pexels-photo-175045

5 tricków na bezpieczne życie

Szukasz life-hacków na bezpieczne życie? Oto część druga naszego poradnika.

1. Nie podawaj przy zakupach swojej karty sprzedawcy.

W obecnych czasach używanie karty zbliżeniowej jest powszechną formą płatności niemal w każdej sytuacji. Wiąże się to jednak nie tylko ze znaczną wygodą ale także z konkretnymi zagrożeniami. Pamiętajmy, że to my mamy prawo poprosić o podanie terminalu płatniczego a nie osoba trzecia prosić o naszą kartę.

Niestety często chcąc zapłacić łamiemy tę zasadę i podajemy kartę kasjerowi lub taksówkarzowi. Musimy pamiętać, że takie postępowanie jest bardzo niebezpieczne ponieważ tracimy kontrolę nad naszą kartą a przez to także i pieniędzmi. Zdarza się, że w pobliżu terminalu płatniczego osoby go obsługujące montują dodatkowe urządzenie szczytujące dane z karty. Podobna sytuacja może wystąpić w komunikacji publicznej. Złodzieje udający pasażerów posiadają ukryte urządzenia, które zbliżają np. do torebek, kurtek i dokonują sczytywania danych kart i transakcji zbliżeniowych.

Przed sczytaniem kart w podany sposób można się na szczęście obronić. Na rynku są już od kilku lat dostępne specjalne pokrowce na kartę, które poprzez użyty do ich produkcji materiał uniemożliwiają sczytanie danych w przedstawiony powyżej sposób.

2. Korzystaj z bankomatów, które znajdują się przy siedzibach banków i dokładnie przyglądaj się bankomatom z których korzystasz.

Korzystając z bankomatów znajdujących się w siedzibach banków istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zainstalowania nakładek tzw. “skimmerów”. Za pomocą takiej nakładki, która zakrywa oryginalną klawiaturę urządzenie przechwytuje i kopiuje dane osób korzystających z bankomatu. Taka nakładka odstaje od klawiatury, więc jeśli tylko zauważycie coś nietypowego, lepiej skorzystajcie z innego urządzenia

3. W jaki sposób zwiększyć swoje bezpieczeństwo na portalach społecznościowych

Aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo na portalach społecznościowych warto korzystać z kilku podstawowych wskazówek. Jedną z nich jest korzystanie z protokołu HTTPS zamiast HTTP, gdyż właśnie w tym momencie szyfrujesz komunikację pomiędzy serwerem a Twoim komputerem. Nigdy nie używaj tego samego hasła na portalach społecznościowych oraz do kont bankowych, poczty i innych stron gdzie jesteś zalogowany, dzięki temu zmniejszysz ryzyko przejęcia kontroli nad Twoim życiem w sieci przez nieuprawnione osoby. Ponadto hasło nie powinno być zbyt proste. Zdecydowanie odradza się ustawianie jako hasła własnej daty urodzenia, imienia, nazwiska czy imienia własnego kota lub psa. Są to pierwsze skojarzenia dla osób próbujących przełamać nasze zabezpieczenia. Szczególnie ważne pod tym względem a niedoceniane jest bezpieczeństwo poczty e-mail, gdyż to zwykle za jej pomocą następuje odzyskiwanie haseł do portali społecznościowych.

Kolejną podstawową informacją dla użytkowników jest ustawianie odpowiednich ustawień naszych kont pod kątem prywatności. Warto tak skonfigurować konta aby nasze wpisy były widziane tylko przez znajomych, wyjątkiem jest oczywiście sytuacja, kiedy zależy nam na powszechnym dostępie przypadkowych osób do publikowanych przez nas informacji. Na samym końcu ważne jest to co publikujemy na portalach społecznościowych oraz na wirtualnych dyskach Niestety coraz częstszą praktyką jest umieszczanie przez rodziców w tego typu miejscach zdjęć dzieci, Często są to zdjęcia roznegliżowanych dzieci z kąpieli lub podczas przewijania. Musimy pamiętać, że jest to bardzo pożądany towar przez pedofilów, którzy często poszukują w sieci tego typu zdjęć i wykorzystują dla zaspokajania własnych potrzeb na przykład tworząc animacje.

Niezbyt mądre jest podawanie danych, które mogą pomóc przestępcom działać na naszą szkodę. Przykładem jest chwalenie się zdjęciami nowo odebranych dowodów osobistych, praw jazdy, paszportów czy nawet kart bankomatowych lub kredytowych itp. Swojego czasu na stronie jednego z portali zajmujących się bezpieczeństwem w sieci pojawił się screenshot z jednego z popularnych portali społecznościowych. Widać na nim było wpis osoby, która upubliczniła na otwartym koncie zdjęcia swojej nowej karty kredytowej z obu stron po czym po kilku minutach ta sama osoba napisała, że właśnie z jej konta zniknęła dość znaczna ilość gotówki. Pamiętajmy, więc że najważniejszy jest zdrowy rozsądek dotyczący publikowanych treści.

Warto skorzystać z Informacje zawartych w powyższym artykule aby zwiększyć własne bezpieczeństwo w sieci i w realu. A przede wszystkim pamiętajmy, że to co raz zostanie ,,wrzucone” do internetu już nigdy z niego nie znika. Ponadto zdjęcia, filmy i informacje podawane na niektórych portalach społecznościowych stają się własnością tychże portali, w związku z tym publikując je automatycznie tracimy kontrole nad tym co się z nimi dzieje.

4.Nigdy nie podawaj na otwartych portalach społecznościowych informacji o swoich planach dotyczących wyjazdów ani o swoim planie dnia

Pamiętajmy, że przestępcy również się uczą i w poszukiwaniu swoich ofiar coraz częściej wykorzystują internet. Powszechna jest obecnie wiedza o problemie pedofilów, którzy szukają kontaktu z dziećmi poprzez komunikatory internetowe oraz portale społecznościowe. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że także włamywacze, złodzieje i porywacze bardzo często szukają informacji o potencjalnych ofiarach, bądź planując konkretne przestępstwo korzystają z portali społecznościowych.

Najważniejszymi informacjami jakich poszukują tego typu osoby to jaki jest nasz plan dnia, jak bardzo majętnymi ludźmi jesteśmy, jaki jest skład naszej rodziny lub domowników, rozkład mieszkania, numery telefonów a także nasze plany wyjazdowe. Te wszystkie informacje bardzo często publikujemy świadomie, bądź nieświadomie w internecie.

Najlepiej zobrazować to na przykładzie. Marcin Kowalski, założył jakiś czas temu konto na jednym z portali społecznościowych. Jego profil jest w pełni dostępny publicznie, a on jest bardzo aktywnym jego członkiem. Często wrzuca zdjęcia z siłowni, bądź korzystając z aplikacji pokazuje trasę i czas w jakim ją pokonuje biegając. Z portalu możemy dowiedzieć się gdzie pracuje, jakie studia skończył, a także gdzie mieszka, gdyż nie omieszkał wrzucić zdjęcia nowego mieszkania tagując się w miejscu gdzie się znajduje. Często wrzuca zdjęcia ze spotkań ze znajomymi w popularnych pubach, klubach i kawiarniach. Parę dni temu Marcin zrobił zdjęcia z parapetówki. Można się z nich dowiedzieć jaki jest mniej więcej rozkład mieszkania, oraz jaki sprzęt się w nim znajduje. Pewnego dnia podczas przeglądania otwartych kont społecznościowych Zbigniew Z. członek grupy zajmującej się włamaniami trafił na profil Marcina, przejrzał go i uznał za bardzo perspektywiczny dla swojej grupy. Korzystając z profilu Zbigniew ułożył plan dnia Marcina. Codziennie około 6 rano wychodził z osiedla. We wtorki, czwartki i soboty chodził na siłownię natomiast w poniedziałki, środy i piątki biegał po parku nieopodal miejsca zamieszkania. Z wpisów Marcina wynikało, że zaczyna pracę o 9 rano w jednej z korporacji mieszczących się w centrum Warszawy. Po pracy około 18-19 wraz ze znajomymi chodził na obiad do restauracji. W weekendy spotykał się z Sylwią. Spędzali wieczory w pubach i klubach a raz na jakiś czas wyjeżdżali na cały weekend z Warszawy. Na podstawie zdjęć z wyjazdów można się było dowiedzieć jakim samochodem jeździ Marcin a nawet jaki jest jego numer rejestracyjny. Tak się składało, że była to jedna z najpopularniejszych marek wśród kradzionych samochodów. Zbigniew uznał, że najlepszym czasem na włamanie do mieszkania będzie okres kiedy Marcin jest w pracy bądź weekend kiedy wyjedzie z dziewczyną z Warszawy. Wraz z kolegą postanowili włamać się do mieszkania w piątek kiedy większość mieszkańców bloku będzie tak jak Marcin w pracy bądź w szkole. Wiedzieli, że mają czas do 18, gdyż w piątki ich ofiara zwykle wracała wcześniej do domu. Ich plany zmieniły się dwa dni przed planowaną akcją. Okazało się, że Marcin wrzucił do sieci zdjęcie dokumentu potwierdzającego poniedziałkowy wylot na Malediwy na dwa tygodnie. Zbigniew wraz z kolegą mieli mnóstwo czasu na włamanie i pewność, że właściciela nie ma w domu, tym bardziej, że od poniedziałku wrzucał zdjęcia z wyjazdu.

We wtorek włamywacze weszli do mieszkania Marcina, gdzie spędzili nie niepokojeni przez nikogo kilka dni i spokojnie wynieśli cały sprzęt, ubrania, a nawet meble, ukradli także samochód, do którego dokumenty i kluczyki znaleźli w szafce nocnej. Po powrocie Marcin nie mógł uwierzyć w swojego pecha. Nie dość, że złodzieje okradli go ze wszystkich sprzętów, ubrań, a nawet mebli to zabrali mu samochód wraz z dokumentami i kluczykami przez co miał problemy z ubezpieczeniem.

Podany przykład nie jest odosobniony i tego typu zdarzenia mają miejsce. Jak widać nasze nieprzemyślane działania w sieci mogą doprowadzić do szkód w życiu realnym.

5. Przy sprzedaży telefonu musimy pamiętać, żeby usunąć wszystkie dane

Zawsze przed sprzedażą telefonu musimy usunąć wszystkie kontakty, zdjęcia, filmy, wiadomości, a następnie przywrócić swój sprzęt do ustawień fabrycznych. Niestety takie postępowanie nie pozwoli nam całkowicie usunąć wszystkich informacji. Z pomocą przychodzą nam programy do profesjonalnego czyszczenia danych, które wielokrotnie usuną, a następnie nadpiszą pustą przestrzeń w taki sposób, aby ich przywracanie nawet specjalistycznymi programami było bardzo trudne i czasochłonne a w praktyce nieopłacalne. Warto też wspomnieć o możliwości szyfrowania danych zawartych w telefonie oraz na kartach SD. Już od kilku lat w nowych modelach telefonów mamy możliwość wykonać taką czynność w dowolnym momencie użytkowania wybierając odpowiednią opcję w ustawieniach telefonu. Dzięki temu nawet odzyskane dane będą nie do oczytania.

pexels-photo-357514

5 rzeczy o prawie rodzinnym, o które bałeś się zapytać

Od postępowania rozwodowego “od kuchni”, przez podział majątku wspólnego aż po alimenty i uregulowanie sytuacji prawnej ojczyma i pasierba. Ten tekst pomoże Ci poznać odpowiedzi na praktyczne problemy związane z prawem rodzinnym.

1. Czy postępowanie w sprawie o rozwód zawsze jest długie i wymaga przesłuchania najbliższej rodziny?

Wbrew powszechnie panującemu mniemaniu, postępowanie w sprawie o rozwód wcale nie musi ciągnąć się przez lata. Przede wszystkim tylko od woli stron zależy, czy sąd będzie badał kto jest winien rozkładowi pożycia. Co do zasady takie rozstrzygnięcie umieszcza się w orzeczeniu, jednak jeżeli obie strony złożą zgodny wniosek, sąd zaniecha orzekania o winie. Całe postępowanie dowodowe, jeśli małżonkowie nie mają wspólnych małoletnich dzieci, może zatem ograniczyć się wyłącznie do przesłuchania stron. Co więcej, w toku postępowania rozwodowego członkowie najbliższej rodziny nie są zobowiązani do obciążania którejkolwiek ze stron. Prawo do odmowy składania zeznań przysługuje bowiem wstępnym (rodzicom, dziadkom itd.), zstępnym (dzieciom, wnukom), rodzeństwu, powinowatym w tej samej linii lub stopniu (np. teściom, szwagrowi, bratowej), a także osobom pozostającym w stosunku przysposobienia (adoptowanym).

Orzekając o rozwiązaniu związku małżeńskiego sąd dodatkowo musi rozstrzygnąć o kilku kwestiach: o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga małżonków i kontaktach rodziców z dzieckiem oraz o obowiązku ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania dziecka, zwanych potocznie alimentami. Sąd orzekając o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie może samodzielnie podjąć decyzję w tym zakresie albo uwzględnić pisemne porozumienie małżonków jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka.. Dodatkowo, na zgodny wniosek stron sąd nie będzie w ogóle orzekał o utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem. Należy przy tym podkreślić, że w każdym czasie po uprawomocnieniu się wyroku (czyli zakończeniu sprawy), zarówno kwestie związane z kontaktami, jak i wykonywaniem władzy rodzicielskiej czy alimentów, mogą być rozstrzygnięte w odrębnym postępowaniu.

Warto także pamiętać, że postępowanie rozwodowe nie musi łączyć się również z długotrwałym konfliktem na tle podziału majątku – możliwy jest bowiem umowny dział majątku wspólnego, który nie wymaga ingerencji sądu. Co więcej, rozwód nie powoduje konieczności jednoczesnego podziału majątku – to od małżonków zależy czy będą chcieli się rozliczyć w tym samym czasie czy nawet kilka lat później, w oddzielnym postępowaniu.

2. W toku postępowania o rozwód zgodziłam się na orzeczenie rozwiązania małżeństwa bez orzekania o winie. Wczoraj został wydany wyrok w sprawie. Dzisiaj, po przemyśleniu sprawy, uważam, że winny rozkładowi pożycia jest mąż i powinno to znaleźć odzwierciedlenie w orzeczeniu sądowym. Czy mogę jeszcze zmienić zdanie?

Co do zasady orzekając rozwód sąd stwierdza także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia. Odstępstwo od tej reguły możliwe jest jedynie na zgodne żądanie małżonków. Jeśli zostanie ono zgłoszone do zamknięcia rozprawy w I instancji, sąd zaniecha orzekania o winie. W tym wypadku następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy. Oznacza to zatem doniosłe konsekwencje na gruncie ewentualnego obowiązku alimentacyjnego ciążącego na byłym małżonku po ustaniu małżeństwa. Należy bowiem podkreślić, że inaczej kształtuje się sfera praw i obowiązków alimentacyjnych w przypadku małżonka wyłącznie winnego rozkładowi pożycia, a małżonka, który nie uznał uznany za wyłącznie winnego ustania związku. Z powyższych względów zmiana stanowiska jednej ze stron możliwa jest nawet po wydaniu wyroku rozwodowego. Jest to poważne odstępstwo od ogólnej zasady, zgodnie z którą zmiana żądania w toku postępowania odwoławczego jest niemożliwa.

Co istotne, aby strona mogła skutecznie dokonać modyfikacji swojego żądania w zakresie orzekania o winie, musi wnieść apelację przed uprawomocnieniem się orzeczenia. W tym celu może złożyć wniosek o doręczenie wyroku z uzasadnieniem w terminie tygodnia od dnia ogłoszenia wyroku. Apelację wnosi się następnie do sądu, który wydał zaskarżony wyrok, w terminie dwutygodniowym od doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem. Jeżeli strona nie zgłosiła wniosku o doręczenie wyroku z uzasadnieniem – nic straconego! W takiej sytuacji termin do wniesienia apelacji biegnie od dnia, w którym upłynął termin do zgłoszenia takiego wniosku, a zatem wniesienie apelacji możliwe jest w ciągu 3 tygodni od dnia ogłoszenia wyroku.

3. Posiadam 2-letniego syna, którego ojciec jest nieznany. Obecnie pozostaję w nieformalnym związku. Mój partner rozważa przysposobienie dziecka. Czy zgodnie z prawem może to zrobić?

W opisywanej sytuacji sąd prawdopodobnie nie uwzględni wniosku o przysposobienie. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Zgodnie z obowiązującym prawem, przez przysposobienie ustaje dotychczasowa władza rodzicielska nad przysposobionym, w tym przypadku – matki. Oznacza to, że w momencie uprawomocnienia się orzeczenia o przysposobieniu przez konkubenta, matka dziecka straciłaby władzę rodzicielską nad małoletnim. Wprawdzie taka okoliczność nie uniemożliwia orzeczenia przysposobienia, jednakże takie skutki przysposobienia co do zasady nie są zgodne z dobrem dziecka. Głównym celem przysposobienia jest bowiem stworzenie dziecku optymalnych warunków do rozwoju, najlepiej w pełnej rodzinie. Oczywiście istnieje pewne wyjście z takiej sytuacji. Wystarczy, że osoby pozostające w konkubinacie zawrą związek małżeński.Od zasady utraty władzy rodzicielskiej na skutek przysposobienia przewidziany bowiem jest wyjątek – jeżeli jeden z małżonków przysposobił dziecko drugiego małżonka, władza rodzicielska przysługuje obojgu małżonkom wspólnie. W związku z tak sformułowaną regulacją, jeżeli partnerzy wezmą ślub, możliwe jest przysposobienie małoletniego przez tego z małżonków, którego nie łączą z dzieckiem więzy pokrewieństwa, bez uszczerbku dla władzy rodzicielskiej jego biologicznego rodzica.

4. W toku trwania małżeństwa mój mąż kupił bardzo drogi samochód. Obecnie przygotowujemy się do rozwodu i w wyniku podziału majątku wspólnego chciałabym otrzymać ten pojazd, ponieważ byłam jego wyłączonym użytkownikiem. Niestety, w umowie sprzedaży pojazdu, której stroną był tylko mój mąż, znalazł się zapis, według którego nabył go do majątku osobistego. Czy to znaczy, że nie mam żadnych praw do samochodu?

Podstawowym ustrojem majątkowym między małżonkami jest wspólność ustawowa. Jeżeli małżonkowie nie chcą mieć wspólnych finansów, wówczas zarówno przed zawarciem związku małżeńskiego, jak i w jego trakcie, mogą zawrzeć umowę o zawarciu rozdzielności majątkowej, potocznie nazywaną intercyzą. Rozdzielność majątkowa, przy której każdy z małżonków zachowuje zarówno majątek nabyty przed zawarciem umowy, jak i majątek nabyty później, może powstać również w wyniku orzeczenia sądu, a także z mocy samego prawa, jeśli dojdzie do ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków, do ogłoszenia jego upadłości albo jeżeli uprawomocni się wyrok w sprawie separacji.

Jeżeli nie zachodzi żadna z wyższych przesłanek, a małżonkowie nie zwarli umowy majątkowej, wówczas istnieje między nimi wspólność ustawowa. Oznacza to, że do majątku wspólnego zalicza się nie tylko wynagrodzenie, inne dochody każdego z małżonków czy rzeczy nabyte wspólnie, ale także przedmioty majątkowe nabyte po powstaniu wspólności ustawowej, tj. po zawarciu małżeństwa. Należy przy tym podkreślić, że oświadczenie jednego z małżonków, który przy kupnie rzeczy oświadcza, że nabywa ją do majątku osobistego, nie wywołuje pożądanych przez niego skutków. Wejście do majątku wspólnego nabytego przedmiotu następuje bowiem z mocy prawa, czyli automatycznie. Z powyższych względów w przypadku rozwodu i podziału majątku, takie rzeczy zostaną uznane za wchodzące w skład majątku wspólnego i podlegające działowi.

5. Po prawomocnym orzeczeniu rozwodu mój mąż przestał płacić alimenty na dzieci. Słyszałam, że w takiej sytuacji mogę podjąć kroki zmierzające do zatrzymania jego prawa jazdy. Czy to prawda?

Niewywiązywanie się ze zobowiązań alimentacyjnych faktycznie może doprowadzić do utraty prawa jazdy dłużnika. Jak wygląda mechanizm skutkujący zatrzymaniem dokumentu? W razie bezskuteczności egzekucji wierzyciel może złożyć do właściwego organu (wójta, burmistrza lub prezydenta miasta) wniosek o podjęcie działań. Jeżeli wniosek jest prawidłowy i posiada niezbędne załączniki (jak np. zaświadczenie od organu prowadzącego egzekucję), cała dokumentacja zostaje przekazana organowi właściwego ze względu na miejsce zamieszkanie dłużnika. W dalszej kolejności przeprowadzany jest wywiad alimentacyjny w celu ustalenia sytuacji rodzinnej, dochodowej i zawodowej dłużnika alimentacyjnego, a także jego stanu zdrowia oraz przyczyn niełożenia na uprawnionego. Co więcej, od dłużnika odbierane jest oświadczenie majątkowe. Uzyskane informacje przekazuje się komornikowi. Jeśli okazuje się, że dłużnik nie wywiązuje się ze zobowiązań z uwagi na brak zatrudnienia, wówczas zostaje zobowiązany do zarejestrowania się jako bezrobotny albo jako poszukujący pracy. Jeśli dłużnika uchyla się od obowiązku rejestracji, od podjęcia pracy wskazanej przez urząd albo od złożenia oświadczenia majątkowego, wówczas wszczyna się postępowanie dotyczące uznania dłużnika alimentacyjnego za uchylającego się od zobowiązań alimentacyjnych. Co istotne – dłużnik nie zostanie uznany za uchylającego się, jeżeli w przeciągu ostatnich 6 miesięcy płacił na bieżąco co najmniej 50% ustalonych alimentów. Kiedy wszystkie warunki zostaną spełnione i decyzja o uznaniu dłużnika za uchylającego się od zobowiązań stanie się prawomocna, wówczas organ złoży wniosek o wszczęcie postępowania karnego, a nadto – po uzyskaniu z centralnej ewidencji kierowców informacji, że dłużnik alimentacyjny posiada uprawnienie do kierowania pojazdami – kieruje wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy dłużnika alimentacyjnego. Uchylenie decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy jest możliwe dopiero, gdy dłużnik zacznie alimentów płacić alimenty, a organ skieruje stosowny wniosek do starosty.

WAŻNE!

Pamiętaj, że w trudnej sytuacji najlepiej zwrócić się do adwokata lub radcy prawnego albo zgłosić się do najbliższego punktu bezpłatnej pomocy prawnej, gdzie osoby posiadające odpowiednie wykształcenie pomogą Ci rozwiązać Twój problem. W każdym przypadku przed skierowaniem sprawy do sądu polecamy również podjęcie prób samodzielnego, polubownego rozwiązania. Pomocna może okazać się mediacja. Więcej informacji dotyczących mediacji znajdziesz zarówno na stronie rządowej, jak i Polskiego Centrum Mediacji.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w następujących aktach prawnych: Kodeks rodzinny i opiekuńczy (rozwód – art. 56 i n., przysposobienie – art. 114 i n., małżeńskie ustroje majątkowe – art. 31 i n.), Kodeks postępowania cywilnego (postępowanie w sprawach małżeńskich – art. 425 i n.), ustawa z dnia 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (zasady pomocy państwa osobom uprawnionym do alimentów na podstawie tytułu wykonawczego w przypadku bezskuteczności egzekucji oraz działania podejmowane wobec dłużników alimentacyjnych – por. rozdział 2). Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-891059

5 praw, które powinien znać każdy początkujący przedsiębiorca

Rozpoczynanie działalności gospodarczej nie jest proste, a ogrom przepisów i regulacji skutecznie do tego zniechęca. Jak nie wpaść w pułapkę internetowych rejestrów przedsiębiorców? Jakie działania podjęć na początku prowadzenia działalności gospodarczej? Na te i na kilka innych istotnych pytań znajdziecie odpowiedz po lekturze niniejszego artykułu.

1. W jakich rejestrach muszę się zarejestrować?

To w jakich rejestrach musimy się zarejestrować prowadząc działalność gospodarczą zależy od formy prowadzonej przez nas działalności tzn. osoba fizyczna prowadząca we własnym imieniu działalność gospodarczą musi się zarejestrować w CEIDG czyli Centralnej Ewidencji i Informacja o Działalności Gospodarczej, zaś osoba prowadząca działalność w formie np. spółki z o.o. musi zarejestrować taką działalność w KRS czyli Krajowym Rejestrze Sądowym.

WARTO ZAPAMIĘTAĆ!

Po za rejestrami CEIDG i KRS (w zależności od formy prowadzonej działalności) przedsiębiorca nie musi rejestrować się w żadnym innym rejestrze. Wszelkie inne ,,Internetowe rejestry’’ nie są rejestrami, w których powinien zarejestrować się przedsiębiorca. Niestety aktualnie powstaje dość dużo stron internetowych, które wykorzystują brak rozeznania prawnego młodych przedsiębiorców. Strony te przypominają nie tylko z wyglądu ale również i z nazwy rejestry prowadzone przez państwo, np. Krajowy Rejestr Przedsiębiorczych Firm itp. Ich autorzy kierują korespondencje do wchodzących na rynek przedsiębiorców i wprowadzają ich w błąd co do konieczności zarejestrowania się w prowadzonych przez nich systemach, oczywiście za odpowiednią opłatą. Nie daj się oszukać i nie rejestruj się w żadnych innych ,,Internetowych rejestrach’’ ponieważ jest to zbędne i nie jest wymagane przez prawo.

Warto wiedzieć, iż w celu sprawdzenia informacji o przedsiębiorcy nie trzeba uiszczać żadnych należności aby uzyskać informację, albowiem zarówno CEIDG jak i KRS są rejestrami jawnymi i bezpłatnie dostępnymi w Internecie na stronach prowadzonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Ministerstwo Rozwoju.

Wpis prowadzonej działalności do CEIDG jest bezpłatny tak jak i uzyskanie informacji z tego rejestru. Płatny jest zaś wpis i jego zmiana do KRS. Informacje z niego można uzyskać nieodpłatnie przeglądając stronę internetową, można z niej także pobrać wydruk, który będzie tym samym co “odpis aktualny” uzyskany bezpośrednio w sądzie rejestrowym. Elektroniczny wydruk jest bezpłatny, a ma taką samą moc dowodową co płatny odpis uzyskany w wersji papierowej. Jedynie pełny odpis KRS należy uiścić stosowną opłatę – będzie w nim za to widać wszystkie zmiany w spółce od początku jej założenia.

CIEKAWOSTKA

Aktualny odpis z KRS jest to aktualna informacja o danym podmiocie np. o spółce z o.o. pełny odpis z KRS jest to odpis zawierający informację o wszystkich dokonanych zmianach w wpisie do rejestru od początku istnienia danego podmiotu.

WARTO WIEDZIEĆ!

Adresy, pod którymi znajdziecie opisane powyżej jawne i bezpłatne rejestry: KRS i CEIDG.

2. Jakie dane muszę zamieścić na stronie internetowej?

Dane, które przedsiębiorca musi zamieścić na stronie internetowej zależą od formy prowadzonej działalności gospodarczej – podobnie jak wskazane powyżej rejestry, w których trzeba zarejestrować prowadzoną działalność.

W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej w formie spółki handlowej np. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością na stronie internetowej powinny znaleźć się następujące informacje:

  1. firma spółki (czyli nazwa, pod którą spółka działa);
  2. siedziba i adres spółki (uwaga siedziba spółki nie zawsze musi być taka sama jak adres prowadzenia danej działalności np. w przypadku dużych sieci sklepów siedzibą będzie główna siedziba przedsiębiorstwa, zaś adresem będzie adres konkretnego miejsca prowadzenia działalności);
  3. oznaczenie sądu rejestrowego, w którym przechowywana jest dokumentacja spółki;
  4. wskazanie numeru KRS spółki;
  5. numer identyfikacji podatkowej czyli NIP;
  6. wysokość kapitału zakładowego oraz wskazanie wpłaconego kapitału.

W przypadku zaś prowadzenia działalności gospodarczej jako osoba fizyczna na stronie internetowej powinny znajdować się następujące informacje:

  1. firma przedsiębiorcy (czyli nazwa, pod którą przedsiębiorca działa np. Kwiaciarnia Bratek – Jan Kowalski);
  2. numer identyfikacji podatkowej czyli NIP;
  3. siedziba i adres przedsiębiorcy.

Pamiętać również należy, iż jeżeli przedsiębiorca świadczy usługi drogą elektroniczną – czyli gdy choćby ubocznie prowadził działalność zarobkową lub zawodową świadczącą usługi drogą elektroniczną – ma on obowiązek podać na swojej stronie internetowej w sposób wyraźny, jednoznaczny i dostępny następujące dane:

  • jeśli jest osobą fizyczną, to imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i adres
  • jeśli jest osobą prawną, to firmę spółki, siedzibę i adres

a każdorazowo również adres e-mail oraz w niektórych przypadkach także informacje dotyczące właściwego zezwolenia i nazwę organu, który je wydał, np. prowadząc działalność gospodarczą jako osoba fizyczna Jan Kowalski – Napoje alkoholowe lub Zabawna Sp.z o.o., która sprzedaje alkohol przez Internet musimy posiadać koncesję aby prowadzić legalnie tj. zgodnie z przepisami taką działalność. Jeżeli prowadzimy działalność polegającą na sprzedaży alkoholu niezbędnym jest podanie informacji dot. zezwolenia (koncesji) oraz danych organu, który nam ją nadał.

Jeżeli zaś świadczenie przez kogoś usług wymaga spełnienia określonych kryteriów – np. świadczenie usług jako radca prawny wymaga posiadania tytulu radcy prawnego – to wtedy konieczne jest również poinformowanie, że taki tytuł zawodowy się posiadania (np. usługodawca posiada tytuł zawodowy Radcy Prawnego, jest członkiem Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, nr wpisu WAW 0022) oraz odnośnik do zbioru zasad etyki, które dotyczą danej profesji. Podobnie jeżeli wykonujemy inny zawód regulowany, np. jesteśmy doradcą podatkowym, to na stronie internetowej musimy podać odpowiednie dane potwierdzające nasze prawo do wykonywania danej działalności.

3. Co muszę zrobić aby prowadzić newsletter?

Przedsiębiorca, który chce prowadzić newsletter musi po pierwsze zdać sobie sprawę z faktu, iż “zbierane” przez niego adresy e-mail stanowią dane osobowe osoby, która wyraża zgodę na wpisanie jej adresu e-mail do konkretnej bazy e-maili newslettera. Przedsiębiorca, który zbiera adresy e-mail staje się administratorem danych osobowych, zaś na administratorze danych osobowych ciążą pewne obowiązki na podstawie Ustawy o ochronie danych osobowych.

Przede wszystkim taki zbiór musi zgłosić do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych czyli do GIODO.

WARTO PAMIĘTAĆ!

Aby rozpocząć gromadzenie danych osobowych w formie adresów e-mail należy najpierw złożyć wniosek o rejestrację zbioru – w formie papierowej albo wypełnić elektronicznie. Od tego momentu może rozpocząć gromadzenie adresów e-mail.

WAŻNE STRONY

Polecamy lekturę stron GIODO: tutaj i tutaj.

Poza rejestracją zbioru do GIODO administrator danych, którym w naszym przypadku jest przedsiębiorca, musi zapewnić odpowiednie środki do ochrony gromadzonych przez siebie danych osobowych. To znaczy, iż przedsiębiorca musi podjąć takie kroki aby zabezpieczyć stworzony przez siebie zbiór danych przez ich nieuprawnionym i bezprawnym użyciem – czyli po prostu przed kradzieżą tych danych i wykorzystaniem ich przez osoby trzecie. Ponadto prowadząc newsletter należy pamiętać, iż niezbędne jest uzyskanie zgody osób udostępniających przedsiębiorcy swoje dane w postaci adresu e-mail na ich przetwarzanie. Treść zgody w sposób nie budzący wątpliwości winna określać w jakim celu została wyrażona, w jakim zakresie i przez kogo dane osobowe będą przetwarzane. Wyrażający zgodę musi mieć pełną świadomość tego, na co się godzi. Zgoda powinna być wyrażona w sposób wyraźny, a jej wszystkie elementy muszą być jasne i zrozumiałe dla osoby, która ją wyraża. Dodatkowo istotne jest aby osoba, która wyraża zgodę sama tego dokonała tzn. na zgoda na przetwarzanie danych osobowych nie może być automatycznie zaznaczona (np. jako wypełnione pole w formularzu elektronicznym) przez osobę prowadzącą stronę internetową. Najczęściej zgoda wyrażona jest w formie wskazanej poniżej poprzez zaznaczenie przez osobę udostępniającą dane na stronie internetowej, iż wyraża zgodę na przetwarzanie danych w danym celu.

Poza powyższą zgodą niezbędne jest, aby zamieścić na stronie politykę prywatności, w której wskazane będą dokładne sposoby ochrony danych.

Przedsiębiorca musi również pamiętać, iż na wypadek kontroli przeprowadzonej przez GIODO powinien posiadać wewnętrzną dokumentację o ochronie przetwarzanych przez siebie danych osobowych.

Co grozi Panu Janowi Kowalskiemu za z Kwiaciarni Bratek, jeśli nie zgłosi zbioru danych? Kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet pozbawienia wolności. Dlatego też tak istotne jest aby dopilnować prawnych kwestii uruchomienia newslettera.

4. Czy muszę zawierać umowy pisemne z kontrahentami?

Większość sporów cywilnych zaczyna się od faktu, że strony w sposób nieodpowiedni zabezpieczyły swoje interesy i zawarły jedynie umowę ustną. Proszę sobie wyobrazić, że z jednej strony mamy słowo mówione a z drugiej dokument, który określa prawa i obowiązki stron. Nie tylko dla sądu ale również dla każdego z nas słowo pisane będzie stanowić bardziej wiarygodne źródło informacji. Mając na uwadze powyższe warto prowadząc działalność skorzystać z pomocy adwokata lub radcy prawnego w celu sporządzenia przez niego wzoru umowy, który później można wykorzystać w dalszej działalności. Przykładowo jeżeli prowadzona przez nas działalność polega na przeprowadzaniu szkoleń, warto zlecić prawnikowi sporządzenie umowy zlecenia na świadczenie usług szkoleniowych. Przedmiotowa umowa może być przez nas wykorzystywana w przyszłości, dodatkowo będziemy mieli gwarancję, że zabezpieczy nasze interesy.

Warto również mieć na uwadze, iż to w jakiej formie przedsiębiorca powinien zawierać umowy zależy od rodzaju prowadzonej przez niego działalności oraz od rodzaju umowy, którą przedsiębiorca zamierza zawrzeć. Przykładowo jeżeli prowadzona przez nas działalność polega na przewozie osób, ciężko jest sobie wyobrazić aby osoba, która chce skorzystać z transportu, wsiadając do taksówki podpisywała umowę pisemną. Ale jeżeli już umawiamy się na przewóz mebli i wyposażenia mieszkania między dwoma miastami, to warto zadbać o swoje interesy i podpisać krótką umowę.

Czasem umowa zostaje zawarta bez podpisywania jakichkolwiek dokumentów, a poprzez czynności dwóch stron – na przykład wkładając w sklepie owoce do koszyka i płacąc za nie w kasie, zawieramy umowę sprzedaży. Istnieje też szereg czynności, które muszą zostać zawarte w formie pisemnej lub wręcz w jego specyficznej formie tj. w postaci aktu notarialnego. Taki wymóg jest np. przy umowie sprzedaży nieruchomości. Sformułowanie “pod rygorem nieważności” oznacza, iż niezachowanie przewidzianej ustawą formy powoduje nieważność dokonanej czynności. Umowy o roboty budowlane, umowy dostawy, oraz umowy pożyczki (których wartość przekracza 500 zł) powinny być zaś stwierdzone pismem. Niezachowanie formy pisemnej we wskazanych przypadkach nie spowoduje nieważności umowy lecz może doprowadzić do niemożności przeprowadzenia dowodu z zeznań świadków lub stron na okoliczność dokonania takiej czynności.

Mając na uwadze powyższe ważne jest aby sprawdzić czy zawierana przez nas umowa nie wymaga zachowania konkretnej formy, aby zabezpieczyć swoje interesy na wypadek ewentualnego sporu.

5. Czy prowadząc działalność gospodarczą jako osoba fizyczna muszę zakładać rachunek bankowy na firmę?

Pod względem prawnym osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą nie musi zakładać rachunku bankowego na firmę – brak jest przepisów prawnych, które nakładałyby na przedsiębiorcę taki obowiązek.

Warto pamiętać, iż przedsiębiorca musi mieć jednak rachunek bankowy, czy to założony jako osoba fizyczna, czy też założony jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą. Rachunek bankowy jest niezbędny w celu zapłaty podatków przez przedsiębiorcę oraz uzyskania przez niego zwrotu nadpłaty podatku na rachunek bankowy, przy transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami, oraz w celu opłacenia przez przedsiębiorcę składek ZUS. Decydując się na korzystanie w ramach działalności gospodarczej z osobistego rachunku bankowego warto sprawdzić czy bank, w którym prowadzimy rachunek bankowy nie przewidział w regulaminie dodatkowych opłat za dokonanie przelewu np. do ZUS lub zakazu wykorzystania osobistego rachunku w ramach prowadzonej działalności, aby nie narazić się na dodatkowe koszty. Z drugiej strony można rozważyć, czy nie założyć konta firmowego, który będzie zwolniony z opłat za dokonywanie przelewów do ZUS czy US.

pexels-photo-910332

5 prawnych mitów, w które na pewno wierzysz

Czy ze zgłoszeniem zaginięcia dziecka muszę czekać dwa dni? Czy perfekcyjne opanowanie technik krav magi oznacza dla mnie surowszy wyrok za bójkę? I czy policjant kupi wytłumaczenie promili we krwi płynem do płukania ust? Zachęcamy do zapoznania się z popularnymi mitami prawnymi!

1. „Zaginięcie osoby można zgłosić dopiero po upływie 48 godzin”

  • Chciałabym zgłosić zaginięcie córki.
  • A kiedy to się stało?
  • Wczoraj.
  • Aaa, to za wcześnie, proszę poczekać, bo musi minąć minimum 48 godzin.

Taki dialog można usłyszeć w serialu kryminalnym czy znaleźć na kartach powieści detektywistycznej, a jego konsekwencją jest bezradność najbliższych i brak wiary w organy ścigania. Takie zasady obowiązują w coraz mniejszej liczbie państw (np. w regulacjach większości stanów USA odchodzi się od tego ograniczenia uważając je za potencjalnie niebezpieczne dla zaginionego), z całą pewnością nie ma ich w Polsce. Policja ma obowiązek przyjąć każde zgłoszenie zaginięcia, niezależnie od tego, ile czasu minęło od ostatniego kontaktu z daną osobą.

Oczywiście, jeżeli jest to tylko kilka czy kilkanaście godzin, policja może przypuszczać, że to nie zaginięcie, a inne okoliczności spowodowały tymczasową nieobecność, jak chociażby wyjazd bez uprzedniego poinformowania. Jeżeli jednak istnieją powody by sądzić, że mogło stać się coś złego,w szczególności, gdy jest to ktoś narażony na szczególne ryzyko, jak dziecko, osoba starsza, chora czy niesamodzielna, bezwzględnie należy zawiadomić o tym policję i domagać się podjęcia działań.

OBALAMY MIT!
Zgłoszenie zaginięcia osoby można zgłosić w każdym czasie, nie trzeba czekać 48 godzin.

2. „Mam czarny pas w sztukach walki, to tak jakbym posługiwał się niebezpiecznym narzędziem”

Mogłeś spotkać się z terminem „szczególnie niebezpiecznego narzędzia”. Najczęściej pada ono w komunikatach medialnych dotyczących bójki, pobicia czy rozboju, jako element wyposażenia grupy. Jest to poważniejsze przestępstwo niż zwykła bójka czy pobicie, gdzie używana jest głównie siła własnego ciała albo przedmioty, które niekoniecznie muszą spowodować rozległe obrażenia. W języku prawnym użycie takiego niebezpieczonego narzędzia jest tzw. „typem kwalifikowanym” danego przestępstwa, czyli jego surowsza wersja, zagrożonym dotkliwszą karą. Użycie plastikowej butelki żeby zadać komuś cios niewątpliwie nie będzie niebezpiecznym narzędziem, ale już sięgnięcie po szklaną flaszkę i rozbicie jej na głowie przeciwnika, a następnie zadawanie ciosów jej ostrym zakończeniem, może zostać zakwalifikowane jako typ kwalifikowany pobicia.

Nie istnieje jedna lista niebezpiecznych narzędzi, a prokuratorzy i sądy każdorazowo sami ustalają, czy w konkretnej sprawie można zakwalifikować określony przedmiot. Powszechnie przyjmuje się, że niebezpiecznym narzędziem jest broń palna, broń biała (noże), pałki (teleskopowe, tonfy), kij bejsbolowy, rozbita butelka (tzw. tulipan), młotek, ale też np. płyta chodnikowa.

Wśród niektórych osób uprawiających sztuki walki panuje przekonanie, że posiadanie np. czarnego pasa w sztukach walki zostanie uznane jako owo „niebezpieczne narzędzie”. Rozumowanie to opiera się zapewne na teorii, że skoro normalna siła ludzkiego ciała to „zwykła” bójka, to wyuczone ruchy czy chwyty będą już wyższą szkołą jazdy, która tym samym może wyrządzić większą szkodę. Oczywiście nie stoi za tym żadne prawne uzasadnienie.

OBALAMY MIT!
Posiadanie czarnego pasa czy przeszkolenie w sztukach walki samo w sobie nigdy nie będzie potraktowane jako posługiwanie się niebezpiecznym narzędziem

3. „Zakłócanie spokoju jest karane tylko po 22:00”

Twoi sąsiedzi uwielbiają oglądać filmy wojenne w wersji dolby surround 5.1? A może wolą kino akcji, oczywiście na pełny regulator? Nie pogardzą nagraniem koncertu ich ulubionego zespołu heavy metalowego? I jak na złość swoje hobby realizują w ciągu dnia, tak by nie przekroczyć granicy ciszy nocnej, a Ty jesteś bezradny bo po 22 ściszają dźwięk i są spokojni? Śpieszymy z pomocą: możesz działać!

Powszechnie utarło się, że cisza nocna to czas od godziny 22:00 do 06:00. Faktycznie, taki okres występuje jako czas odpoczynku nocnego np. w regulaminach wspólnot mieszkaniowych, hoteli, pensjonatów. W tym przedziale czasowym za huczne imprezy możemy spodziewać się reakcji uprawnionych osób, najczęściej ochrony, straży miejskiej. Zapewne z tego powodu utarło się przekonanie, że jedynie hałasowanie po godzinie 22:00 podlega sankcjom karnym. Jest to błędny pogląd – mamy prawo do spokoju o każdej godzinie. Dlatego jeżeli sąsiad czy to krzykiem, śpiewem czy tańcami uniemożliwia nam komfortowe funkcjonowanie, nie bójmy się zawalczyć o swoje prawa. Najprościej jest zadzwonić na straż miejską i poinformować pod jakim adresem dochodzi do zachowań naruszających ogólnie przyjęte normy. Jeśli znajdujemy się na osiedlu strzeżonym lub w innym miejscu, gdzie funkcjonuje ochrona – możemy w pierwszej kolejności zwrócić się do nich, by podjęli interwencje. Nie mamy jednocześnie obowiązku podawania swoich danych personalnych ani lokalu, w którym się znajdujemy. Inaczej będzie, jeżeli zadzwonimy na Straż Miejską – tam poproszą nas o podanie personaliów i należy to zrobić.

OBALAMY MIT!
Zakłócanie spokoju możliwe jest niezależne od pory dnia czy nocy, zawsze możesz je zgłosić.

4. Jestem chory, mam cukrzycę i jadłem po drodze kilka jabłek, to stąd te promile, panie władzo!

Porad na szybkie wytrzeźwienie albo przynajmniej oszukanie alkomatu jest wiele. Mocna kawa i zimny prysznic mają pomóc stanąć na nogi, a czekoladki z alkoholem, płyn do płukania ust albo duże ilości jabłek być wytłumaczeniem podczas ewentualnej kontroli drogowej. Wersja z płynem do płukania ust upadnie podczas drugiego badania, które przeprowadza się po upływie 15 minut. Gdyby bowiem nasze tłumaczenie miało być prawdziwe, to urządzenie pokazałoby 0,00. Tymczasem niemożliwy byłby tak szybki spadek promili, które krążą we krwi na skutek wypicia trunków wysokoskokowych. Jeżeli zaś chodzi o jabłka, to przy średnich ilościach cukru w jabłkach i kwasów trawiennych w żołądku należałoby na raz zjeść… 20 kilogramów jabłek, które musiałby zacząć fermentować. Podobnie sytuacja ma się z czekoladkami z alkoholem, których musielibyśmy zjeść hurtowe ilości.

WAŻNE!
Polskie prawo rozróżnia kierowanie w stanie po użyciu alkoholu oraz w stanie nietrzeźwości. Stan po użyciu alkoholu to 0,2 – 0,5‰ promili we krwi lub od 0,1 do 0,25 mg w 1 dm wydychanego powietrza. Kto w takim stanie kieruje pojazdem, popełnia wykroczenie zagrożone karę aresztu, grzywną do 5000 zł i czasowym zatrzymaniem prawa jazdy. Sąd orzeka zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych w miesiącach lub latach, na okres od 6 miesięcy do 3 lat, a czas ten biegnie od zwrotu dokumentu prawa jazdy. Dodatkowo grozi nałożenie 10 punktów karnych i powtórny egzamin na prawo jazdy.

Z kolei stan nietrzeźwości to powyżej 0,5‰ lub obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3. W takim wypadku sąd może orzec karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2. Oprócz tego sąd obowiązkowo zakaże prowadzenia pojazdów mechanicznych (wszystkich albo wybranych) na okres od 1 roku do lat 10. Jeśli kierując pojazdem w stanie nietrzeźwości sprawca spowodował wypadek, w którym były ofiary, sąd może orzec dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wzrasta wtedy też górna granica pozbawienia wolności – aż do 12 lat. Oprócz tego sąd orzeka również świadczenie pieniężne na rzecz instytucji lub organizacji społecznej zajmujących się pomocą ofiarom wypadków drogowych. Kierujący zaś otrzyma 10 punktów karnych.

OBALAMY MIT!
Ani jabłka, ani czekoladki z alkoholem, ani płyn do płukania ust nie pomogą w konfrontacji z alkomatem.

5. „Poniżej 18 roku życia jestem bezkarny”

Co grozi za jazdę bez prawka w wieku 16 lat? Co jeśli zatrzyma mnie policja, a będę miał przy sobie 1 gram trawki? Moja dziewczyna ma 15 lat, czy mogę z nią pójść do łóżka? Co jeśli straż miejska złapie mnie na piciu alkoholu w miejscu publicznym? Czy mogę bezkarnie zamawiać rzeczy przez internet i za nie nie płacić? To tylko niektóre z wielu pytań, które trapią młodych, a na wszystkie postaramy się odpowiedzieć jak najprościej, by rozwiać wszelkie wątpliwości.

Granica 18 lat jest dla wielu niczym brama do dorosłości. Z perspektywy nastolatka kojarzy się z wiekiem, od którego będzie mógł nabywać alkohol i stanie się odpowiedzialny za swoje zachowania. W drugą stronę myślenie nierzadko wygląda tak, że dopóki ma się naście lat, to takie zagadnienia jak odpowiedzialność karna czy cywilna w ogóle nie istnieją. Tymczasem nie do końca tak to wygląda.

Punktem wyjścia jest rozdzielenie odpowiedzialności cywilnej od karnej. Cywilna powinna Ci się kojarzyć z naprawieniem szkody, odszkodowaniem czy zadośćuczynieniem, zaś karna z grzywną, karą ograniczenia wolności czy karą pozbawienia wolności. Odpowiedzialność cywilna ma postać wyłącznie majątkową, a odpowiedzialność karna i postać majątkową i osobistą – istnieje bowiem możliwość wymierzenia kary pozbawienia wolności i dodatkowo kary grzywny. Postępowanie cywilne zazwyczaj inicjują same osoby zainteresowane konkretnym sporem, zaś sprawy karne są najczęściej wszczynane „z urzędu”, czyli niezależnie od woli stron.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ CYWILNA

Zacznijmy od cywilnej, która rozróżnia osoby poniżej 13 roku życia, między 13 a 18 rokiem życia, i powyżej 18 roku życia. Przyjmuje się, że pierwsza grupa nie jest w stanie zrozumieć w pełni swojego zachowania i należycie nim pokierować, więc to na ich opiekunach ciąży odpowiedzialność za zachowania. Opiekunach rozumianych szeroko – zarówno rodzicach, ale też dalszej rodzinie czy nawet osobom obcym, jeżeli w danej chwili to oni sprawowali nad nimi opiekę – tak jak niania, nauczyciel, wychowawca na kolonii. Jeżeli 12-latek rozbije piłką szybę w szkole, to jego rodzice będą musieli za nią zapłacić. Jeżeli to samo zdarzy się na wakacjach u dziadków, to oni będą odpowiedzialni.

A jeśli 13-latek zrobi to samo? Zgodnie z prawem jest on osobą dojrzałą na tyle, że może ponieść winę. Można wykazywać, że ów chłopak w trakcie zdarzenia nie osiągnął on jeszcze odpowiedniego stopnia rozwoju intelektualnego, które pozwoliło by mu na ocenę skutków zachowań polegających na kopnięciu w piłkę w kieerunku pobliskiego domu. Jeżeli sprawa znajdzie się w sądzie, to będzie on oceniał stopień winy sprawcy oraz jego zachowanie się, a przede wszystkim zakres jego świadomości co do rozmiarów skutków czynu.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ KARNA

A co z odpowiedzialnością karną, która sama w sobie już brzmi strasznie? Tu podział na grupy wiekowe kształtuje się jeszcze inaczej. Zasadą jest, że odpowiedzialność karną ponosi osoba, która ukończyła 17 rok życia. W wyjątkowych przypadkach już od ukończenia 15 roku życia można domagać się, by ktoś „był sądzony jak dorosły”, czyli by również odpowiadał na podstawie kodeksu karnego – ale to dotyczy wyłącznie najpoważniejszych zbrodni jak zabójstwo czy zgwałcenie zbiorowe.

Osoby poniżej 13 roku życia mogą spać spokojnie, gdyż podobnie jak na gruncie prawa cywilnego nie ponoszą odpowiedzialności – są zbyt młode, by móc przypisać im winę, a tego wymagają reguły prawa karnego. Jeżeli jednak popełnią czyn niezgodny z prawem albo przejawiają objawy demoralizacji – to wtedy Sąd może dać im upomnienie, zobowiązać ich np. do podjęcia nauki lub naprawienia wyrządzonej szkody, przeproszenia pokrzywdzonego, zaniechania zażywania alkoholu lub środków odużających, albo nałożyć nadzór rodziców lub kuratora.

Co w takim razie z osobami między 13 a 17 rokiem życia? Prowadzi się w stosunku do nich tzw. postępowania w sprawach nieletnich, których celem jest nie ukaranie, a prawidłowe uksztatowanie psychiki młodej osoby, poddanie jej działaniom o charakterze wychowawczym i terapeutycznym. Jeżeli 14 latek zostanie przyłapany na wagarach, to oprócz rozmowy z wychowawcą nie będą wobec niego wyciągnięte konsekwencje karne. Jeżeli będzie regularnie opuszczał zajęcia, to oprócz wezwania go z rodzicami „na dywanik” do dyrektora, może spodziewać się wszczęcia postępowania w sprawie nieletnich o demoralizację. Jeżeli zaś ukradnie koledze telefon, to również zostanie wszczęte postępowanie, ale dlatego że popełnił czyn karalny. Te dwie sytuacje – demoralizacja i popełnienie czynu karalnego – to przesłanki, które pozwalają na prowadzenie postępowania wobec osób między 13 a 17 rokiem życia.

Oczywiście osoby w tak młodym wieku nie mogą trafić ani do aresztu, ani do więzienia. Zostaną przesłuchane na policji, o sytuacji zostaną zawiadomieni ich rodzice. Konsekwencje mogą być bardzo różne, w zależności od rodzaju naruszonego prawa i okoliczności. Najłagodniejsze to wymienione wyżej środki wychowawcze. Ale możliwe jest też umieszczenie takiej osoby w zakładzie poprawczym, gdy przejawia wysoką demoralizację, czyn jakiego dokonał był poważny, a inne środki mogłyby nie wystarczyć.

Czy zatem dopiero ukończenie 18 roku życia to pełna odpowiedzialność? Otóż nie, w świetle prawa karnego dorosłym stajesz się już w dniu 17 urodzin – od tego momentu sąd będzie stosował przepisy kodeksu karnego. Do pełnoletności sąd zamiast kary może jednak zastosować środki wychowawcze, lecznicze albo poprawcze przewidziane dla nieletnich, jeżeli okoliczności dotyczące sprawy i sprawcy mu na to pozwolą.

WAŻNE!
Przepisy karne znajdują się nie tylko w kodeksie karnym – jest szereg ustaw, które kreują dodatkowe przestępstwa, jak np. ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii.

OBALAMY MIT!
Obalamy mit: odpowiedzialność karną ponosisz od 17 roku życia, ale już wcześniej mogą Cię spotkać konsekwencje prawne

pexels-photo-357514

5 ciekawostek o zawodach prawniczych, o których nie miałeś pojęcia

Oglądasz już czwarty sezon Ally McBeal a nadal nie wiesz czy “u nas” jest tak samo? Podczas niedzielnego przeżuwania kotleta dziadek znów snuje marzenia o wnuku mecenasie a Ty wciąż się zastanawiasz czy studiować prawo czy może jednak meblarstwo? Ten artykuł jest wręcz stworzony dla Ciebie!

1. Czym się różni zawód radcy prawnego od zawodu adwokata?

Na przestrzeni ostatnich lat regulacje dotyczące zawodów radcy prawnego oraz adwokata kilkukrotnie się zmieniały. W konsekwencji kolejnych modyfikacji coraz bardziej się do siebie upodabniały, przez co obecnie różnice są jeszcze mniej dostrzegalne niż dotychczas. Do niedawna radcowie prawni nie mieli wszystkich uprawnień, jakie przysługiwały adwokatom. Najbardziej istotny – z punktu widzenia klienta – był zakaz prowadzenia przez radcę prawnego spraw rodzinnych oraz występowania w charakterze obrońcy w postępowaniu karnym. Obecnie to rozróżnienie jest nieaktualne i zarówno adwokat, jak i radca prawny mogą reprezentować strony np. w postępowaniu rozwodowym czy też podjąć się obrony oskarżonego o popełnienie przestępstwa. Na dzień dzisiejszy główną różnicą jest sposób wykonywania zawodów. Otóż adwokaci prowadzą indywidualna działalność gospodarczą, mogą być również partnerami spółek partnerskich. Takie same uprawnienia mają radcowie prawni, chyba że zdecydują się na podjęcie pracy na etacie, czyli w oparciu o umowę o pracę. Takiej możliwości nie posiadają adwokaci. Oznacza to, że duże firmy, które potrzebują bieżącej obsługi prawnej świadczonej na etacie, pod bezpośrednim kierownictwem, zdecydują się na współpracę z radcą prawnym, a nie adwokatem – z jego kancelarią mogliby jedynie współpracować jako z firmą. Nie wyklucza to oczywiście możliwości skorzystania z usług adwokata chociażby do sporządzania umów czy konsultacji problematycznych zagadnień. Z uwagi na tak liczne podobieństwa, coraz częściej postuluje się połączenie obu profesji i zrezygnowanie z utrzymywania odrębności w zakresie kształcenia, regulacji i działalności samorządowej. Co ciekawe, Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, w których występuje taki podział.

ZOBACZ TEŻ!
Każdego adwokata i radcę prawnego można znaleźć na stronie www.rejestradwokatow.pl lub www.rejestrradcow.pl. Jeżeli ktoś informuje, że jest prawnikiem, a nie figuruje w żadnym z tych spisów, może to oznaczać, że jest jedynie absolwentem prawa i może tytułować się „doradcą prawnym”, co oznacza, że nie ukończył aplikacji specjalistycznej ani nie zdał egzaminu zawodowego, a zatem nie może reprezentować nas w sądzie ani sporządzać dla nas pism pod swoim nazwiskiem.

WAŻNE!
Radca prawny może występować w charakterze obrońcy w sprawach o przestępstwa i przestępstwa skarbowe pod warunkiem, że nie pozostaje w stosunku pracy. Zakaz zatrudnienia nie dotyczy pracy w charakterze pracownika naukowego, np. na uniwersytecie.

2. Czy to prawda, że wynagrodzenie adwokata/radcy prawnego stanowi kwota będąca procentem od wygranej?

Zarówno adwokat, jak i radca prawny powinien uzgodnić z potencjalnym klientem wysokość swojego honorarium przed podjęciem się prowadzenia jego sprawy. Wbrew powszechnemu mniemaniu, Kodeksy etyki przewidziane dla obu ww. zawodów prawniczych wprost zabraniają zawierania umów, które przewidywałyby wynagrodzenie za prowadzenie sprawy uzależnione wyłącznie od osiągnięcia pomyślnego wyniku. Oznacza to, że tzw. „umowy na procent” są sprzeczne z podstawowymi zasadami, jakimi powinien kierować się każdy profesjonalny pełnomocnik. Zaoferowanie umowy o tak sformułowanej treści powinno zatem wzbudzić wątpliwości co do rzetelności wybranego prawnika. Skąd takie obostrzenie? Zarówno zawód adwokata, jak i radcy prawnego cechuje się szczególną misją, jaką jest świadczenie pomocy prawnej osobom nieposiadającym fachowej wiedzy. Umowa o świadczenie usług prawniczych to tzw. „umowa starannego działania”, a nie „umowa rezultatu”, dlatego to nie przewidywany wynik sprawy winien decydować o stopniu zaangażowania i staranności pełnomocnika. Warto jednak zaznaczyć, że powyższy zakaz nie wyklucza możliwości zawarcia umowy przewidującej dodatkowe – a więc nie wyłączne – wynagrodzenie za pozytywny wynik sprawy. Czyli możliwa jest sytuacja, w której za prowadzenie sprawy prawnik ustali określoną kwotę, a za uzyskanie pozytywnego rozstrzygnięcia dodatkowo „procent od wygranej”.

WAŻNE!
Niezgodność umowy z zasadami etyki nie jest równoznaczna z jej nieważnością. W rażących przypadkach możliwe jest uchylenie się od zawartego zobowiązania, jednak koniecznie jest wykazanie, że taka umowa była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, co bywa bardzo trudne. Z tego powodu zastanów się dwa razy zanim zdecydujesz się na współpracę z osobą, co do której profesjonalizmu nie masz pełnego zaufania! Jeśli zamierzasz zawrzeć umowę o świadczenie usług prawnych upewnij się, że wynagrodzenie będzie ustalone kompleksowo tak, aby wiedzieć czy określona kwota obejmuje takie elementy jak np. udział adwokata/radcy prawnego we wszystkich rozprawach czy sporządzenie środka odwoławczego.

3. Czym się różni zawód radcy prawnego od zawodu adwokata?

Na przestrzeni ostatnich lat regulacje dotyczące zawodów radcy prawnego oraz adwokata kilkukrotnie się zmieniały. W konsekwencji kolejnych modyfikacji coraz bardziej się do siebie upodabniały, przez co obecnie różnice są jeszcze mniej dostrzegalne niż dotychczas. Do niedawna radcowie prawni nie mieli wszystkich uprawnień, jakie przysługiwały adwokatom. Najbardziej istotny – z punktu widzenia klienta – był zakaz prowadzenia przez radcę prawnego spraw rodzinnych oraz występowania w charakterze obrońcy w postępowaniu karnym. Obecnie to rozróżnienie jest nieaktualne i zarówno adwokat, jak i radca prawny mogą reprezentować strony np. w postępowaniu rozwodowym czy też podjąć się obrony oskarżonego o popełnienie przestępstwa. Na dzień dzisiejszy główną różnicą jest sposób wykonywania zawodów. Otóż radcowie prawni mogą nie tylko prowadzić indywidualną działalność (w tym np. być partnerami spółek partnerskich), ale i zawierać umowy o pracę. Takiej możliwości nie posiadają adwokaci, którzy mogą prowadzić jedynie działalność gospodarczą. Oznacza to, że duże firmy, które potrzebują bieżącej obsługi prawnej świadczonej pod bezpośrednim kierownictwem zdecydują się na współpracę z radcą prawnym, a nie adwokatem. Nie wyklucza to oczywiście możliwości skorzystania z usług adwokata chociażby do sporządzania umów czy konsultacji problematycznych zagadnień. Z uwagi na tak liczne podobieństwa, coraz częściej postuluje się połączenie obu profesji i zrezygnowanie z utrzymywania odrębności w zakresie kształcenia, regulacji i działalności samorządowej. Co ciekawe, Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, w których występuje taki podział.

WAŻNE!
Radca prawny może występować w charakterze obrońcy w sprawach o przestępstwa i przestępstwa skarbowe pod warunkiem że nie pozostaje w stosunku pracy. Zakaz zatrudnienia nie dotyczy pracowników naukowych i naukowo-dydaktycznych.

4. Myślę o podjęciu studiów prawniczych, jednak nie jestem pewien, co dalej. Czy mogę od razu podjąć pracę jako prawnik? Czy muszę robić aplikację?

Duża część osób kończących studia prawnicze decyduje się na kontynuowanie szkolenia na aplikacji. Nie oznacza to jednak, że każdy adept prawa musi przejść przez tę samą ścieżkę do kariery, tj. najpierw 5-letnią naukę na uniwersytecie, a potem aplikację. Możliwości podjęcia aktywności zawodowej są bardzo liczne. Po pierwsze, prawnicy są potrzebni właściwie w każdej większej firmie. Banki, spółki energetyczne, firmy farmaceutyczne, korporacje – każdy z tych podmiotów gospodarczych w swojej działalności prędzej czy później potrzebuje porady prawnika. Co więcej, część z nich stawia na stałą obsługę prawną i zatrudnia sporą rzeszę profesjonalistów, których głównym zadaniem nie jest występowanie w sądzie, a bieżące konsultacje i rozwiązywanie trudnych zagadnień. Po drugie, absolwenci prawa mogą zajmować się doradztwem prawnym. Doradcy prawnego nie należy mylić z radcą prawnym – ten pierwszy może udzielać porad, sporządzać proste pisma procesowe, ale nie może być pełnomocnikiem czy obrońcą w toczącym się procesie. Oczywiście powyższe przykłady to nie jedyne możliwe opcje kariery dla magistra prawa. Warto wspomnieć chociażby o możliwości podjęcia zatrudnienia w urzędach, fundacjach czy na stanowisku asystenta sędziego. Jeżeli poważnie widzisz siebie w roli prawnika i rozważasz wybór studiów, pamiętaj o jednym – prawdziwe życie ma niewiele wspólnego z serialem „Magda M.”, „Ally McBeal” czy „The Suits”. Uzyskanie dyplomu magistra i znajomość przepisów ustawowych to dopiero początek ciężkiej drogi i zdobywania tego, co najcenniejsze – doświadczenia w praktyce. Na rynku pracy można znaleźć wiele osób, które mimo ukończenia studiów nie zrobiły olśniewającej kariery. Z uwagi na bardzo dużą ilość osób posiadających wykształcenie prawnicze, do utrzymania się w zawodzie konieczne jest ciągłe doskonalenie, a często również znalezienie niszowej specjalizacji.

5. Oglądając „Prawo Agaty” zastanawiałam się jak to możliwe, że Marek najpierw wykonywał zawód adwokata, następnie prokuratora a potem znów adwokata? Czy twórcy serialu pomylili się czy jest to możliwe?

Co prawda śledząc seriale prawnicze dobrze jest zachować czujność (nigdy nie wiadomo, którymi drogami błądzi wyobraźnia scenarzysty), jednak w tym przypadku twórcy nie popełnili błędu. Oczywiście analizując perypetie Marka można dojść do przekonania, że niełatwo mu podjąć jednoznaczne decyzje – zarówno w kwestiach sercowych, jak i zawodowych – ale zgodnie z przepisami nic nie stoi na przeszkodzie, aby nawet kolejny raz zmienił zawód. Jakie są zasady przechodzenia z profesji do profesji w zawodach prawniczych? Przede wszystkim adwokat, który pragnie spróbować swoich sił jako prokurator prokuratury rejonowej, musi legitymować się 3-letnim okresem wykonywania działalności w swojej profesji. Następnie, tak samo jak inni kandydaci, musi wziąć udział w ogłaszanym konkursie na dane stanowisko i przedłożyć odpowiednie dokumenty, w tym wykaz 50 prowadzonych przez siebie spraw, w których występował w charakterze pełnomocnika procesowego. W ten sposób można ocenić jego kompetencje zawodowe i ocenić, czy posiada wystarczające umiejętności do objęcia urzędu. Przejście „w drugą stronę” jest jeszcze prostsze – osoba, która zajmowała stanowisko prokuratora jest nieskazitelnego charakteru oraz korzysta w pełni w praw publicznych i ma pełną zdolność do czynności prawnych, może po prostu wpisać się na listę adwokatów i rozpocząć działalność. Oczywiście nie jest może łączenie jednoczesnego wykonywania obu zawodów. Żadna regulacja nie przewiduje limitu możliwych zmian w tym zakresie, a zatem – kto wie? Być może scenarzyści serialu jeszcze nas zaskoczą w kolejnym sezonie! Niewykluczone, że Marek zdecyduje się objąć urząd sędziego. W tym celu Marek musiałby stanąć do konkursu ogłoszonego w „Monitorze Polskim”. Jego kandydaturę oceniałoby najpierw Zgromadzenie Ogólne sądu apelacyjnego albo sądu okręgowego. Po zatwierdzeniu przez Krajową Radę Sądownictwa konieczne byłoby nadto powołanie przez Prezydenta.

6. Przez kilka lat pracowałem w księgowości zajmując się rozliczeniami dużych spółek. Obecnie zastanawiam się nad karierą doradcy podatkowego, jednak nie ukończyłem studiów prawniczych. Czy mam jakiekolwiek szanse na pracę w zawodzie, czy muszę zdobyć tytuł magistra?

Zawód doradcy podatkowego, jakkolwiek często postrzegany jako zawód stricte prawniczy, nie wymaga ukończenia specjalistycznych studiów. Wprawdzie dopuszczalne jest zajmowanie się doradztwem podatkowym przez adwokata czy radcę prawnego, ale kandydat na potencjalnego doradcę podatkowego nie musi legitymować się dyplomem magistra prawa. Jakie są konieczne wymagania do uzyskania wpisu na listę doradców podatkowych? Przede wszystkim ubiegający się musi być osobą pełnoletnią, posiadającą pełną zdolność do czynności prawnych i pełnię praw obywatelskich. Konieczne jest również wyróżnianie się nieskazitelnym charakterem. W zakresie kompetencji merytorycznych niezbędne jest posiadanie wyższego wykształcenia (przy czym nie ma sprecyzowanych wymagań dotyczących kierunku), odbycie w Polsce sześciomiesięcznej praktyki zawodowej, zdanie egzaminu na doradcę podatkowego oraz złożenie wniosku o wpis na listę w terminie 3 miesięcy od daty egzaminu. Wbrew pozorom, spełnienie powyższych wymogów nie jest proste, albowiem przygotowanie do krajowego egzaminu wymaga znacznego nakładu pracy i opanowania szeregu zawiłości prawa podatkowego. Sam egzamin składa się z dwóch części: pisemnej (teoretycznej) oraz ustnej (praktycznej). Aby zdać, konieczne jest uzyskanie odpowiedniej ilości punktów z każdej części. Nie wystarczy zatem osiągniecie odpowiedniego pułapu z części pisemnej, jeżeli ustna wypowiedź nie zostanie oceniona pozytywnie. Natomiast osoby, które nie wykazały się odpowiednią wiedzą na pierwszym etapie, nie zostają dopuszczone do dalszego etapu, zaś kolejną próbę uzyskania właściwych kwalifikacji mogą podjąć nie wcześniej niż z upływem trzech miesięcy.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w następujących aktach prawnych: Kodeks etyki radcy prawnego, Kodeks etyki adwokackiej, ustawa z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych, Kodeks postępowania karnego, Kodeks postępowania cywilnego, ustawa z dnia 5 lipca 1996 r. o doradztwie podatkowym, ustawa z dnia 28 stycznia 2016 r. Prawo o prokuraturze, ustawa z dnia 26 maja 1982 r. Prawo o adwokaturze. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-933142

5 prawnych mitów na temat praw autorskich

Prezentujemy pięć prawnych mitów związanych z prawem autorskim.

1. Ściąganie utworów objętych prawem autorskim z internetu jest karalne.

Gdy mówimy o rozpowszechnianiu utworów chronionych prawami autorskimi (filmów, muzyki, etc.) w internecie musimy rozważyć dwa aspekty – ściąganie ich (i wykorzystywanie) oraz udostępnianie. Zgodnie z prawem autorskim i prawach pokrewnych, definiującym prawo dozwolonego użytku, wykorzystywanie już rozpowszechnionego utworu jest dozwolone w zakresie tzw. użytku osobistego. Oznacza to, że mamy prawo pobrać z internetu utwór i zapoznać się z jego treścią samodzielnie. W dalszej części, przepis ten daje nam także prawo do udostępnienia go dalej osobom znajdującym się z nami w związku osobistym, definiowanym jako stosunek pokrewieństwa, powinowactwa lub inny stosunek towarzyski (związek ten jest ustalany na potrzeby każdej sprawy). Warto pamiętać, że przepis ten dotyczy jedynie utworów już rozpowszechnionych, a więc tych po publicznej premierze. Jeśli ściągniemy i obejrzymy film czy piosenkę przed premierą – naruszamy prawa autorskie. Istotne jest także to, że gry i programy komputerowe nie podlegają prawu dozwolonego użytku.

Inaczej wygląda udostępnianie przez internet utworów osobom trzecim, nieznanym nam osobiście – takie działanie nie jest dozwolone. Może ono wiązać się z daleko idącymi konsekwencjami cywilnoprawnymi (konieczność naprawienia szkody poniesionej przez autora, wydania uzyskanych korzyści czy publikacji oświadczenia o określonej treści). W najbardziej rażących sytuacjach, osobom bezprawnie rozpowszechniającym cudzy utwór grozi odpowiedzialność karna nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

WAŻNE!
Tak zwane “ściąganie plików z torrentów”, czyli korzystanie z technologii peer to peer, nigdy nie mieści się w ramach dozwolonego użytku. Ta technologia została zaprojektowana tak, że ściągając każdy plik, jednocześnie automatycznie udostępniasz go innym użytkownikom, którzy w tym samym czasie chcą go ściągnąć. Tym samym nie tylko używasz, ale i rozpowszechniasz utwór chroniony prawem autorskim majątkowym. W tej sytuacji możesz spodziewać się konsekwencji prawnych.

2. Nielegalne udostępnienie jednej piosenki czy filmu może mnie kosztować setki lub nawet miliony złotych

Choć przypadki odszkodowań sięgających setek tysięcy dolarów za udostępnienie kilku utworów są znacznie częściej spotykane w systemie prawa amerykańskiego, jest jednak możliwe, by zostało ono zasądzone w takiej wysokości także w Polsce. Zgodnie ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, szkoda wyrządzona poprzez naruszenie autorskich praw majątkowych (a takim działaniem będzie m. in. rozpowszechnianie utworów z naruszeniem praw osób trzecich) powinna zostać naprawiona w wysokości, którą autorowi uda się wykazać przed sądem lub poprzez zapłatę dwukrotności wynagrodzenia, które zwykle należy się za korzystanie z utworu tego rodzaju Oznacza to, że w razie popełnienia takiego naruszenia, możemy być zobowiązani do naprawienia szkody faktycznie poniesionej przez osobę, której przysługują majątkowe prawa autorskie, ewentualnie do zapłaty sumy dwa razy wyższej niż byłaby należna za wykorzystanie utworu, gdybyśmy mieli do niego prawo. Jeśli udostępniliśmy więc film kilku osobom, strata (a przez to należne odszkodowanie), nie będzie wielka. Jeśli jednak utwór ściągnęły od nas setki albo tysiące osób, to należność, do której zapłaty będziemy zobowiązani, może lawinowo wzrosnąć. Należy mieć jednak na uwadze, że stanie się tak tylko wówczas, gdynasze naruszenie będzie możliwe do udowodnienia.

Nie można również zapominać, że Sąd może nakazać osobie, która naruszyła majątkowe prawa autorskie publikację ogłoszenia w prasie, co może powodować dodatkowe koszty.

3. Fotografie i obrazki wyszukane w internecie mogę bez przeszkód wykorzystać na swojej stronie www

Należy pamiętać, że wszystko, co wypełnia definicję utworu, a więc każdy „przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia” (czyli muzyka, film, serial, zdjęcie, program komputerowy, książka i wiele innych) jest przedmiotem osobistych i majątkowych praw autorskich. Wykorzystując cudze utwory – fotografie i grafiki – musimy pamiętać, by tych praw nie naruszyć.

Na wstępie należy rozróżnić dwa rodzaje praw autorskich przysługujących twórcy – są to po pierwsze prawa osobiste, a więc związane bezpośrednio z jego osobą, akcentujące więź pomiędzy artystą a wytworzonym przez niego utworem. Drugie z nich to prawa majątkowe, dotyczące przede wszystkim możliwości.

Uszanowanie osobistych praw autora w takiej sytuacji wymaga od nas przede wszystkim podania jego imienia, nazwiska lub pseudonimu, którym się posługuje. Istotne kontrowersje budzić może także przerabianie czyjegoś utworu, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami, autor ma prawo do nienaruszalności jego formy.

Sytuacja staje się bardziej skomplikowana w przypadku praw majątkowych. Każdy autor ma prawo oczekiwać wynagrodzenia za wykorzystywanie (rozpowszechnianie) swojego utworu, przez co rozumie się również umieszczenie go na naszej stronie internetowej. Na szczęście nie oznacza Konieczności płacenia za skorzystanie z jakiejkolwiek grafiki. W rozwiązaniu tego problemu pomagają nam dwie instytucje prawne. Pierwsza z nich to tzw. domena publiczna, do której należą utwory, do których majątkowe prawa autorskie wygasły (w większości po 70 latach od śmierci autora) lub które nigdy nie były tymi prawami objęte. Druga z nich to tzw. otwarte licencje (jak GNU czy Creative Commons), w ramach których autorzy zgadzają się na darmowe wykorzystywanie i rozpowszechnianie swoich dzieł, o ile spełnione zostają określone warunki (najczęściej jest to – poza poszanowaniem praw osobistych – niewykorzystywanie utworu w celach zarobkowych).

4. Po zakupieniu programu komputerowego czy gry staję się jej właścicielem.

Rynek oprogramowania komputerowego wykształcił specyficzne podejście do kwestii praw autorskich, zgodnie z którym, co do zasady, zakup utworu (gry, programu, etc.), nie czyni nas właścicielem egzemplarza dzieła, a jedynie licencjobiorcą. Oznacza to, że kupując program nie stajemy się właścicielem jego egzemplarza (i związanych z tym faktem praw), a jedynie licencjobiorcą. Z tego powodu, nasze prawo korzystania z zakupionej gry czy programu podlega ograniczeniom wynikającym z umowy licencyjnej (EULA – end user licence agreement, z ang. umowa licencyjna z użytkownikiem końcowym). Sytuacja nabywcy (a właściwie licencjobiorcy) takiego programu jest znacznie gorsza niż właściciela jego egzemplarza – podmiot posiadający prawa autorskie może nadal, zgodnie z zasadami umowy licencyjnej, wpływać na zakres jego uprawnień, a nawet, w razie złamania zasad, pozbawić go możliwości wykorzystywania zakupionego software’u.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, prawa autorskie przysługują twórcy dzieła od chwili ustalenia treści utworu, przez co rozumie się jego uzewnętrznienie, nadanie mu skończonej formy, z którą mogą zapoznać się osoby trzecie. Następuje to automatycznie (innymi słowy „z mocy prawa”). Podkreślenia wymaga, że powstanie praw autorskich nie jest uzależnione od jakichkolwiek dodatkowych czynności podjętych przez twórcę – dzieło nie musi być nigdzie zarejestrowane, zgłoszone, nie jest również konieczne opatrzenie go znakiem „copyrighy” czy „registered”.

WAŻNE!

Warto pamiętać jednak, że ochrona prawnoautorska nie jest synonimem ochrony w ramach prawa patentowego czy prawa ochrony znaków towarowych lub wzorów przemysłowych. Stanowią one odrębne, zacznie bardziej skomplikowane systemu, mających znaczenie przede wszystkim w działalności ogromnych przedsiębiorstw, nie zaś indywidualnych twórców.

pexels-photo-207662 (1)

5 mitów dotyczących kryminalistyki

Mnogość seriali i filmów, dotyczących tematyki kryminalnej, w szczególności – pracy policji i techników kryminalistyki powoduje, że wydaje nam się, że o metodach śledczych wiemy wszystko. No właśnie – wydaje nam się. Czy efekt CSI ma wpływ również na Ciebie? Przekonaj się, czytając o pięciu najpopularniejszych mitach związanych z technikami pracy dochodzeniowej. Nie warto wierzyć we wszystko, co pokazują seriale kryminalne typu CSI!

1. Wykonane zdjęcie pozwala na niemalże nieskończoną obróbkę w celu uzyskania interesujących nas informacji, jak np. przybliżanie i obracanie.

Jest to jeden z najbardziej klasycznych przykładów życzeniowego myślenia o rzeczywistości pracy technika wykorzystywany przez scenarzystów seriali kryminalnych. Sytuacje, w których bohater pracuje nad zdjęciem np. samochodu sprawcy i przybliżając je wiele razy nie tylko odczytuje numer rejestracyjny, ale również dostrzega twarz sprawcy w lustrzanym odbiciu, zdarzają się zdecydowanie częściej, niż jest to możliwe w rzeczywistości. A przecież każda osoba posiadająca chociaż podstawowe informacje dotyczące fotografii (w szczególności – fotografii cyfrowej) wie, że każde zdjęcie wykonywane jest w określonej rozdzielczości, która, w ogromnym skrócie, oznacza ilość pikseli (punktów) z których się składa. Nawet bardzo czytelna fotografia oglądana w skali 1:1 traci na jakości im bardziej będziemy przybliżać – tak jak całość obrazu składa się często z kilku czy kilkunastu milionów punktów, to wycinek, który staramy się obejrzeć z bliska, może być już zbudowany jedynie z dziesiątek tysięcy. Taka jakość nie pozwala na dostrzeganie detali. Oczywiście istnieją aparaty o matrycach ogromnej rozdzielczości, robiące zdjęcia tak dokładne, że szczegóły pozostają widoczne nawet po wielokrotnym przybliżeniu, to z całą pewnością nie są one wykorzystywane w monitoringu miejskim ani nawet przez fotografów-hobbystów.

W serialach niejednokrotnie pojawia się nie tylko przybliżanie obrazu ze zdjęcia czy filmu z kamery, ale i jego obracanie. W tym przypadku nierealność takiego rozwiązania wydaje się nawet bardziej oczywista – obiektyw może rejestrować obraz jedynie z punktu, w którym się znajduje (podobnie jak nasze oko). Patrząc na obiekt z jednego miejsca nie jesteśmy w stanie zarejestrować, jak wygląda on z innej perspektywy – kamery i aparaty podlegają tym samym ograniczeniom. Warto też pamiętać, że jakość nagrań z większości kamer monitoringu miejskiego i telewizji przemysłowej pozostawia wiele do życzenia – rozpoznanie nagranej osoby, szczególnie przy złym oświetleniu, bardzo często jest całkowicie niemożliwe.

Podsumowując – fotografia cyfrowa i monitoring miejski dają śledczym znaczne możliwości działania. Jak każde rozwiązanie techniczne, podlegają one jednak istotnym ograniczeniom a ich możliwości nie są nieskończone.

2. Ślady linii papilarnych są łatwe do znalezienia na każdej powierzchni – dotknięcie przez sprawcę czegokolwiek na miejscu zdarzenia automatycznie pozwoli na jego identyfikację.

Daktyloskopia, czyli dziedzina dziedziny techniki kryminalistycznej zajmującej się badaniem śladów odcisków palców, bardzo często gości w serialach. Jej ocena jako narzędzia identyfikacji osób obecnych na badanym miejscu zdarzenia musi być zdecydowanie bardziej złożona niż przyjmują to autorzy scenariuszy. Z jednej strony, oczywiście, wykorzystanie tej metody znacznie ułatwia pracę śledczych – fakt, że odciski palców każdego z nas są niepowtarzalne, nieusuwalne i niezmienne, a jednocześnie że możemy je pozostawić na każdym dotykanym przedmiocie wielokrotnie umożliwiał stwierdzenie, że dana osoba przebywała w określonym miejscu lub dotykała danego przedmiotu, co następnie z sukcesem wykorzystywano w toku postępowania sądowego. Z drugiej jednak strony, oczekiwanie, że każdy sprawca pozostawi całkowicie odwzorowany ślad kilku palców lub wręcz dłoni, jest całkowicie nierealistyczne. Po pierwsze, ślady linii papilarnych odwzorowują się znacznie lepiej na niektórych powierzchniach (takich jak szkło, gładki plastik, lakierowane drewno, karoseria samochodu) niż na innych (ubrania, materia organiczna). Ponadto, dotykając rzeczy rękoma – w normalny, niewyreżyserowany sposób – stosunkowo rzadko przykładamy do czegokolwiek cały palec tak, by pozostawić pełne odbicie. Należy też pamiętać, że niektóre powierzchnie dotykane są bardzo często, nie przez jedną, a dziesiątki osób. Dlatego też czasem ujawnienie licznych odcisków palców uniemożliwi identyfikację któregokolwiek z nich. Warto więc wiedzieć, że praca technika zajmującego się daktyloskopią i identyfikacją osób na podstawie ich odcisków palców wymaga dużo cierpliwości, precyzji i spostrzegawczości. Nie zawsze, niestety, przynosi oczekiwane efekty. Daktyloskopia była jedną z pierwszych dziedzin techniki kryminalistycznej a jej zasługi dla rozwiązania niezliczonych spraw są nie do przecenienia. Nie możemy jednak zapominać, że nawet najlepszy technik jest w stanie w swojej pracy wykorzystać tylko ten materiał badawczy, który rzeczywiście można ujawnić.

3. Lekarz sądowy jest w stanie stwierdzić dokładny czas zgonu ofiary

Praca lekarza sądowego badającego zwłoki na potrzeby toczącego się postępowania jest bardzo skomplikowana. Warto wspomnieć, że w Polsce nie istnieje ktoś taki jak koroner – jego funkcję pełnią właśnie lekarze sądowi. W swojej pracy muszą oni zrealizować szereg stawianych mu przez śledczych zadań – wiele z nich jest trudnych, wymagających ogromnego doświadczenia i skrupulatnego działania. Jednym z pytań często stawianych przez prokuratora jest to dotyczące chwili zgonu – ma ona zwykle kluczowe znaczenie dla toczącego się postępowania i im precyzyjniej uda się ją określić, tym lepiej. Niestety, odpowiedź na to pytanie nie jest w praktyce łatwa. W celu oceny czasu zgonu biegły bada szereg naturalnych zmian zachodzących w ciele człowieka po śmierci – są to m. in. spadek temperatury ciała, obecność stężenia pośmiertnego (czyli „sztywność” ciała), plamy opadowe (powstające na skutek opadającej zgodnie z grawitacją krwi), a w szerszej perspektywie czasowej także procesy gnilne i rozkład ciała. Na podstawie tych obserwacji oraz przy uwzględnieniu warunków, w jakich zwłoki się znajdowały, biegły może oszacować, kiedy nastąpiła śmierć. należy jednak pamiętać, że im więcej czasu minęło od tego zdarzenia do momentu znalezienia zwłok i ich badania, tym mniej precyzyjna będzie ocena. Dla zwłok znalezionych mniej niż dobę od zgonu uda się określić ten moment z dokładnością co do kilku godzin, w przypadku gdy będzie to miesiąc – już co do dni lub nawet tygodni. Oczywiście ciągle trwają badania naukowe nad możliwością precyzyjnego szacowania chwili zgonu. Wykorzystuje się w nich również dorobek innych niż medycyna dziedzin nauki jak np. botanika czy entomologia (nauka o owadach pasożytujących w lub na zwłokach człowieka).

Również po śmierci ciało człowieka jest wyjątkowo skomplikowane. Pełne zrozumienie wszystkich zachodzących w nim procesów jest nadal niemożliwe. Odpowiednio przygotowany specjalista wykorzystując swoją wiedzę i najnowsze metody badawcze jest jednak w stanie istotnie pomóc śledczym.

4. Specjalista od badania śladów krwawych jest w stanie odtworzyć cały przebieg zdarzenia

Rola specjalisty z zakresu analizy śladów (lub plam) krwawych (z ang. BPA – blood pattern analysis) została drobiazgowo pokazana „Dexterze” – jednym z najpopularniejszych seriali kryminalnych pierwszej dekady XXI w. Jednak jego scenarzyści, mając zapewne na uwadze walory rozrywkowe swojego dzieła, skorzystali z wielu uproszczeń czy półprawd, tworzących zaburzony obraz tej dziedziny nauki. Dla wielu osób niezajmujących się bliżej kryminalistyką, ekspert badający krew na miejscu zbrodni jest w stanie odtworzyć precyzyjnie jej przebieg – ocenić, gdzie stali uczestnicy zdarzenia, jak się poruszali, jak przebiegała konfrontacja między nimi i, oczywiście, kto, z jaką siłą i w jaki sposób zadawał ciosy. W rzeczywistości, prawdziwa jest jedynie ta ostatnia część, i to też, niestety, tylko częściowo. Badanie śladów krwawych pozwala z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić sposób ich powstania – czy skapywały lub wytryskiwały bezpośrednio z rany, czy też oddzielały się od narzędzia, którym została ona zadana, jak również pod jakim kątem spadały na powierzchnię i z jaką siłą. Do ustalenia tego, specjalista wykorzystuje uważną obserwację oraz znajomość zasad fizyki płynów (a więc tego jak krew zachowuje się upadając na różne powierzchnie) i geometrii. Mając te informacje i łącząc je z innymi ustaleniami dokonanymi w toku śledztwa, można w pewnym przybliżeniu ustalić mechanizm, w jaki doszło do krwawienia i wykorzystać tę wiedzę do rekonstrukcji przebiegu zdarzenia. W dalszym ciągu jednak sytuacja, w której technik samodzielnie, wyłącznie na podstawie swoich badań, jest w stanie dojść do tego, kto był sprawcą, nadal pozostaje fantastyką.

Analiza śladów krwawych stanowi stosunkowo nową i bardzo specjalistyczną dziedzinę kryminalistyki. Jak każde narzędzie, odpowiednio wykorzystana może walnie przyczynić się do rozwiązania sprawy. Nie można jej jednak traktować jako cudownego rozwiązania wszystkich problemów jakie napotykają śledczy.

5. Praca technika kryminalistyki jest szybka, prosta i przyjemna

W trakcie trwającego 45 minut odcinka musi zostać popełniona zbrodnia, przeprowadzone dochodzenie, a sprawca ujęty. W takich warunkach twórcy seriali nie mają zbyt wiele czasu by pokazać nam jak w rzeczywistości wygląda praca techników kryminalistycznych, zarówno na miejscu zdarzenia, jak i potem, w laboratorium.

Oględziny miejsca zdarzenia nigdy nie trwają kilku czy kilkunastu minut. Wezwany technik nigdy nie wie co zastanie, nie jest również pewny, czy zbrodnia, której ślady widać na pierwszy rzut oka jest jedyną, która faktycznie została popełniona. Podręczniki taktyki kryminalistycznej uczą, że oględziny są czynnością jednorazową, tak więc każdy błąd czy niedopatrzenie popełnione w ich trakcie może już nigdy nie dać się naprawić. Przegapienie czy zatarcie jakiegoś śladu może uniemożliwić skazanie winnego lub, co gorsze, spowodować osadzenie osoby niewinnej. Z tego powodu, badanie nawet niedużego pomieszczenia często zajmuje kilka lub nawet kilkanaście godzin. W największych sprawach zdarzało się, że grupa kilkunastu czy kilkudziesięciu techników poświęcała wiele dni, by ujawnić i zabezpieczyć tysiące śladów.

Także praca z zacisza pracowni nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim – rzadko kiedy uzyskanie wyników badań wymaga jedynie wciśnięcia paru przycisków na komputerze czy drogiej maszynie. Dodatkowo, technicy, oprócz sytuacji wymagających wykorzystania specjalistycznego sprzętu, bardzo rzadko mają możliwość wysłania zabezpieczonych śladów „do laboratorium” i oczekiwania na wyniki – w większości sytuacji, rolę tego laboratorium pełnią sami, analizując chociażby ślady odcisków palców.

WAŻNE!

Nie miejmy złudzeń – praca technika kryminalistyki jest trudna i żmudna. Poza ogromną wiedzą, wymaga cierpliwości, skrupulatności i wytrzymałości psychicznej. Licząc na uzyskanie szybkich i widowiskowych rezultatów, bez konieczności zachowania najwyższej staranności pracy, prędzej zaszkodzimy śledztwu, niż pomożemy je rozwiązać.

justice-law-case-hearing-159832 (1)

5 rzeczy które musisz wiedzieć o korespondencji z sądu

Korespondencja z sądu, prokuratury, urzędu skarbowego czy policji nie należy do najbardziej pożądanych wiadomości w skrzynce pocztowej. Nie ma się jednak czego bać, o ile będziemy pamiętali o kilku ważnych kwestiach.

1. „Jak nie odbiorę awiza z sądu, to wszystko będzie dobrze”

Większość z nas z pewną dozą niepewności otwiera koperty, inni zaś profilaktycznie postanawiają żadnych listów z urzędów nie odbierać. Dlatego też na pozostawione awiza nie reagują i otrzymane powiadomienia najzwyczajniej wyrzucają. Trwają przy tym w przekonaniu, że pozwoli im to pozostać poza kręgiem zainteresowań organów ścigania czy innych państwowych podmiotów i nigdy oficjalnie nie zostaną o niczym powiadomieni, ani tym bardziej wezwani na przykład na przesłuchanie. Jest to jednak złudne przeświadczenie, które może skutkować poważnymi i trudnymi do odwrócenia konsekwencjami.

By przeciwdziałać takim nieuczciwym zachowaniom – które nadużywane mogłyby przecież sparaliżować kontakt państwa z obywatelem – stworzono kostrukcję doręczenia zastępczego poprzez „podwójną awizację”.

Mechanizm jest prosty:

  1. list jest nadany pod prawidłowy adres,
  2. listonosz dwukrotnie podejmie próbę zostawienia korespondencji, zostawiając tzw. “awizo” i wyznaczając każdorazowo termin 7 dni na zgłoszenie się po przesyłkę na poczcie,
  3. po upływie łącznie 14 dni przyjmuje się, że adresat zapoznał się z wysłaną wiadomością. Informacja o podjętej próbie musi być umieszczona w skrzynce pocztowej, w drzwiach czy innym widocznym miejscu przy wejściu na posesję.

WAŻNE!

Niezależnie od tego, czy ktoś odebrał list i zapoznał się z treścią pisma, czy też zignorował oba awiza, dla nadawcy – np. sądu – będzie to miało ten sam skutek i po upływie 14 dni zostanie uznane za prawidłowe doręczenie. Czyli tak jakby przeczytał korespondencję. Lepiej więc odebrać – choćby ostatniego dnia – bo skutek i tak będzie ten sam, a przynajmniej będzie znany powód wysłania listu.

Można spotkać się z tłumaczeniem, że „przecież ja nie popełniłem żadnego przestępstwa i nie mam żadnej sprawy w sądzie, więc niemożliwe jest, żeby ktokolwiek coś ode mnie chciał”. Tymczasem korespondencja z sądu może zawierać wezwanie do stawienia się w charakterze świadka w sprawie innej osoby (nawet nam nieznanej, jeżeli ktoś uznał, że np. z racji wykonywanego zawodu czy po prostu obecności w określonym miejscu i czasie możemy mieć wiedzę na temat dla niego ważny), ale może być to również informacja o sprawie, w której to my będziemy stroną – czy to karnej (np. wezwanie do stawienia się na komendzie policji w charakterze podejrzanego), czy cywilnej (np. nadesłany pozew o zapłatę). Jako że wszelka oficjalna korespondencja jest wysyłana „za potwierdzeniem odbioru”, to nadawca wie, kiedy odebraliśmy list. Odebranej wiadomości nie można ignorować, gdyż często wymaga ona od nas działania. Od tej daty mogą zacząć „biec terminy”, czyli rozpocznie się okres na złożenie przez nas odpowiedzi na odebrane pismo. Dlatego tak ważne jest, by wszelkie urzędowe listy odbierać, uważnie czytać ich treść, jak również by każdej zmianie adresu korespondencyjnego informować sądy i urzędy, od których spodziewamy się zawiadomień.

PRZYKŁAD

Jeżeli zignorujemy odebranie nakazu zapłaty (wyroku zapadłego w sprawie cywilnej o zapłatę, który może być wydany bez udziału dłużnika), to o fakcie przeprowadzenia takiego postępowania i jego negatywnym dla nas wyniku dowiemy się dopiero widząc zablokowany rachunek bankowy.

SPRAWDŹ PRZESYŁKĘ

Informacje o konkretnej przesyłce możesz sprawdzić tutaj, podając kilkunastucyfrowy numer znajdujący się na awizo (i na kopercie). Możesz poznać np. datę wysłania pisma i miejsce jego nadania.

A co dzieje się z nieodebraną przesyłką? Wróci do nadawcy z adnotacją na kopercie o dwukrotnym awizowaniu. Sąd uzna, że miałeś okazje zapoznać się z treścią wiadomości, nie skorzystałeś z tego, i teraz to ty będziesz musiał wykazywać, że np. listonosz wcale nie zostawił awiza, byłeś poza granicami kraju albo przebywałeś w szpitalu czy też przeprowadziłeś się pod inny adres. Wtedy możesz złożyć tzw. „wniosek o przywrócenie terminu”, w którym opiszesz okoliczności, dla których nie mogłeś w wyznaczonym przez sąd terminie spełnić żądania np. sporządzenia pisma procesowego, a jednocześnie razem z tym wnioskiem ich dopełniasz (czyli wysyłasz zarówno wniosek o przywrócenie terminu, jak i zaległe pismo, np. sprzeciw od nakazu zapłaty). Wtedy pozostaje mieć nadzieję, że sąd uwzględni taki wniosek.

DOBRA RADA!

Zaraz po odebraniu pisma napisz na kopercie lub na samym dokumentę datę odebrania przesyłki – od tego dnia „biegną terminy”, a przypomnienie sobie po tygodniu, czy to była środa czy może czwartek, nie zawsze jest proste.

JAK LICZYĆ TERMINY?

Na marginesie można zaznaczyć, że terminy liczy się od następnego dnia, czyli jeżeli dostaliśmy pismo w poniedziałek, to odpowiedzieć musimy najpóźniej w kolejny poniedziałek – albo składając pismo osobiście w sądzie czy urzędzie, albo wysyłając je za pośrednictwem Poczty Polskiej do godz. 23:59 tego dnia. Dobrze zachować kopię pisma dla siebie, a listy wysyłać zawsze za potwierdzeniem nadania.

Jeżeli jednak ktoś postanowi celowo i permanentnie unikać korespondencji – czy to nie odbierając awiza, czy odmawiając listonoszowi przyjęcia listu – to istnieją prawne możliwości, by temu przeciwdziałać. W pierwszej kolejności wezwanie do stawiennictwa może mu zostać doręczone osobiście w miejscu zamieszkania za pośrednictwem policji, możliwe jest też nałożenie na niezdyscyplinowanego delikwenta kary grzywny w wysokości do 500 zł za niestawiennictwo w sądzie czy wręcz przymusowe doprowadzenia danej osoby na termin rozprawy w asyście policji.

KTO MOŻE ODEBRAĆ KORESPONDENCJĘ Z POCZTY?

Przy okazji warto podkreślić, że list polecony może zostać doręczony w miejscu zamieszkania każdej dorosłej osobie – nie tylko członkowi rodziny – o ile zobowiąże się, że przekaże list adresatowi. Inaczej sytuacja wygląda w samym budynku poczty – tam, aby odebrać przesyłkę w czyimś imieniu (nawet członka rodziny) potrzebujemy pełnomocnictwa pocztowego (druki dostępne w siedzibach poczty i pod tym adresem lub zwykłego, pisemnego pełnomocnictwa (wskazujemy w nim kto kogo upoważnia do odbioru korespondencji, podając dane takie jak imię, nazwisko, nr PESEL, nr dowodu osobistego każdej z osób, dodatkowo umieszczamy datę i własnoręczny podpis).

KONIECZNE INFORMOWANIE O ZMIANIE DANYCH!

Jeśli bierzesz udział w jakimkolwiek postępowaniu przed urzędem, policją, prokuraturą czy sądem, pamiętaj o obowiązkowym poinformowaniu ich o zmianie adresu korespondencyjnego, jeżeli zmienisz miejsce zamieszkania. W przeciwnym razie pisma będą kierowane na adres znany urzędowi wcześniej i mogą zostać uznane za skutecznie doręczone poprzez „podwójną awizację”.

2. „Dostałem list z sądu w Lublinie, a nigdy nie wyjeżdżałem z rodzinnego Mielna, to musi być pomyłka”

Wiele emocji może wywołać korespondencja z tzw. sądu elektronicznego, który prowadzi Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VI Wydział Cywilny w Lublinie. Jest to instytucja służąca przyśpieszeniu procesów o zapłatę zobowiązań pieniężnych, a postępowanie odbywa się głównie drogą elektroniczną – stąd jego krótsza nazwa to e-sąd. Jako że jest to jedyny sąd w Polsce, który prowadzi takie postępowania, to swoim zasięgiem obejmuje każdego potencjalnego dłużnika, a tym samym cały kraj. Więc nawet jeśli ktoś nigdy nie był w Lublinie ani nie prowadził tam działalności gospodarczej, to może otrzymać taką korespondencję.

Instytucja ta cieszy się rosnącą popularnością, co wynika z uproszczonej procedury i niższych kosztów niż standardowe postępowania. Dokumenty można wysłać z domowego komputera w formie elektronicznej, a samo postępowanie odbędzie się bez udziału stron. O ile dla powoda (czyli osoby inicjującej postępowanie) jest to ułatwienie, tak konsekwencją jest to, że dłużnik (czyli pozwany) o samym fakcie prowadzenia postępowania dowie się dopiero po wydaniu nakazu zapłaty. Otrzymując korespondencję z nakazem zapłaty otrzyma również szereg pouczeń, w tym najważniejsze, że w ciągu 14 dni przysługuje prawo do złożenia sprzeciwu od wydanego nakazu zapłaty. Jeżeli nie zgadzamy się z obowiązkiem zapłaty (chociażby dlatego, że nigdy nie zawarliśmy umowy z takim podmiotem, żądana kwota jest nienależna, nieprawidłowej wysokości, została w przeszłości zapłacona, albo dotyczy przedawnionych już roszczeń), to koniecznie wnieśmy pismo zatytułowane „sprzeciw od nakazu zapłaty”. Spowoduje to anulowanie nakazu zapłaty i skieruje postępowanie na normalną drogę postępowania, a sprawę rozpozna zwyczajny sąd, najczęściej według naszego miejsca zamieszkania. Może się też zdarzyć, że powód nie dopełni wszystkich formalności wymaganych przez „normalnym” sądem i postępowanie zostanie umorzone, co zakończy całą sprawę.

KONSEKWENCJE NIEAKTUALNEGO ADRESU

Jeżeli powód (czyli osoba, która domaga się od nas zapłaty) wskaże nasz nieaktualny adres, to nakaz zapłaty zostanie tam wysłany i poprzez tzw. zastępcze doręczenie (czyli podwójne pozostawienie awizo przez listonosza) sąd uzna, iż zapoznaliśmy się z jego treścią. Skoro zaś nie wnieśliśmy sprzeciwu w terminie, sąd uzna, że zgadzamy się z obowiązkiem zapłaty. Tak samo, jeżeli nasz adres co prawda będzie dobry, ale nie odbierzemy listu poleconego z e-sądu. Wtedy o tym, że takowe postępowanie w ogóle się toczyło i że zakończyło się dla nas niekorzystnie, możemy dowiedzieć się dopiero z zajęcia rachunku bankowego przez komornika. Będzie to wymagało od nas zareagowania i podjęcia stosownych kroków prawnych. Dlatego jeśli ważne jest nie tylko regularne sprawdzanie skrzynki pocztowej, ale i dodatkowo jeśli prowadzimy działalność gospodarczą to uaktualniania danych adresowych zawartych w publicznych rejestrach jak KRS czy CEIDG.

NIE ZNAM TEJ FIRMY

Kolejna kwestia, która może budzić zdziwienie, to dane osobowe powoda – mogą one brzmieć dla nas zupełnie obco, czy wręcz egzotycznie. Wynika to z tego, że z postępowania elektronicznego powszechnie korzystają duże firmy (np. fundusze sekurytyzacyjne), zajmujące się skupowaniem roszczeń od innych firm, np. od operatorów telefonicznych. Powinniśmy w takiej sytuacji sprawdzić, czy w dokumentach sprawy na pewno znajduje się dowód transakcji w postaci np. umowy cesji z podanymi dokładnymi danymi naszymi i konkretnej wierzytelności. Jeżeli nie (w ogóle nie ma umowy, umowa nas nie dotyczy, brak jest załączników), to jest to argument za oddaleniem powództwa. Jeśli sąd go uwzględni, sprawa się zakończy korzystnie dla nas.

3. Czym jest „sygn. akt” na kopercie i w pismach z sądu?

Każda sprawa jaka trafia do sądu zostaje zarejestrowana i nadawany jest jej specjalny znak, czyli sygnatura akt – w skrócie sygn. akt.

Przykładowo wygląda on: III K 38416. Co można z niego wyczytać? Pierwsze cyfry oznaczają numer wydziału – tu jest to trzeci wydział. K to symbol wydziału karnego. Dalej jest numer sprawy w rozumieniu kolejności wpływu. Ostatnia liczba to rok zarejestrowania – tu 2016. Ten numer jest najważniejszy i to nim – a nie np. swoim nazwiskiem – należy posługiwać się w kontakcie z sądem.

Istnieje wiele różnych oznaczeń spraw, np.:

  • W – dla spraw wykroczeniowych,
  • Ks – dla spraw o przestępstwa i wykroczenia skarbowe,
  • Ka – dla spraw, w których wniesiono apelacje od wyroków sądów rejonowych,
  • Kz – dla spraw, w których wniesiono zażalenia na postanowienia sądów rejonowych,
  • Ko – m. in. wznowienie postępowania, ułaskawienie, odszkodowanie za niesłuszne skazanie,
  • Kp – w szczególności dla oznaczenia czynności związanych ze stosowaniem środków zapobiegawczych,
  • Kow – m .in. przerwa w odbywaniu kary pozbawienia wolności, udzielenie i odwołanie warunkowego przedterminowego zwolnienia.
  • C – dla spraw cywilnych
  • Ca – dla spraw przedstawionych z apelacjami od orzeczeń sądów rejonowych,
  • Ns – dla spraw cywilnych rozpoznawanych w trybie postępowania nieprocesowego, np. spadkowych
  • Npw – dla spraw w postępowaniu w sprawach nieletnich
  • Nc – dla spraw wszczętych przed tym sądem w postępowaniu nakazowym i upominawczym;
  • Nc-e – dla spraw wszczętych w Elektronicznym Postępowaniu Upominawczym
  • P – dla spraw z zakresu prawa pracy
  • U – dla spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych
  • RC, Rns, Nsm – sprawy z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego
  • GC, GNc – dla spraw gospodarczych
  • Ds – dla spraw prowadzonych w prokuraturach
  • RSD – dla śledztw i dochodzeń prowadzonych w jednostcach Policji
  • KMS, KM I KMP – dla spraw prowadzonych przez komorników

W sygnaturach nie jest ukryty przedmiot postępowania, nie można się dowiedzieć na ich podstawie niczego więcej niż to, czy jest to sprawa karna, cywilna, etc. i w jakim roku została zarejestrowana. Więcej informacji można uzyskać w biurach obsługi interesanta (BOI), które funkcjonują w większości dużych sądów, ewentualnie bezpośrednio w wydziałach. Numery kontaktowe znajdują się na stronach internetowych sądów. Dzwoniąc należy się przedstawić i podać właśnie ową sygnaturę sprawy.

4. Czym są odpisy?

Odpis to nic innego jak dodatkowy egzemplarz oryginalnego pisma, który trafia do pozostałych osób biorących udział w postępowaniu, czyli stron. Oryginał jest dla sądu, dla wysyłającego jest kopia, a odpisy są właśnie dla innych osób. Najłatwiej więc wydrukować i podpisać tyle egzemplarzy, ile stron występuje w sprawie.

Drugie zastosowanie terminu odpis to duplikat wyroku albo postanowienia, który może zostać wydany stronie. Sąd orzekając wydaje konkretne rozstrzygnięcie, ale co do zasady dokument zawierający jego treść zostaje w aktach sprawy. Jeżeli wyrok dopiero co zapadł to mamy prawo do złożenia wniosku o sporządzenie jego uzasadnienia. Jeżeli zaś minął już jakiś czas od wyrokowania, to żeby uzyskać swój egzemplarz należy złożyć wniosek o doręczenie odpisu np. wyroku z dnia 1 kwietnia 2016 roku (wraz z uzasadnieniem, jeżeli było sporządzone) i o wysłanie go na nasz adres. W obu przypadkach posługujemy się sygnaturą sprawy, żeby było wiadomo, o jaką sprawę chodzi. W postępowaniu cywilnym należy zapłacić 6 zł za każdą stronę, w postępowaniu karnym orzeczenia otrzymamy co do zasady bezpłatnie.

5. Czemu sąd mnie wzywa do uzupełnienia jakiś braków, skoro wszystko zrobiłem dobrze?

Zdarza się, że wysłane przez nas pismo do sądu nie będzie kompletne, albo sąd uzna, że takie nie jest. Wtedy otrzymamy z sądu tzw. „wezwanie do uzupełnienia braków” – jest to zarządzenie wydane w tym celu, by dopełnić prawidłowości czynności. Czego może to dotyczyć? Nieuiszczenia opłaty, niezłożenia podpisu, niedołączenia odpisów dla pozostałych stron, niewskazania w sposób precyzyjny strony pozwanej lub jej adresu, nieokreślenie wartości przedmiotu sporu, niewskazania adresów świadków i wiele innych. Sąd wskaże, czego dokładnie się domaga, poda również termin, do którego musimy odpowiedzieć i owe braki uzupełnić.

WAŻNE!

Odpisać trzeba nawet wtedy, gdy wydaje nam się, albo nawet gdy jesteśmy przekonani, że dany dokument już złożyliśmy do sprawy albo dokonaliśmy przelewu. Wtedy należy przywołać tę okoliczność i dowody na jej poparcie. Pismo do sądu najlepiej zatytułować „wykonanie wezwania do uiszczenia braków” i koniecznie podać sygnaturę sprawy oraz nasze dane.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w kodeksie postępowania cywilnego, kodeksie postępowania administracyjnego, w ustawie prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w kodeksie postępowania karnego oraz w ordynacji podatkowej. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-1089549

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć w związku z pierwszą pracą

W życiu każdego z nas prędzej czy później pada stwierdzenie: „muszę znaleźć sobie pracę”. Kolejny etap w życiu rozpoczęty – z jednej strony ekscytacja i chęć poznania czegoś nowego, a drugiej odrobina niepewności przed nieznanym i to pytanie: „czy sobie poradzę?”. Niezależnie od miejsca czy charakteru pierwszej pracy, trzeba pamiętać o kilku podstawowych kwestiach, które pozwolą zgodnie z prawem. Niniejszy artykuł przybliży Wam, na jakie szczegóły należy zwrócić największą uwagę.

1. Punkt pierwszy – znajdź wiarygodnego pracodawcę!

W Internecie działa wiele portali, które mają za zadanie promować ogłoszenia o pracę różnych pracodawców. Ogłoszenia zawierają informacje o miejscu pracy i zakresie zadań, oferowanych warunkach pracy i zatrudnienia, proponowanym wynagrodzeniu, ale także opis wymagań, jakie stawia się potencjalnym kandydatom. Niczym niezwykłym nie jest sytuacja, w której ewentualny pracodawca prosi nas o przesłanie swojego CV i listu motywacyjnego w odpowiedzi na zgłoszenie. Ale co w sytuacji, gdy ogłoszeniodawca w odpowiedzi na przesłane przez nas zgłoszenie do pracy prosi nas o dokonanie przelewu na jego konto bankowe w zawrotnej wysokości 1 zł lub 1 gr? Taka prośba pojawia się najczęściej wraz z pytaniami, które maja na celu doprecyzować nasze wymagania co do przyszłego miejsca pracy. Argumentowana jest często potrzebą zweryfikowania danych osobowych i tożsamości, potrzebą potwierdzenia numeru konta bankowego, na które w przyszłości będzie wpływać wynagrodzenie. Często też towarzyszy jej prośba o przesłanie danych typu numer PESEL, numeru dowodu osobistego albo nawet jego skanu… Teoretycznie nic szczególnego, każdy pracodawca potrzebuje naszych danych do comiesięcznych rozliczeń. Otóż nie! Żaden wiarygodny pracodawca nie będzie wymagał na tym etapie takich danych, a już na pewno nie będzie wymagał, by ewentualny pracownik dokonał przelewu na symboliczną kwotę na jego konto! Tego typu ogłoszenia są oszustwem i mają na celu tylko i wyłącznie wyłudzenie naszych danych osobowych. Po ich przesłaniu kontakt z rzekomym rekruterem by się urwał, a po kilku tygodniach lub też miesiącach otrzymalibyśmy wezwanie do zapłaty raty zaciągniętego „przez nas” (a raczej na nasze dane) kredytu. W całkowicie nieświadomy i niezawiniony sposób stalibyśmy się ofiarą działań przestępców, a na nasze nazwisko mogłyby zostać zaciągnięte kredyty, pożyczki, otwierane byłyby kolejne konta bankowe… Wpadlibyśmy w spiralę finansowych problemów. Dlatego na każdym etapie poszukiwania pracy należy być czujnym i mieć z tyłu głowy myśl, że nie wszystkie ogłoszenia mogą być prawdziwe.

A jak zweryfikować potencjalnego pracodawcę? Mamy do dyspozycji prawdziwą kopalnię wiedzy – Internet. Zawsze można sprawdzić, czy potencjalny pracodawca pojawia się w wynikach wyszukiwania, czy prowadzi swoją stronę internetową. Dodatkowo możemy również sprawdzić, czy widnieje w rejestrze CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) i jaka jest jego historia wpisu lub też, gdy jest to spółka – w KRS (Krajowym Rejestrze Sądowym) – dostęp do tych baz danych jest jawny i bezpłatny. Warto też przejrzeć pojawiające się w Internecie opinie na temat potencjalnego pracodawcy – każdy sposób jest dobry. Nasze podejrzenie powinien wzbudzić brak adresu rejestrowego firmy, podany wyłącznie numer komórkowy i wszelkie ostrzeżenia zamieszczane przez innych internautów.

WNIOSEK
Prawdziwy pracodawca nie prosi o zlecenie przelewu na konto, nie wykazuje zainteresowania naszym rachunkiem bankowym. Nie prosi o przesłanie skanu dowodu osobistego (na etapie rekrutacji). Twoje dane osobiste zostaną zweryfikowane podczas rozmowy kwalifikacyjnej lub na dalszych etapach rekrutacji.

2. Punkt drugi – umowa o pracę. Czyli co tak naprawdę stanowi o naszym zatrudnieniu?

Przeszliśmy przez cały proces rekrutacji, pracodawca zainteresowany jest zatrudnieniem nas i zaprasza w poniedziałek na 9:00. Ale ale! Przed rozpoczęciem świadczenia pracy musimy zawrzeć umowę o pracę. Nie wystarczy sama ustna deklaracja ani nawet przekazanie nam stanowiska pracy.

Umowa o pracę jest podstawowym dokumentem, który poświadcza stosunek pracy z pracodawcą. Przede wszystkim, umowa powinna być zawarta w formie pisemnej. Od 1 września 2016 roku umowa o pracę musi zostać zawarta przed pierwszym dniem pracy. Dotychczasowe przepisy pozwalały na zawarcie umowy o pracę, a tym samym potwierdzenie warunków pracy i płacy w pierwszym dniu pracy, co niestety czasem było wykorzystywane przez nieuczciwych pracodawców. Wprowadzenie tej zmiany oznacza dla nas jako pracowników jedno: jeżeli nie dostaniemy do podpisania umowy o pracę przed podjęciem pracy, mamy prawo nie przystąpić do wykonywania pracy i żądać otrzymania dokumentu umowy.

A co jeżeli pracodawca w dalszym ciągu uchyla się przed podpisaniem umowy i jakiekolwiek nasze pytania są zbywane odpowiedzią “jutro wrócimy do tej kwestii”? Możemy taki fakt zgłosić do Okręgowej Inspekcji Pracy. Organ ten ma obowiązek traktować dane osoby skarżącej jako poufne i nie może ich przekazywać pracodawcy. W przypadku wykazania nieprawidłowości w zatrudnianiu pracowników, Okręgowy Inspektorat Pracy ma prawo nałożyć na pracodawcę grzywnę. Ty zaś jako pracownik masz prawo nie przystępować do wykonywania obowiązków, dopóki nie podpiszesz dokumentów.

Pamiętaj! Jeżeli nie zawarłeś umowy o pracę, to pracujesz na czarno – czyli nielegalnie!

Kodeks pracy obejmuje swoją ochroną przede wszystkim pracownika i określa, jakie niezbędne elementy powinna zawierać. W umowie mamy potwierdzone w szczególności takie elementy, jak rodzaj pracy, miejsce wykonywania pracy, wynagrodzenie za pracę odpowiadające rodzajowi pracy, wymiar czasu pracy oraz termin jej rozpoczęcia. Należy zwrócić uwagę, czy proponowana nam umowa o pracę zawiera te wszystkie elementy. Mają one na celu ochronę naszych praw jako pracownika. Dodatkowo, w ciągu 7 dni od dnia zawarcia umowy o pracę, pracodawca ma obowiązek poinformowania nas o normie czasu pracy (czyli jak często i w jakich godzinach będziemy pracować), jak często dostaniemy wynagrodzenie za swoją pracę, okresie wypowiedzenia umowy o pracę oraz przekazać informację o ewentualnych układach zbiorowych pracy, którymi jako pracownicy jesteśmy objęci – są to ogólne dokumenty funkcjonujące w dużych firmach.

WAŻNE!
Umowę o pracę zawieramy w formie pisemnej! Upewnij się, czy proponowana umowa zawiera wszystkie niezbędne elementy, tj.:

  • strony umowy,
  • datę jej zawarcia,
  • warunki pracy i płacy.

Jeżeli są w nich odesłania do innych dokumentów, to zapoznaj się z nimi!

3. Wynagrodzenie za pracę brutto i netto – co to oznacza? Ubezpieczenia społeczne – obowiązkowe?

Każdy pracownik za swoją pracę ma prawo do godziwego wynagrodzenia. Co roku ogłaszana jest kwota minimalnego wynagrodzenia obowiązującego przez dalsze 12 miesięcy. Jest to kwota niezależna od jego kwalifikacji i zajmowanego stanowiska. Informację o wysokości obowiązującego wynagrodzenia minimalnego uzyskamy na stronie internetowej Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej oraz w komunikatach GUS, jak również w rozporządzeniu, który ustanawia kwotę w danym roku, np. w 2016 roku i w 2017 roku.

Należy jednak pamiętać, że powszechnie podawana kwota wynagrodzenia minimalnego jest kwotą brutto – uwzględnia zatem wszystkie obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne oraz podatek dochodowym. Kwota odprowadzonych składek na ubezpieczenie społeczne jest odliczalna od dochodu, natomiast część kwoty odprowadzonych składek na ubezpieczenie zdrowotne pomniejsza podatek dochodowym. Brzmi skomplikowanie? Zgadza się. Ale jak się dowiedzieć, jakie wynagrodzenie dostaniemy “na rękę”? Bardzo prosto – przy obecnych poziomach składek (tj. grudzień 2016 r.), wynagrodzenie które realnie otrzymamy to 71% podanej nam kwoty wynagrodzenia brutto.

Powyższe zasady dotyczą umów o pracę. A co w przypadku umów zlecenie i umów o dzieło? Czy tutaj też zapewnione zostało wynagrodzenie minimalne, czy tak samo zostanie ono pomniejszone o obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne? Od 1 stycznia 2017 roku kwota minimalnego wynagrodzenia wyznaczana jest również dla umów zlecenie i ustalona została na poziomie 13 zł/godz. (kwota ta corocznie będzie uaktualniana, może więc wzrastać). Umowy zlecenie zostały również objęte od początku 2016 roku obowiązkowymi składkami na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne (tj. emerytalne i rentowe). Czy to znaczy, że zawsze te składki musimy odprowadzać, nawet jeżeli nie jest to nasze podstawowe źródło zatrudnienia? Nie, jeżeli tylko osiągamy przychód z innej umowy o pracę, działalności gospodarczej (pod pewnymi warunkami) lub też innej umowy zlecenie i z tego tytułu odprowadzane są za nas składki na ubezpieczenia społeczne w wysokości odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu, składki z tej dodatkowej umowy zlecenia stają się dobrowolne. Z kolei składka na ubezpieczenie zdrowotne jest już obowiązkowa i nie ma możliwości zrezygnowania z jej odprowadzania. A jeżeli spodziewamy się konieczności skorzystania ze zwolnienia lekarskiego? Mamy możliwość poproszenia pracodawcy o odprowadzanie dodatkowych składek na ubezpieczenie chorobowe – wówczas już po 3 miesiącach pracy zachowamy prawo do wynagrodzenia w czasie choroby.

A co w przypadku umowy o dzieło? Te nie są ani obciążone składkami na ubezpieczenia społeczne ani zdrowotne. Jednakże prawo nie reguluje tutaj minimalnego poziomu tego wynagrodzenia.

Czemu umowa zlecenie jest uznawana za gorszą od umowy o pracę? To zależy jaka relacja prawna z pracodawcą nas interesuje. Bywają sytuacje, gdy umowa zlecenie jest dla nas korzystniejsza. Jeżeli jednak pracodawca proponuje nam podpisanie umowy zlecenia albo o dzieło w sytuacji, kiedy faktycznie będziemy wykonywali stałą pracę pod jego nadzorem i mamy wątpliwości, czy to nie powinna być umowa o pracę – możemy skontaktować się z Państwową Inspekcją Pracy. Podobnie jeżeli pracodawca już po raz kolejny chce zawrzeć z nami taką umowę, a jesteśmy pewni, że właściwa byłaby umowa o pracę. Każdorazowo mamy prawo wnieść do sądu pracy powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy – wtedy to sąd rozważy, czy działania, które wykonywaliśmy powinny być traktowane jako stosunek pracy. Jeżeli uzna, że tak, pracodawca będzie musiał wypłacić nam zaległe składki i np. ekwiwalent za zaległy urlop wypoczynkowy.

WAŻNE!
Co do zasady: wynagrodzenie netto = ok 71% wynagrodzenia brutto. W internecie dostępne są liczne kalkulatory, które pomagają ustalić interesujące nas wysokości zarobków, takie jak ten.

4. Dane przekazywane pracodawcy – czyli jakie informacje musimy podać, a podania których możemy odmówić?

Pracodawca ma prawo do zweryfikowania naszej tożsamości na etapie rekrutacji. W tym celu pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie następujących danych:

  • imię (imiona) i nazwisko,
  • datę urodzenia,
  • miejsce zamieszkania (adres do korespondencji),
  • wykształcenie,
  • przebieg dotychczasowego zatrudnienia.

Dodatkowo, od osoby już zatrudnionej, pracodawca ma prawo żądać od pracownika:

  • innych danych osobowych pracownika, a także imion i nazwisko oraz dat urodzenia dzieci – jeżeli jest to konieczne ze względu na korzystanie przez nich ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy,
  • numeru PESEL pracownika.

Dane podlegają ochronie zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych – przykładowo, pracodawca nie może przekazywać ich innym podmiotom. Wymienione wyżej dane to jedyne, jakich pracodawca może żądać. Oznacza to, że nie ma prawa pytać nas o stan cywilny, wyznawaną religię, plany na przyszłość dotyczące kwestii prywatnych czy też jakiekolwiek kwestie finansowe. Jeżeli pracodawca zada o nie pytanie, możemy odmówić udzielenia na nie odpowiedz, co nie może rodzić dla nas żadnych negatywnych skutków.

Powszechną praktyką jest również żądanie pracodawcy od pracownika dostarczenia zaświadczenia z Krajowego Rejestru Karnego. Natomiast weryfikacja przez pracodawcę statutu ewentualnej karalności przyszłego pracownika jest co do zasady zabronione. Pracodawca może sam uzyskać te informacje w takim zakresie, jakie jest to niezbędne dla zatrudnienia pracownika, jednakże tylko wtedy, gdy ustawa wprowadza wymóg niekaralności lub korzystania z pełni praw publicznych – najczęściej dotyczy to pracowników ochrony czy kontroli. W innym przypadku – pracodawcy nie mają prawa żądać od kandydatów czy pracowników zaświadczeń o niekaralności, a jego złożenie przez pracownika może być tylko dobrowolne.

Przepisów regulujących nawiązywanie współpracy z pracodawcą czy to w formie umowy o pracę czy umowy zlecenie lub o dzieło jest wiele. Natomiast należy pamiętać, że w przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości zawsze możemy zwrócić się z pytaniem do Państwowej Inspekcji Pracy, która również udziela bezpłatnych porad prawnych z zakresu prawa pracy. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w Kodeksie pracy. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-1080848

5 wykroczeń, które popełniasz, a może o tym nie wiesz – część 2

Myślisz,​ ​że​ ​nigdy​ ​nie​ ​złamałeś​ ​prawa?​ ​Oni​ ​też​ ​tak​ ​myśleli…

1. Obwieszę ogłoszeniami całe sąsiedztwo – czyli jak wpędzić się w duże kłopoty

Każdemu​ ​z​ ​nas​ ​przyszło​ ​kiedyś​ ​do​ ​głowy,​ ​aby​ ​porozklejać​ ​w​ ​całej​ ​okolicy​ ​ogłoszenia​ ​o​ ​ważnym dla​ ​nas​ ​zdarzeniu​ ​–​ ​czy​ ​to​ ​o​ ​zaginionym​ ​kocie,​ ​organizowanej​ ​imprezie​ ​czy​ ​głośnym​ ​proteście, od​ ​którego​ ​miała​ ​zależeć​ ​przyszłość​ ​osiedla.​ ​Na​ ​tym​ ​nasza​ ​fantazja​ ​się​ ​nie​ ​kończyła​ ​- malowaliśmy​ ​swoje​ ​inicjały​ ​na​ ​romantycznych​ ​wieżach widokowych,​ ​pisaliśmy​ ​gorące​ ​wyznania na​ ​elewacji​ ​domu​ ​sąsiada​ ​pod​ ​adresem​ jego​ ​córki,​ ​wyrażaliśmy​ ​niezadowolenie​ ​z​ ​istnienia danego​ ​klubu​ ​piłkarskiego.​ ​Zapewne​ ​zazwyczaj​ ​kończyło​ ​się​ ​na​ ​upomnieniu​ ​od​ ​rodzica, administratora​ ​czy​ ​owego​ ​sąsiada,​ ​jednak​ ​konsekwencje​ ​mogą​ ​być​ ​dużo​ ​poważniejsze. Wszystkie​ ​powyżej​ ​przedstawione okoliczności​ ​podchodzą​ ​pod​ ​wykroczenie​ ​nazywane​ ​jako „nielegalne​ ​ogłoszenie”.​ ​

Rozwieszenie​ ​ogłoszenia,​ ​plakatu,​ ​afiszu,​ ​apelu,​ ​ulotki,​ ​napisu​ ​lub rysunku​ ​albo​ ​wystawianiu​ ​ich​ ​na​ ​widok​ ​publiczny​ ​w​ ​innym​ ​miejscu​ ​bez​ ​wymaganej​ ​zgody właściciela​ ​lub​ ​zarządcy​ ​budynku,​ ​ogrodzenia,​ ​latarni​ ​itp.,​ ​stanowi​ ​wykroczenie​ ​oraz​ ​może​ ​być karane​ ​grzywną,​ ​a​ ​co​ ​gorsza,​ ​nawet​ ​ograniczeniem​ ​wolności.​ ​Możemy​ ​być​ ​także​ ​zmuszeni​ ​do usunięcia​ ​plakatów,​ ​wyczyszczenia​ ​pomalowanego​ ​bloku​ ​albo​ ​zapłacenia​ ​za​ ​wynajęcie specjalistycznej​ ​firmę,​ ​która​ ​usunie​ ​kompromitujące​ ​wyznania​ ​czy​ ​wątpliwej​ ​jakości​ ​artystycznej graffiti.

2. Zawsze lepiej się rozejść, czyli nieopuszczenie zbiegowiska publicznego jest karalne

Macie​ ​takie​ ​myśli,​ ​że​ ​widząc​ ​zbierający​ ​się​ ​na​ ​ulicy​ ​tłum​ ​jesteście​ ​zaciekawieni,​ ​za​ ​czym​ ​to ludzie​ ​tak​ ​stoją​ ​i​ ​czemu​ ​tak​ ​krzyczą,​ ​więc​ ​podchodzicie​ ​do​ ​nich​ ​z​ ​zainteresowaniem?

Oczywiście​ ​pochwalamy​ ​zainteresowanie​ ​otaczającym​ ​nas​ ​światem​ ​i​ ​chęć​ ​aktywnego​ ​udziału​ ​w społeczeństwie.​ ​Ale​ ​uwaga,​ ​jak​ ​usłyszycie​ ​polecenie​ ​opuszczenia​ ​danego​ ​miejsca​ ​wydane przez​ ​policjanta,​ ​to​ ​wtedy​ ​lepiej​ ​zabierać​ ​nogi​ ​za​ ​pas!​ ​I​ ​tu​ ​kilka​ ​wyjaśnień:

  1. Publiczne zbiegowisko to nic innego jak zebranie się większej liczby osób z jakiegokolwiek powodu, samorzutne, niezwołane ani niezorganizowane.
  2. Nieopuszczanie zbiegowiska publicznego jest wykroczeniem wtedy, jeżeli samo zbiegowisko narusza porządek i spokój publiczny, a my wezwani do jego opuszczenia – nie robimy tego. Chodzi tu przede wszystkim o tłumne zebrania ludzi, które powstają spontanicznie, są nieplanowanie, a nie o manifestacje planowane z wyprzedzeniem i zgłoszone do stosownych władz.
  3. Wezwanie, które wielokrotnie przyjmie formę krzyku na was, to ładniej ujmując zawołanie do opuszczenia zbiegowiska wydanego przez funkcjonariusza właściwego, uprawnionego do tego organu, np. Policji, Straży Miejskiej, Państwowej Straży Pożarnej, Żandarmerii Wojskowej, Straży Ochrony Kolei, Straży Leśnej itp. Tych funkcjonariuszy zdecydowanie należy się słuchać!
  4. Wezwanie może być jednorazowe, ogłoszone w dowolny sposób ustnie z użyciem lub bez użycia urządzenia nagłaśniającego, np. głośnika, megafonu itp.
  5. Wezwanie do opuszczenia tłumu nie musi polegać na wołaniu naszego imienia i nazwiska – często polega jedynie na krzyczeniu do rozproszenia się. Nie bierzcie tego zbyt pobłażliwie i lepiej od razu ruszajcie w swoją stronę. W przeciwnym razie popełnicie wykroczenie.

Czy jest jakiś wyjątek? Oczywiście, że tak – jeżeli zaistniała przeszkoda niezależna i niemożliwa do pokonania przez uczestnika zbiegowiska, np. ktoś nie usłyszał wezwania albo usłyszał, ale napotkał napór tłumu uniemożliwiający mu opuszczenie danego miejsca – wtedy nie ma mowy o wykroczeniu.

WAŻNE!

Osoba, która nie podjęła próby opuszczenia tłumu, może zostać ukarana karą aresztu lub grzywny.

CIEKAWOSTKA

Jeżeli chcesz ze znajomymi zorganizować nocny przejazd rowerowy przez miasto albo pikietę pod liceum – przede wszystkim musisz powiadomić Urząd Miasta o planowanym zgromadzeniu i kwestię prawną masz już z głowy. Teraz wystarczy zachęcić ludzi – powodzenia!

3. Nie wyrzucaj rzeczy przez okno! – to nie tylko niebezpieczne, ale i karalne

Siedzicie sobie ze znajomymi na imprezie, jest miło, kolejne butelki są opróżniane i nagle ktoś wpada na świetny pomysł wyrzucenia butelki przez okno,. Nie brzmi znajomo? To może przykład młodszego rodzeństwa, które stoi na balkonie i wylewa wodę z wiadra, albo – co gorsza – zrzuca ludziom na głowę balony z wodą? Oczywistym jest, że oba te zachowania są skrajnie niebezpieczne dla potencjalnych przechodniów. I dlatego też istnieje wykroczenie, stanowiące, że działaniem niebezpiecznym jest:

  • wystawienie lub wywieszenie ciężkich przedmiotów (UPS!),
  • rzucanie ciężkimi przedmiotami (AŁA!),
  • wylewanie płynów,
  • czy doprowadzenie do wypadania takich przedmiotów lub wylewania się płynów (FUU!).

WAŻNE!

Chodzi o spowodowanie zagrożenia nie tylko życia lub zdrowia człowieka, ale też dla rzeczy przez niego posiadanych, np. przez zabrudzenie moherowego beretu przechodnia, suszącego się piętro niżej prania albo – co najgorsze – śnieżnobiałego futra kotki sąsiada.

UWAGA!

​Nie próbujcie nawet tłumaczyć, że wyrzuciliście rzeczy z domu dla zabawy lub w żartach, bo to nie tylko źle o was świadczy, a odebranie zostanie jako cięższy przypadek wykroczenia, a przez to zwiększy się kara jaką otrzymamy. O ile punktem wyjścia jest kara grzywny do 500 zł lub kara nagany, to w przypadku, gdy wykroczenie połączone było ze specjalną złośliwością lub swawolą – także karę ograniczenia wolności.

4. Lepiej szybciej niż później, czyli do czego może Cię doprowadzić kupowanie biletów u konika.

Niejednokrotnie okazywało się, że bilety na nasz ulubiony koncert czy sztukę zostały już wykupione. I co wtedy? Z pomocą przychodzą grupy na portalach społecznościowych i fora internetowe, gdzie aż roi się od ogłoszeń zaczynających się od słów „sprzedam bilety”. Także w dniu wydarzenia, tuż przed wejściem na arenę znaleźć można wielu ludzi, którzy oferują sprzedaż biletów po zawyżonej cenie. Bądź też wpadamy na pomysł namówienia kolegi, żeby kupił więcej biletów i zaczął je z zyskiem sprzedawać, bo przecież zawsze ktoś je kupi, a my tym samym zarobimy trochę pieniędzy.

Czy wiecie, że nabywanie biletów jedynie w celu późniejszej ich sprzedaży z zyskiem nazywane także spekulacją biletami, stanowi w naszym kraju wykroczenie? Jeżeli więc zastanawialiście się, czy nie pójść w ślady tych ludzi i trochę zarobić na boku, to przemyślcie to jeszcze raz.

Wyjaśnijmy sobie: wasze zachowanie jest karalne, gdy nabywacie bilety, specjalnie po to, aby później je sprzedać ponownie. Nie ma znaczenia, czy faktycznie sprzedaliście nabyte uprzednio bilety z zyskiem, czy też sprzedaliście je po cenie nabycia.

WAŻNE!

Możesz zarówno nabywać bilety sam, jak i wykorzystywać w tym celu inne osoby – to ciągle będzie karane! Poniesiesz odpowiedzialność niezależnie od wysokości osiągniętego zysku oraz liczby sprzedanych biletów. Nie ma znaczenia także rodzaj imprezy, na który sprzedaje się bilety, a więc może to być zarówno koncert, jak i mecz piłki nożnej. Grozi Ci kara aresztu, grzywny lub kara ograniczenia wolności.

5. Mówienie brzydkich słów nie popłaca.

Wracacie późno z imprezy, łapiecie ostatnie metro, aby uczynić tę noc jeszcze bardziej epicką nagle ktoś wpada na błyskotliwy pomysł – napiszmy coś na ścianach wagonu! Myślisz sobie, że będzie zabawnie, zostawisz coś dla potomności, choć jedyne co prawdopodobnie przychodzi Ci wtedy do głowy to niecenzuralne słownictwo. Przecież wszyscy tak robią, wszędzie widać nieprzyzwoite słowa, albo rysunki, więc myślisz sobie co zmieni jeden więcej. Ale czy wiesz, że jest to wykroczenie? Inna sytuacja – zatłoczony autobus, korek, jak zwykle jesteś spóźniony, dookoła same płaczące dzieci i panowie wydzielający wątpliwe aromaty, a na dodatek w pracy znowu coś nie wyszło. Ile można wytrzymywać? Więc pana, który przez przypadek staje Ci na stopie częstujesz niecenzuralnym wyrazem, matkę z dziećmi, która blokuje Ci wyjście kolejnym, a młodego chłopaka puszczającego muzykę z głośników – kilkoma następnymi (chociaż nie oszukujmy się, temu ostatniemu to należało się zwrócenie uwagi, choć nie w ten sposób). I znowu alarm – powyżej opisane zachowanie stanowi wykroczenie i przy tylu świadkach, kara na pewno Cię nie ominie. Nie zapominaj też, że w środkach komunikacji miejskiej znajduje się monitoring.

Aby można było mówić o wykroczeniu, musisz wiedzieć, że chodzi o działanie w miejscu publicznym, a więc w takim miejscu, do którego dostęp ma nieograniczona liczba osób. Nie możesz się też zasłaniać tym, że nie wiedziałeś co robisz albo nie zdawałeś sobie sprawy z karalności tych zachowań. Nie tylko umieszczanie nieprzyzwoitych obrazków czy napisów w miejscu publicznym będzie stanowiło wykroczenie, ale za narysowanie obrazka pornograficznego możemy być oskarżeni nawet o publiczne prezentowanie treści pornograficznych, a napisanie nieprzyzwoitych słów pod adresem konkretnej osoby może sprawić, że będziemy oskarżeni także o znieważenie danej osoby.

WAŻNE!

Opisane powyżej zachowania są karalne naganą, grzywną do 1.500 zł, a nawet karą ograniczenia wolności.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w Kodeksie wykroczeń (art. 63a, 50, 75, 133, 141). Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.