Czy karalne jest? - litera D

Ile razy w ciągu życia zastanawiałeś czy jakieś działanie jest legalne? Czy przysłowiowo – można za to pójść do więzienia? Oto kolejny z serii artykułów: „Czy karalne jest”? Tym razem rozpatrywać będziemy hasła rozpoczynające się od litery „D”. Zajmiemy się więc tym, czy Policja zapuka do Twych drzwi, jeśli będziesz uporczywie zgłaszał imprezy sąsiadów z wyższego piętra albo co gorsza dokuczał tymże sąsiadom z dowolnego powodu. Ponadto, sprawdzimy czy można: wybrać najładniejsze drzewko w lesie, a potem przystroić je bombkami we własnym domu, kręcić bączki na hamulcu ręcznym na własnym parkingu albo… zablokować skrzynkę pocztową swojej nielubianej znajomej tysiącami wysyłanych automatycznie maili.

1. Czy karalne jest…donosicielstwo?

„Uprzejmie donoszę, przepraszam, informuję…” – w listach, które zaczynają się tymi słowami wolelibyśmy nie występować jako sprawcy przestępstw czy wykroczeń. Co jednak zrobić, gdy to my zauważymy jakąś niebezpieczną sytuację albo wręcz sprawcę przestępstwa na gorącym uczynku? W takiej sytuacji ciąży na nas społeczny obowiązek powiadomienia organów ścigania o takim zajściu. Oczywiście, nikt nie będzie karał za niepowiadomienie o tym, że widzieliśmy złodzieja wynoszącego z domu telewizor. Co innego, gdy będziemy świadkami naprawdę poważnych przestępstw – zabójstwa, ludobójstwa, przestępstw wojennych, zamachu stanu (więcej przykładów znajdziesz w art. 240 § 1 Kodeksu karnego). Wtedy obowiązek ma charakter prawny i jego niespełnienie może spowodować odpowiedzialność karną - nawet 3 lata pozbawienia wolności. Obowiązek ten dotyczy osób, które posiadają pewną wiedzę o przygotowaniu lub dokonaniu przestępstw wymienionych w powyższym przepisie. Dopiero wtedy, gdy wiedząc o takich zdarzeniach nie poinformują o nich organów ścigania, mogą podlegać odpowiedzialności karnej. Należy jednak pamiętać, że czym innym jest spełnianie obywatelskiego obowiązku, a czym innym składanie fałszywych zawiadomień o niepopełnionych przestępstwach. Jeżeli bowiem uznamy, że świetnym sposobem na odegranie się na sąsiadach z wyższego piętra za imprezę do czwartej rano będzie złożenie nieprawdziwego zawiadomienia na Policję lub do Prokuratury, to musimy znać konsekwencje prawne pomówienia kogoś, które to konsekwencje regulowane są w art. 212 Kodeksu karnego:

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

oraz art. 234 Kodeksu karnego (przestępstwa fałszywego oskarżenia):

Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Podsumowując: „donosicielstwo” w słusznej sprawie nie jest karalne, co więcej – jest nawet pożądane. Jeżeli oczywiście jest oparte o prawdziwe informacje i nie ma na celu uprzykrzenia komuś życia.

2. Czy karalne jest… dokuczanie?

Któż z nas nie dokuczał kolegom czy koleżankom w szkole niech pierwszy rzuci kamieniem… Co stanie się jednak, gdy owe utrudnianie życia stanie się uciążliwe i powtarzające się? Jeżeli gnębiona osoba będzie czuła się zagrożona lub jej prywatność zostanie istotnie naruszona, będziemy mieli do czynienia z przestępstwem tzw. „stalkingu”, tj. uporczywego nękania (art. 190a § 1 k.k.), za popełnienie którego grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności:

§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Oczywiście, nie każde dokuczanie będzie od razu rodziło odpowiedzialność karną, jednak jeżeli będzie ono na tyle uciążliwe, że wywoła skutki w postaci „uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia” lub „naruszenia prywatności”, to może powodować ukaranie sprawcy. Do popełnienia tego przestępstwa niezbędna jest „uporczywość”, tj. kontynuowanie swoich działań pomimo próśb ze strony pokrzywdzonego. Tym samym, jednorazowe zdarzenie raczej nie będzie mieściło się w ramach stalkingu.

Jaką postać może przybierać stalking? Zerknijmy do orzeczeń sądów:

„ A.M. w okresie od 26 lutego 2015 r. do 24 kwietnia 2015 r. w Ż. nękał E. M. w ten sposób, że uporczywie, tj. co najmniej 52 razy kontaktował się z nią telefonicznie, co najmniej 115 razy wysyłał na jej telefon wiadomości sms, nagabywał ja, pukał i dzwonił dzwonkiem do drzwi mieszkania” (Wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 6 marca 2017 r., sygn. V Ka 52816), „J.K. uporczywie nękał A. P. w ten sposób, że wszczynał awantury i krzyczał pod oknami jej mieszkania, zaglądał do niego, zakłócał spoczynek nocny oraz podglądał ją przez okno w godzinach nocnych używając do tego latarki, wyzywał ją słowami wulgarnymi powszechnie uznanymi za obelżywe, upokarzał w obecności innych osób, śledził, obserwował, zaczepiał podczas jej wychodzenia do pracy, gonił ją, żądał okazania intymnych części ciała, groził zgwałceniem oraz zabójstwem” (Wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy z 7 lutego 2017 r., sygn. IV Ka 87516), „Z.G. uporczywie nękała H. K. i Z. K. w ten sposób, że podczas ich pobytów na działce, wielokrotnie ich fotografowała oraz obserwowała przy użyciu lornetki, znieważała używając słów powszechnie uznanych za obelżywe i obraźliwych gestów” (Wyrok Sądu Rejonowego w Chełmnie z 11 kwietnia 2017 r., sygn. II K 6516).

Jeśli natomiast, dokuczanie będzie polegało na pomówieniu innych osób o coś, co może im ubliżyć, umniejszyć ich w opinii publicznej, to może spełniać przesłanki zniesławienia i prowadzić do odpowiedzialności karnej z art. 212 k.k.

3. Czy karalna jest… kradzież drewna z lasu?

„Chodźmy do lasu! Wybierzemy najładniejszą choinkę!” – w przedświątecznej atmosferze brzmi jak idealny wstęp do doskonałego pomysłu w konkursie na najlepszą świąteczną dekorację? Nic bardziej mylnego. Każdy, kto na własną rękę wycina drzewa z lasu, a także zabiera drewno już ścięte lub powalone, popełnia wykroczenie, które może skutkować grzywną lub nawet karą aresztu – wtedy, gdy wartość drewna nie przekracza ¼ minimalnego wynagrodzenia (art. 120 Kodeksu wykroczeń). Jeżeli wartość jest większa i ktoś umyślnie wycina drzewa z lasu, odpowiada tak samo jak za zwyczajną kradzież, czyli grozi mu do 5 lat więzienia.

Co ciekawe, w kontekście omawianych przestępstw Sąd Najwyższy zastanawiał się nad definicją „drzewa” z tegoż przepisu. Jak rozgraniczyć „drzewo” od „drewna”? Kiedy drewno jest już obrobione? Po dłuższych leśniczych dywagacjach, Sąd Najwyższy uznał, iż „Pojęcie ‘drzewa’, o którym mowa w art. 290 § 2 k.k. oraz w art. 120 k.w. dotyczy drzewa w stanie surowym, tj. takim, w jakim pozostało w lesie po wyrąbaniu lub powaleniu. W razie przerobienia takiego wyrąbanego lub powalonego drzewa na materiał budowlany lub inny materiał użytkowy, drzewo otrzymało już inną postać (np. drewna) i inną wartość, traci postać drzewa, o którym mowa w wymienionych przepisach” (Wyrok Sądu Najwyższego z 12 marca 2015 r., sygn. IV KK 38114). Stąd też mówimy o nielegalnej wycince lub kradzieży drzewa już ściętego, ale niepoddanego obróbce.

Jak w praktyce wygląda skazanie za taką kradzież? Przykładem służy Sąd Rejonowy w Łańcucie: „oskarżony w okresie od 4 czerwca 2016 r. do 9 czerwca 2016 r. w miejscowości K., woj. (…), działając wspólnie i w porozumieniu z K. W., po uprzednim wyrębie za pomocą piły mechanicznej dokonał zaboru w celu przywłaszczenia z lasu prywatnego czterech sztuk drzew olchowych o masie 3,75 m3, wartości 988,20 złotych na szkodę J. K.” (Wyrok Sądu Rejonowego w Łańcucie z 22 września 2016 r., sygn. II K 28016). Każdy z panów musiał zapłacić 600 zł grzywny i 1976,40 zł jako nawiązkę dla pokrzywdzonego, czyli swego rodzaju odszkodowanie. Jak widać, zdarzają się skazania za to przestępstwo, dlatego też warto dwa razy zastanowić się jednak nad tym, czy nie warto kupić drzewka od leśniczego albo udekorować tego, które stoi w ogrodzie – bez szkody dla własnej karty karnej.

4. Czy karalne jest… driftowanie?

Po raz kolejny odpowiedź na pytanie zacząć należy od bliskiej prawnikom maksymie: „to zależy”. Samo „kręcenie bączków” samochodem na pustym placu manewrowym nie powinno przynieść nam żadnych kłopotów. Należy jednak pamiętać o istnieniu art. 98 Kodeksu wykroczeń penalizującego stworzenie zagrożenia poza terenem drogi publicznej. W najlepszym wypadku, zatrzymanie przez służby porządkowe może zakończyć się na naganie. Jeśli jednak spróbujemy w podobny sposób jeździć na co dzień po ulicy, możemy stworzyć poważne zagrożenie w ruchu drogowym, co w najmniej dolegliwym przypadku może skończyć się mandatem karnym. Policja często zatrzymuje osoby jeżdżące w ten sposób na podstawie art. 86 Kodeksu wykroczeń, czyli: „Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny”. W przypadku zatrzymania przez Policję na nic zda się tłumaczenie, że „drift” był kontrolowany, a kierowca doświadczony. Zasady są jasne – taki sposób jazdy mógł spowodować zagrożenie bezpieczeństwa, a co za tym idzie – kierowca zostanie ukarany grzywną i punktami karnymi. Dodatkowo, nasze harce drogowe (nawet na placu manewrowym) mogą chociażby zakłócać spokój mieszkańców okolicznych domostw, co także może być podstawą do interwencji Policji.

5. Czy karalne jest…ddosowanie?

Jeżeli myślisz, że zbombardowanie komputera nielubianego kolegi z pracy setkami lub nawet tysiącami wiadomości jest doskonałym pomysłem na żart lub – co gorsza – drobną zemstę, musisz liczyć się z konsekwencjami swojego działania. Zgodnie z polskim kodeksem karnym, odpowiedzialności podlega osoba, która w sposób nieuprawniony blokuje dostęp do informacji komuś innemu. Odpowiedzialność może polegać na grzywnie, ograniczeniu wolności, ale także na pozbawieniu wolności aż do dwóch lat (art. 268 k.k.). Mimo że skazania za tego typu czyny nie są nagminne, gdyż polskie prawo penealizuje jedynie atak, w którego wyniku doszło do utraty istotnych danych, ddosowanie może wiązać się także z odpowiedzialnością cywilną za poniesione przez ofiarę takiego działania straty. Z tego względu, warto przemyśleć, czy przypadkiem nie lepiej wyrazić wprost nasze negatywne emocje, ale zgodnie z literą prawa.

Autorka: Oliwia Sentysz