana i nadawany jest jej specjalny znak, czyli sygnatura akt – w skrócie sygn. akt.

Przykładowo wygląda on: III K 38416. Co można z niego wyczytać? Pierwsze cyfry oznaczają numer wydziału – tu jest to trzeci wydział. K to symbol wydziału karnego. Dalej jest numer sprawy w rozumieniu kolejności wpływu. Ostatnia liczba to rok zarejestrowania – tu 2016. Ten numer jest najważniejszy i to nim – a nie np. swoim nazwiskiem – należy posługiwać się w kontakcie z sądem.

Istnieje wiele różnych oznaczeń spraw, np.:

  • W – dla spraw wykroczeniowych,
  • Ks – dla spraw o przestępstwa i wykroczenia skarbowe,
  • Ka – dla spraw, w których wniesiono apelacje od wyroków sądów rejonowych,
  • Kz – dla spraw, w których wniesiono zażalenia na postanowienia sądów rejonowych,
  • Ko – m. in. wznowienie postępowania, ułaskawienie, odszkodowanie za niesłuszne skazanie,
  • Kp – w szczególności dla oznaczenia czynności związanych ze stosowaniem środków zapobiegawczych,
  • Kow – m .in. przerwa w odbywaniu kary pozbawienia wolności, udzielenie i odwołanie warunkowego przedterminowego zwolnienia.
  • C – dla spraw cywilnych
  • Ca – dla spraw przedstawionych z apelacjami od orzeczeń sądów rejonowych,
  • Ns – dla spraw cywilnych rozpoznawanych w trybie postępowania nieprocesowego, np. spadkowych
  • Npw – dla spraw w postępowaniu w sprawach nieletnich
  • Nc – dla spraw wszczętych przed tym sądem w postępowaniu nakazowym i upominawczym;
  • Nc-e – dla spraw wszczętych w Elektronicznym Postępowaniu Upominawczym
  • P – dla spraw z zakresu prawa pracy
  • U – dla spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych
  • RC, Rns, Nsm – sprawy z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego
  • GC, GNc – dla spraw gospodarczych
  • Ds – dla spraw prowadzonych w prokuraturach
  • RSD – dla śledztw i dochodzeń prowadzonych w jednostcach Policji
  • KMS, KM I KMP – dla spraw prowadzonych przez komorników

W sygnaturach nie jest ukryty przedmiot postępowania, nie można się dowiedzieć na ich podstawie niczego więcej niż to, czy jest to sprawa karna, cywilna, etc. i w jakim roku została zarejestrowana. Więcej informacji można uzyskać w biurach obsługi interesanta (BOI), które funkcjonują w większości dużych sądów, ewentualnie bezpośrednio w wydziałach. Numery kontaktowe znajdują się na stronach internetowych sądów. Dzwoniąc należy się przedstawić i podać właśnie ową sygnaturę sprawy.

4. Czym są odpisy?

Odpis to nic innego jak dodatkowy egzemplarz oryginalnego pisma, który trafia do pozostałych osób biorących udział w postępowaniu, czyli stron. Oryginał jest dla sądu, dla wysyłającego jest kopia, a odpisy są właśnie dla innych osób. Najłatwiej więc wydrukować i podpisać tyle egzemplarzy, ile stron występuje w sprawie.

Drugie zastosowanie terminu odpis to duplikat wyroku albo postanowienia, który może zostać wydany stronie. Sąd orzekając wydaje konkretne rozstrzygnięcie, ale co do zasady dokument zawierający jego treść zostaje w aktach sprawy. Jeżeli wyrok dopiero co zapadł to mamy prawo do złożenia wniosku o sporządzenie jego uzasadnienia. Jeżeli zaś minął już jakiś czas od wyrokowania, to żeby uzyskać swój egzemplarz należy złożyć wniosek o doręczenie odpisu np. wyroku z dnia 1 kwietnia 2016 roku (wraz z uzasadnieniem, jeżeli było sporządzone) i o wysłanie go na nasz adres. W obu przypadkach posługujemy się sygnaturą sprawy, żeby było wiadomo, o jaką sprawę chodzi. W postępowaniu cywilnym należy zapłacić 6 zł za każdą stronę, w postępowaniu karnym orzeczenia otrzymamy co do zasady bezpłatnie.

5. Czemu sąd mnie wzywa do uzupełnienia jakiś braków, skoro wszystko zrobiłem dobrze?

Zdarza się, że wysłane przez nas pismo do sądu nie będzie kompletne, albo sąd uzna, że takie nie jest. Wtedy otrzymamy z sądu tzw. „wezwanie do uzupełnienia braków” – jest to zarządzenie wydane w tym celu, by dopełnić prawidłowości czynności. Czego może to dotyczyć? Nieuiszczenia opłaty, niezłożenia podpisu, niedołączenia odpisów dla pozostałych stron, niewskazania w sposób precyzyjny strony pozwanej lub jej adresu, nieokreślenie wartości przedmiotu sporu, niewskazania adresów świadków i wiele innych. Sąd wskaże, czego dokładnie się domaga, poda również termin, do którego musimy odpowiedzieć i owe braki uzupełnić.

WAŻNE!

Odpisać trzeba nawet wtedy, gdy wydaje nam się, albo nawet gdy jesteśmy przekonani, że dany dokument już złożyliśmy do sprawy albo dokonaliśmy przelewu. Wtedy należy przywołać tę okoliczność i dowody na jej poparcie. Pismo do sądu najlepiej zatytułować „wykonanie wezwania do uiszczenia braków” i koniecznie podać sygnaturę sprawy oraz nasze dane.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w kodeksie postępowania cywilnego, kodeksie postępowania administracyjnego, w ustawie prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w kodeksie postępowania karnego oraz w ordynacji podatkowej. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-618158

5 tricków na bezpieczniejsze życie

Szukasz life-hacków na bezpieczne życie? Prezentujemy praktyczny poradnik, jak na co dzień korzystać z uprawnień, jakie daje nam prawo.

1. Co zrobić, gdy ktoś ucieknie z miejsca wypadku lub kolizji?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest sobotnie popołudnie, skończyłeś robić zakupy na cały tydzień i zadowolony zjeżdżasz do parkingu podziemnego. Prawie upuściłeś torby na widok wgniecionych drzwi i resztek pomarańczowego lakieru na całej długości samochodu. Zamiast rozkoszować się zakupioną pizzą i zimnym drinkiem, czeka Cię szukanie winnego.

Sytuacja byłaby prosta, gdybyśmy znali sprawcę zdarzenia drogowego. Bardzo prosta, gdyby przyznał się on do jego spowodowania – wtedy wystarcza sporządzenie oświadczenia. Sytuacja zmienia się, kiedy kierowca uciekł, a my nie znamy jego personaliów ani nawet numeru rejestracyjnego pojazdu. Podobnie problematyczna jest sprawa, gdy żaden z uczestników nie przyznaje się do winy.

W przypadku ucieczki sprawcy najpierw powinniśmy zgłosić taką sytuację Policji, gdyż tylko wtedy będziemy mieli możliwość ubiegania się o wypłatę odszkodowania. Jest to konieczne i nawet jeżeli przyjdzie nam czekać na przyjazd funkcjonariuszy dłuższą chwilę, to niestety musimy uzbroić się w cierpliwość. Niezależnie od oczekiwania na patrol, warto pokusić się o poszukanie świadków, którzy będą w stanie opisać zaistniałą sytuację i ewentualnie podać dane dotyczące samego pojazdu lub jego kierowcy. Należy pamiętać, że świadkowie nie muszą koniecznie zostać na miejscu – wystarczy, że spiszemy ich dane osobowe i kontaktowe, by móc przekazać je Policji.

Jeżeli nie ma osób poszkodowanych, a stan pojazdów i warunki drogowe nam to umożliwiają, należy zepchnąć pojazdy na pobocze, a samo miejsce zabezpieczyć w odpowiedni sposób trójkątem ostrzegawczym. Oczywiście jeżeli mamy do czynienia z wypadkiem, w wyniku którego zostają ranne osoby, to występuje wtedy obowiązek pomocy poszkodowanym i to jest naszym pierwszym obowiązkiem.

Oprócz świadków, przydatnym dowodem będzie monitoring miejski oraz monitoring należący do firm prywatnych. Jego zapis pozwala zwykle bezspornie określić, jaki był dokładny przebieg zdarzenia i kto jest winny zaistniałej sytuacji . Jest to szczególnie ważne w sytuacjach popularnych „obcierek parkingowych”, czyli zarysowań lub obtłuczeń powstałych na parkingach, nierzadko pod centrami handlowymi, gdzie jest spora rotacja pojazdów. Zwykle bowiem świadków takiego zdarzenia nie ma i bez zapisu monitoringu ciężko wskazać winnego. Zabezpieczenie monitoringu jak i każdego innego dowodu jest rolą Policji, jednak musimy pamiętać, że mamy prawo jako uczestnik wypadku lub kolizji wskazać dowody, a nawet zażądać zabezpieczenia konkretnych dowodów, które mogą pomóc ustalić przebieg wydarzeń. W związku z tym warto rozejrzeć się nie tylko za kamerami miejskimi, ale i należącymi do firm, a skierowanymi na ulice czy przestrzeń miejską. Wśród najpopularniejszych dowodów jakie mogą się pojawić są, pozostawione na jezdni lub poboczu fragmenty pojazdów, miejsca pozostawienia śladów lakieru pojazdu sprawcy na innych pojazdach biorących udział w zdarzeniu, żarniki rozbitych lamp samochodowych (nie dotyczy lamp ledowych), ślady przemieszczania się opon pojazdów uczestniczących w zdarzeniu (zwykle są to głównie ślady hamowania ale nie tylko). Warto także poprosić o szybkie wykonanie zdjęć ogólnych szczególnie, jeżeli istnieje ryzyko, że straż pożarna będzie musiała użyć środków gaśniczych. Można też samemu wykonać takie zdjęcia dla ewentualnego użytku w przypadku sporu sądowego. Wszystkie dowody zebrane przez Policję jak również zabezpieczone w postaci fotografii przez nas będzie w razie potrzeby brał pod uwagę biegły z zakresu wypadków drogowych bądź biegły rzeczoznawca.

WAŻNE!

Po spisaniu protokołu i sporządzeniu odpowiedniej dokumentacji przez policjantów należy poprosić o potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia, dzięki czemu następnie możemy zgłosić szkodę do naszego zakładu ubezpieczeniowego. Ten zaś przeprowadzi likwidację szkody, a potem wyśle dokumenty dot. szkody do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

2. Co zrobić gdy ktoś ukradnie nam lub zgubimy dokumenty.

Nikomu tego nie życzymy. Jednak zdarza się, że stracimy portfel , dokumenty albo i całą torebkę. Czy to na skutek własnego działania i zapominalstwa, czy też wyłącznie z uwagi na działanie złodzieja, każdorazowo rodzi to problemy. W pierwszym momencie zastanawiamy się, ile mieliśmy gotówki, w drugiej myślimy o dziesiątkach dokumentów, które się znajdowały w przegródce obok. Poniżej powiemy krok po kroku, co robić w takiej sytuacji.

1. karta kredytowa lub płatnicza

Obecnie wystarczy jedynie zadzwonić do banku i zablokować kartę dzięki czemu sprawnie i szybko możemy zabezpieczyć nasze pieniądze. Numer do banku i numery kart najlepiej mieć zapisane w telefonie albo kalendarzu.

2. telefon

Należy skontaktować się z operatorem naszej sieci komórkowej i zablokować kartę SIM. Uchroni to nas przed możliwymi dodatkowymi kosztami takimi jak roaming czy płatne bramki sms. Ponadto powinniśmy zgłosić ten fakt na posterunku Policji. Należy podać numer IMEI telefonu co pozwoli zidentyfikować telefon jako pochodzący z kradzieży podczas ewentualnej kontroli, może to także pozwolić namierzyć telefon, jeżeli zaloguje się on do sieci.

3. karta miejska

W razie utraty karty miejskiej należy niezwłocznie zgłosić ten fakt w jednostce budżetowej, która wystawiała taką kartę. W przypadku Warszawy może to być Punkt Obsługi Pasażera ZTM. Po zgłoszeniu zaginięcia lub kradzieży karta taka zostanie zablokowana a pieniądze za okres pozostały do wykorzystania od dnia zgłoszenia kradzieży zostaną wrócone. Możemy także wyrobić nową kartę i aktywować ją na okres pozostały do wygaśnięcia kontraktu na poprzedniej karcie. Zwykle też warto poprosić o sprawdzenie gdzie i kiedy nasza karta była sprawdzana w czytniku kart montowanych w pojazdach komunikacji miejskiej oraz na stacjach metra. Często jeżeli złodziej pokusi się o używanie takiej karty to sprawdza jej termin ważności. Dzięki temu możliwe jest określenie w jakim konkretnie pojeździe, o której i przy jakim czytniku karta została sprawdzona. Obecnie dzięki coraz powszechniejszemu monitoringowi w pojazdach komunikacji miejskiej możliwe jest ustalenie rysopisu oraz uzyskanie zdjęcia osoby sprawdzającej naszą kartę. Może to ułatwić Policji odszukanie ewentualnego sprawcy.

4. dokumenty

Mało kto zdaje sobie jednak sprawę jak niebezpieczna dla nas może być utrata samego dowodu osobistego. W sytuacji kradzieży dowodu osobistego powinniśmy jak najszybciej zgłosić się na posterunek Policji aby zgłosić taką kradzież lub zagubienie. Policja ma obowiązek przyjąć takie zgłoszenie, w przypadku ich zguby proszę nie dać się zbyć, jeżeli jesteśmy przekonani, że faktycznie dokumenty zgubiliśmy a nie tylko zostawiliśmy w innej torebce. Jak najszybciej powinniśmy także zastrzec nasz dokument w banku, możemy to zrobić osobiście w każdym oddziale dowolnego banku bądź poprzez infolinię naszego banku. Dokument taki znajdzie się w międzybankowym Systemie Dokumenty Zastrzeżone Utratę takiego dokumentu powinniśmy zgłosić także w urzędzie miasta. Dopiero wtedy będziemy w pełni bezpieczni, ponieważ z utratą dokumentów wiąże się wiele zagrożeń. Obecnie grupy przestępcze powszechnie wykorzystują przechwycone dane z dowodów osobistych. Najczęściej są zawierane kredyty, które mogą na nasze konto wziąć osoby posługujące się naszym dowodem osobistym. Należy pamiętać także, o różnych umowach cywilnoprawnych, jakie mogą zostać podpisane na nasze konto, np. umowy o telefon komórkowy, telewizję cyfrową, etc. O tym, że do takiego przestępstwa doszło możemy dowiedzieć się już długo po fakcie, otrzymując np. wezwanie do zapłaty od operatora albo od raz zawiadomienie o zajęciu rachunku bankowego przez komornika. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie naszych interesów jak najszybciej.

3. Co zrobić gdy nie chcą nam przyjąć zwrotu towaru w sklepie.

Trzy koleżanki: Magda, Sylwia i Iwona kupiły taką samą parę butów, ale w różny sposób. Przyjmijmy, że Magda kupiła je w sklepie stacjonarnym, Sylwia kupiła tej samej firmy, ale w sklepie internetowym, natomiast Iwona kupiła podczas targów mody, na prezentacji poza lokalem sprzedaży.

W takiej sytuacji zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami Sylwia i Iwona mają 14 dni kalendarzowych na odstąpienie od umowy (czyli w tym terminie muszą poinformować sprzedawcę o odstąpieniu) i kolejne 14 dni na zwrot towaru bez podawania przyczyn (czyli w tym terminie muszą oddać osobiście albo wysłać kupiony towar do sprzedawcy). Ważne jest, że zwrot towaru zakupionego w internecie lub poza lokalem sprzedaży nie wymaga zgodnie z prawem odesłania go w oryginalnym opakowaniu ani wraz z fakturą lub paragonem – sam zakup można udowodnić w inny sposób, np. przedkładając wydrukowanego maila albo potwierdzenie przelewu czy wydruku z karty płatniczej. Wszelkie przeciwne zapisy dotyczące warunków zwrotu są niezgodne z prawem i są dla klientów niewiążące. Inaczej wygląda sytuacja Magdy, w związku z tym, że kupiła ona towar w sklepie stacjonarnym sprzedawca nie ma obowiązku przyjąć od niej butów z tego tylko powodu, że się rozmyśliła. Jedynie wewnętrzna polityka sprzedaży w niektórych sklepach pozwala na zwrot towaru bez podania przyczyny.

Z oczywistych względów inaczej wygląda sytuacja kiedy reklamujemy towar ze względu na wadę fabryczną towaru bądź wystąpienie wady w okresie gwarancji. W takim przypadku niezależnie od sposobu dokonania zakupu mamy takie same prawa jako konsument. Ważne jest tutaj słowo konsument, gdyż słowo konsument oznacza, że nie był to zakup dokonywany w ramach wykonywanej działalności gospodarczej i niezwiązany z jej przedmiotem.

Warto tutaj krótko wspomnieć co to jest gwarancja i rękojmia: Rękojmia przysługuje z mocy prawa, odpowiada za nią sprzedawca dotyczy ona wad fizycznych i wad prawnych towaru. Rękojmia, z zasady trwa 2 lata a w przypadku nieruchomości 5 lat. W ramach rękojmi można zażądać wymiany towaru na nowy, naprawy towaru, obniżenia ceny lub w przypadku istotnej wady odstąpienia od umowy czyli zwrotu pieniędzy. Po ewentualnej wymianie rzeczy rękojmia trwa nadal przez okres jaki pozostał do jej końca od momentu zareklamowania rzeczy.

Gwarancja udzielana jest umownie i nie jest wymagane aby występowała. Za gwarancje odpowiada gwarant czyli wystawca gwarancji. Gwarancja dotyczy tylko wad fizycznych. Czas gwarancji ustalany jest umownie i nie występują żadne limity. Możliwość roszczeń z tytułu gwarancji mogą się różnić od tych z tytułu rękojmi i są opisane w gwarancji. Jeżeli wymienimy towar na nowy z tytułu gwarancji to czas gwarancji trwa od nowa.

Jeżeli więc konsument korzysta z rękojmi, podmiotem odpowiedzialnym za powstałe wady jest sprzedawca – i to do niego należy skierować pismo. Jego dane znajdują się m.in. na paragonie fiskalnym, który kupujący powinien otrzymać wraz z towarem. Rękojmia jest ustawowo uregulowanym sposobem dochodzenia roszczeń, co oznacza, że przedsiębiorca nie może w żaden sposób odmówić przyjęcia pisma. Sprzedawca odpowiada wobec konsumenta za sprzedany towar, jeżeli wada zostanie stwierdzona w okresie 2 lat od momentu jego wydania. Terminu tego nie można skrócić, z wyjątkiem towarów używanych, przy których sprzedawca może ograniczyć okres swojej odpowiedzialności maksymalnie do roku.

Wracając do naszych koleżanek kupujących buty, przepisy te oznaczają, że jeżeli w bucie w ciągu 2 lat odpadnie obcas to mamy prawo taki towar zareklamować. Jednak Iwona, kupiła buty jako używane. Musi więc pamiętać, że okres odpowiedzialności sprzedawca może skrócić ale maksymalnie do roku. O skróceniu terminu Iwona powinien zostać jednak poinformowana przed zawarciem umowy.

Przez rok trwania odpowiedzialności sprzedawcy istnieje domniemanie, że stwierdzona wada lub jej przyczyna istniała już w momencie sprzedaży. Taka sytuacja ułatwia złożenie reklamacji, gdyż to przedsiębiorca musi udowodnić, że wada powstała z winy klienta. W przypadku zauważenia wady w późniejszym terminie, czyli między 12 a 24 miesiącem od wydania towaru, to dziewczyny muszą wykazać, że wada towaru istniała w momencie zakupu – np. jest wynikiem zastosowania materiałów niskiej jakości, nieprawidłowej produkcji czy też niepoprawnej instrukcji obsługi lub konserwacji. Na poparcie swoich twierdzeń mogą (ale nie muszą) skorzystać z pomocy specjalistów, w tym z opinii i analiz niezależnych rzeczoznawców.

Maż Iwony Marek kupił trzy lata temu samochód. Nie wiedział, że auto jest obarczone wadą fabryczną w postaci silnika nie spełniającego norm środowiskowych. Wiedział o tym za to sprzedawca auta. Po przejrzeniu informacji na forach internetowych Marek postanowił zareklamować auto. Przysługuje mu uprawnienie do złożenia reklamacji z tytułu rękojmi bez względu na okres, jaki upłynął od stwierdzenia wady. Oznacza to, że przedsiębiorca odpowiada za produkt, nawet jeżeli wada zostanie przez konsumenta zauważona po upływie 2 lat od wydania rzeczy. Marek musi złożyć sprzedawcy żądanie wynikające z rękojmi w ciągu roku od dnia zauważenia wady – niemniej najlepiej ją zgłosić zaraz po zauważeniu. Warto podkreślić, że nie skraca to w żaden sposób okresu odpowiedzialności sprzedawcy, który wynosi 2 lata od dnia wydania rzeczy. Sprzedawca jest zwolniony z odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli konsument w momencie zawarcia umowy wiedział o wadzie, np. towar był sprzedawany po obniżonej cenie z uwagi na określoną usterkę. Wada ta nie będzie podlegała reklamacji, ale towar można zareklamować, jeżeli ujawni się w nim inna usterka – nieznana konsumentowi w momencie zakupu, dlatego warto aby w przypadku zakupu towaru uszkodzonego sprzedawca napisał na rachunku oświadczenie z uwagi na jaką wadę towaru następuje obniżenie ceny.

Reklamację można złożyć w dowolnej formie, ale najbezpieczniej zrobić to pisemnie. Należy opisać zauważoną wadę i określić swoje żądania przewidziane w przepisach to jest: wymiana towaru na nowy, naprawa towaru, obniżenie ceny lub w przypadku istotnej wady odstąpienie od umowy czyli zwrot pieniędzy. Pismo reklamacyjne konsument może przekazać sprzedawcy bezpośrednio (za potwierdzeniem na osobnej kopii) lub wysyłać listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Jak już było wspomniane na wstępie paragon fiskalny nie jest konieczny do zareklamowania produktu. Niemniej trzeba pamiętać, że znacznie ułatwia złożenie reklamacji. Sprzedawca nie może uzależniać przyjęcia reklamacji od jego dostarczenia

4. Co zrobić gdy ktoś podrobi nasz podpis na dokumentach.

Gdy ktoś podrobi nasz podpis na dokumencie zwykle dowiadujemy się o tym kiedy wywołuje już to dla nas niepożądane i niespodziewane skutki prawne. Kiedy dojdzie do takiej sytuacji pozostaje nam tylko droga sądowa.

Powinniśmy przede wszystkim zgłosić do Prokuratury lub na Policji fakt sfałszowania dokumentu. Czeka nas zapewne, także proces cywilny, podczas którego musimy udowodnić, że to nie my sporządziliśmy dokument lub podpis. Powinniśmy w takim przypadku wystąpić o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego w zakresie badania dokumentów i pismoznastwa. Na potrzebę przeprowadzenia badania przez biegłego będziemy musieli zapewne oddać próbki własnego pisma do analizy. Jeżeli sprawa dotyczyła by dokumentu rzekomo podpisanego lub sporządzonego przez naszego nieżyjącego krewnego można posiłkować się sporządzanymi odręcznie przez niego dokumentami. Tylko opinia biegłego z tej dziedziny jest w stanie jednoznacznie i bezspornie stwierdzić czy to my sporządziliśmy dany dokument lub podpis.

5. Co zrobić gdy ktoś spamuje twoją skrzynkę pocztową.

Kto nigdy nie otrzymał maila z propozycją powiększenia intymnej części ciała, niech pierwszy rzuci myszką! Operatorzy prowadzący konta pocztowe, jak i sami klienci stosują różnego rodzaju filtry, ale poza tym istnieje także ochrona prawna. Zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną przesyłanie za pomocą poczty elektronicznej niezamówionej informacji handlowej w internecie skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną jest nielegalne. Należy więc uważnie czytać regulaminy i zaznaczać bądź odznaczać odpowiednie zapisy.

Pamiętajmy, że to my sami musimy złożyć wniosek o ściganie w Policji lub Prokuraturze. Aby uznać, że informacja handlowa jest niezamówiona, musi być ona otrzymywana przez adresata bez wyrażonej przez niego zgody na otrzymywanie takiej informacji. Spam może również być uznany za reklamę uciążliwą i narzucaną odbiorcom wbrew ich woli. Niechciana informacja handlowa, według ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji może zatem stanowić istotną ingerencję w sferę prywatności klienta poprzez nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

Należy pamiętać, że możemy sprawę zgłosić również do UOKIK-u, gdyż w przypadku, gdy spamowanie jest na dużą skalę, będzie to stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji, który jest zagrożony karą pieniężną w wysokości nie większej niż 10 proc. przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Nałożenie kary odbywa się w toku postępowania administracyjnego prowadzonego przez UOKiK.

pexels-photo-1437866

5 prawnych mitów o zawodach prawniczych, w które na pewno wierzysz

Prezentujemy kilka mitów o zawodach prawniczych, w które na pewno wierzysz.

1. Kobieta sędzia to sędzina?

„Sędzina, która prowadzi moją sprawę o pobicie, to niezła laska” – co jest nieprawdziwego w tym zdaniu? Nie śmialibyśmy podważać urody przedstawicielek wymiaru sprawiedliwości, bo byłoby to co najmniej nieuzasadnione. Skupmy się na słowie „sędzina”, jak powszechnie przyjęło się określać kobietę, która jest sędzią. Choć zdaniem niektórych jest to dopuszczalne, to formalnie stanowi błąd, a już na pewno jest źle widziane przez samą osobę. Kim jest zatem kobieta w todze z fioletowym żabotem i ze złotym łańcuchem z gołdem na szyi? To po prostu sędzia, o której powiemy pani sędzia, tej pani sędzi, panią sędzią. Kim zatem jest sędzina? To nikt inny jak żona sędziego. Dlatego też czynienie jej komplementów jest co najmniej nie na miejscu i tego rozwiązania nie rekomendujemy.

Skąd bierze się owa pomyłka? Wyraz sędzina pierwotnie oznaczał wyłącznie żonę sędziego, tak jak hrabina ? żonę hrabiego, a aptekarzowa ? żonę aptekarza. Czasy się zmieniły, emancypacja kobiet zostawiła ślady w języku i sędziną zaczęto nazywać już nie żonę sędziego, lecz kobietę sędzię. Zapewne wpływ na to miał fakt, że słowo „sędzia” może odnosić się również do sędziego-mężczyzny (ten sędzia).

WAŻNE!

Jeżeli odnosimy się do sędziego – niezależnie czy kobiety czy mężczyzny – siedzącego za stołem sędziowskim, prawidłowe sformułowanie to „Wysoki Sądzie”, ewentualnie „Proszę Sądu”.

Obalamy mit: Kobieta wykonująca zawód sędziego to sędzia.

2. Czy prawnik a mecenas to to samo? A może mecenas to adwokat?

Tytułem wstępu zaznaczmy, że prawnikiem nazywamy osoby, które ukończyły wyższe studia prawnicze i uzyskały tytuł magistra prawa. Sam dyplom nie daje jednak tytułu zawodowego ani żadnych uprawnień. Osoba taka nie może występować przed sądami ani podpisywać pism za klientów. Jeżeli tak widzi swoją przyszłość, to dalszą drogą edukacji jest dostanie się na aplikację adwokacką lub radcowską, w trakcie której będzie aplikantem. Po jej ukończeniu będzie adwokatem albo radcą prawnym. Jeżeli zaś wolałaby pracować dla wymiaru sprawiedliwości, jej ścieżką będzie aplikacja sędziowska albo prokuratorska. Można też pójść na aplikację notarialną czy komorniczą. Po ich ukończeniu (a w przypadku sędziów i prokuratorów również po odbyciu stażu), będzie sędzią, prokuratorem, notariuszem albo komornikiem.

Do kogo więc zwracamy się „Panie Mecenasie, Pani Mecenas”? Jest to zwrot grzecznościowy, najczęściej stosowany w stosunku do adwokatów i radców prawnych, ale też aplikantów adwokackich i radcowskich, czyli ich młodszych kolegów.

Podsumowując: każdy adwokat, radca prawny, sędzia, prokurator, notariusz, jak i aplikant każdej z tych profesji, jest prawnikiem. Do pierwszych dwóch można zwrócić się per panie mecenasie, podobnie jak i do aplikanta adwokackiego i radcowskiego.

JAK SIĘ ZWRACAĆ DO PRAWNIKÓW?

  • do adwokata i aplikanta adwokackiego zwracamy się: pani mecenas, panie mecenasie,
  • do radcy prawnego i aplikanta radcowskiego: tak samo jak do adwokata,
  • do sędziego: jeżeli jesteśmy w sądzie, a sędzia jest w todze, łańcuchu i siedzi za stołem sędziowskim to Wysoki Sądzie, a w innych sytuacjach pani sędzio, panie sędzio,
  • do asesora, referendarza, etc: tak samo jak do sędziego,
  • do prokuratora i asesora prokuratorskiego: pani prokurator, panie prokuratorze,
  • do notariusza i aplikanta notarialnego: pani rejent, panie rejencie, również pani sędzio, panie sędzio (co stanowi relikt przeszłości, kiedy notariusze byli sędziami),
  • do komornika i aplikanta komorniczego: pani komornik, panie komorniku.

Obalamy mit: Prawnik to wspólna nazwa dla absolwentów prawa, mecenas to grzecznościowa dla adwokatów, radców prawnych i aplikantów tych profesji.

3. Czy kobieta adwokat to adwokatka? A kobieta radca prawny to radczyni?

Nie. Autorka niniejszego artykułu stoi na stanowisku, że skoro adwokat i radca prawny to tytuły zawodowe, to ich feminizowanie poprzez żeńskie końcówki stanowi zabieg zbyteczny, wręcz obniżający powagę tych profesji. Analogicznie rzecz wygląda przy prokuratorkach, notariuszkach i innych propozycjach nowomowy. Nie myślcie również o słowie „mecenaska” jako pożądanej przez którąkolwiek z pań-prawników. Najmniej kontrowersji budzi „prawniczka”, ale również rekomendujemy używanie męskiej formy „prawnik”, która jest najbezpieczniejsza i nikogo nie urazi. A adwokatkę zostawmy jako nazwę deseru.

Obalamy mit: O kobiecie wykonującej zawód adwokata czy radcy prawnego najbezpieczniej mówić pani adwokat, pani radca prawny.

4. „Czy obrońca z urzędu to dobry wybór w sprawie karnej? Czy raczej będzie olewał sprawę i działał na szkodę?”

Powyższe pytanie to cytat z jednego z forów internetowych, a idealnie oddaje wyobrażenie o osobie jakim jest „obrońca z urzędu”. Zacznijmy od tego, że w Polsce – w przeciwieństwie np. do Stanów Zjednoczonych – nie ma odrębnej kategorii prawników, którzy pracują jako obrońcy z urzędu, zatrudniani przez państwo i zajmujący się jedynie tym. Rolę tę pełnią adwokaci i radcowie prawni, którzy zadeklarowali taką chęć. Wynagrodzenie, które otrzymują jest zwykle niewielkie i nieproporcjonalne do włożonej pracy. Podstawową motywacją do pełnienia roli obrońcy z urzędu jest więc chęć pomocy potrzebującym i zdobycia doświadczenia, dlatego często tak wygląda początek drogi zawodowej młodego adwokata czy radcy prawnego. Zawód adwokata jest zawodem zaufania publicznego i jego misją jest działanie na rzecz osób, które potrzebują pomocy. Z własnego doświadczenia możemy zagwarantować, że prawnicy prowadzący „urzędówki” nie traktują ich po macoszemu. Na dobre imię pracują bowiem całe życie i nie mogą sobie pozwolić na marnie napisaną apelację, bo opinia o ich nierzetelności pójdzie w świat.

Odpowiadając na drugie z zadanych pytań, obrońca ma szczególną rolę – działa obok oskarżonego, jest jego dodatkowym wsparciem i nigdy nie może działać na jego niekorzyść. Czynność taka zostałaby uznana za nieważną. Obrońca jest największym sprzymierzeńcem, niezależnie od tego czy działa „z urzędu” czy „z wyboru”.

Na marginesie jeszcze zaznaczmy, że obrońcę z urzędu można otrzymać tylko po spełnieniu kryteriów finansowych, które wymagają wykazania niskiego statusu majątkowego (a dokładnie wykazania, że „nie jest się w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny”), nie do końca jest więc to kwestia „wyboru”.

WAŻNE!

Istnieją sprawy, w których oskarżony musi mieć obrońcę:

  • oskarżony nie ma 18 lat,
  • oskarżony jest głuchy, niemy lub niewidomy,
  • zachodzi uzasadniona wątpliwość, czy zdolność oskarżonego rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem nie była w czasie popełnienia tego czynu wyłączona lub w znacznym stopniu ograniczona – wtedy konieczne będzie powołanie biegłych psychiatrów, którzy – w uproszczeniu – ocenią, czy oskarżony był poczytalny,
  • zachodzi uzasadniona wątpliwość, czy stan jego zdrowia psychicznego pozwala na udział w postępowaniu lub prowadzenie obrony w sposób samodzielny oraz rozsądny – to również mogą oceniali biegli sądowi, a oprócz stanu zdrowia psychicznego bierze się pod uwagę np. utrudniony kontakt z oskarżonym, jak i braki w wykształceniu,
  • dodatkowo zawsze, gdy sąd uzna to za niezbędne ze względu na inne okoliczności utrudniające obronę,
  • oskarżonemu zarzucono zbrodnię (czyli popełnienie przestępstwa zagrożonego karą powyżej 3 lat pozbawienia wolności), a sprawa toczy się przed sądem okręgowym.

Obalamy mit: Obrońca z urzędu zadba tak samo dobrze o klienta, jak obrońca z wyboru, a żaden nie może działać na szkodę swojego mocodawcy.

Czy adwokat zawsze jest obrońcą?

Skoro został wywołany temat obrońców, to jeszcze jedna kwestia. Adwokat nie jest synonimem obrońcy. Adwokat to prawnik, który ukończył studia prawnicze i aplikacje adwokacką. Jest on utożsamiany z prowadzeniem spraw karnych w charakterze obrońcy osoby podejrzanej czy oskarżonej, ale to tylko część prawdy. W obecnym systemie prawnym obrońcą może być zarówno adwokat, jak i radca prawny – tylko wtedy nie może pozostawać zatrudniony na umowę o pracę, co w przypadku adwokatów jest odgórnie zabronione permanentnie. Ale adwokat – tak samo radca prawny – może występować też jako pełnomocnik pokrzywdzonego lub oskarżyciela prywatnego czy posiłkowego, czyli po stronie ofiary. Oczywiście zarówno adwokaci jak i radcowie prawni biorą udział w postępowaniach cywilnych czy administracyjnych, gdzie również występują jako pełnomocnicy.

Obalamy mit: Adwokat może pełnić rolę obrońcy, ale może też reprezentować pokrzywdzonego.

5. Żeby zostać prawnikiem, trzeba mieć znajomości

Wraz z otwarciem zawodów prawniczych (tzw. lex Gosiewski z 2005 roku – przepisy, dzięki którym PiS zmieniło zasady kształcenia adwokatów i radców prawnych ułatwiając dostanie się na aplikację poprzez rezygnację z limitu osób na rzecz osiągnięcia progu określonej liczby punktów z egzaminu) istotnie zwiększyła się liczba aplikantów, adwokatów i radców prawnych. W 2005 r., zanim ustawa o otwarciu zawodów prawniczych weszła w życie, w kraju było 6191 czynnych adwokatów i 881 aplikantów. Dekadę później – ponad dwukrotnie więcej: 13 tys. 737, a na aplikacji 7 tys. osób. Znacznie więcej jest radców prawnych. Dekadę temu było ich nieco ponad 17,5 tys. i 2295 aplikantów, zaś w 2015 roku aż 28 tys. i niemal 7,5 tys. aplikantów.

Jest to najpopularniejsza droga do zawodów prawniczych adwokata i radcy prawnego (inną jest np. uzyskanie tytułu doktora nauk prawnych i legitymowanie się stosownym doświadczeniem). Nie ma żadnych ograniczeń co do dostania się na studia prawnicze, a następnie na aplikację – wystarczy dobrze zdać test. Również ukończenie aplikacji zależy wyłącznie od ocen. Sam egzamin końcowy – od posiadanej wiedzy, ma formułę kilkudniowego pisemnego sprawdzianu, a prace są zanimizowane. To, czy ktoś będzie dobrym prawnikiem zweryfikuje rynek – wiadomo, klienci nie pojawią się sami i trzeba o nich zabiegać, i w tym pomoże szeroki krąg znajomych, natomiast konieczność posiadania znajomości rozumianych jako „plecy”, jest już nieaktualna.

Obalamy mit: Dostać się na studia prawnicze a następnie na aplikację specjalistyczną i skończyć je z sukcesem dziś może każdy, czyja wiedza na to pozwala – znajomości nie grają żadnej roli.

pexels-photo-933142

5 przestępstw, które możesz popełnić, nawet o tym nie wiedząc

Kodeks karny do poduszki czytają tylko najwięksi pasjonaci. My wybraliśmy dla Was te zachowania, co do których moglibyście nie mieć pewności czy są karalne, czy też nie. Mamy nadzieję, że obędzie się bez wyrzutów sumienia!

1. Przywłaszczenie

Siadasz na pustym przystanku autobusowym. Twoją uwagę przykuwa teczka, którą ktoś zostawił na ławce. Zaglądasz do środka i znajdujesz laptopa. Masz dobre chęci, więc szukasz w torbie czegoś, co pozwoliłoby na ustalenie właściciela, jednak nic takiego nie znajdujesz. Jako uczciwy znalazca zostawiasz na przystanku ogłoszenie z informacją o tym, jak skontaktować się z tobą w celu odbioru komputera. Po upływie dwóch tygodni stwierdzasz, że widocznie właścicielowi niezbyt zależy na jego zgubie, dlatego z radością umieszczasz laptopa na biurku, ustawiasz tapetę ze swoim kotem w przebraniu Godzilli i cieszysz się, że los był tak łaskawy. Po roku używania sprzedajesz komputer koledze. Wszystko załatwione uczciwie, zdaje się, że nikt nie ucierpiał, ale…

W wypadku (…) przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (kodeks karny, art. 284 § 3)

Ale przecież nikomu nic nie ukradłeś – próbujesz się tłumaczyć. Tyle że właśnie przywłaszczenie tym różni się od kradzieży, że sprawca nie musi nikomu zabierać rzeczy, gdyż w jakiś sposób – co samo w sobie nie stanowi jeszcze przestępstwa – wszedł w jej posiadanie. Na przykład dostał ją od właściciela na przechowanie, posiadał rzecz w ramach umowy (najmu, leasingu, itp.) lub ją znalazł. Przestępstwo polega na tym, że sprawca traktuje tę rzecz jak właściciel, czyli korzysta z niej albo – jak w naszym przypadku – sprzedaje ją. Należy przy tym odróżnić znalezienie rzeczy zagubionej od sytuacji, gdy właściciel porzucił rzecz, np. pozostawiając ją na śmietniku. Wtedy można zabrać ją do domu, nie zgłaszając nikomu tego faktu.

Czy zatem znaleziony komputer powinniśmy zostawić na ławce? Nie, ustawa o rzeczach znalezionych nakłada na nas obowiązek zawiadomienia o takim zdarzeniu właściwego starosty i albo przekazania mu jej, albo przechowywania we własnym zakresie. W tym drugim przypadku będziemy mogli żądać od osoby uprawnionej do odbioru (którą jest zwykle właściciel) kosztów związanych z przechowaniem. Jest też nagroda za uczciwość: tzw. znaleźne w wysokości 110 wartości rzeczy. Trzeba jednak pamiętać, by zgłosić żądanie chęci otrzymania znaleźnego osobie uprawnionej do odbioru najpóźniej w chwili wydania rzeczy.

2. Zakłócenie miru domowego

Jesteś na przyjęciu w domu kolegi. W pewnym momencie zaczynasz zachowywać się niestosownie i znajomy zwraca Ci uwagę. Nadal jesteś nieznośny, więc gospodarz traci cierpliwość. – Stary, idź do domu, nie chcę cię tu dzisiaj widzieć – mówi. – Nigdzie nie idę – odpowiadasz bojowo. – Nie żartuję, wynoś się z mojego domu, pókim dobry! – kategorycznie nakazuje kolega, próbując wyprowadzić cię za drzwi. – Sam mnie zaprosiłeś, więc mam prawo tu być – odpowiadasz i odtrącasz go, pewny swoich racji. Tym bardziej, że słyszysz, jak w tle Krzysztof Krawczyk śpiewa o tym, że chciał być marynarzem i nie zamierzasz przegapić tego kawałka. Ruszasz na parkiet i myślisz, że dałeś kumplowi niezłą lekcję, na czym polega gościnność, a tymczasem…

Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (kodeks karny, art. 193)

Właściciel ma prawo decydować o tym, kogo wpuścić do swojego domu i komu pozwolić na przebywanie w nim. Jeśli kategorycznie zażąda, by ktoś opuścił jego lokal, niezastosowanie się do tego polecenia może stanowić przestępstwo, określane jako naruszenie miru domowego. Nie trzeba tego żądania usprawiedliwiać szczególnymi okolicznościami, nie ma też znaczenia, że właściciel sam zaprosił do siebie daną osobę.

Również przeskakiwanie przez cudze ogrodzenie może prowadzić do poniesienia odpowiedzialności za to przestępstwo, nawet jeśli sprawca nie zamierzał czegokolwiek kraść czy niszczyć. Co ciekawe, za naruszenie miru może odpowiadać również właściciel mieszkania, który wynajął je innej osobie i wdziera się do niego wbrew woli najemcy. Dlatego jeśli wynajmujesz komuś mieszkanie, pamiętaj, by zawsze uzgadniać z tą osobą możliwość wejścia do lokalu pod jej nieobecność.

3. Oszustwo

Wybrałaś się na zakupy do supersamu. Twój wzrok przykuły filety z dorodnego łososia, spoczywające w lodówce. „Piękna ryba. A gdyby jeszcze była równie tania, co leżąca tuż obok panga…” – pomyślałaś. Wtedy do głowy przyszedł Ci wyśmienity plan. Dyskretnie przekleiłaś metkę z opakowania pangi na pojemnik z łososiem, co uszło uwadze kasjera. Zaoszczędzone tym sprytnym zabiegiem pieniądze wrzuciłaś do skarbonki. Jednak nie ma się z czego cieszyć, musisz wiedzieć, że…

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd (…), podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (kodeks karny, art. 286).

Wprowadzenie innej osoby w błąd nie musi polegać na użyciu wyrafinowanych technik. W przypadku zawierania umowy sprzedaży wystarczy, że nabywca został poinformowany o takich cechach towaru, których ten w rzeczywistości nie posiada. Dlatego za oszustwo możesz odpowiadać na przykład wtedy, gdy za pośrednictwem Internetu sprzedasz komuś towar nowy, a wyślesz mu używany lub wtedy, gdy sprzedajesz samochód jako bezwypadkowy, z przebiegiem 10 000 km, podczas gdy w rzeczywistości licznik był już dwukrotnie przekręcany, a pojazd dwa razy lądował na dachu. Oszustwa dopuszczasz się również wtedy, gdy przyjmując od kogoś pieniądze, nie zamierzasz wysłać mu towaru – czyli wprowadzasz inną osobę w błąd co do zamiaru wywiązania się z umowy. Przykładem może być przyjęcie od kogoś pieniędzy za sprzęt elektroniczny z zamiarem wysłania mu ziemniaka (albo bez zamiaru wysłania mu czegokolwiek).

4. Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości

Idąc na urodziny kolegi wiedziałeś, że następnego dnia będziesz prowadził, dlatego skończyłeś picie o północy. Poza tym sporo tańczyłeś i zjadłeś solidną porcję golonki, a o 3 w nocy poszedłeś spać. Wsiadłeś do samochodu o 8, spokojny o swoją trzeźwość. O tym, że był to zły plan przekonała Cię kara roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów… Dlaczego to przestępstwo znalazło się na liście przestępstw, które się popełnia, niekoniecznie mając tego świadomość? Przecież każdy doskonale wie, że prowadzenie w stanie nietrzeźwości to przestępstwo. To prawda, wciąż jednak mnóstwo osób wierzy w to, że wystarczy chwilę przespać się po imprezie i wypić mocną kawę, by jazda następnego dnia była bezpieczna. Dlatego tak wielu kierowców pada ofiarami „trzeźwych poranków”.

W rzeczywistości kluczowym czynnikiem wpływającym na zmniejszenie zawartości alkoholu w organizmie jest upływ czasu. Czynniki takie jak wysiłek fizyczny czy sen, choć poprawiają samopoczucie, nie sprawiają, że mimo spożycia znacznej ilości alkoholu po kilku godzinach będziesz w stanie prowadzić pojazd. Możliwe jest obliczenie zawartości alkoholu w organizmie przy użyciu np. wzoru Widmarka, jednak zawsze należy traktować uzyskany wynik jedynie jako przybliżenie, nie uwzględniające wszystkich czynników mających wpływ na stężenie alkoholu. Warto natomiast wiedzieć, że w przypadku spożycia np. kilkunastu kieliszków wódki, nawet po upływie 24 godzin i porządnym śnie nie ocenimy kategorycznie, że możemy już bezpiecznie prowadzić pojazd. Znacznie rozsądniejszym wyjściem niż samodzielne wykonanie obliczeń jest poddanie się badaniu trzeźwości w jednostce Policji.

Trzeba też pamiętać, że nie tylko skazanie za przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (czyli powyżej 0,5 ‰ alkoholu we krwi) niesie poważne konsekwencje. Również ukaranie za wykroczenie prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie po użyciu alkoholu (gdy jego stężenie we krwi wynosi pomiędzy 0,2 i 0,5 ‰) skutkuje zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

5. Bezprawne uzyskanie informacji

Wiesz doskonale, że mąż Cię zdradza, ale on nie chce się przyznać. W postępowaniu rozwodowym zamierzasz więc wykorzystać nagranie zarejestrowane dyktafonem ukrytym w Waszym wspólnym mieszkaniu. Wyjeżdżasz na weekendowe szkolenie, zostawiając dyktafon włączony i masz nadzieję, że w tym czasie dojdzie do jego spotkania z kochanką. Sądzisz, że w ten sposób zmusisz go do mówienia prawdy, jednak…

Kodeks karny, art. 267 § 3: (…) karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym (…).

Nagranie rozmowy, w której sprawca nie bierze udziału, bez wiedzy rozmówców, może stanowić przestępstwo nawet wtedy, gdy dyktafon został ukryty w domu sprawcy. Co więcej, nie mają znaczenia społecznie akceptowalne intencje sprawcy, np. chęć uzyskania dowodu zdrady małżeńskiej. Jak więc zdobyć dowody bez narażania się na odpowiedzialność karną? Może to ułatwić skorzystanie z usług detektywa posiadającego licencję, jednak jego uprawnienia nie obejmują czynności zastrzeżonych dla organów i instytucji państwowych (np. prowadzenia podsłuchu telefonicznego).

pexels-photo-296886

5 praw, które powinien znać każdy konsument

Przedstawiamy pięć praw, które każdy konsument powinien znać, żeby świadomie móc z nich korzystać na co dzień.

1. Gwarancja a rękojmia

Mało z nas wie, jakie konkretnie prawa przysługują nam kiedy jako konsumenci kupujemy np. sprzęt elektroniczny czy RTV i AGD. Każdy z nas chyba słyszał o gwarancji, ale na pewno nie wszyscy słyszeli termin “rękojmia za wady”, a jeszcze mniej osób potrafi powiedzieć czy jest to to samo czy nie. Ważne jest jednak aby zdawać sobie sprawę z tego jakie mamy prawa związane z zakupem rzeczy.

Zaznaczenia wymaga, to, że zarówno rękojmia jak i gwarancja przysługują nam równolegle i niezależnie od siebie. Są to dwa oddzielne uprawnienia kupującego. Pierwsze z nich – gwarancja, przysługuje wobec gwaranta. Osobą gwaranta najczęściej pozostaje producent, aczkolwiek zdarza się, że rolę gwaranta przyjmuje na siebie w całości sprzedawca (czyli konkretny sklep np. [email protected]). Gwarancja wskazuje zakres uprawnień przysługujących kupującemu oraz sytuację w których z gwarancji można skorzystać. Rękojmia za wady rzeczy jest prawem przysługującym nam wobec konkretnego sprzedawcy, u którego daną rzecz nabyliśmy i może przybiera dwojaką postać – rękojmi za wady fizyczne rzeczy, oraz rękojmi za wady prawne. Co to oznacza? Rękojmia za wady fizyczne oznacza iż towar jest w jakiś sposób niekompletny, uszkodzony. Rękojmia za wady prawne natomiast zabezpiecza przed sytuacją w której na kupionej przez nas rzeczy ciążą wady prawne – sprzedawca nie jest jej właścicielem, na rzeczy ustanowiono zastaw, etc. W praktyce oczywiście najczęściej mamy do czynienia z pierwszą z tych sytuacji. Każde z tych uprawnień wykonuje się w inny sposób jak również zgłoszenie swojego żądania skorzystania z tych uprawnień należy dokonać dla każdego z nich innemu podmiotowi, o czym poniżej.

PRZYKŁAD

Pani Ania kupiła ekspres do kawy marki X w sklepie „[email protected]”. Producent gwarantuje nam, że będzie on działał zgodnie z opisem produktu co najmniej przez okres 2 lat (gwarancja). Niezależnie od gwarancji złożonej przez producenta ekspresu, wobec sprzedawcy przysługują nam uprawnienia z rękojmi odnośnie zgodności towaru z umową (rękojmia).

2. Uprawnienia z rękojmi

Jak wspomniano rękojmia chroni przed wadami fizycznymi rzeczy jak też jej wadami prawnymi. W niniejszym punkcie omówione zostaną jedynie aspekty związane z wadami fizycznymi z tego powodu, że wady prawne rzeczy nie występują praktycznie w masowym obrocie konsumenckim.

Czym więc jest rękojmia za wady rzeczy? Rękojmia polega na niezgodności towaru z umową, która ma miejsce gdy rzecz kupiona nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, nie ma właściwości które mieć powinna zgodnie z zawartą umową lub okolicznościami jej zawarcia bądź też przeznaczeniem rzeczy lub też rzecz ta nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę, zaś ten nie zgłosił zastrzeżenia, co do takiego jej przeznaczenia. Niezgodność towaru z umową ma miejsce również, gdy rzecz została wydana kupującemu w stanie niezupełnym. Co istotne, jeżeli rzecz została wadliwie zamontowana przez sprzedawcę u konsumenta, albo montaż ten został wadliwie wykonany przez osobę wskazaną przez sprzedawcę, wtedy również mamy do czynienia z niezgodnością towaru z umową. Stwierdzimy niezgodność towaru z umową, jesteśmy uprawnieni do złożenia sprzedawcy oświadczenia w którym domagamy się obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy lub usunięcia wady albo też wymiany rzeczy na wolną od wad. Oznacza to, że wystarczy napisać proste pismo, w którym wskażemy od kogo nabyliśmy rzecz, co się z rzeczą stało i czego się domagamy. Warto takie pismo złożyć osobiście u przyjmującego reklamację, za potwierdzeniem iż takie pismo zostało złożone, lub też nadać je pocztą za potwierdzeniem nadania.

PRZYKŁAD

Ekspres zakupiony przez panią Anie ma urwany kabel zasilania. Pani Ania w tym celu pisze pismo, w którym wskazuje, że ekspres kupiła 2 dni temu w sklepie „[email protected]”, że odpakowała go i wtedy okazało się, że nie ma on kabla zasilania. W związku z tym, pani Ania domaga się wymiany ekspresu na nowy, z kompletnym kablem zasilania.

W razie kiedy zgłaszam żądanie obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy, sprzedawca może jednak zamiast wykonywać nasze żądanie, naprawić rzecz lub wymienić na wolną od wad. Może tak uczynić tylko raz co oznacza, że jeżeli rzecz zepsuje się po raz drugi, nie ma on możliwości uchylenia się od naszego żądania. Kupującemu nie przysługuje żadne z wyżej wymienionych roszczeń w zakresie wady, o której wiedział, kupując rzecz.

PRZYKŁAD

Pani Ania, kiedy reklamowała brak kabla zasilania za pierwszym razem, otrzymała informację, że ekspres do kawy nie zostanie wymieniony, lecz naprawiony poprzez wymianę kabla zasilania. Po tygodniu użytkowania kabel odpadł od ekspresu. Pani Ania ponownie udała się do sprzedawcy, żądając wymiany ekspresu na nowy. Tym razem sprzedawca ma obowiązek postąpić zgodnie z żądaniem pani Ani i wymienić ekspres na nowy. Gdyby pani Ania wiedziała, kupując ekspres w sklepie „[email protected]”, że ekspres ten ma sprawny kabel zasilania – np. powiedział jej o tym ekspedient lub był to egzemplarz z oznaczeniem, iż jest on uszkodzony, wtedy pani Ani nie przysługuje żądanie naprawy kabla. Jeżeli jednak w ekspresie zepsułby się młynek, wtedy jest to wada, o której pani Ania nie wiedziała i może żądać jej naprawy.

Rękojmia chroni kupującego co najmniej w terminie 2 lat od zakupu rzeczy, jeżeli chodzi o rzecz używaną termin ochrony nie może być krótszy niż rok. Niezwykle istotne jest to, że roszczenia z rękojmi zgłaszamy podmiotowi, od którego rzecz kupiliśmy. Czemu jest to istotne? Jeżeli w sklepie “[email protected]” kupiliśmy rzecz wyprodukowaną przez firmę “ElektroSprzęty”, to roszczenie możemy zgłosić tylko w sklepie “[email protected]”.

3. Uprawnienia z gwarancji

Gwarancja i płynące z niej uprawnienia określone są w dokumencie gwarancyjnym. Co do zasady uprawnienia przysługujące uprawnionemu z gwarancji określa gwarant. Gwarancja jest również dobrowolna – gwarant nie ma obowiązku jej udzielenia. Kodeks cywilny wskazuje na uprawnienia jakie gwarancja może przyznawać konsumentowi. Dla przykładu wskazano uprawnienie do zwrotu zapłaconej za rzecz ceny, wymiany lub naprawy oraz zapewnieniu innych usług w sytuacji gdy towar nie spełnia warunków przewidzianych umową. Termin na który udzielona została gwarancja określony jest przez gwaranta w dokumencie gwarancyjnym. Jeżeli terminu nie określono, gwarancja obejmuje okres dwuletni od dnia wydania rzeczy kupującemu. Oświadczenie gwarancyjne zawiera również podstawowe informacje potrzebne do wykonywania uprawnień z gwarancji, w szczególności nazwę i adres gwaranta lub jego przedstawiciela w Rzeczypospolitej Polskiej, czas trwania i terytorialny zasięg ochrony gwarancyjnej, uprawnienia przysługujące w razie stwierdzenia wady, a także stwierdzenie, że gwarancja nie wyłącza, nie ogranicza ani nie zawiesza uprawnień kupującego wynikających z przepisów o rękojmi za wady rzeczy sprzedanej. Najczęściej roszczenie gwarancyjne możemy zgłosić w salonie firmowym producenta albo też autoryzowanych punktach naprawy lub sprzedaży.

Wiele osób nie zdaje sobie również sprawy z tego, że termin gwarancji biegnie na nowo od chwili dostarczenia rzeczy wolnej od wad lub zwrócenia rzeczy naprawionej jeżeli w wykonaniu swoich obowiązków gwarant dostarczył uprawnionemu z gwarancji zamiast rzeczy wadliwej rzecz wolną od wad albo dokonał istotnych napraw rzeczy objętej gwarancją. Jeżeli gwarant wymienił część rzeczy, przepis powyższy stosuje się odpowiednio do części wymienionej. Oznacza to, że kiedy dostaniemy nową rzecz w miejsce starej, w wyniku skorzystania z gwarancji, otrzymujemy na nią nową gwarancje.

PRZYKŁAD

Pani Ania dostała nowy ekspres do kawy po zgłoszeniu usterki, korzystając z gwarancji. Po otrzymaniu nowego ekspresu do kawy, wręczono jej nową gwarancję na nowy ekspres. Okres tej gwarancji biegnie od początku.

4. Sprzedaż przez Internet

Ustawodawca, reagując na ciągle rozwijającą się sprzedaż internetową, zdecydował się na wprowadzenie przepisów regulujących prawa konsumenta związane z zawieraniem transakcji przez Internet. Przepisy te nakładają przedsiębiorcę zawierającego transakcje przez Internet dużą ilość obowiązków informacyjnych. Przedsiębiorca musi wskazać konsumentowi główne cechy świadczenia, swoją siedzibę, dane identyfikujące firmę, adres pod którym klient może zgłaszać reklamacje, łączną cenę, którą zapłacić ma klient, sposób i termin zapłaty, procedurze zwrotu, sposobach płatności, etc. Najbardziej interesujące jest nowe uprawnienie – możliwości odstąpienia od umowy przez konsumenta w terminie 14 dni. Termin ten liczony jest od dnia, w którym przedsiębiorca poinformuje konsumenta o przysługującym mu prawie zwrotu, co najczęściej ma miejsce w trakcie dokonywania transakcji. Odstąpienie nie wymaga uzasadnienia ani też jakiejkolwiek opłaty. Termin 14 dni przewidziany jest na złożenie przedsiębiorcy oświadczenia o odstąpieniu, nie zaś na oddanie rzeczy. Dopiero w razie skorzystania z tego prawa, obowiązuje nas kolejny 14 dniowy termin na zwrot rzeczy zakupionej.Nie musimy więc od razu odsyłać rzeczy wraz z oświadczeniem. A jeśli sprzedawca nie poinformował nas o przysługującym nam prawie do odstąpienia od umowy, to czas na zwrot wydłuża się aż do 12 miesięcy od otrzymania towaru.

PRZYKŁAD

Pani Ania kupiła ekspres do kawy na internetowej stronie sklepu “[email protected]”. Ekspres przyszedł kurierem ale okazuje się, że nie zmieści się na półce, na której pani Ania chciała go postawić. W terminie 14 dni może, ów ekspres zwrócić bez podawania przyczyny, poprzez poinformowanie sprzedawcy o tym, iż odstępuje od umowy. Sprzedawca jest obowiązany zabrać na swój koszt ekspres od pani Ani i zwrócić jej pieniądze.

Termin tej jednak nie ma zastosowania gdy to przedsiębiorca zadeklaruje, że rzecz odbierze samodzielnie. Fakt, że od umowy można odstąpić bezpłatnie nie oznacza jednak, że nie jesteśmy w ogóle narażeni na jakiekolwiek koszty. Konsument może być zobligowany do poniesienia pewnych kosztów o ile przesyła przedsiębiorcy rzecz innym środkiem transportu, droższym niż ten wyznaczony przez przedsiębiorcę (w zakresie różnicy). Koszty przesyłki, poza zakresem wskazanym powyżej ponosi przedsiębiorca. Zmiany te umożliwiają nam – konsumentom, dokonywanie zakupów przez Internet z zapewnieniem poczucia bezpieczeństwa, że nie zostaniemy przez sprzedawcę oszukani. Jeżeli zamawiamy przez Internet ubranie, a nie trafiliśmy z rozmiarem przepisy te umożliwiają nam zwrot. Z pewnością jest to rozwiązanie praktyczne i bezpieczne. Przedsiębiorcy również przystosowali się do tych przepisów w odpowiedni sposób, respektując je, przez co zakupy w sieci mogą być dla nas jeszcze wygodniejsze.

UWAGA!

Jeżeli Pani Ania kupiła ekspres do kawy na potrzeby prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej i poprosiła o wystawienie faktury, nie jest konsumentem, więc nie przysługuje jej prawo zwrotu w ciągu 14 dni!

5. Rzecznik konsumenta

Co zrobić, jeżeli czujemy, że nasze prawa, jako konsumenta zostały naruszone albo jeżeli mamy wątpliwości co do tego, czy nie zostaliśmy przez przedsiębiorcę oszukani? A co jeżeli chcemy zareklamować towar ale spółka prowadząca sklep, w której kupiliśmy reklamowaną rzecz, już nie istnieje lub jeżeli promocja w której wzięliśmy udział była nieuczciwa? Na te i wiele innych pytań związanych z ochroną praw konsumentów możemy znaleźć odpowiedzi kontaktując się z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta lub miejskim czy powiatowym rzecznikiem konsumenta. Organy te prowadzą infolinię konsumencką, na którą możemy zadzwonić i dowiedzieć się co możemy zrobić ze swoim kłopotem. Instytucje te w niektórych centrach handlowych rozkładają tzw. latające stoiska, na których możemy zasięgnąć porady. Czemu warto to zrobić? Po pierwsze podmioty te są wyspecjalizowane w tego rodzaju tematyce, uzyskanie porady w takim miejscu będzie więc szybkie.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podejmuje działania w przypadku naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Natomiast w sprawach indywidualnych bezpłatną pomoc prawną konsumenci mogą u miejskiego i powiatowego rzecznika. Poza udzieleniem porady możemy również uzyskać pomoc w postaci złożenia wniosku w sprawie stanowienia lub zmiany przepisów prawa miejscowego dotyczących ochrony praw konsumenta, wystąpienia do przedsiębiorcy w sprawie naruszenia praw i interesów konsumenta, wytoczenie powództwa na rzecz konsumenta lub włączenie się do postępowania już przez konsumenta wszczętego. Jeżeli wobec konsumenta przedsiębiorca dopuścił się wykroczenia, rzecznik konsumentów może wstąpić do takiego postępowania w charakterze oskarżyciela publicznego. Na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dostępna jest wyszukiwarka umożliwiająca znalezienie najbliżej położonego punktu, w którym możemy uzyskać tego typu pomoc. Poza wskazanymi wyżej organami funkcjonuje również wiele podmiotów z trzeciego sektora – organizacji pozarządowych zajmujących się tego rodzaju sprawami, które chętnie udzielają nieodpłatnej pomocy konsumentom. W razie problemów, nie zostaniemy więc z nimi sami.

Mamy nadzieję, że teraz zakupy staną się jeszcze przyjemniejsze!

pexels-photo-618158

5 prawnych mitów o wykroczeniach i mandatach

Obcowanie z funkcjonariuszami reprezentującymi państwowy aparat wykonawczy zwykłemu obywatelowi bardzo często kojarzy się z niepozornym świstkiem papieru wetkniętym za wycieraczkę, z którego treści często wynika niewiele więcej, jak tyle, że mamy problem. Mandat karny, bo o nim mowa, nie musi być jednak końcem problemu, ani nawet jego początkiem. Po co jest, jak działa i czy można go anulować? Odpowiedzi na te i inne pytania – poniżej. Zapraszam do lektury!

1. Popełniłeś wykroczenie? To na pewno dostaniesz mandat!

Otóż… nie. Postępowanie mandatowe to tak naprawdę wyjątek od reguły rozpatrywania sprawy o wykroczenie przez sąd. Oznacza to, że gdyby tego wyjątku nie przewidziano, za przejście na czerwonym świetle, zbyt głośne słuchanie muzyki nocą czy wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i inne wykroczenia za każdym razem otrzymywalibyśmy wyrok sądu. Prawodawcy postanowili wobec tego sprawy „błahych” naruszeń prawa przyspieszyć, aby i podsądny przyznający się do winy i sąd czasu nie tracili i – jeśli sprawa jest na tyle oczywista, że wystarczy osąd znajdującego się na miejscu uprawnionego funkcjonariusza (najczęściej policjanta) – przeprowadzić postępowanie, w którym wystarczy wystawienie mandatu karnego, który ma wiele cech wspomnianego wyroku. Taki tryb szczególny nazywamy postępowaniem mandatowym.

Oznacza to tyle, że co do zasady – właściwy do rozpoznania sprawy o wykroczenie jest nie policjant czy strażnik miejski, a sąd – a ściślej, sąd rejonowy właściwy ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia. Ze względu jednak na to, że w ogromnej większości przypadków – a tak jest na przykład, jeśli chodzi o powszechne wykroczenia w ruchu drogowym – ustawa zezwala na przeprowadzenie postępowania mandatowego na przykład przez Policję, bo funkcjonariusze tej formacji przyspieszają działanie organów egzekwujących przestrzeganie prawa. Ilość wystawianych mandatów sprawia przy tym, że często wyrabia się mylne przekonanie o zasadzie postępowania mandatowego a nie – zwyczajnego. Wypisujący druk Policjant powinien pouczyć ukaranego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu. Jeżeli ukarany z tego prawa skorzysta, spowoduje to skierowanie sprawy do sądu, w celu przeprowadzenia właśnie postępowania zwyczajnego .

2. Dostałem mandat i nie zgadzam się z policjantem. Z Internetu wiem, że ten mandat mogę ANULOWAĆ!

Nic bardziej mylnego. Mówiąc o anulowaniu mandatu narazimy się na cichy chichot naszych znajomych prawników (zwłaszcza tej złośliwej większości). Jeśli jednak nie zgadzamy się z oceną funkcjonariusza, możemy skorzystać z dwóch ścieżek obrony, z których każda działa nieco inaczej i żadna nie jest PROCEDURĄ ANULACJI.

Po pierwsze, przysługuje nam – jeszcze przed podpisaniem mandatu karnego kredytowanego – prawo do odmowy przyjęcia mandatu, o którym pisałem przed chwilą. Wówczas uprawnieni funkcjonariusze sporządzają niezbędną dokumentację, wzywają nas oraz świadków zdarzenia na przesłuchanie i – zamiast stwierdzać sprawstwo arbitralnie, jak w postępowaniu mandatowym – wysyłają zebrane dowody wraz z wnioskiem o ukaranie do sądu, który ocenia, czy można nam przypisać winę, czy też jesteśmy niewinni. W ten sposób w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia zostało zagwarantowane konstytucyjne prawo do sądu. Warto pamiętać, że w tym postępowaniu jesteśmy uważani za niewinnych, dopóki wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem, zaś ciężar dowiedzenia naszej winy leży w całości po stronie organu, który chciał nam wystawić mandat i to jego przedstawiciele muszą udowodnić, że popełniliśmy zarzucane wykroczenie.

Po drugie, jeśli mandat przyjęliśmy (pokwitowaliśmy jego odbiór lub opłaciliśmy mandat gotówkowy), przysługuje nam możliwość złożenia wniosku o uchylenie prawomocnego mandatu karnego. O ile jednak w przypadku odmowy przyjęcia mandatu sąd bada sprawę od samego początku i czyni ustalenia co do naszej winy, o tyle w przypadku wniosku o uchylenie prawomocnego mandatu karnego sąd bada samo postępowanie mandatowe – przeprowadzenie go zgodnie z prawem. Prawomocny mandat karny podlega bowiem uchyleniu tylko w ściśle przewidzianych wypadkach. Przyjrzyjmy się najczęstszym przypadkom.

  1. Sytuacja, w której mandat karny został nałożony za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Chodzi tu nie tyle o właściwe zakwalifikowanie czyjegoś zachowania jako wykroczenia – bo to już merytoryczna ocena samej sprawy, w tym postępowaniu wyłączona, a o to, czy na blankiecie mandatu wpisano czyn obiektywnie będący wykroczeniem. Przykład: kierowca samochodu przejechał przez skrzyżowanie na zielonym świetle, zaś nieuważny w tym wypadku policjant twierdzi, że uczestnik ruchu nie zastosował się do sygnału drogowego – światło czerwone. Jeżeli policjant prawidłowo oceni ustalone przez siebie zachowanie kierowcy (przejazd na czerwonym świetle) z punktu widzenia prawa, powinien wpisać na blankiecie mandatu mniej więcej „Niezastosowanie się do sygnału drogowego – światło czerwone – art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń”. Wówczas opisane jest zachowanie nieobojętne z punktu widzenia prawa – jest bowiem wykroczeniem z art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń i mandat – mimo, iż policjant się pomylił w kwestii koloru sygnału, nie podlega uchyleniu. Inaczej będzie, kiedy w tej samej sytuacji policjant napisze na przykład „Szybki przejazd przez skrzyżowanie – art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń”. Wówczas, jak wynika z blankietu mandatu, policjant błędnie wskazał, że szybki przejazd przez skrzyżowanie jest prawnie zabroniony jako wykroczenie. Co ciekawe – taki mandat będzie podlegał uchyleniu nawet, jeśli kierowca faktycznie przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle!
  2. Osoba ukarana mandatem popełniła czyn, ale nie ma ukończonych 17 lat.
  3. Ukarany działał w ramach obrony koniecznej, stanu wyższej konieczności, albo był niepoczytalny.
  4. Doszło do naruszenia przepisów dotyczących wymiaru grzywny nakładanej w drodze mandatu karnego. Tu należy pamiętać, że za pojedyncze wykroczenie nie można zasadniczo nałożyć kary grzywny wyższej niż 500 złotych, chyba, że jeden czyn wyczerpuje znamiona dwóch wykroczeń – wówczas kwota graniczna sięga 1000 złotych.

Każdą z powyższych okoliczności musi jednak wskazać skarżący. Nie może on więc – jak w przypadku odmowy przyjęcia mandatu – zachowywać się biernie. I druga bardzo ważna rzecz: na złożenie wniosku o uchylenie mandatu mamy tylko 7 dni, licząc od dnia uprawomocnienia się mandatu (termin będzie zachowany, jeśli w tym czasie wyślemy przesyłkę na poczcie). Po tym czasie tracimy możliwość zaskarżenia mandatu.

A wracając do anulowania mandatu – nie należy ufać ludziom, którzy twierdzą, że opracowali cudowny wzór pisma, dzięki któremu można wygrać każdą sprawę w sądzie, a my, za drobną opłatą możemy pobrać ten wzór ze strony internetowej i być pewnymi zwycięstwa na sali sądowej. Po pierwsze dlatego, że każda sprawa jest inna i często drobny szczegół decyduje o tym, że pismo – choćby było zredagowane w sposób uniwersalny – pasuje w naszej sprawie jak świni siodło. Po drugie, Autor zasadniczo odradza podpisywanie gotowych formularzy ściągniętych z Internetu, bez zagłębiania się w ich treść. Ta bywa bowiem nie tylko niezrozumiała, ale też oparta na błędnej argumentacji i w dużej mierze nielogiczna. Po trzecie wreszcie, spróbujmy postawić się w roli przedstawiciela organu ścigania lub w roli sędziego, czytającego po raz wtóry to samo pismo, ze zmienionymi danymi autora. Czystą naiwnością jest sądzić, że ów policjant lub sędzia – który przecież spotka się prędzej czy później z nadawcą – potraktuje go poważnie. Decyzję co do stosowania (odpłatnych!) internetowych wzorów przed sądem, autor pozostawia czytelnikom :).

3. Odmówię przyjęcia mandatu za wykroczenie drogowe, to nie dostanę punktów karnych!

I znów skucha. Wielu kierowców sądzi, że jeśli odmówi przyjęcia mandatu, to – nawet jeżeli sąd uzna ich za winnych – ominie ich nałożenie punktów karnych, choćby kosztem zapłaty wyższej grzywny czy kosztów sądowych. A tak nie jest. Jeżeli uprawomocni się wyrok lub wyrok nakazowy, który stwierdza naszą winę w zakresie wykroczenia drogowego, za które zgodnie z taryfikatorem naliczane są punkty karne, sąd, kierując taki wyrok do wykonania wyda zarządzenie o sporządzeniu i wysłaniu do właściwej jednostki policji specjalnej karty informacyjnej. Dzięki niej w policyjnej bazie danych (a dokładniej: ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego) pojawią się informacje o ukaraniu nas za popełnione wykroczenie i zostanie nam przypisana odpowiednia ilość punktów karnych.

Warto wiedzieć, że powyższy mit nie wziął się znikąd. Polskie prawo przewiduje bowiem odpowiedzialność za wykroczenie, które ma bliski związek z wykroczeniami drogowymi, ale w istocie nie jest czynem popełnianym przez kierowcę. Chodzi o osławiony artykuł 96 § 3 Kodeksu wykroczeń („kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”). Oznacza to, że nie trzeba być kierowcą, żeby za takie wykroczenie odpowiedzieć (decyduje o tym zaimek KTO, który oznacza, że wykroczenia może dopuścić się każdy – jest to wtedy wykroczenie powszechne, w przeciwieństwie do wykroczeń indywidualnych, za które odpowiada tylko pewien określony w przepisie krąg podmiotów, na przykład uczestnicy ruchu), a co za tym idzie, jeśli jego sprawca nie jest kierowcą pojazdu silnikowego, a tylko jego właścicielem lub posiadaczem, to oczywiście nie można na niego nałożyć punktów karnych.

4. Już wiem! Podam funkcjonariuszowi wypisującemu mandat cudze dane i uniknę kary!

Autor stanowczo odradza takiego pomysłu. Po pierwsze, funkcjonariusz legitymujący złapanego na gorącym uczynku sprawcę wykroczenia jest wyposażony w szereg uprawnień, pozwalających na weryfikację danych osobowych przez niego podawanych. W szczególności jeżeli nie można ustalić tożsamości osoby zatrzymanej na gorącym uczynku popełnienia wykroczenia lub bezpośrednio potem, policja ma prawo taką osobę zatrzymać (na popularne „48 godzin”). Jeśli dodatkowo okaże się, że wprowadziliśmy funkcjonariuszy w błąd – na przykład posługując się fałszywym poświadczeniem naszej tożsamości przez inną osobę i podpisaliśmy się na blankiecie mandatu jako ktoś inny – to nasze zachowanie może zostać potraktowane jako jednocześnie:

  1. przestępstwo z art. 270 § 1 Kodeksu karnego (Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5);
  2. Przestępstwo z art. 190a § 2 Kodeksu karnego (Karze pozbawienia wolności do lat 3 – podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej);
  3. Przestępstwo z art. 235 Kodeksu karnego (Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3); 4) Wykroczenie z art. 65 § 1 Kodeksu wykroczeń (Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania: 1) co do tożsamości własnej lub innej osoby, 2) co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, podlega karze grzywny.).

Tak. Za umyślne podanie policji cudzych danych i podpisanie mandatu jako ktoś inny możemy zostać skazani na karę 5 lat pozbawienia wolności. To… może jednak lepiej uderzyć się w piersi i wyłożyć te 500 złotych?

5. Dostałem mandat od kontrolera w komunikacji miejskiej, a on przecież nie jest funkcjonariuszem!

Fakt: nie jest funkcjonariuszem (choć w pewnych, przewidzianych w ustawie Prawo przewozowe wypadkach może nas ująć – co nie jest oczywiście równoznaczne z zatrzymaniem przez funkcjonariusza). Mit: ale… kwitek wypisany za jazdę bez ważnego biletu to nie żaden mandat. Spójrzmy na tytuł takiego dokumentu – jest to zwykle wezwanie do uiszczenia opłaty dodatkowej za jazdę bez ważnego dokumentu przewozu (to taka ustawowa nazwa biletu). Wystawienie takiego wezwania jest uprawnieniem przewoźnika i ma naturę nie represji karnej, nakładanej przez organ egzekwowania prawa, ale bardziej kary umownej, z którą spotykamy się w prawie cywilnym . Wszak przewoźnik (na przykład ZTM w Warszawie) nie jest podmiotem nadrzędnym wobec nas, a faktycznie naszym kontrahentem, z którym umowę zawarliśmy wsiadając do środka komunikacji.

Co to oznacza? Że wszystko, co opisane jest powyżej w kwestii mandatów, nie dotyczy wezwań do zapłaty wystawianych przez kontrolerów w komunikacji miejskiej, gdyż takie wezwanie to nie mandat!

UWAGA!

Trzeba jednak pamiętać, że kontrolerowi jesteśmy obowiązani okazać dokument tożsamości (to nie to samo co legitymowanie!), o ile nie decydujemy się na zapłatę kary umownej po ujawnieniu w czasie kontroli braku ważnego biletu. Nieokazanie dokumentu przy jednoczesnym nieopłaceniu kary będzie w takim wypadku… wykroczeniem z art. 87a ustawy Prawo przewozowe. I… za to już możemy oczywiście zostać ukarani mandatem, na przykład przez wezwaną przez kontrolera Policję.

Czy… warto przyjąć mandat?

A – to już nie mit, ale pytanie, na które jasna odpowiedź pojawia się dopiero, gdy znane są okoliczności konkretnej sprawy. Nie ma wobec tego jedynej i niepodważalnej recepty. Jeśli jednak znajdziemy się w tej krępującej, problematycznej dla nas i funkcjonariusza sytuacji, pamiętajmy, że egzekwowane prawo jest zasadniczo, w większości przypadków, także po to, abyśmy sami czuli się bezpiecznie i mieli pewność, że ktoś, kto zagraża naszemu bezpieczeństwu, na przykład przez nieostrożną jazdę samochodem, zostanie ukarany – szybko i skutecznie. Prawidłową odpowiedź na powyższe pytanie – przy każdorazowym „dokumenty proszę” musimy zawsze podać sami. Mam nadzieję, że powyżej zgromadzone wskazówki pomogą w jej znalezieniu.

pexels-photo-1089549

5 praw, które musisz znać jako podróżnik

Zaczynasz planować wakacje? Liczysz wydatki i zastanawiasz się czy nie lepiej wsiąść do pociągu byle jakiego, pojechać nad morze i rozbić namiot? Z drugiej zaś strony polskie morze zimne a pogoda kapryśna, to może jednak Hawaje? Niezależnie od ostatecznej decyzji, warto wiedzieć jak reagować w nieprzewidzianych sytuacjach podczas wypoczynku.

1. Odwołany lot i co dalej

Uzbierałeś przez cały rok w skarbonce odpowiednią kwotę na wakacje w ciepłych krajach. Kupiłeś nowe klapki, okulary i ręcznik w sam raz na plaże na Hawajach. Spakowałeś starannie walizkę. Pojechałeś na lotnisko, zaznaczyłeś na Facebooku, że spędzasz wakacje na Hawajach, czekasz a odprawę, kupiłeś prasę na lot… A tu nagle pojawia się informacja, że Twój lot został odwołany.

I jak tu się nie zdenerwować? Ale spokojnie – z każdej sytuacji jest jakieś wyjście!

Gdy odwołują Twój lot masz prawo do zwrotu kosztów biletu lub zapewnienia Ci innego połączenia z punktem docelowym oraz posiłku, napojów i rozmowy telefonicznej, jeżeli czas oczekiwania na inne połączenie lotnicze to usprawiedliwia.

Na lotnisku po podaniu informacji o odwołanym locie powinny zostać również przekazane pasażerom informację o ewentualnej zmianie planu lotu albo o podstawieniu samolotu zastępczego.

Pamiętaj również, że przysługuje Ci prawo do odszkodowania.

Wysokość odszkodowania zależy od zasięgu podróży: – w przypadku lotów do 1500 km – wynosi do 250 euro; – w przypadku lotów na dystansie 1500-3500 km – 400 euro; – w przypadku lotów powyżej 3500 km – 600 euro;

Jeżeli zaś po wyczerpaniu procedury reklamacyjnej u przewoźnika nie otrzymasz satysfakcjonującej rekompensaty, możesz wnieść skargę do Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Informacje dot. złożenia skargi znajdziecie tutaj

Uprawnienie do odszkodowania nie obowiązuje jednakże gdy: – przewoźnik uprzedził nas o odwołaniu lotu z co najmniej 2-tygodniowym wyprzedzeniem, albo; – przewoźnik uprzedził nas o dowołaniu lotu z co najmniej 7-dniowym wyprzedzeniem i zaproponował połączenie rozpoczynające się nie wcześniej niż 2 godziny wcześniej i kończące się nie później niż 4 godziny później niż planowano.

2. Zgubiony bagaż

Twój lot na Hawaje jednak się odbył. Już myślisz o tym aby założyć swoje nowe bikini lub kąpielowe spodenki i wskoczyć do wody albo wylegiwać się nad basenem z drinkiem z palemką w dłoni. Czekasz już tylko na bagaż aby zrealizować swoje plany i nagle okazuje się, że bagaż zaginął…

Panika nic nie da. Najwyżej będziesz opalać się nago (czy to dobry pomysł znajdziesz odpowiedź w pkt. 5), ale zanim do tego dojdzie dobrze zachować rozsądek i postarać się wybrnąć z tej patowej sytuacji. Pierwsze co należy zrobić to udać się do punktu zagubionego bagażu. Tam poproszą Cię o kartę pokładową i otrzymany przy odprawie biletowo-paszportowej odcinek świadczący o nadaniu bagażu. Następne powinieneś starannie opisać zaginiony bagaż np. kolor i rodzaj walizki. Kolejnym krokiem będzie wypełnienie stosownego formularza z podaniem adresu, pod który linia ma przesłać odnalezioną walizkę.

Jeżeli bagażu nie uda się sprowadzić w ciągu kilku godzin od zgłoszenia, warto się upomnieć o tzw. pakiet przetrwania. Niektórzy przewoźnicy oferują rodzaj zapomogi na zakup najpotrzebniejszych rzeczy. Jej wysokość zależy od linii – zwykle jest to 100 dolarów, czasem 100 euro. Niektórzy przewoźnicy mają przygotowane przez siebie „pakiety przetrwania”, które dają pechowcom bez bagażu – jest to zwykle kosmetyczka z podstawowym zestawem higienicznym, koszulka, skarpetki, itp.

Jeśli bagaż nie znajdzie się po upływie 21 dni od dnia, w którym miał przybyć, jesteś uprawniony do dochodzenia w stosunku do przewoźnika uprawnień wynikających z umowy przewozu np. takich jak zapewnienia Ci odpowiednich warunków przewozu, czy dostarczenia w miejsce docelowe Twojego bagażu.

WAŻNY AKT PRAWNY!

Chcesz wiedzieć więcej? Zobacz tutaj

3. Gdzie mogę rozbić namiot?

Drobne ze skarbonki nie wystarczyły na ekskluzywny hotel pięciogwiazdkowy i SPA, ale jeszcze nic straconego! Masz przecież kupiony kilka lat temu namiot, wykorzystywany w warunkach bojowych na Openerze. SPA też możesz sobie zorganizować, w końcu nie jedna plaża w Polsce może być błotnista. Dodatkowo po co płacić za pole namiotowe jak możesz rozbić namiot np. na plaży, słuchać szumu morza, śpiewu mew… Słyszałeś o czymś takim jak „prawo ziemi” jak i o opowieściach znajomych, którzy na dziko zatrzymywali się w urokliwych miejscach Skandynawii.

Rozbicie namiotu na dzikich plażach w Chałupach może nie być takie proste. Terenami nadmorskimi zarządzają Urzędy Morskie, do których powinieneś wystąpić o zezwolenie. Jak wygląda taki wniosek? Musisz podać:

  1. adresata wniosku tj. Dyrektora właściwego Urzędu Morskiego,
  2. okres, na jaki chcesz uzyskać zgodę,
  3. na co dokładnie chcesz uzyskać zgodę np. na rozbicie namiotu,
  4. miejsce, w którym chciałbyś rozbić namiot.

WAŻNE STRONY

Urząd Morski w Szczecinie Urząd Morski w Słupsku Urząd Morski w Gdyni

WAŻNE AKTY PRAWNE

Zarządzenie porządkowe nr 1 Dyrektora UM w Szczecinie z dnia 17 czerwca 2015 r. w sprawie ochrony terenów pasa technicznego;

Zarządzenie porządkowe nr 1 Dyrektora UM w Słupsku z dnia 24 marca 2014 r. w sprawie określenia wymogów zabezpieczenia brzegu morskiego, wydm nadmorskich i zalesień ochronnych w nadbrzeżnym pasie technicznym;

Zarządzenie porządkowe nr 3 Dyrektora UM w Gdyni z dnia 05 maja 2011 r. w sprawie określenia wymogów zabezpieczenia terenów pasa technicznego.

Na tym jednak nie koniec. Chcąc rozbić namiot, powinieneś dodatkowo sprawdzić czy miejsce, które wybrałeś nie stanowi części rezerwatu przyrody lub parku narodowego. W takich miejscach rozbicie namiotu jest zabronione, z drobnymi wyjątkami – Dyrektor Parku Narodowego (w parku narodowym) lub Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (w rezerwacie przyrody) może wyznaczyć miejsca do rozbicia namiotu.

To może nad jeziorem będzie łatwiej? Nie do końca. Na terenach leśnych zabrania się bowiem biwakowania z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez właściciela lasu lub nadleśniczego. Można je znaleźć na mapie, albo zapytać w nadleśnictwie.

Najbezpieczniejszym zaś rozwiązaniem będzie jednak znalezienie pola namiotowego i rozbicie tam namiotu. Jednakże jeżeli marzy Ci się namiot na pustej plaży z możliwością codziennego podziwiana wschodów i zachodów Słońca, to klawiatury w ruch i piszcie wnioski o stosowne zezwolenia, żeby później nie dopłacać do wakacji w ramach otrzymanego mandatu za rozbicie namiotu na plaży ,,na dziko’’.

WAŻNE

Wysokość takiego mandatu wynosi 300 zł na podstawie art. 81 Kodeksu wykroczeń w zw. z pkt. 12 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń

WAŻNE STRONY

Kodeks wykroczeń

Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń

4. Zimne piwo na plaży… Czy mogę je pić?

Jesteś na plaży. Jest gorąco, słońce parzy, piasek przyjemnie przykleja Ci się do stóp, morze szumi… Jednym słowem – idealnie. Do pełni szczęścia brakuje Ci tylko dobrze schłodzonego złotego trunku czyli piwa. Już chcesz otworzyć puszkę swego ulubionego napoju chmielowego ale czy na pewno Ci wolno?

Miejsca, w których nie wolno spożywać alkoholu wymienione są w ustawie o wychowaniu w trzeźwości – będą to np. tereny szkół, domów studenckich (akademik również), komunikacja miejska lub parki. Jednakże każda gmina ma możliwość do określenia dodatkowego miejsca, w którym alkoholu spożywać nie można. Czyli planując urlop w Chałupach, sprawdź czy gmina Władysławowo wydała taki zakaz.

Informację taką możemy uzyskać od napotkanego patrolu Policji lub Straży Miejskiej. Jeżeli zaś zachęcony wakacyjną aurą dasz się ponieść chwili i wypijesz piwo, to musisz liczyć się z możliwością otrzymania mandatu w wysokości 100 zł(na podstawie art. 431 ust. 1 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości oraz w zw. pkt. 52 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń).

WAŻNE STRONY

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości

Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń

5. Czy na każdej plaży mogę opalać się toples?

Jest gorąco, a Ty marzysz o idealnej opaleniźnie. Nie chcesz mieć nieefektownych śladów po kostiumie kąpielowym, więc zdejmujesz górę od kostiumu kąpielowego. Panowie przecież nie chodzą na plaży w koszulkach, więc komu może przeszkadzać Twój brak części kostiumu? Tylko teoretycznie możesz czuć się bezpiecznie. Jeżeli nie przebywasz na plaży nudystów, to możesz liczyć się z przykrymi konsekwencjami swego niekompletnego ubioru. Otóż zgodnie z Kodeksem wykroczeń – art. 140 – publiczne dopuszczanie się nieobyczajnego wybryku podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.

Aby amatorki przebywania na plaży w niekompletnym bikini zostały ukarane stróż prawa (policjant, strażnik miejski) musi uznać, że ,,wybryk’’ (w naszym wypadku opalanie topless) miał charakter celowy, nieobyczajny i został dokonany publicznie. Plaża zatem może wpisywać się w te wymagania, ale oceny dokona stróż prawa.

Opalanie się topless staje się społecznie akceptowane, choć zawsze trzeba mieć też na uwadze opinię innych osób przebywających na plaży, którym widok gołego biustu może przeszkadzać. Biorąc zaś pod uwagę wysokość możliwej grzywny, drogie Panie jeżeli zdecydujecie się na taką formę korzystania z uroków słońca, to róbcie to w sposób rozsądny z poszanowaniem zdania innych. Albo sprawdźcie mapę plaż nudystów.