Czy karalne jest? - litera Z

Szanowni czytelnicy, w kolejnej odsłonie naszego cyklu będziecie mogli dowiedzieć się komu najbardziej szkodzi palenie marihuany, czy podsłuchiwanie to coś więcej niż brzydki zwyczaj i dlaczego społeczni wojownicy powinni przystopować z oczyszczaniem miasta. A więc, czy karalne jest…

1. Zażywanie narkotyków?

Wszyscy wiedzą, że posiadanie narkotyków jest karalne i generalnie lepiej nie palić skrętów z najlepszym ziomkiem tuż pod komisariatem. Ale cóż, załóżmy, że taka sytuacja się zdarzyła. Co więcej, znajomy miał dodatkowo paczuszkę z kilkudziesięcioma gramami marihuany w plecaku.

Co jest, a co nie jest narkotykiem, reguluje ustawa o zapobieganiu narkomanii. Jak zapewne dobrze wiecie, zabronione jest posiadanie przy sobie narkotyków, bez względu na ich ilość, z tym zastrzeżeniem, że musi to być dawka pozwalające na co najmniej jednokrotne odurzenie. Dla marihuany przyjmuje się, że będzie to mniej więcej pół grama (ale uwaga, są też stanowiska, że nawet 0,1 g może być jedną dawką!), dla heroiny czy kokainy nawet 14 grama. Warto zaznaczyć, że ilości te nie są nigdzie ustalone i wynikają jedynie z orzecznictwa sądów i są indywidualnie oceniane w każdej sprawie. Co jasne, im więcej posiadamy przy sobie danego narkotyku, tym poważniejsze czekają nas konsekwencje, podobnie rzecz się ma z rozróżnieniem na „miękkie” i „twarde” narkotyki – te drugie są traktowane przez wymiar sprawiedliwości poważniej. Jeżeli kolega miałby ilość pozwalającą na odurzenie kilkuset osób, to naraziłby się na obostrzoną odpowiedzialność za tzw. „znaczną ilość” narkotyków.

Wróćmy do sytuacji spod komisariatu, co się dalej wydarzy? Niewątpliwie policjanci zatrzymają obydwu delikwentów, a następnie dokładnie ich przeszukają i zatrzymają znalezione narkotyki. Zapewne też nie omieszkają gruntownie przeszukać ich mieszkań i samochodów, czy nie posiadają większej ilość środków odurzających, np. na handel albo czy nie prowadzą domowej uprawy konopii indyjskiej.

Co jednak z kolegą, który nie posiadał przy sobie żadnych niedozwolonych substancji, a jedynie został przyłapany na paleniu jointa? Zasadniczo jemu nic nie grozi. Zabronione jest bowiem posiadanie substancji odurzających, a nie ich używanie. Jednakże jego ziomek odpowie nie tylko za paczkę marihuany w plecaku, ale także za udzielanie narkotyków, czyli poczęstowanie nimi innej osoby, bez znaczenia czy zrobił to „po koleżeńsku”, czyli za darmo, czy też odpłatnie. W tym konkretnym przypadku za jedno i za drugie grozi mu do 3 lat więzienia.

2. Zabicie psa?

O ile nie jesteś weterynarzem który usypia chorego psa, to zdecydowanie tak – jest to zabronione. Wszystkie zwierzęta kręgowe chroni ustawa o ochronie zwierząt i zabicie jednego z nich zagrożone jest karą do dwóch lat pozbawienia wolności (art. 35 tej ustawy). Oczywiście przepisy przewidują wyjątki, jak ubój zwierząt hodowlanych, ich odstrzał lub zorganizowane polowania. Jednakże, zwierzę domowe takie jak pies może być zabite wyjątkowo, jedynie w szczególnych okolicznościach, tj. uśpione z uwagi na chorobę, zagrożenie epidemiologiczne czy z powodu zagrożenia, jakie stwarza dla ludzi lub innych zwierząt. Poza tymi przypadkami, nikt nie ma prawa zabijać czy znęcać się nad zwierzętami domowymi. Grozi za to nie tylko kara pozbawienia wolności, ale również grzywna, odebranie zwierzęcia, zakaz posiadania zwierząt, prowadzenia określonej działalności gospodarczej oraz nawiązka do 100 000 zł na cel związany z ochroną zwierząt. Coraz częściej też w sprawach o znęcanie nad zwierzętami zapadają kary bezwzględnego pozbawienia wolności, a obecnie w sejmie procedowany jest projekt podwyższający górną granicę kary do 3 lat więzienia. Przykładowo, w 2015 roku zapadł wyrok w Świdnicy, zgodnie z którym 8 miesięcy w więzieniu spędzi Krystyna B. za próbę zabicia własnego psa. Nie chciała tego robić samodzielnie, więc poprosiła o pomoc sąsiada - ten za skatowanie zwierzęcia miał dostać butelkę wódki. Z kolei, 35-letni Krzysztof T. chciał „pomóc” znajomemu w pozbyciu się czworonoga i najpierw powiesił psa na kablu, ale gdy ten nie zdychał, poderżnął mu gardło. W więzieniu spędzi 14 miesięcy.

3. Zrywanie plakatów?

Tak. Przy czym nie ma znaczenia, czy są to plakaty zawieszone legalne w miejscach do tego przeznaczonych, jak tablice i słupy ogłoszeniowe czy billboardy, czy wręcz przeciwnie – samowolnie wywieszone na przystankach, ścianach, ogrodzeniach. Podobnie traktowane będzie ich zamalowywanie, robienie na nich dodatkowych napisów czy inne „kreatywne przerabianie” np. za pomocą farby w spray’u. Pamiętajmy, że plakat jest czyjąś własnością, którą nie mamy prawa samowolnie rozporządzać. Za niszczenie plakatów grozi więc taka sama odpowiedzialność, jak za niszczenie każdego innego mienia. W zależności więc od wartości zniszczonych plakatów, może się okazać, że popełniliśmy przestępstwo (art. 288 k.k.) lub wykroczenie (art. 124 k.w.).

Co jednak robić gdy widzimy, że plakaty wiszą w niedozwolonym miejscu i szpecą otoczenie? W takim wypadku **powinniśmy powiadomić odpowiednie organy - w miastach najczęściej będą to służby odpowiedzialne za oczyszczanie ulic. Jeżeli zaś spostrzeżemy osobę rozwieszającą nielegalne plakaty, wtedy należy dać znać straży miejskiej lub policji. Plakaciarzowi grozi za to grzywna lub nawet ograniczenie wolności.

W praktyce wytworzyły się całe ruchy aktywistów, które zajmują się zwalczaniem nielegalnych plakatów szpecących miejsca publicznych i usuwaniem ich z przestrzeni miejskiej. Chociaż ich działania są nielegalne, to częstokroć tolerowane przez władze. My jednak nie zachęcamy do samowolnego oczyszczania miasta.

4. Zakładanie podsłuchu?

Tak - zakładając, że nie pracujesz w żadnej ze służb i nie jest to element Twojej pracy.

Polacy powszechnie stosują wszelkiej maści szpiegowskie gadżety, podsłuchy, dyktafony czy kamery na potrzeby spraw rozwodowych jak i sporów z pracodawcą lub pracownikiem. Czy jest to legalne? To zależy. Część z tych metod jest niestety zabroniona, o czym nie wiedzą osoby je stosujące. Karalne jest bowiem każde takie działanie, które poprzez założenie urządzenia podsłuchowego lub przełamania pewnego zabezpieczenia (np. hasła do maila) daje nam dostęp do informacji, która nie jest dla nas przeznaczona (art. 267 k.k.). Należy więc rozróżnić dwie sytuacje – nagrywania po kryjomu zdarzenia, w którym sami bierzemy udział np. kłótni z agresywnym małżonkiem czy wydzierającego się na nas przełożonego, a sytuacją, w której podsłuchujemy lub nagrywamy rozmowy innej osoby bez naszego udziału. Tylko bowiem ta druga sytuacja jest działaniem przestępczym. Sprawca może tutaj odpowiadać osobno również za dalsze przekazywanie tak uzyskanej informacji innym osobom, a każde z tych przestępstw zagrożone jest karą nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

Nie można jednak tracić z pola widzenia odpowiedzialności cywilnej, czyli wystąpienia przeciwko nam z powództwem o naruszenie dóbr osobistych. Pokrzywdzonym może się poczuć zarówno nasz rozmówca nagrany podczas rozmowy, do której nie mieliśmy prawa rejestracji jak i osoba trzecia, którą mogliśmy nagrywać.

5. Zamiar popełnienia przestępstwa?

To nieoczywiste pytanie można by szeroko rozwinąć, ale raczej nie chcemy was zanudzać teorią prawa karnego. Dlatego też odpowiemy w skrócie – to zależy. Ale po kolei.

W przeciwieństwo do totalitaryzmów rodem z Roku 1984 Orwella, w naszym systemie prawnym nikogo nie karze się za myśli. Snucie więc fantazji o pozbawieniu życia nielubianego przez nas sąsiada – tak długo jak to jest tylko w naszej głowie – w ogóle nie jest brane pod uwagę jako przestępstwo. Inaczej jest jednak, gdy ten zamiar już się objawi poprzez konkretne zachowanie człowieka. A urzeczywistniać może się różnie.

Polskie prawo karne wyróżnia tzw. formy stadialne przestępstwa, czyli kolejne etapy jakie musi przejść sprawca od myśli we własnej głowie, przez zaplanowanie zbrodni, zapewnienie narzędzi, aż do teoretycznego sąsiada leżącego na podjeździe własnego garażu z nożem kuchennym w plecach. Na początku jest przygotowanie (art. 16 k.k.), dalej idzie usiłowanie (art. 13 k.k.), a na końcu mamy dokonanie. A więc, na przykładzie naszego nieszczęsnego sąsiada przygotowaniem będzie np. kupienie noża i śledzenie ofiary celem ustalenia dogodnej pory na popełnienie zbrodni. Usiłowaniem – wykonanie zamachu na sąsiada, który ma zmierzać do jego uśmiercenia. A dokonanie to np. efekt w postaci martwego, zimnego nieszczęśnika. Zarówno dokonanie jak i usiłowanie jest karalne i zagrożone tą samą karą. Nie powinno dziwić, że fakt, iż nasz sąsiad przeżył zamach - bo za młodu porządnie pakował na siłce - nijak nie wpływa na to, że nasza wina jest dokładnie taka sama, jak wtedy, gdy skutecznie wysłalibyśmy go na tamten świat (chociaż karę sąd jednak może wymierzyć mniejszą).

Co jednak z przygotowaniem? Co do zasady nie jest ono karalne. Jedynie w pewnych przypadkach, dotyczących poważnych przestępstw, tak rzadko spotykanych jak wojna napastnicza (art. 126c k.k.) czy zamach stanu (art. 127 § 2 k.k.), czy bardziej powszechnych jak fałszowanie pieniędzy (art. 310 § 4 k.k.), jest ono zagrożone karą, zazwyczaj jednak zdecydowanie niższą niż przestępstwo główne.

Autor: Kamil Kowalczyk

Powyższe kwestie są szczegółowo uregulowane w ustawach: Kodeks Karny, Kodeks Wykroczeń, o przeciwdziałaniu narkomanii, o ochronie zwierząt.