pexels-photo-357514

5 ciekawostek o zawodach prawniczych, o których nie miałeś pojęcia

Oglądasz już czwarty sezon Ally McBeal a nadal nie wiesz czy “u nas” jest tak samo? Podczas niedzielnego przeżuwania kotleta dziadek znów snuje marzenia o wnuku mecenasie a Ty wciąż się zastanawiasz czy studiować prawo czy może jednak meblarstwo? Ten artykuł jest wręcz stworzony dla Ciebie!

1. Czym się różni zawód radcy prawnego od zawodu adwokata?

Na przestrzeni ostatnich lat regulacje dotyczące zawodów radcy prawnego oraz adwokata kilkukrotnie się zmieniały. W konsekwencji kolejnych modyfikacji coraz bardziej się do siebie upodabniały, przez co obecnie różnice są jeszcze mniej dostrzegalne niż dotychczas. Do niedawna radcowie prawni nie mieli wszystkich uprawnień, jakie przysługiwały adwokatom. Najbardziej istotny – z punktu widzenia klienta – był zakaz prowadzenia przez radcę prawnego spraw rodzinnych oraz występowania w charakterze obrońcy w postępowaniu karnym. Obecnie to rozróżnienie jest nieaktualne i zarówno adwokat, jak i radca prawny mogą reprezentować strony np. w postępowaniu rozwodowym czy też podjąć się obrony oskarżonego o popełnienie przestępstwa. Na dzień dzisiejszy główną różnicą jest sposób wykonywania zawodów. Otóż adwokaci prowadzą indywidualna działalność gospodarczą, mogą być również partnerami spółek partnerskich. Takie same uprawnienia mają radcowie prawni, chyba że zdecydują się na podjęcie pracy na etacie, czyli w oparciu o umowę o pracę. Takiej możliwości nie posiadają adwokaci. Oznacza to, że duże firmy, które potrzebują bieżącej obsługi prawnej świadczonej na etacie, pod bezpośrednim kierownictwem, zdecydują się na współpracę z radcą prawnym, a nie adwokatem – z jego kancelarią mogliby jedynie współpracować jako z firmą. Nie wyklucza to oczywiście możliwości skorzystania z usług adwokata chociażby do sporządzania umów czy konsultacji problematycznych zagadnień. Z uwagi na tak liczne podobieństwa, coraz częściej postuluje się połączenie obu profesji i zrezygnowanie z utrzymywania odrębności w zakresie kształcenia, regulacji i działalności samorządowej. Co ciekawe, Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, w których występuje taki podział.

ZOBACZ TEŻ!
Każdego adwokata i radcę prawnego można znaleźć na stronie www.rejestradwokatow.pl lub www.rejestrradcow.pl. Jeżeli ktoś informuje, że jest prawnikiem, a nie figuruje w żadnym z tych spisów, może to oznaczać, że jest jedynie absolwentem prawa i może tytułować się „doradcą prawnym”, co oznacza, że nie ukończył aplikacji specjalistycznej ani nie zdał egzaminu zawodowego, a zatem nie może reprezentować nas w sądzie ani sporządzać dla nas pism pod swoim nazwiskiem.

WAŻNE!
Radca prawny może występować w charakterze obrońcy w sprawach o przestępstwa i przestępstwa skarbowe pod warunkiem, że nie pozostaje w stosunku pracy. Zakaz zatrudnienia nie dotyczy pracy w charakterze pracownika naukowego, np. na uniwersytecie.

2. Czy to prawda, że wynagrodzenie adwokata/radcy prawnego stanowi kwota będąca procentem od wygranej?

Zarówno adwokat, jak i radca prawny powinien uzgodnić z potencjalnym klientem wysokość swojego honorarium przed podjęciem się prowadzenia jego sprawy. Wbrew powszechnemu mniemaniu, Kodeksy etyki przewidziane dla obu ww. zawodów prawniczych wprost zabraniają zawierania umów, które przewidywałyby wynagrodzenie za prowadzenie sprawy uzależnione wyłącznie od osiągnięcia pomyślnego wyniku. Oznacza to, że tzw. „umowy na procent” są sprzeczne z podstawowymi zasadami, jakimi powinien kierować się każdy profesjonalny pełnomocnik. Zaoferowanie umowy o tak sformułowanej treści powinno zatem wzbudzić wątpliwości co do rzetelności wybranego prawnika. Skąd takie obostrzenie? Zarówno zawód adwokata, jak i radcy prawnego cechuje się szczególną misją, jaką jest świadczenie pomocy prawnej osobom nieposiadającym fachowej wiedzy. Umowa o świadczenie usług prawniczych to tzw. „umowa starannego działania”, a nie „umowa rezultatu”, dlatego to nie przewidywany wynik sprawy winien decydować o stopniu zaangażowania i staranności pełnomocnika. Warto jednak zaznaczyć, że powyższy zakaz nie wyklucza możliwości zawarcia umowy przewidującej dodatkowe – a więc nie wyłączne – wynagrodzenie za pozytywny wynik sprawy. Czyli możliwa jest sytuacja, w której za prowadzenie sprawy prawnik ustali określoną kwotę, a za uzyskanie pozytywnego rozstrzygnięcia dodatkowo „procent od wygranej”.

WAŻNE!
Niezgodność umowy z zasadami etyki nie jest równoznaczna z jej nieważnością. W rażących przypadkach możliwe jest uchylenie się od zawartego zobowiązania, jednak koniecznie jest wykazanie, że taka umowa była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, co bywa bardzo trudne. Z tego powodu zastanów się dwa razy zanim zdecydujesz się na współpracę z osobą, co do której profesjonalizmu nie masz pełnego zaufania! Jeśli zamierzasz zawrzeć umowę o świadczenie usług prawnych upewnij się, że wynagrodzenie będzie ustalone kompleksowo tak, aby wiedzieć czy określona kwota obejmuje takie elementy jak np. udział adwokata/radcy prawnego we wszystkich rozprawach czy sporządzenie środka odwoławczego.

3. Czym się różni zawód radcy prawnego od zawodu adwokata?

Na przestrzeni ostatnich lat regulacje dotyczące zawodów radcy prawnego oraz adwokata kilkukrotnie się zmieniały. W konsekwencji kolejnych modyfikacji coraz bardziej się do siebie upodabniały, przez co obecnie różnice są jeszcze mniej dostrzegalne niż dotychczas. Do niedawna radcowie prawni nie mieli wszystkich uprawnień, jakie przysługiwały adwokatom. Najbardziej istotny – z punktu widzenia klienta – był zakaz prowadzenia przez radcę prawnego spraw rodzinnych oraz występowania w charakterze obrońcy w postępowaniu karnym. Obecnie to rozróżnienie jest nieaktualne i zarówno adwokat, jak i radca prawny mogą reprezentować strony np. w postępowaniu rozwodowym czy też podjąć się obrony oskarżonego o popełnienie przestępstwa. Na dzień dzisiejszy główną różnicą jest sposób wykonywania zawodów. Otóż radcowie prawni mogą nie tylko prowadzić indywidualną działalność (w tym np. być partnerami spółek partnerskich), ale i zawierać umowy o pracę. Takiej możliwości nie posiadają adwokaci, którzy mogą prowadzić jedynie działalność gospodarczą. Oznacza to, że duże firmy, które potrzebują bieżącej obsługi prawnej świadczonej pod bezpośrednim kierownictwem zdecydują się na współpracę z radcą prawnym, a nie adwokatem. Nie wyklucza to oczywiście możliwości skorzystania z usług adwokata chociażby do sporządzania umów czy konsultacji problematycznych zagadnień. Z uwagi na tak liczne podobieństwa, coraz częściej postuluje się połączenie obu profesji i zrezygnowanie z utrzymywania odrębności w zakresie kształcenia, regulacji i działalności samorządowej. Co ciekawe, Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, w których występuje taki podział.

WAŻNE!
Radca prawny może występować w charakterze obrońcy w sprawach o przestępstwa i przestępstwa skarbowe pod warunkiem że nie pozostaje w stosunku pracy. Zakaz zatrudnienia nie dotyczy pracowników naukowych i naukowo-dydaktycznych.

4. Myślę o podjęciu studiów prawniczych, jednak nie jestem pewien, co dalej. Czy mogę od razu podjąć pracę jako prawnik? Czy muszę robić aplikację?

Duża część osób kończących studia prawnicze decyduje się na kontynuowanie szkolenia na aplikacji. Nie oznacza to jednak, że każdy adept prawa musi przejść przez tę samą ścieżkę do kariery, tj. najpierw 5-letnią naukę na uniwersytecie, a potem aplikację. Możliwości podjęcia aktywności zawodowej są bardzo liczne. Po pierwsze, prawnicy są potrzebni właściwie w każdej większej firmie. Banki, spółki energetyczne, firmy farmaceutyczne, korporacje – każdy z tych podmiotów gospodarczych w swojej działalności prędzej czy później potrzebuje porady prawnika. Co więcej, część z nich stawia na stałą obsługę prawną i zatrudnia sporą rzeszę profesjonalistów, których głównym zadaniem nie jest występowanie w sądzie, a bieżące konsultacje i rozwiązywanie trudnych zagadnień. Po drugie, absolwenci prawa mogą zajmować się doradztwem prawnym. Doradcy prawnego nie należy mylić z radcą prawnym – ten pierwszy może udzielać porad, sporządzać proste pisma procesowe, ale nie może być pełnomocnikiem czy obrońcą w toczącym się procesie. Oczywiście powyższe przykłady to nie jedyne możliwe opcje kariery dla magistra prawa. Warto wspomnieć chociażby o możliwości podjęcia zatrudnienia w urzędach, fundacjach czy na stanowisku asystenta sędziego. Jeżeli poważnie widzisz siebie w roli prawnika i rozważasz wybór studiów, pamiętaj o jednym – prawdziwe życie ma niewiele wspólnego z serialem „Magda M.”, „Ally McBeal” czy „The Suits”. Uzyskanie dyplomu magistra i znajomość przepisów ustawowych to dopiero początek ciężkiej drogi i zdobywania tego, co najcenniejsze – doświadczenia w praktyce. Na rynku pracy można znaleźć wiele osób, które mimo ukończenia studiów nie zrobiły olśniewającej kariery. Z uwagi na bardzo dużą ilość osób posiadających wykształcenie prawnicze, do utrzymania się w zawodzie konieczne jest ciągłe doskonalenie, a często również znalezienie niszowej specjalizacji.

5. Oglądając „Prawo Agaty” zastanawiałam się jak to możliwe, że Marek najpierw wykonywał zawód adwokata, następnie prokuratora a potem znów adwokata? Czy twórcy serialu pomylili się czy jest to możliwe?

Co prawda śledząc seriale prawnicze dobrze jest zachować czujność (nigdy nie wiadomo, którymi drogami błądzi wyobraźnia scenarzysty), jednak w tym przypadku twórcy nie popełnili błędu. Oczywiście analizując perypetie Marka można dojść do przekonania, że niełatwo mu podjąć jednoznaczne decyzje – zarówno w kwestiach sercowych, jak i zawodowych – ale zgodnie z przepisami nic nie stoi na przeszkodzie, aby nawet kolejny raz zmienił zawód. Jakie są zasady przechodzenia z profesji do profesji w zawodach prawniczych? Przede wszystkim adwokat, który pragnie spróbować swoich sił jako prokurator prokuratury rejonowej, musi legitymować się 3-letnim okresem wykonywania działalności w swojej profesji. Następnie, tak samo jak inni kandydaci, musi wziąć udział w ogłaszanym konkursie na dane stanowisko i przedłożyć odpowiednie dokumenty, w tym wykaz 50 prowadzonych przez siebie spraw, w których występował w charakterze pełnomocnika procesowego. W ten sposób można ocenić jego kompetencje zawodowe i ocenić, czy posiada wystarczające umiejętności do objęcia urzędu. Przejście „w drugą stronę” jest jeszcze prostsze – osoba, która zajmowała stanowisko prokuratora jest nieskazitelnego charakteru oraz korzysta w pełni w praw publicznych i ma pełną zdolność do czynności prawnych, może po prostu wpisać się na listę adwokatów i rozpocząć działalność. Oczywiście nie jest może łączenie jednoczesnego wykonywania obu zawodów. Żadna regulacja nie przewiduje limitu możliwych zmian w tym zakresie, a zatem – kto wie? Być może scenarzyści serialu jeszcze nas zaskoczą w kolejnym sezonie! Niewykluczone, że Marek zdecyduje się objąć urząd sędziego. W tym celu Marek musiałby stanąć do konkursu ogłoszonego w „Monitorze Polskim”. Jego kandydaturę oceniałoby najpierw Zgromadzenie Ogólne sądu apelacyjnego albo sądu okręgowego. Po zatwierdzeniu przez Krajową Radę Sądownictwa konieczne byłoby nadto powołanie przez Prezydenta.

6. Przez kilka lat pracowałem w księgowości zajmując się rozliczeniami dużych spółek. Obecnie zastanawiam się nad karierą doradcy podatkowego, jednak nie ukończyłem studiów prawniczych. Czy mam jakiekolwiek szanse na pracę w zawodzie, czy muszę zdobyć tytuł magistra?

Zawód doradcy podatkowego, jakkolwiek często postrzegany jako zawód stricte prawniczy, nie wymaga ukończenia specjalistycznych studiów. Wprawdzie dopuszczalne jest zajmowanie się doradztwem podatkowym przez adwokata czy radcę prawnego, ale kandydat na potencjalnego doradcę podatkowego nie musi legitymować się dyplomem magistra prawa. Jakie są konieczne wymagania do uzyskania wpisu na listę doradców podatkowych? Przede wszystkim ubiegający się musi być osobą pełnoletnią, posiadającą pełną zdolność do czynności prawnych i pełnię praw obywatelskich. Konieczne jest również wyróżnianie się nieskazitelnym charakterem. W zakresie kompetencji merytorycznych niezbędne jest posiadanie wyższego wykształcenia (przy czym nie ma sprecyzowanych wymagań dotyczących kierunku), odbycie w Polsce sześciomiesięcznej praktyki zawodowej, zdanie egzaminu na doradcę podatkowego oraz złożenie wniosku o wpis na listę w terminie 3 miesięcy od daty egzaminu. Wbrew pozorom, spełnienie powyższych wymogów nie jest proste, albowiem przygotowanie do krajowego egzaminu wymaga znacznego nakładu pracy i opanowania szeregu zawiłości prawa podatkowego. Sam egzamin składa się z dwóch części: pisemnej (teoretycznej) oraz ustnej (praktycznej). Aby zdać, konieczne jest uzyskanie odpowiedniej ilości punktów z każdej części. Nie wystarczy zatem osiągniecie odpowiedniego pułapu z części pisemnej, jeżeli ustna wypowiedź nie zostanie oceniona pozytywnie. Natomiast osoby, które nie wykazały się odpowiednią wiedzą na pierwszym etapie, nie zostają dopuszczone do dalszego etapu, zaś kolejną próbę uzyskania właściwych kwalifikacji mogą podjąć nie wcześniej niż z upływem trzech miesięcy.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w następujących aktach prawnych: Kodeks etyki radcy prawnego, Kodeks etyki adwokackiej, ustawa z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych, Kodeks postępowania karnego, Kodeks postępowania cywilnego, ustawa z dnia 5 lipca 1996 r. o doradztwie podatkowym, ustawa z dnia 28 stycznia 2016 r. Prawo o prokuraturze, ustawa z dnia 26 maja 1982 r. Prawo o adwokaturze. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-933142

5 prawnych mitów na temat praw autorskich

Prezentujemy pięć prawnych mitów związanych z prawem autorskim.

1. Ściąganie utworów objętych prawem autorskim z internetu jest karalne.

Gdy mówimy o rozpowszechnianiu utworów chronionych prawami autorskimi (filmów, muzyki, etc.) w internecie musimy rozważyć dwa aspekty – ściąganie ich (i wykorzystywanie) oraz udostępnianie. Zgodnie z prawem autorskim i prawach pokrewnych, definiującym prawo dozwolonego użytku, wykorzystywanie już rozpowszechnionego utworu jest dozwolone w zakresie tzw. użytku osobistego. Oznacza to, że mamy prawo pobrać z internetu utwór i zapoznać się z jego treścią samodzielnie. W dalszej części, przepis ten daje nam także prawo do udostępnienia go dalej osobom znajdującym się z nami w związku osobistym, definiowanym jako stosunek pokrewieństwa, powinowactwa lub inny stosunek towarzyski (związek ten jest ustalany na potrzeby każdej sprawy). Warto pamiętać, że przepis ten dotyczy jedynie utworów już rozpowszechnionych, a więc tych po publicznej premierze. Jeśli ściągniemy i obejrzymy film czy piosenkę przed premierą – naruszamy prawa autorskie. Istotne jest także to, że gry i programy komputerowe nie podlegają prawu dozwolonego użytku.

Inaczej wygląda udostępnianie przez internet utworów osobom trzecim, nieznanym nam osobiście – takie działanie nie jest dozwolone. Może ono wiązać się z daleko idącymi konsekwencjami cywilnoprawnymi (konieczność naprawienia szkody poniesionej przez autora, wydania uzyskanych korzyści czy publikacji oświadczenia o określonej treści). W najbardziej rażących sytuacjach, osobom bezprawnie rozpowszechniającym cudzy utwór grozi odpowiedzialność karna nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

WAŻNE!
Tak zwane “ściąganie plików z torrentów”, czyli korzystanie z technologii peer to peer, nigdy nie mieści się w ramach dozwolonego użytku. Ta technologia została zaprojektowana tak, że ściągając każdy plik, jednocześnie automatycznie udostępniasz go innym użytkownikom, którzy w tym samym czasie chcą go ściągnąć. Tym samym nie tylko używasz, ale i rozpowszechniasz utwór chroniony prawem autorskim majątkowym. W tej sytuacji możesz spodziewać się konsekwencji prawnych.

2. Nielegalne udostępnienie jednej piosenki czy filmu może mnie kosztować setki lub nawet miliony złotych

Choć przypadki odszkodowań sięgających setek tysięcy dolarów za udostępnienie kilku utworów są znacznie częściej spotykane w systemie prawa amerykańskiego, jest jednak możliwe, by zostało ono zasądzone w takiej wysokości także w Polsce. Zgodnie ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, szkoda wyrządzona poprzez naruszenie autorskich praw majątkowych (a takim działaniem będzie m. in. rozpowszechnianie utworów z naruszeniem praw osób trzecich) powinna zostać naprawiona w wysokości, którą autorowi uda się wykazać przed sądem lub poprzez zapłatę dwukrotności wynagrodzenia, które zwykle należy się za korzystanie z utworu tego rodzaju Oznacza to, że w razie popełnienia takiego naruszenia, możemy być zobowiązani do naprawienia szkody faktycznie poniesionej przez osobę, której przysługują majątkowe prawa autorskie, ewentualnie do zapłaty sumy dwa razy wyższej niż byłaby należna za wykorzystanie utworu, gdybyśmy mieli do niego prawo. Jeśli udostępniliśmy więc film kilku osobom, strata (a przez to należne odszkodowanie), nie będzie wielka. Jeśli jednak utwór ściągnęły od nas setki albo tysiące osób, to należność, do której zapłaty będziemy zobowiązani, może lawinowo wzrosnąć. Należy mieć jednak na uwadze, że stanie się tak tylko wówczas, gdynasze naruszenie będzie możliwe do udowodnienia.

Nie można również zapominać, że Sąd może nakazać osobie, która naruszyła majątkowe prawa autorskie publikację ogłoszenia w prasie, co może powodować dodatkowe koszty.

3. Fotografie i obrazki wyszukane w internecie mogę bez przeszkód wykorzystać na swojej stronie www

Należy pamiętać, że wszystko, co wypełnia definicję utworu, a więc każdy „przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia” (czyli muzyka, film, serial, zdjęcie, program komputerowy, książka i wiele innych) jest przedmiotem osobistych i majątkowych praw autorskich. Wykorzystując cudze utwory – fotografie i grafiki – musimy pamiętać, by tych praw nie naruszyć.

Na wstępie należy rozróżnić dwa rodzaje praw autorskich przysługujących twórcy – są to po pierwsze prawa osobiste, a więc związane bezpośrednio z jego osobą, akcentujące więź pomiędzy artystą a wytworzonym przez niego utworem. Drugie z nich to prawa majątkowe, dotyczące przede wszystkim możliwości.

Uszanowanie osobistych praw autora w takiej sytuacji wymaga od nas przede wszystkim podania jego imienia, nazwiska lub pseudonimu, którym się posługuje. Istotne kontrowersje budzić może także przerabianie czyjegoś utworu, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami, autor ma prawo do nienaruszalności jego formy.

Sytuacja staje się bardziej skomplikowana w przypadku praw majątkowych. Każdy autor ma prawo oczekiwać wynagrodzenia za wykorzystywanie (rozpowszechnianie) swojego utworu, przez co rozumie się również umieszczenie go na naszej stronie internetowej. Na szczęście nie oznacza Konieczności płacenia za skorzystanie z jakiejkolwiek grafiki. W rozwiązaniu tego problemu pomagają nam dwie instytucje prawne. Pierwsza z nich to tzw. domena publiczna, do której należą utwory, do których majątkowe prawa autorskie wygasły (w większości po 70 latach od śmierci autora) lub które nigdy nie były tymi prawami objęte. Druga z nich to tzw. otwarte licencje (jak GNU czy Creative Commons), w ramach których autorzy zgadzają się na darmowe wykorzystywanie i rozpowszechnianie swoich dzieł, o ile spełnione zostają określone warunki (najczęściej jest to – poza poszanowaniem praw osobistych – niewykorzystywanie utworu w celach zarobkowych).

4. Po zakupieniu programu komputerowego czy gry staję się jej właścicielem.

Rynek oprogramowania komputerowego wykształcił specyficzne podejście do kwestii praw autorskich, zgodnie z którym, co do zasady, zakup utworu (gry, programu, etc.), nie czyni nas właścicielem egzemplarza dzieła, a jedynie licencjobiorcą. Oznacza to, że kupując program nie stajemy się właścicielem jego egzemplarza (i związanych z tym faktem praw), a jedynie licencjobiorcą. Z tego powodu, nasze prawo korzystania z zakupionej gry czy programu podlega ograniczeniom wynikającym z umowy licencyjnej (EULA – end user licence agreement, z ang. umowa licencyjna z użytkownikiem końcowym). Sytuacja nabywcy (a właściwie licencjobiorcy) takiego programu jest znacznie gorsza niż właściciela jego egzemplarza – podmiot posiadający prawa autorskie może nadal, zgodnie z zasadami umowy licencyjnej, wpływać na zakres jego uprawnień, a nawet, w razie złamania zasad, pozbawić go możliwości wykorzystywania zakupionego software’u.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, prawa autorskie przysługują twórcy dzieła od chwili ustalenia treści utworu, przez co rozumie się jego uzewnętrznienie, nadanie mu skończonej formy, z którą mogą zapoznać się osoby trzecie. Następuje to automatycznie (innymi słowy „z mocy prawa”). Podkreślenia wymaga, że powstanie praw autorskich nie jest uzależnione od jakichkolwiek dodatkowych czynności podjętych przez twórcę – dzieło nie musi być nigdzie zarejestrowane, zgłoszone, nie jest również konieczne opatrzenie go znakiem „copyrighy” czy „registered”.

WAŻNE!

Warto pamiętać jednak, że ochrona prawnoautorska nie jest synonimem ochrony w ramach prawa patentowego czy prawa ochrony znaków towarowych lub wzorów przemysłowych. Stanowią one odrębne, zacznie bardziej skomplikowane systemu, mających znaczenie przede wszystkim w działalności ogromnych przedsiębiorstw, nie zaś indywidualnych twórców.

pexels-photo-207662 (1)

5 mitów dotyczących kryminalistyki

Mnogość seriali i filmów, dotyczących tematyki kryminalnej, w szczególności – pracy policji i techników kryminalistyki powoduje, że wydaje nam się, że o metodach śledczych wiemy wszystko. No właśnie – wydaje nam się. Czy efekt CSI ma wpływ również na Ciebie? Przekonaj się, czytając o pięciu najpopularniejszych mitach związanych z technikami pracy dochodzeniowej. Nie warto wierzyć we wszystko, co pokazują seriale kryminalne typu CSI!

1. Wykonane zdjęcie pozwala na niemalże nieskończoną obróbkę w celu uzyskania interesujących nas informacji, jak np. przybliżanie i obracanie.

Jest to jeden z najbardziej klasycznych przykładów życzeniowego myślenia o rzeczywistości pracy technika wykorzystywany przez scenarzystów seriali kryminalnych. Sytuacje, w których bohater pracuje nad zdjęciem np. samochodu sprawcy i przybliżając je wiele razy nie tylko odczytuje numer rejestracyjny, ale również dostrzega twarz sprawcy w lustrzanym odbiciu, zdarzają się zdecydowanie częściej, niż jest to możliwe w rzeczywistości. A przecież każda osoba posiadająca chociaż podstawowe informacje dotyczące fotografii (w szczególności – fotografii cyfrowej) wie, że każde zdjęcie wykonywane jest w określonej rozdzielczości, która, w ogromnym skrócie, oznacza ilość pikseli (punktów) z których się składa. Nawet bardzo czytelna fotografia oglądana w skali 1:1 traci na jakości im bardziej będziemy przybliżać – tak jak całość obrazu składa się często z kilku czy kilkunastu milionów punktów, to wycinek, który staramy się obejrzeć z bliska, może być już zbudowany jedynie z dziesiątek tysięcy. Taka jakość nie pozwala na dostrzeganie detali. Oczywiście istnieją aparaty o matrycach ogromnej rozdzielczości, robiące zdjęcia tak dokładne, że szczegóły pozostają widoczne nawet po wielokrotnym przybliżeniu, to z całą pewnością nie są one wykorzystywane w monitoringu miejskim ani nawet przez fotografów-hobbystów.

W serialach niejednokrotnie pojawia się nie tylko przybliżanie obrazu ze zdjęcia czy filmu z kamery, ale i jego obracanie. W tym przypadku nierealność takiego rozwiązania wydaje się nawet bardziej oczywista – obiektyw może rejestrować obraz jedynie z punktu, w którym się znajduje (podobnie jak nasze oko). Patrząc na obiekt z jednego miejsca nie jesteśmy w stanie zarejestrować, jak wygląda on z innej perspektywy – kamery i aparaty podlegają tym samym ograniczeniom. Warto też pamiętać, że jakość nagrań z większości kamer monitoringu miejskiego i telewizji przemysłowej pozostawia wiele do życzenia – rozpoznanie nagranej osoby, szczególnie przy złym oświetleniu, bardzo często jest całkowicie niemożliwe.

Podsumowując – fotografia cyfrowa i monitoring miejski dają śledczym znaczne możliwości działania. Jak każde rozwiązanie techniczne, podlegają one jednak istotnym ograniczeniom a ich możliwości nie są nieskończone.

2. Ślady linii papilarnych są łatwe do znalezienia na każdej powierzchni – dotknięcie przez sprawcę czegokolwiek na miejscu zdarzenia automatycznie pozwoli na jego identyfikację.

Daktyloskopia, czyli dziedzina dziedziny techniki kryminalistycznej zajmującej się badaniem śladów odcisków palców, bardzo często gości w serialach. Jej ocena jako narzędzia identyfikacji osób obecnych na badanym miejscu zdarzenia musi być zdecydowanie bardziej złożona niż przyjmują to autorzy scenariuszy. Z jednej strony, oczywiście, wykorzystanie tej metody znacznie ułatwia pracę śledczych – fakt, że odciski palców każdego z nas są niepowtarzalne, nieusuwalne i niezmienne, a jednocześnie że możemy je pozostawić na każdym dotykanym przedmiocie wielokrotnie umożliwiał stwierdzenie, że dana osoba przebywała w określonym miejscu lub dotykała danego przedmiotu, co następnie z sukcesem wykorzystywano w toku postępowania sądowego. Z drugiej jednak strony, oczekiwanie, że każdy sprawca pozostawi całkowicie odwzorowany ślad kilku palców lub wręcz dłoni, jest całkowicie nierealistyczne. Po pierwsze, ślady linii papilarnych odwzorowują się znacznie lepiej na niektórych powierzchniach (takich jak szkło, gładki plastik, lakierowane drewno, karoseria samochodu) niż na innych (ubrania, materia organiczna). Ponadto, dotykając rzeczy rękoma – w normalny, niewyreżyserowany sposób – stosunkowo rzadko przykładamy do czegokolwiek cały palec tak, by pozostawić pełne odbicie. Należy też pamiętać, że niektóre powierzchnie dotykane są bardzo często, nie przez jedną, a dziesiątki osób. Dlatego też czasem ujawnienie licznych odcisków palców uniemożliwi identyfikację któregokolwiek z nich. Warto więc wiedzieć, że praca technika zajmującego się daktyloskopią i identyfikacją osób na podstawie ich odcisków palców wymaga dużo cierpliwości, precyzji i spostrzegawczości. Nie zawsze, niestety, przynosi oczekiwane efekty. Daktyloskopia była jedną z pierwszych dziedzin techniki kryminalistycznej a jej zasługi dla rozwiązania niezliczonych spraw są nie do przecenienia. Nie możemy jednak zapominać, że nawet najlepszy technik jest w stanie w swojej pracy wykorzystać tylko ten materiał badawczy, który rzeczywiście można ujawnić.

3. Lekarz sądowy jest w stanie stwierdzić dokładny czas zgonu ofiary

Praca lekarza sądowego badającego zwłoki na potrzeby toczącego się postępowania jest bardzo skomplikowana. Warto wspomnieć, że w Polsce nie istnieje ktoś taki jak koroner – jego funkcję pełnią właśnie lekarze sądowi. W swojej pracy muszą oni zrealizować szereg stawianych mu przez śledczych zadań – wiele z nich jest trudnych, wymagających ogromnego doświadczenia i skrupulatnego działania. Jednym z pytań często stawianych przez prokuratora jest to dotyczące chwili zgonu – ma ona zwykle kluczowe znaczenie dla toczącego się postępowania i im precyzyjniej uda się ją określić, tym lepiej. Niestety, odpowiedź na to pytanie nie jest w praktyce łatwa. W celu oceny czasu zgonu biegły bada szereg naturalnych zmian zachodzących w ciele człowieka po śmierci – są to m. in. spadek temperatury ciała, obecność stężenia pośmiertnego (czyli „sztywność” ciała), plamy opadowe (powstające na skutek opadającej zgodnie z grawitacją krwi), a w szerszej perspektywie czasowej także procesy gnilne i rozkład ciała. Na podstawie tych obserwacji oraz przy uwzględnieniu warunków, w jakich zwłoki się znajdowały, biegły może oszacować, kiedy nastąpiła śmierć. należy jednak pamiętać, że im więcej czasu minęło od tego zdarzenia do momentu znalezienia zwłok i ich badania, tym mniej precyzyjna będzie ocena. Dla zwłok znalezionych mniej niż dobę od zgonu uda się określić ten moment z dokładnością co do kilku godzin, w przypadku gdy będzie to miesiąc – już co do dni lub nawet tygodni. Oczywiście ciągle trwają badania naukowe nad możliwością precyzyjnego szacowania chwili zgonu. Wykorzystuje się w nich również dorobek innych niż medycyna dziedzin nauki jak np. botanika czy entomologia (nauka o owadach pasożytujących w lub na zwłokach człowieka).

Również po śmierci ciało człowieka jest wyjątkowo skomplikowane. Pełne zrozumienie wszystkich zachodzących w nim procesów jest nadal niemożliwe. Odpowiednio przygotowany specjalista wykorzystując swoją wiedzę i najnowsze metody badawcze jest jednak w stanie istotnie pomóc śledczym.

4. Specjalista od badania śladów krwawych jest w stanie odtworzyć cały przebieg zdarzenia

Rola specjalisty z zakresu analizy śladów (lub plam) krwawych (z ang. BPA – blood pattern analysis) została drobiazgowo pokazana „Dexterze” – jednym z najpopularniejszych seriali kryminalnych pierwszej dekady XXI w. Jednak jego scenarzyści, mając zapewne na uwadze walory rozrywkowe swojego dzieła, skorzystali z wielu uproszczeń czy półprawd, tworzących zaburzony obraz tej dziedziny nauki. Dla wielu osób niezajmujących się bliżej kryminalistyką, ekspert badający krew na miejscu zbrodni jest w stanie odtworzyć precyzyjnie jej przebieg – ocenić, gdzie stali uczestnicy zdarzenia, jak się poruszali, jak przebiegała konfrontacja między nimi i, oczywiście, kto, z jaką siłą i w jaki sposób zadawał ciosy. W rzeczywistości, prawdziwa jest jedynie ta ostatnia część, i to też, niestety, tylko częściowo. Badanie śladów krwawych pozwala z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić sposób ich powstania – czy skapywały lub wytryskiwały bezpośrednio z rany, czy też oddzielały się od narzędzia, którym została ona zadana, jak również pod jakim kątem spadały na powierzchnię i z jaką siłą. Do ustalenia tego, specjalista wykorzystuje uważną obserwację oraz znajomość zasad fizyki płynów (a więc tego jak krew zachowuje się upadając na różne powierzchnie) i geometrii. Mając te informacje i łącząc je z innymi ustaleniami dokonanymi w toku śledztwa, można w pewnym przybliżeniu ustalić mechanizm, w jaki doszło do krwawienia i wykorzystać tę wiedzę do rekonstrukcji przebiegu zdarzenia. W dalszym ciągu jednak sytuacja, w której technik samodzielnie, wyłącznie na podstawie swoich badań, jest w stanie dojść do tego, kto był sprawcą, nadal pozostaje fantastyką.

Analiza śladów krwawych stanowi stosunkowo nową i bardzo specjalistyczną dziedzinę kryminalistyki. Jak każde narzędzie, odpowiednio wykorzystana może walnie przyczynić się do rozwiązania sprawy. Nie można jej jednak traktować jako cudownego rozwiązania wszystkich problemów jakie napotykają śledczy.

5. Praca technika kryminalistyki jest szybka, prosta i przyjemna

W trakcie trwającego 45 minut odcinka musi zostać popełniona zbrodnia, przeprowadzone dochodzenie, a sprawca ujęty. W takich warunkach twórcy seriali nie mają zbyt wiele czasu by pokazać nam jak w rzeczywistości wygląda praca techników kryminalistycznych, zarówno na miejscu zdarzenia, jak i potem, w laboratorium.

Oględziny miejsca zdarzenia nigdy nie trwają kilku czy kilkunastu minut. Wezwany technik nigdy nie wie co zastanie, nie jest również pewny, czy zbrodnia, której ślady widać na pierwszy rzut oka jest jedyną, która faktycznie została popełniona. Podręczniki taktyki kryminalistycznej uczą, że oględziny są czynnością jednorazową, tak więc każdy błąd czy niedopatrzenie popełnione w ich trakcie może już nigdy nie dać się naprawić. Przegapienie czy zatarcie jakiegoś śladu może uniemożliwić skazanie winnego lub, co gorsze, spowodować osadzenie osoby niewinnej. Z tego powodu, badanie nawet niedużego pomieszczenia często zajmuje kilka lub nawet kilkanaście godzin. W największych sprawach zdarzało się, że grupa kilkunastu czy kilkudziesięciu techników poświęcała wiele dni, by ujawnić i zabezpieczyć tysiące śladów.

Także praca z zacisza pracowni nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim – rzadko kiedy uzyskanie wyników badań wymaga jedynie wciśnięcia paru przycisków na komputerze czy drogiej maszynie. Dodatkowo, technicy, oprócz sytuacji wymagających wykorzystania specjalistycznego sprzętu, bardzo rzadko mają możliwość wysłania zabezpieczonych śladów „do laboratorium” i oczekiwania na wyniki – w większości sytuacji, rolę tego laboratorium pełnią sami, analizując chociażby ślady odcisków palców.

WAŻNE!

Nie miejmy złudzeń – praca technika kryminalistyki jest trudna i żmudna. Poza ogromną wiedzą, wymaga cierpliwości, skrupulatności i wytrzymałości psychicznej. Licząc na uzyskanie szybkich i widowiskowych rezultatów, bez konieczności zachowania najwyższej staranności pracy, prędzej zaszkodzimy śledztwu, niż pomożemy je rozwiązać.

justice-law-case-hearing-159832 (1)

5 rzeczy które musisz wiedzieć o korespondencji z sądu

Korespondencja z sądu, prokuratury, urzędu skarbowego czy policji nie należy do najbardziej pożądanych wiadomości w skrzynce pocztowej. Nie ma się jednak czego bać, o ile będziemy pamiętali o kilku ważnych kwestiach.

1. „Jak nie odbiorę awiza z sądu, to wszystko będzie dobrze”

Większość z nas z pewną dozą niepewności otwiera koperty, inni zaś profilaktycznie postanawiają żadnych listów z urzędów nie odbierać. Dlatego też na pozostawione awiza nie reagują i otrzymane powiadomienia najzwyczajniej wyrzucają. Trwają przy tym w przekonaniu, że pozwoli im to pozostać poza kręgiem zainteresowań organów ścigania czy innych państwowych podmiotów i nigdy oficjalnie nie zostaną o niczym powiadomieni, ani tym bardziej wezwani na przykład na przesłuchanie. Jest to jednak złudne przeświadczenie, które może skutkować poważnymi i trudnymi do odwrócenia konsekwencjami.

By przeciwdziałać takim nieuczciwym zachowaniom – które nadużywane mogłyby przecież sparaliżować kontakt państwa z obywatelem – stworzono kostrukcję doręczenia zastępczego poprzez „podwójną awizację”.

Mechanizm jest prosty:

  1. list jest nadany pod prawidłowy adres,
  2. listonosz dwukrotnie podejmie próbę zostawienia korespondencji, zostawiając tzw. “awizo” i wyznaczając każdorazowo termin 7 dni na zgłoszenie się po przesyłkę na poczcie,
  3. po upływie łącznie 14 dni przyjmuje się, że adresat zapoznał się z wysłaną wiadomością. Informacja o podjętej próbie musi być umieszczona w skrzynce pocztowej, w drzwiach czy innym widocznym miejscu przy wejściu na posesję.

WAŻNE!

Niezależnie od tego, czy ktoś odebrał list i zapoznał się z treścią pisma, czy też zignorował oba awiza, dla nadawcy – np. sądu – będzie to miało ten sam skutek i po upływie 14 dni zostanie uznane za prawidłowe doręczenie. Czyli tak jakby przeczytał korespondencję. Lepiej więc odebrać – choćby ostatniego dnia – bo skutek i tak będzie ten sam, a przynajmniej będzie znany powód wysłania listu.

Można spotkać się z tłumaczeniem, że „przecież ja nie popełniłem żadnego przestępstwa i nie mam żadnej sprawy w sądzie, więc niemożliwe jest, żeby ktokolwiek coś ode mnie chciał”. Tymczasem korespondencja z sądu może zawierać wezwanie do stawienia się w charakterze świadka w sprawie innej osoby (nawet nam nieznanej, jeżeli ktoś uznał, że np. z racji wykonywanego zawodu czy po prostu obecności w określonym miejscu i czasie możemy mieć wiedzę na temat dla niego ważny), ale może być to również informacja o sprawie, w której to my będziemy stroną – czy to karnej (np. wezwanie do stawienia się na komendzie policji w charakterze podejrzanego), czy cywilnej (np. nadesłany pozew o zapłatę). Jako że wszelka oficjalna korespondencja jest wysyłana „za potwierdzeniem odbioru”, to nadawca wie, kiedy odebraliśmy list. Odebranej wiadomości nie można ignorować, gdyż często wymaga ona od nas działania. Od tej daty mogą zacząć „biec terminy”, czyli rozpocznie się okres na złożenie przez nas odpowiedzi na odebrane pismo. Dlatego tak ważne jest, by wszelkie urzędowe listy odbierać, uważnie czytać ich treść, jak również by każdej zmianie adresu korespondencyjnego informować sądy i urzędy, od których spodziewamy się zawiadomień.

PRZYKŁAD

Jeżeli zignorujemy odebranie nakazu zapłaty (wyroku zapadłego w sprawie cywilnej o zapłatę, który może być wydany bez udziału dłużnika), to o fakcie przeprowadzenia takiego postępowania i jego negatywnym dla nas wyniku dowiemy się dopiero widząc zablokowany rachunek bankowy.

SPRAWDŹ PRZESYŁKĘ

Informacje o konkretnej przesyłce możesz sprawdzić tutaj, podając kilkunastucyfrowy numer znajdujący się na awizo (i na kopercie). Możesz poznać np. datę wysłania pisma i miejsce jego nadania.

A co dzieje się z nieodebraną przesyłką? Wróci do nadawcy z adnotacją na kopercie o dwukrotnym awizowaniu. Sąd uzna, że miałeś okazje zapoznać się z treścią wiadomości, nie skorzystałeś z tego, i teraz to ty będziesz musiał wykazywać, że np. listonosz wcale nie zostawił awiza, byłeś poza granicami kraju albo przebywałeś w szpitalu czy też przeprowadziłeś się pod inny adres. Wtedy możesz złożyć tzw. „wniosek o przywrócenie terminu”, w którym opiszesz okoliczności, dla których nie mogłeś w wyznaczonym przez sąd terminie spełnić żądania np. sporządzenia pisma procesowego, a jednocześnie razem z tym wnioskiem ich dopełniasz (czyli wysyłasz zarówno wniosek o przywrócenie terminu, jak i zaległe pismo, np. sprzeciw od nakazu zapłaty). Wtedy pozostaje mieć nadzieję, że sąd uwzględni taki wniosek.

DOBRA RADA!

Zaraz po odebraniu pisma napisz na kopercie lub na samym dokumentę datę odebrania przesyłki – od tego dnia „biegną terminy”, a przypomnienie sobie po tygodniu, czy to była środa czy może czwartek, nie zawsze jest proste.

JAK LICZYĆ TERMINY?

Na marginesie można zaznaczyć, że terminy liczy się od następnego dnia, czyli jeżeli dostaliśmy pismo w poniedziałek, to odpowiedzieć musimy najpóźniej w kolejny poniedziałek – albo składając pismo osobiście w sądzie czy urzędzie, albo wysyłając je za pośrednictwem Poczty Polskiej do godz. 23:59 tego dnia. Dobrze zachować kopię pisma dla siebie, a listy wysyłać zawsze za potwierdzeniem nadania.

Jeżeli jednak ktoś postanowi celowo i permanentnie unikać korespondencji – czy to nie odbierając awiza, czy odmawiając listonoszowi przyjęcia listu – to istnieją prawne możliwości, by temu przeciwdziałać. W pierwszej kolejności wezwanie do stawiennictwa może mu zostać doręczone osobiście w miejscu zamieszkania za pośrednictwem policji, możliwe jest też nałożenie na niezdyscyplinowanego delikwenta kary grzywny w wysokości do 500 zł za niestawiennictwo w sądzie czy wręcz przymusowe doprowadzenia danej osoby na termin rozprawy w asyście policji.

KTO MOŻE ODEBRAĆ KORESPONDENCJĘ Z POCZTY?

Przy okazji warto podkreślić, że list polecony może zostać doręczony w miejscu zamieszkania każdej dorosłej osobie – nie tylko członkowi rodziny – o ile zobowiąże się, że przekaże list adresatowi. Inaczej sytuacja wygląda w samym budynku poczty – tam, aby odebrać przesyłkę w czyimś imieniu (nawet członka rodziny) potrzebujemy pełnomocnictwa pocztowego (druki dostępne w siedzibach poczty i pod tym adresem lub zwykłego, pisemnego pełnomocnictwa (wskazujemy w nim kto kogo upoważnia do odbioru korespondencji, podając dane takie jak imię, nazwisko, nr PESEL, nr dowodu osobistego każdej z osób, dodatkowo umieszczamy datę i własnoręczny podpis).

KONIECZNE INFORMOWANIE O ZMIANIE DANYCH!

Jeśli bierzesz udział w jakimkolwiek postępowaniu przed urzędem, policją, prokuraturą czy sądem, pamiętaj o obowiązkowym poinformowaniu ich o zmianie adresu korespondencyjnego, jeżeli zmienisz miejsce zamieszkania. W przeciwnym razie pisma będą kierowane na adres znany urzędowi wcześniej i mogą zostać uznane za skutecznie doręczone poprzez „podwójną awizację”.

2. „Dostałem list z sądu w Lublinie, a nigdy nie wyjeżdżałem z rodzinnego Mielna, to musi być pomyłka”

Wiele emocji może wywołać korespondencja z tzw. sądu elektronicznego, który prowadzi Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VI Wydział Cywilny w Lublinie. Jest to instytucja służąca przyśpieszeniu procesów o zapłatę zobowiązań pieniężnych, a postępowanie odbywa się głównie drogą elektroniczną – stąd jego krótsza nazwa to e-sąd. Jako że jest to jedyny sąd w Polsce, który prowadzi takie postępowania, to swoim zasięgiem obejmuje każdego potencjalnego dłużnika, a tym samym cały kraj. Więc nawet jeśli ktoś nigdy nie był w Lublinie ani nie prowadził tam działalności gospodarczej, to może otrzymać taką korespondencję.

Instytucja ta cieszy się rosnącą popularnością, co wynika z uproszczonej procedury i niższych kosztów niż standardowe postępowania. Dokumenty można wysłać z domowego komputera w formie elektronicznej, a samo postępowanie odbędzie się bez udziału stron. O ile dla powoda (czyli osoby inicjującej postępowanie) jest to ułatwienie, tak konsekwencją jest to, że dłużnik (czyli pozwany) o samym fakcie prowadzenia postępowania dowie się dopiero po wydaniu nakazu zapłaty. Otrzymując korespondencję z nakazem zapłaty otrzyma również szereg pouczeń, w tym najważniejsze, że w ciągu 14 dni przysługuje prawo do złożenia sprzeciwu od wydanego nakazu zapłaty. Jeżeli nie zgadzamy się z obowiązkiem zapłaty (chociażby dlatego, że nigdy nie zawarliśmy umowy z takim podmiotem, żądana kwota jest nienależna, nieprawidłowej wysokości, została w przeszłości zapłacona, albo dotyczy przedawnionych już roszczeń), to koniecznie wnieśmy pismo zatytułowane „sprzeciw od nakazu zapłaty”. Spowoduje to anulowanie nakazu zapłaty i skieruje postępowanie na normalną drogę postępowania, a sprawę rozpozna zwyczajny sąd, najczęściej według naszego miejsca zamieszkania. Może się też zdarzyć, że powód nie dopełni wszystkich formalności wymaganych przez „normalnym” sądem i postępowanie zostanie umorzone, co zakończy całą sprawę.

KONSEKWENCJE NIEAKTUALNEGO ADRESU

Jeżeli powód (czyli osoba, która domaga się od nas zapłaty) wskaże nasz nieaktualny adres, to nakaz zapłaty zostanie tam wysłany i poprzez tzw. zastępcze doręczenie (czyli podwójne pozostawienie awizo przez listonosza) sąd uzna, iż zapoznaliśmy się z jego treścią. Skoro zaś nie wnieśliśmy sprzeciwu w terminie, sąd uzna, że zgadzamy się z obowiązkiem zapłaty. Tak samo, jeżeli nasz adres co prawda będzie dobry, ale nie odbierzemy listu poleconego z e-sądu. Wtedy o tym, że takowe postępowanie w ogóle się toczyło i że zakończyło się dla nas niekorzystnie, możemy dowiedzieć się dopiero z zajęcia rachunku bankowego przez komornika. Będzie to wymagało od nas zareagowania i podjęcia stosownych kroków prawnych. Dlatego jeśli ważne jest nie tylko regularne sprawdzanie skrzynki pocztowej, ale i dodatkowo jeśli prowadzimy działalność gospodarczą to uaktualniania danych adresowych zawartych w publicznych rejestrach jak KRS czy CEIDG.

NIE ZNAM TEJ FIRMY

Kolejna kwestia, która może budzić zdziwienie, to dane osobowe powoda – mogą one brzmieć dla nas zupełnie obco, czy wręcz egzotycznie. Wynika to z tego, że z postępowania elektronicznego powszechnie korzystają duże firmy (np. fundusze sekurytyzacyjne), zajmujące się skupowaniem roszczeń od innych firm, np. od operatorów telefonicznych. Powinniśmy w takiej sytuacji sprawdzić, czy w dokumentach sprawy na pewno znajduje się dowód transakcji w postaci np. umowy cesji z podanymi dokładnymi danymi naszymi i konkretnej wierzytelności. Jeżeli nie (w ogóle nie ma umowy, umowa nas nie dotyczy, brak jest załączników), to jest to argument za oddaleniem powództwa. Jeśli sąd go uwzględni, sprawa się zakończy korzystnie dla nas.

3. Czym jest „sygn. akt” na kopercie i w pismach z sądu?

Każda sprawa jaka trafia do sądu zostaje zarejestrowana i nadawany jest jej specjalny znak, czyli sygnatura akt – w skrócie sygn. akt.

Przykładowo wygląda on: III K 38416. Co można z niego wyczytać? Pierwsze cyfry oznaczają numer wydziału – tu jest to trzeci wydział. K to symbol wydziału karnego. Dalej jest numer sprawy w rozumieniu kolejności wpływu. Ostatnia liczba to rok zarejestrowania – tu 2016. Ten numer jest najważniejszy i to nim – a nie np. swoim nazwiskiem – należy posługiwać się w kontakcie z sądem.

Istnieje wiele różnych oznaczeń spraw, np.:

  • W – dla spraw wykroczeniowych,
  • Ks – dla spraw o przestępstwa i wykroczenia skarbowe,
  • Ka – dla spraw, w których wniesiono apelacje od wyroków sądów rejonowych,
  • Kz – dla spraw, w których wniesiono zażalenia na postanowienia sądów rejonowych,
  • Ko – m. in. wznowienie postępowania, ułaskawienie, odszkodowanie za niesłuszne skazanie,
  • Kp – w szczególności dla oznaczenia czynności związanych ze stosowaniem środków zapobiegawczych,
  • Kow – m .in. przerwa w odbywaniu kary pozbawienia wolności, udzielenie i odwołanie warunkowego przedterminowego zwolnienia.
  • C – dla spraw cywilnych
  • Ca – dla spraw przedstawionych z apelacjami od orzeczeń sądów rejonowych,
  • Ns – dla spraw cywilnych rozpoznawanych w trybie postępowania nieprocesowego, np. spadkowych
  • Npw – dla spraw w postępowaniu w sprawach nieletnich
  • Nc – dla spraw wszczętych przed tym sądem w postępowaniu nakazowym i upominawczym;
  • Nc-e – dla spraw wszczętych w Elektronicznym Postępowaniu Upominawczym
  • P – dla spraw z zakresu prawa pracy
  • U – dla spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych
  • RC, Rns, Nsm – sprawy z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego
  • GC, GNc – dla spraw gospodarczych
  • Ds – dla spraw prowadzonych w prokuraturach
  • RSD – dla śledztw i dochodzeń prowadzonych w jednostcach Policji
  • KMS, KM I KMP – dla spraw prowadzonych przez komorników

W sygnaturach nie jest ukryty przedmiot postępowania, nie można się dowiedzieć na ich podstawie niczego więcej niż to, czy jest to sprawa karna, cywilna, etc. i w jakim roku została zarejestrowana. Więcej informacji można uzyskać w biurach obsługi interesanta (BOI), które funkcjonują w większości dużych sądów, ewentualnie bezpośrednio w wydziałach. Numery kontaktowe znajdują się na stronach internetowych sądów. Dzwoniąc należy się przedstawić i podać właśnie ową sygnaturę sprawy.

4. Czym są odpisy?

Odpis to nic innego jak dodatkowy egzemplarz oryginalnego pisma, który trafia do pozostałych osób biorących udział w postępowaniu, czyli stron. Oryginał jest dla sądu, dla wysyłającego jest kopia, a odpisy są właśnie dla innych osób. Najłatwiej więc wydrukować i podpisać tyle egzemplarzy, ile stron występuje w sprawie.

Drugie zastosowanie terminu odpis to duplikat wyroku albo postanowienia, który może zostać wydany stronie. Sąd orzekając wydaje konkretne rozstrzygnięcie, ale co do zasady dokument zawierający jego treść zostaje w aktach sprawy. Jeżeli wyrok dopiero co zapadł to mamy prawo do złożenia wniosku o sporządzenie jego uzasadnienia. Jeżeli zaś minął już jakiś czas od wyrokowania, to żeby uzyskać swój egzemplarz należy złożyć wniosek o doręczenie odpisu np. wyroku z dnia 1 kwietnia 2016 roku (wraz z uzasadnieniem, jeżeli było sporządzone) i o wysłanie go na nasz adres. W obu przypadkach posługujemy się sygnaturą sprawy, żeby było wiadomo, o jaką sprawę chodzi. W postępowaniu cywilnym należy zapłacić 6 zł za każdą stronę, w postępowaniu karnym orzeczenia otrzymamy co do zasady bezpłatnie.

5. Czemu sąd mnie wzywa do uzupełnienia jakiś braków, skoro wszystko zrobiłem dobrze?

Zdarza się, że wysłane przez nas pismo do sądu nie będzie kompletne, albo sąd uzna, że takie nie jest. Wtedy otrzymamy z sądu tzw. „wezwanie do uzupełnienia braków” – jest to zarządzenie wydane w tym celu, by dopełnić prawidłowości czynności. Czego może to dotyczyć? Nieuiszczenia opłaty, niezłożenia podpisu, niedołączenia odpisów dla pozostałych stron, niewskazania w sposób precyzyjny strony pozwanej lub jej adresu, nieokreślenie wartości przedmiotu sporu, niewskazania adresów świadków i wiele innych. Sąd wskaże, czego dokładnie się domaga, poda również termin, do którego musimy odpowiedzieć i owe braki uzupełnić.

WAŻNE!

Odpisać trzeba nawet wtedy, gdy wydaje nam się, albo nawet gdy jesteśmy przekonani, że dany dokument już złożyliśmy do sprawy albo dokonaliśmy przelewu. Wtedy należy przywołać tę okoliczność i dowody na jej poparcie. Pismo do sądu najlepiej zatytułować „wykonanie wezwania do uiszczenia braków” i koniecznie podać sygnaturę sprawy oraz nasze dane.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w kodeksie postępowania cywilnego, kodeksie postępowania administracyjnego, w ustawie prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w kodeksie postępowania karnego oraz w ordynacji podatkowej. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-1089549

5 rzeczy, o których musisz wiedzieć w związku z pierwszą pracą

W życiu każdego z nas prędzej czy później pada stwierdzenie: „muszę znaleźć sobie pracę”. Kolejny etap w życiu rozpoczęty – z jednej strony ekscytacja i chęć poznania czegoś nowego, a drugiej odrobina niepewności przed nieznanym i to pytanie: „czy sobie poradzę?”. Niezależnie od miejsca czy charakteru pierwszej pracy, trzeba pamiętać o kilku podstawowych kwestiach, które pozwolą zgodnie z prawem. Niniejszy artykuł przybliży Wam, na jakie szczegóły należy zwrócić największą uwagę.

1. Punkt pierwszy – znajdź wiarygodnego pracodawcę!

W Internecie działa wiele portali, które mają za zadanie promować ogłoszenia o pracę różnych pracodawców. Ogłoszenia zawierają informacje o miejscu pracy i zakresie zadań, oferowanych warunkach pracy i zatrudnienia, proponowanym wynagrodzeniu, ale także opis wymagań, jakie stawia się potencjalnym kandydatom. Niczym niezwykłym nie jest sytuacja, w której ewentualny pracodawca prosi nas o przesłanie swojego CV i listu motywacyjnego w odpowiedzi na zgłoszenie. Ale co w sytuacji, gdy ogłoszeniodawca w odpowiedzi na przesłane przez nas zgłoszenie do pracy prosi nas o dokonanie przelewu na jego konto bankowe w zawrotnej wysokości 1 zł lub 1 gr? Taka prośba pojawia się najczęściej wraz z pytaniami, które maja na celu doprecyzować nasze wymagania co do przyszłego miejsca pracy. Argumentowana jest często potrzebą zweryfikowania danych osobowych i tożsamości, potrzebą potwierdzenia numeru konta bankowego, na które w przyszłości będzie wpływać wynagrodzenie. Często też towarzyszy jej prośba o przesłanie danych typu numer PESEL, numeru dowodu osobistego albo nawet jego skanu… Teoretycznie nic szczególnego, każdy pracodawca potrzebuje naszych danych do comiesięcznych rozliczeń. Otóż nie! Żaden wiarygodny pracodawca nie będzie wymagał na tym etapie takich danych, a już na pewno nie będzie wymagał, by ewentualny pracownik dokonał przelewu na symboliczną kwotę na jego konto! Tego typu ogłoszenia są oszustwem i mają na celu tylko i wyłącznie wyłudzenie naszych danych osobowych. Po ich przesłaniu kontakt z rzekomym rekruterem by się urwał, a po kilku tygodniach lub też miesiącach otrzymalibyśmy wezwanie do zapłaty raty zaciągniętego „przez nas” (a raczej na nasze dane) kredytu. W całkowicie nieświadomy i niezawiniony sposób stalibyśmy się ofiarą działań przestępców, a na nasze nazwisko mogłyby zostać zaciągnięte kredyty, pożyczki, otwierane byłyby kolejne konta bankowe… Wpadlibyśmy w spiralę finansowych problemów. Dlatego na każdym etapie poszukiwania pracy należy być czujnym i mieć z tyłu głowy myśl, że nie wszystkie ogłoszenia mogą być prawdziwe.

A jak zweryfikować potencjalnego pracodawcę? Mamy do dyspozycji prawdziwą kopalnię wiedzy – Internet. Zawsze można sprawdzić, czy potencjalny pracodawca pojawia się w wynikach wyszukiwania, czy prowadzi swoją stronę internetową. Dodatkowo możemy również sprawdzić, czy widnieje w rejestrze CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) i jaka jest jego historia wpisu lub też, gdy jest to spółka – w KRS (Krajowym Rejestrze Sądowym) – dostęp do tych baz danych jest jawny i bezpłatny. Warto też przejrzeć pojawiające się w Internecie opinie na temat potencjalnego pracodawcy – każdy sposób jest dobry. Nasze podejrzenie powinien wzbudzić brak adresu rejestrowego firmy, podany wyłącznie numer komórkowy i wszelkie ostrzeżenia zamieszczane przez innych internautów.

WNIOSEK
Prawdziwy pracodawca nie prosi o zlecenie przelewu na konto, nie wykazuje zainteresowania naszym rachunkiem bankowym. Nie prosi o przesłanie skanu dowodu osobistego (na etapie rekrutacji). Twoje dane osobiste zostaną zweryfikowane podczas rozmowy kwalifikacyjnej lub na dalszych etapach rekrutacji.

2. Punkt drugi – umowa o pracę. Czyli co tak naprawdę stanowi o naszym zatrudnieniu?

Przeszliśmy przez cały proces rekrutacji, pracodawca zainteresowany jest zatrudnieniem nas i zaprasza w poniedziałek na 9:00. Ale ale! Przed rozpoczęciem świadczenia pracy musimy zawrzeć umowę o pracę. Nie wystarczy sama ustna deklaracja ani nawet przekazanie nam stanowiska pracy.

Umowa o pracę jest podstawowym dokumentem, który poświadcza stosunek pracy z pracodawcą. Przede wszystkim, umowa powinna być zawarta w formie pisemnej. Od 1 września 2016 roku umowa o pracę musi zostać zawarta przed pierwszym dniem pracy. Dotychczasowe przepisy pozwalały na zawarcie umowy o pracę, a tym samym potwierdzenie warunków pracy i płacy w pierwszym dniu pracy, co niestety czasem było wykorzystywane przez nieuczciwych pracodawców. Wprowadzenie tej zmiany oznacza dla nas jako pracowników jedno: jeżeli nie dostaniemy do podpisania umowy o pracę przed podjęciem pracy, mamy prawo nie przystąpić do wykonywania pracy i żądać otrzymania dokumentu umowy.

A co jeżeli pracodawca w dalszym ciągu uchyla się przed podpisaniem umowy i jakiekolwiek nasze pytania są zbywane odpowiedzią “jutro wrócimy do tej kwestii”? Możemy taki fakt zgłosić do Okręgowej Inspekcji Pracy. Organ ten ma obowiązek traktować dane osoby skarżącej jako poufne i nie może ich przekazywać pracodawcy. W przypadku wykazania nieprawidłowości w zatrudnianiu pracowników, Okręgowy Inspektorat Pracy ma prawo nałożyć na pracodawcę grzywnę. Ty zaś jako pracownik masz prawo nie przystępować do wykonywania obowiązków, dopóki nie podpiszesz dokumentów.

Pamiętaj! Jeżeli nie zawarłeś umowy o pracę, to pracujesz na czarno – czyli nielegalnie!

Kodeks pracy obejmuje swoją ochroną przede wszystkim pracownika i określa, jakie niezbędne elementy powinna zawierać. W umowie mamy potwierdzone w szczególności takie elementy, jak rodzaj pracy, miejsce wykonywania pracy, wynagrodzenie za pracę odpowiadające rodzajowi pracy, wymiar czasu pracy oraz termin jej rozpoczęcia. Należy zwrócić uwagę, czy proponowana nam umowa o pracę zawiera te wszystkie elementy. Mają one na celu ochronę naszych praw jako pracownika. Dodatkowo, w ciągu 7 dni od dnia zawarcia umowy o pracę, pracodawca ma obowiązek poinformowania nas o normie czasu pracy (czyli jak często i w jakich godzinach będziemy pracować), jak często dostaniemy wynagrodzenie za swoją pracę, okresie wypowiedzenia umowy o pracę oraz przekazać informację o ewentualnych układach zbiorowych pracy, którymi jako pracownicy jesteśmy objęci – są to ogólne dokumenty funkcjonujące w dużych firmach.

WAŻNE!
Umowę o pracę zawieramy w formie pisemnej! Upewnij się, czy proponowana umowa zawiera wszystkie niezbędne elementy, tj.:

  • strony umowy,
  • datę jej zawarcia,
  • warunki pracy i płacy.

Jeżeli są w nich odesłania do innych dokumentów, to zapoznaj się z nimi!

3. Wynagrodzenie za pracę brutto i netto – co to oznacza? Ubezpieczenia społeczne – obowiązkowe?

Każdy pracownik za swoją pracę ma prawo do godziwego wynagrodzenia. Co roku ogłaszana jest kwota minimalnego wynagrodzenia obowiązującego przez dalsze 12 miesięcy. Jest to kwota niezależna od jego kwalifikacji i zajmowanego stanowiska. Informację o wysokości obowiązującego wynagrodzenia minimalnego uzyskamy na stronie internetowej Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej oraz w komunikatach GUS, jak również w rozporządzeniu, który ustanawia kwotę w danym roku, np. w 2016 roku i w 2017 roku.

Należy jednak pamiętać, że powszechnie podawana kwota wynagrodzenia minimalnego jest kwotą brutto – uwzględnia zatem wszystkie obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne oraz podatek dochodowym. Kwota odprowadzonych składek na ubezpieczenie społeczne jest odliczalna od dochodu, natomiast część kwoty odprowadzonych składek na ubezpieczenie zdrowotne pomniejsza podatek dochodowym. Brzmi skomplikowanie? Zgadza się. Ale jak się dowiedzieć, jakie wynagrodzenie dostaniemy “na rękę”? Bardzo prosto – przy obecnych poziomach składek (tj. grudzień 2016 r.), wynagrodzenie które realnie otrzymamy to 71% podanej nam kwoty wynagrodzenia brutto.

Powyższe zasady dotyczą umów o pracę. A co w przypadku umów zlecenie i umów o dzieło? Czy tutaj też zapewnione zostało wynagrodzenie minimalne, czy tak samo zostanie ono pomniejszone o obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne? Od 1 stycznia 2017 roku kwota minimalnego wynagrodzenia wyznaczana jest również dla umów zlecenie i ustalona została na poziomie 13 zł/godz. (kwota ta corocznie będzie uaktualniana, może więc wzrastać). Umowy zlecenie zostały również objęte od początku 2016 roku obowiązkowymi składkami na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne (tj. emerytalne i rentowe). Czy to znaczy, że zawsze te składki musimy odprowadzać, nawet jeżeli nie jest to nasze podstawowe źródło zatrudnienia? Nie, jeżeli tylko osiągamy przychód z innej umowy o pracę, działalności gospodarczej (pod pewnymi warunkami) lub też innej umowy zlecenie i z tego tytułu odprowadzane są za nas składki na ubezpieczenia społeczne w wysokości odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu, składki z tej dodatkowej umowy zlecenia stają się dobrowolne. Z kolei składka na ubezpieczenie zdrowotne jest już obowiązkowa i nie ma możliwości zrezygnowania z jej odprowadzania. A jeżeli spodziewamy się konieczności skorzystania ze zwolnienia lekarskiego? Mamy możliwość poproszenia pracodawcy o odprowadzanie dodatkowych składek na ubezpieczenie chorobowe – wówczas już po 3 miesiącach pracy zachowamy prawo do wynagrodzenia w czasie choroby.

A co w przypadku umowy o dzieło? Te nie są ani obciążone składkami na ubezpieczenia społeczne ani zdrowotne. Jednakże prawo nie reguluje tutaj minimalnego poziomu tego wynagrodzenia.

Czemu umowa zlecenie jest uznawana za gorszą od umowy o pracę? To zależy jaka relacja prawna z pracodawcą nas interesuje. Bywają sytuacje, gdy umowa zlecenie jest dla nas korzystniejsza. Jeżeli jednak pracodawca proponuje nam podpisanie umowy zlecenia albo o dzieło w sytuacji, kiedy faktycznie będziemy wykonywali stałą pracę pod jego nadzorem i mamy wątpliwości, czy to nie powinna być umowa o pracę – możemy skontaktować się z Państwową Inspekcją Pracy. Podobnie jeżeli pracodawca już po raz kolejny chce zawrzeć z nami taką umowę, a jesteśmy pewni, że właściwa byłaby umowa o pracę. Każdorazowo mamy prawo wnieść do sądu pracy powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy – wtedy to sąd rozważy, czy działania, które wykonywaliśmy powinny być traktowane jako stosunek pracy. Jeżeli uzna, że tak, pracodawca będzie musiał wypłacić nam zaległe składki i np. ekwiwalent za zaległy urlop wypoczynkowy.

WAŻNE!
Co do zasady: wynagrodzenie netto = ok 71% wynagrodzenia brutto. W internecie dostępne są liczne kalkulatory, które pomagają ustalić interesujące nas wysokości zarobków, takie jak ten.

4. Dane przekazywane pracodawcy – czyli jakie informacje musimy podać, a podania których możemy odmówić?

Pracodawca ma prawo do zweryfikowania naszej tożsamości na etapie rekrutacji. W tym celu pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie następujących danych:

  • imię (imiona) i nazwisko,
  • datę urodzenia,
  • miejsce zamieszkania (adres do korespondencji),
  • wykształcenie,
  • przebieg dotychczasowego zatrudnienia.

Dodatkowo, od osoby już zatrudnionej, pracodawca ma prawo żądać od pracownika:

  • innych danych osobowych pracownika, a także imion i nazwisko oraz dat urodzenia dzieci – jeżeli jest to konieczne ze względu na korzystanie przez nich ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy,
  • numeru PESEL pracownika.

Dane podlegają ochronie zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych – przykładowo, pracodawca nie może przekazywać ich innym podmiotom. Wymienione wyżej dane to jedyne, jakich pracodawca może żądać. Oznacza to, że nie ma prawa pytać nas o stan cywilny, wyznawaną religię, plany na przyszłość dotyczące kwestii prywatnych czy też jakiekolwiek kwestie finansowe. Jeżeli pracodawca zada o nie pytanie, możemy odmówić udzielenia na nie odpowiedz, co nie może rodzić dla nas żadnych negatywnych skutków.

Powszechną praktyką jest również żądanie pracodawcy od pracownika dostarczenia zaświadczenia z Krajowego Rejestru Karnego. Natomiast weryfikacja przez pracodawcę statutu ewentualnej karalności przyszłego pracownika jest co do zasady zabronione. Pracodawca może sam uzyskać te informacje w takim zakresie, jakie jest to niezbędne dla zatrudnienia pracownika, jednakże tylko wtedy, gdy ustawa wprowadza wymóg niekaralności lub korzystania z pełni praw publicznych – najczęściej dotyczy to pracowników ochrony czy kontroli. W innym przypadku – pracodawcy nie mają prawa żądać od kandydatów czy pracowników zaświadczeń o niekaralności, a jego złożenie przez pracownika może być tylko dobrowolne.

Przepisów regulujących nawiązywanie współpracy z pracodawcą czy to w formie umowy o pracę czy umowy zlecenie lub o dzieło jest wiele. Natomiast należy pamiętać, że w przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości zawsze możemy zwrócić się z pytaniem do Państwowej Inspekcji Pracy, która również udziela bezpłatnych porad prawnych z zakresu prawa pracy. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w Kodeksie pracy. Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-1080848

5 wykroczeń, które popełniasz, a może o tym nie wiesz – część 2

Myślisz,​ ​że​ ​nigdy​ ​nie​ ​złamałeś​ ​prawa?​ ​Oni​ ​też​ ​tak​ ​myśleli…

1. Obwieszę ogłoszeniami całe sąsiedztwo – czyli jak wpędzić się w duże kłopoty

Każdemu​ ​z​ ​nas​ ​przyszło​ ​kiedyś​ ​do​ ​głowy,​ ​aby​ ​porozklejać​ ​w​ ​całej​ ​okolicy​ ​ogłoszenia​ ​o​ ​ważnym dla​ ​nas​ ​zdarzeniu​ ​–​ ​czy​ ​to​ ​o​ ​zaginionym​ ​kocie,​ ​organizowanej​ ​imprezie​ ​czy​ ​głośnym​ ​proteście, od​ ​którego​ ​miała​ ​zależeć​ ​przyszłość​ ​osiedla.​ ​Na​ ​tym​ ​nasza​ ​fantazja​ ​się​ ​nie​ ​kończyła​ ​- malowaliśmy​ ​swoje​ ​inicjały​ ​na​ ​romantycznych​ ​wieżach widokowych,​ ​pisaliśmy​ ​gorące​ ​wyznania na​ ​elewacji​ ​domu​ ​sąsiada​ ​pod​ ​adresem​ jego​ ​córki,​ ​wyrażaliśmy​ ​niezadowolenie​ ​z​ ​istnienia danego​ ​klubu​ ​piłkarskiego.​ ​Zapewne​ ​zazwyczaj​ ​kończyło​ ​się​ ​na​ ​upomnieniu​ ​od​ ​rodzica, administratora​ ​czy​ ​owego​ ​sąsiada,​ ​jednak​ ​konsekwencje​ ​mogą​ ​być​ ​dużo​ ​poważniejsze. Wszystkie​ ​powyżej​ ​przedstawione okoliczności​ ​podchodzą​ ​pod​ ​wykroczenie​ ​nazywane​ ​jako „nielegalne​ ​ogłoszenie”.​ ​

Rozwieszenie​ ​ogłoszenia,​ ​plakatu,​ ​afiszu,​ ​apelu,​ ​ulotki,​ ​napisu​ ​lub rysunku​ ​albo​ ​wystawianiu​ ​ich​ ​na​ ​widok​ ​publiczny​ ​w​ ​innym​ ​miejscu​ ​bez​ ​wymaganej​ ​zgody właściciela​ ​lub​ ​zarządcy​ ​budynku,​ ​ogrodzenia,​ ​latarni​ ​itp.,​ ​stanowi​ ​wykroczenie​ ​oraz​ ​może​ ​być karane​ ​grzywną,​ ​a​ ​co​ ​gorsza,​ ​nawet​ ​ograniczeniem​ ​wolności.​ ​Możemy​ ​być​ ​także​ ​zmuszeni​ ​do usunięcia​ ​plakatów,​ ​wyczyszczenia​ ​pomalowanego​ ​bloku​ ​albo​ ​zapłacenia​ ​za​ ​wynajęcie specjalistycznej​ ​firmę,​ ​która​ ​usunie​ ​kompromitujące​ ​wyznania​ ​czy​ ​wątpliwej​ ​jakości​ ​artystycznej graffiti.

2. Zawsze lepiej się rozejść, czyli nieopuszczenie zbiegowiska publicznego jest karalne

Macie​ ​takie​ ​myśli,​ ​że​ ​widząc​ ​zbierający​ ​się​ ​na​ ​ulicy​ ​tłum​ ​jesteście​ ​zaciekawieni,​ ​za​ ​czym​ ​to ludzie​ ​tak​ ​stoją​ ​i​ ​czemu​ ​tak​ ​krzyczą,​ ​więc​ ​podchodzicie​ ​do​ ​nich​ ​z​ ​zainteresowaniem?

Oczywiście​ ​pochwalamy​ ​zainteresowanie​ ​otaczającym​ ​nas​ ​światem​ ​i​ ​chęć​ ​aktywnego​ ​udziału​ ​w społeczeństwie.​ ​Ale​ ​uwaga,​ ​jak​ ​usłyszycie​ ​polecenie​ ​opuszczenia​ ​danego​ ​miejsca​ ​wydane przez​ ​policjanta,​ ​to​ ​wtedy​ ​lepiej​ ​zabierać​ ​nogi​ ​za​ ​pas!​ ​I​ ​tu​ ​kilka​ ​wyjaśnień:

  1. Publiczne zbiegowisko to nic innego jak zebranie się większej liczby osób z jakiegokolwiek powodu, samorzutne, niezwołane ani niezorganizowane.
  2. Nieopuszczanie zbiegowiska publicznego jest wykroczeniem wtedy, jeżeli samo zbiegowisko narusza porządek i spokój publiczny, a my wezwani do jego opuszczenia – nie robimy tego. Chodzi tu przede wszystkim o tłumne zebrania ludzi, które powstają spontanicznie, są nieplanowanie, a nie o manifestacje planowane z wyprzedzeniem i zgłoszone do stosownych władz.
  3. Wezwanie, które wielokrotnie przyjmie formę krzyku na was, to ładniej ujmując zawołanie do opuszczenia zbiegowiska wydanego przez funkcjonariusza właściwego, uprawnionego do tego organu, np. Policji, Straży Miejskiej, Państwowej Straży Pożarnej, Żandarmerii Wojskowej, Straży Ochrony Kolei, Straży Leśnej itp. Tych funkcjonariuszy zdecydowanie należy się słuchać!
  4. Wezwanie może być jednorazowe, ogłoszone w dowolny sposób ustnie z użyciem lub bez użycia urządzenia nagłaśniającego, np. głośnika, megafonu itp.
  5. Wezwanie do opuszczenia tłumu nie musi polegać na wołaniu naszego imienia i nazwiska – często polega jedynie na krzyczeniu do rozproszenia się. Nie bierzcie tego zbyt pobłażliwie i lepiej od razu ruszajcie w swoją stronę. W przeciwnym razie popełnicie wykroczenie.

Czy jest jakiś wyjątek? Oczywiście, że tak – jeżeli zaistniała przeszkoda niezależna i niemożliwa do pokonania przez uczestnika zbiegowiska, np. ktoś nie usłyszał wezwania albo usłyszał, ale napotkał napór tłumu uniemożliwiający mu opuszczenie danego miejsca – wtedy nie ma mowy o wykroczeniu.

WAŻNE!

Osoba, która nie podjęła próby opuszczenia tłumu, może zostać ukarana karą aresztu lub grzywny.

CIEKAWOSTKA

Jeżeli chcesz ze znajomymi zorganizować nocny przejazd rowerowy przez miasto albo pikietę pod liceum – przede wszystkim musisz powiadomić Urząd Miasta o planowanym zgromadzeniu i kwestię prawną masz już z głowy. Teraz wystarczy zachęcić ludzi – powodzenia!

3. Nie wyrzucaj rzeczy przez okno! – to nie tylko niebezpieczne, ale i karalne

Siedzicie sobie ze znajomymi na imprezie, jest miło, kolejne butelki są opróżniane i nagle ktoś wpada na świetny pomysł wyrzucenia butelki przez okno,. Nie brzmi znajomo? To może przykład młodszego rodzeństwa, które stoi na balkonie i wylewa wodę z wiadra, albo – co gorsza – zrzuca ludziom na głowę balony z wodą? Oczywistym jest, że oba te zachowania są skrajnie niebezpieczne dla potencjalnych przechodniów. I dlatego też istnieje wykroczenie, stanowiące, że działaniem niebezpiecznym jest:

  • wystawienie lub wywieszenie ciężkich przedmiotów (UPS!),
  • rzucanie ciężkimi przedmiotami (AŁA!),
  • wylewanie płynów,
  • czy doprowadzenie do wypadania takich przedmiotów lub wylewania się płynów (FUU!).

WAŻNE!

Chodzi o spowodowanie zagrożenia nie tylko życia lub zdrowia człowieka, ale też dla rzeczy przez niego posiadanych, np. przez zabrudzenie moherowego beretu przechodnia, suszącego się piętro niżej prania albo – co najgorsze – śnieżnobiałego futra kotki sąsiada.

UWAGA!

​Nie próbujcie nawet tłumaczyć, że wyrzuciliście rzeczy z domu dla zabawy lub w żartach, bo to nie tylko źle o was świadczy, a odebranie zostanie jako cięższy przypadek wykroczenia, a przez to zwiększy się kara jaką otrzymamy. O ile punktem wyjścia jest kara grzywny do 500 zł lub kara nagany, to w przypadku, gdy wykroczenie połączone było ze specjalną złośliwością lub swawolą – także karę ograniczenia wolności.

4. Lepiej szybciej niż później, czyli do czego może Cię doprowadzić kupowanie biletów u konika.

Niejednokrotnie okazywało się, że bilety na nasz ulubiony koncert czy sztukę zostały już wykupione. I co wtedy? Z pomocą przychodzą grupy na portalach społecznościowych i fora internetowe, gdzie aż roi się od ogłoszeń zaczynających się od słów „sprzedam bilety”. Także w dniu wydarzenia, tuż przed wejściem na arenę znaleźć można wielu ludzi, którzy oferują sprzedaż biletów po zawyżonej cenie. Bądź też wpadamy na pomysł namówienia kolegi, żeby kupił więcej biletów i zaczął je z zyskiem sprzedawać, bo przecież zawsze ktoś je kupi, a my tym samym zarobimy trochę pieniędzy.

Czy wiecie, że nabywanie biletów jedynie w celu późniejszej ich sprzedaży z zyskiem nazywane także spekulacją biletami, stanowi w naszym kraju wykroczenie? Jeżeli więc zastanawialiście się, czy nie pójść w ślady tych ludzi i trochę zarobić na boku, to przemyślcie to jeszcze raz.

Wyjaśnijmy sobie: wasze zachowanie jest karalne, gdy nabywacie bilety, specjalnie po to, aby później je sprzedać ponownie. Nie ma znaczenia, czy faktycznie sprzedaliście nabyte uprzednio bilety z zyskiem, czy też sprzedaliście je po cenie nabycia.

WAŻNE!

Możesz zarówno nabywać bilety sam, jak i wykorzystywać w tym celu inne osoby – to ciągle będzie karane! Poniesiesz odpowiedzialność niezależnie od wysokości osiągniętego zysku oraz liczby sprzedanych biletów. Nie ma znaczenia także rodzaj imprezy, na który sprzedaje się bilety, a więc może to być zarówno koncert, jak i mecz piłki nożnej. Grozi Ci kara aresztu, grzywny lub kara ograniczenia wolności.

5. Mówienie brzydkich słów nie popłaca.

Wracacie późno z imprezy, łapiecie ostatnie metro, aby uczynić tę noc jeszcze bardziej epicką nagle ktoś wpada na błyskotliwy pomysł – napiszmy coś na ścianach wagonu! Myślisz sobie, że będzie zabawnie, zostawisz coś dla potomności, choć jedyne co prawdopodobnie przychodzi Ci wtedy do głowy to niecenzuralne słownictwo. Przecież wszyscy tak robią, wszędzie widać nieprzyzwoite słowa, albo rysunki, więc myślisz sobie co zmieni jeden więcej. Ale czy wiesz, że jest to wykroczenie? Inna sytuacja – zatłoczony autobus, korek, jak zwykle jesteś spóźniony, dookoła same płaczące dzieci i panowie wydzielający wątpliwe aromaty, a na dodatek w pracy znowu coś nie wyszło. Ile można wytrzymywać? Więc pana, który przez przypadek staje Ci na stopie częstujesz niecenzuralnym wyrazem, matkę z dziećmi, która blokuje Ci wyjście kolejnym, a młodego chłopaka puszczającego muzykę z głośników – kilkoma następnymi (chociaż nie oszukujmy się, temu ostatniemu to należało się zwrócenie uwagi, choć nie w ten sposób). I znowu alarm – powyżej opisane zachowanie stanowi wykroczenie i przy tylu świadkach, kara na pewno Cię nie ominie. Nie zapominaj też, że w środkach komunikacji miejskiej znajduje się monitoring.

Aby można było mówić o wykroczeniu, musisz wiedzieć, że chodzi o działanie w miejscu publicznym, a więc w takim miejscu, do którego dostęp ma nieograniczona liczba osób. Nie możesz się też zasłaniać tym, że nie wiedziałeś co robisz albo nie zdawałeś sobie sprawy z karalności tych zachowań. Nie tylko umieszczanie nieprzyzwoitych obrazków czy napisów w miejscu publicznym będzie stanowiło wykroczenie, ale za narysowanie obrazka pornograficznego możemy być oskarżeni nawet o publiczne prezentowanie treści pornograficznych, a napisanie nieprzyzwoitych słów pod adresem konkretnej osoby może sprawić, że będziemy oskarżeni także o znieważenie danej osoby.

WAŻNE!

Opisane powyżej zachowania są karalne naganą, grzywną do 1.500 zł, a nawet karą ograniczenia wolności.

Przepisy regulujące powyższe kwestie znajdziesz w Kodeksie wykroczeń (art. 63a, 50, 75, 133, 141). Aktualne wersje aktów prawnych znajdziesz zawsze na stronie Internetowego Systemu Aktów Prawnych.

pexels-photo-618158

5 tricków na bezpieczniejsze życie

Szukasz life-hacków na bezpieczne życie? Prezentujemy praktyczny poradnik, jak na co dzień korzystać z uprawnień, jakie daje nam prawo.

1. Co zrobić, gdy ktoś ucieknie z miejsca wypadku lub kolizji?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest sobotnie popołudnie, skończyłeś robić zakupy na cały tydzień i zadowolony zjeżdżasz do parkingu podziemnego. Prawie upuściłeś torby na widok wgniecionych drzwi i resztek pomarańczowego lakieru na całej długości samochodu. Zamiast rozkoszować się zakupioną pizzą i zimnym drinkiem, czeka Cię szukanie winnego.

Sytuacja byłaby prosta, gdybyśmy znali sprawcę zdarzenia drogowego. Bardzo prosta, gdyby przyznał się on do jego spowodowania – wtedy wystarcza sporządzenie oświadczenia. Sytuacja zmienia się, kiedy kierowca uciekł, a my nie znamy jego personaliów ani nawet numeru rejestracyjnego pojazdu. Podobnie problematyczna jest sprawa, gdy żaden z uczestników nie przyznaje się do winy.

W przypadku ucieczki sprawcy najpierw powinniśmy zgłosić taką sytuację Policji, gdyż tylko wtedy będziemy mieli możliwość ubiegania się o wypłatę odszkodowania. Jest to konieczne i nawet jeżeli przyjdzie nam czekać na przyjazd funkcjonariuszy dłuższą chwilę, to niestety musimy uzbroić się w cierpliwość. Niezależnie od oczekiwania na patrol, warto pokusić się o poszukanie świadków, którzy będą w stanie opisać zaistniałą sytuację i ewentualnie podać dane dotyczące samego pojazdu lub jego kierowcy. Należy pamiętać, że świadkowie nie muszą koniecznie zostać na miejscu – wystarczy, że spiszemy ich dane osobowe i kontaktowe, by móc przekazać je Policji.

Jeżeli nie ma osób poszkodowanych, a stan pojazdów i warunki drogowe nam to umożliwiają, należy zepchnąć pojazdy na pobocze, a samo miejsce zabezpieczyć w odpowiedni sposób trójkątem ostrzegawczym. Oczywiście jeżeli mamy do czynienia z wypadkiem, w wyniku którego zostają ranne osoby, to występuje wtedy obowiązek pomocy poszkodowanym i to jest naszym pierwszym obowiązkiem.

Oprócz świadków, przydatnym dowodem będzie monitoring miejski oraz monitoring należący do firm prywatnych. Jego zapis pozwala zwykle bezspornie określić, jaki był dokładny przebieg zdarzenia i kto jest winny zaistniałej sytuacji . Jest to szczególnie ważne w sytuacjach popularnych „obcierek parkingowych”, czyli zarysowań lub obtłuczeń powstałych na parkingach, nierzadko pod centrami handlowymi, gdzie jest spora rotacja pojazdów. Zwykle bowiem świadków takiego zdarzenia nie ma i bez zapisu monitoringu ciężko wskazać winnego. Zabezpieczenie monitoringu jak i każdego innego dowodu jest rolą Policji, jednak musimy pamiętać, że mamy prawo jako uczestnik wypadku lub kolizji wskazać dowody, a nawet zażądać zabezpieczenia konkretnych dowodów, które mogą pomóc ustalić przebieg wydarzeń. W związku z tym warto rozejrzeć się nie tylko za kamerami miejskimi, ale i należącymi do firm, a skierowanymi na ulice czy przestrzeń miejską. Wśród najpopularniejszych dowodów jakie mogą się pojawić są, pozostawione na jezdni lub poboczu fragmenty pojazdów, miejsca pozostawienia śladów lakieru pojazdu sprawcy na innych pojazdach biorących udział w zdarzeniu, żarniki rozbitych lamp samochodowych (nie dotyczy lamp ledowych), ślady przemieszczania się opon pojazdów uczestniczących w zdarzeniu (zwykle są to głównie ślady hamowania ale nie tylko). Warto także poprosić o szybkie wykonanie zdjęć ogólnych szczególnie, jeżeli istnieje ryzyko, że straż pożarna będzie musiała użyć środków gaśniczych. Można też samemu wykonać takie zdjęcia dla ewentualnego użytku w przypadku sporu sądowego. Wszystkie dowody zebrane przez Policję jak również zabezpieczone w postaci fotografii przez nas będzie w razie potrzeby brał pod uwagę biegły z zakresu wypadków drogowych bądź biegły rzeczoznawca.

WAŻNE!

Po spisaniu protokołu i sporządzeniu odpowiedniej dokumentacji przez policjantów należy poprosić o potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia, dzięki czemu następnie możemy zgłosić szkodę do naszego zakładu ubezpieczeniowego. Ten zaś przeprowadzi likwidację szkody, a potem wyśle dokumenty dot. szkody do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.

2. Co zrobić gdy ktoś ukradnie nam lub zgubimy dokumenty.

Nikomu tego nie życzymy. Jednak zdarza się, że stracimy portfel , dokumenty albo i całą torebkę. Czy to na skutek własnego działania i zapominalstwa, czy też wyłącznie z uwagi na działanie złodzieja, każdorazowo rodzi to problemy. W pierwszym momencie zastanawiamy się, ile mieliśmy gotówki, w drugiej myślimy o dziesiątkach dokumentów, które się znajdowały w przegródce obok. Poniżej powiemy krok po kroku, co robić w takiej sytuacji.

1. karta kredytowa lub płatnicza

Obecnie wystarczy jedynie zadzwonić do banku i zablokować kartę dzięki czemu sprawnie i szybko możemy zabezpieczyć nasze pieniądze. Numer do banku i numery kart najlepiej mieć zapisane w telefonie albo kalendarzu.

2. telefon

Należy skontaktować się z operatorem naszej sieci komórkowej i zablokować kartę SIM. Uchroni to nas przed możliwymi dodatkowymi kosztami takimi jak roaming czy płatne bramki sms. Ponadto powinniśmy zgłosić ten fakt na posterunku Policji. Należy podać numer IMEI telefonu co pozwoli zidentyfikować telefon jako pochodzący z kradzieży podczas ewentualnej kontroli, może to także pozwolić namierzyć telefon, jeżeli zaloguje się on do sieci.

3. karta miejska

W razie utraty karty miejskiej należy niezwłocznie zgłosić ten fakt w jednostce budżetowej, która wystawiała taką kartę. W przypadku Warszawy może to być Punkt Obsługi Pasażera ZTM. Po zgłoszeniu zaginięcia lub kradzieży karta taka zostanie zablokowana a pieniądze za okres pozostały do wykorzystania od dnia zgłoszenia kradzieży zostaną wrócone. Możemy także wyrobić nową kartę i aktywować ją na okres pozostały do wygaśnięcia kontraktu na poprzedniej karcie. Zwykle też warto poprosić o sprawdzenie gdzie i kiedy nasza karta była sprawdzana w czytniku kart montowanych w pojazdach komunikacji miejskiej oraz na stacjach metra. Często jeżeli złodziej pokusi się o używanie takiej karty to sprawdza jej termin ważności. Dzięki temu możliwe jest określenie w jakim konkretnie pojeździe, o której i przy jakim czytniku karta została sprawdzona. Obecnie dzięki coraz powszechniejszemu monitoringowi w pojazdach komunikacji miejskiej możliwe jest ustalenie rysopisu oraz uzyskanie zdjęcia osoby sprawdzającej naszą kartę. Może to ułatwić Policji odszukanie ewentualnego sprawcy.

4. dokumenty

Mało kto zdaje sobie jednak sprawę jak niebezpieczna dla nas może być utrata samego dowodu osobistego. W sytuacji kradzieży dowodu osobistego powinniśmy jak najszybciej zgłosić się na posterunek Policji aby zgłosić taką kradzież lub zagubienie. Policja ma obowiązek przyjąć takie zgłoszenie, w przypadku ich zguby proszę nie dać się zbyć, jeżeli jesteśmy przekonani, że faktycznie dokumenty zgubiliśmy a nie tylko zostawiliśmy w innej torebce. Jak najszybciej powinniśmy także zastrzec nasz dokument w banku, możemy to zrobić osobiście w każdym oddziale dowolnego banku bądź poprzez infolinię naszego banku. Dokument taki znajdzie się w międzybankowym Systemie Dokumenty Zastrzeżone Utratę takiego dokumentu powinniśmy zgłosić także w urzędzie miasta. Dopiero wtedy będziemy w pełni bezpieczni, ponieważ z utratą dokumentów wiąże się wiele zagrożeń. Obecnie grupy przestępcze powszechnie wykorzystują przechwycone dane z dowodów osobistych. Najczęściej są zawierane kredyty, które mogą na nasze konto wziąć osoby posługujące się naszym dowodem osobistym. Należy pamiętać także, o różnych umowach cywilnoprawnych, jakie mogą zostać podpisane na nasze konto, np. umowy o telefon komórkowy, telewizję cyfrową, etc. O tym, że do takiego przestępstwa doszło możemy dowiedzieć się już długo po fakcie, otrzymując np. wezwanie do zapłaty od operatora albo od raz zawiadomienie o zajęciu rachunku bankowego przez komornika. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie naszych interesów jak najszybciej.

3. Co zrobić gdy nie chcą nam przyjąć zwrotu towaru w sklepie.

Trzy koleżanki: Magda, Sylwia i Iwona kupiły taką samą parę butów, ale w różny sposób. Przyjmijmy, że Magda kupiła je w sklepie stacjonarnym, Sylwia kupiła tej samej firmy, ale w sklepie internetowym, natomiast Iwona kupiła podczas targów mody, na prezentacji poza lokalem sprzedaży.

W takiej sytuacji zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami Sylwia i Iwona mają 14 dni kalendarzowych na odstąpienie od umowy (czyli w tym terminie muszą poinformować sprzedawcę o odstąpieniu) i kolejne 14 dni na zwrot towaru bez podawania przyczyn (czyli w tym terminie muszą oddać osobiście albo wysłać kupiony towar do sprzedawcy). Ważne jest, że zwrot towaru zakupionego w internecie lub poza lokalem sprzedaży nie wymaga zgodnie z prawem odesłania go w oryginalnym opakowaniu ani wraz z fakturą lub paragonem – sam zakup można udowodnić w inny sposób, np. przedkładając wydrukowanego maila albo potwierdzenie przelewu czy wydruku z karty płatniczej. Wszelkie przeciwne zapisy dotyczące warunków zwrotu są niezgodne z prawem i są dla klientów niewiążące. Inaczej wygląda sytuacja Magdy, w związku z tym, że kupiła ona towar w sklepie stacjonarnym sprzedawca nie ma obowiązku przyjąć od niej butów z tego tylko powodu, że się rozmyśliła. Jedynie wewnętrzna polityka sprzedaży w niektórych sklepach pozwala na zwrot towaru bez podania przyczyny.

Z oczywistych względów inaczej wygląda sytuacja kiedy reklamujemy towar ze względu na wadę fabryczną towaru bądź wystąpienie wady w okresie gwarancji. W takim przypadku niezależnie od sposobu dokonania zakupu mamy takie same prawa jako konsument. Ważne jest tutaj słowo konsument, gdyż słowo konsument oznacza, że nie był to zakup dokonywany w ramach wykonywanej działalności gospodarczej i niezwiązany z jej przedmiotem.

Warto tutaj krótko wspomnieć co to jest gwarancja i rękojmia: Rękojmia przysługuje z mocy prawa, odpowiada za nią sprzedawca dotyczy ona wad fizycznych i wad prawnych towaru. Rękojmia, z zasady trwa 2 lata a w przypadku nieruchomości 5 lat. W ramach rękojmi można zażądać wymiany towaru na nowy, naprawy towaru, obniżenia ceny lub w przypadku istotnej wady odstąpienia od umowy czyli zwrotu pieniędzy. Po ewentualnej wymianie rzeczy rękojmia trwa nadal przez okres jaki pozostał do jej końca od momentu zareklamowania rzeczy.

Gwarancja udzielana jest umownie i nie jest wymagane aby występowała. Za gwarancje odpowiada gwarant czyli wystawca gwarancji. Gwarancja dotyczy tylko wad fizycznych. Czas gwarancji ustalany jest umownie i nie występują żadne limity. Możliwość roszczeń z tytułu gwarancji mogą się różnić od tych z tytułu rękojmi i są opisane w gwarancji. Jeżeli wymienimy towar na nowy z tytułu gwarancji to czas gwarancji trwa od nowa.

Jeżeli więc konsument korzysta z rękojmi, podmiotem odpowiedzialnym za powstałe wady jest sprzedawca – i to do niego należy skierować pismo. Jego dane znajdują się m.in. na paragonie fiskalnym, który kupujący powinien otrzymać wraz z towarem. Rękojmia jest ustawowo uregulowanym sposobem dochodzenia roszczeń, co oznacza, że przedsiębiorca nie może w żaden sposób odmówić przyjęcia pisma. Sprzedawca odpowiada wobec konsumenta za sprzedany towar, jeżeli wada zostanie stwierdzona w okresie 2 lat od momentu jego wydania. Terminu tego nie można skrócić, z wyjątkiem towarów używanych, przy których sprzedawca może ograniczyć okres swojej odpowiedzialności maksymalnie do roku.

Wracając do naszych koleżanek kupujących buty, przepisy te oznaczają, że jeżeli w bucie w ciągu 2 lat odpadnie obcas to mamy prawo taki towar zareklamować. Jednak Iwona, kupiła buty jako używane. Musi więc pamiętać, że okres odpowiedzialności sprzedawca może skrócić ale maksymalnie do roku. O skróceniu terminu Iwona powinien zostać jednak poinformowana przed zawarciem umowy.

Przez rok trwania odpowiedzialności sprzedawcy istnieje domniemanie, że stwierdzona wada lub jej przyczyna istniała już w momencie sprzedaży. Taka sytuacja ułatwia złożenie reklamacji, gdyż to przedsiębiorca musi udowodnić, że wada powstała z winy klienta. W przypadku zauważenia wady w późniejszym terminie, czyli między 12 a 24 miesiącem od wydania towaru, to dziewczyny muszą wykazać, że wada towaru istniała w momencie zakupu – np. jest wynikiem zastosowania materiałów niskiej jakości, nieprawidłowej produkcji czy też niepoprawnej instrukcji obsługi lub konserwacji. Na poparcie swoich twierdzeń mogą (ale nie muszą) skorzystać z pomocy specjalistów, w tym z opinii i analiz niezależnych rzeczoznawców.

Maż Iwony Marek kupił trzy lata temu samochód. Nie wiedział, że auto jest obarczone wadą fabryczną w postaci silnika nie spełniającego norm środowiskowych. Wiedział o tym za to sprzedawca auta. Po przejrzeniu informacji na forach internetowych Marek postanowił zareklamować auto. Przysługuje mu uprawnienie do złożenia reklamacji z tytułu rękojmi bez względu na okres, jaki upłynął od stwierdzenia wady. Oznacza to, że przedsiębiorca odpowiada za produkt, nawet jeżeli wada zostanie przez konsumenta zauważona po upływie 2 lat od wydania rzeczy. Marek musi złożyć sprzedawcy żądanie wynikające z rękojmi w ciągu roku od dnia zauważenia wady – niemniej najlepiej ją zgłosić zaraz po zauważeniu. Warto podkreślić, że nie skraca to w żaden sposób okresu odpowiedzialności sprzedawcy, który wynosi 2 lata od dnia wydania rzeczy. Sprzedawca jest zwolniony z odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli konsument w momencie zawarcia umowy wiedział o wadzie, np. towar był sprzedawany po obniżonej cenie z uwagi na określoną usterkę. Wada ta nie będzie podlegała reklamacji, ale towar można zareklamować, jeżeli ujawni się w nim inna usterka – nieznana konsumentowi w momencie zakupu, dlatego warto aby w przypadku zakupu towaru uszkodzonego sprzedawca napisał na rachunku oświadczenie z uwagi na jaką wadę towaru następuje obniżenie ceny.

Reklamację można złożyć w dowolnej formie, ale najbezpieczniej zrobić to pisemnie. Należy opisać zauważoną wadę i określić swoje żądania przewidziane w przepisach to jest: wymiana towaru na nowy, naprawa towaru, obniżenie ceny lub w przypadku istotnej wady odstąpienie od umowy czyli zwrot pieniędzy. Pismo reklamacyjne konsument może przekazać sprzedawcy bezpośrednio (za potwierdzeniem na osobnej kopii) lub wysyłać listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Jak już było wspomniane na wstępie paragon fiskalny nie jest konieczny do zareklamowania produktu. Niemniej trzeba pamiętać, że znacznie ułatwia złożenie reklamacji. Sprzedawca nie może uzależniać przyjęcia reklamacji od jego dostarczenia

4. Co zrobić gdy ktoś podrobi nasz podpis na dokumentach.

Gdy ktoś podrobi nasz podpis na dokumencie zwykle dowiadujemy się o tym kiedy wywołuje już to dla nas niepożądane i niespodziewane skutki prawne. Kiedy dojdzie do takiej sytuacji pozostaje nam tylko droga sądowa.

Powinniśmy przede wszystkim zgłosić do Prokuratury lub na Policji fakt sfałszowania dokumentu. Czeka nas zapewne, także proces cywilny, podczas którego musimy udowodnić, że to nie my sporządziliśmy dokument lub podpis. Powinniśmy w takim przypadku wystąpić o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego w zakresie badania dokumentów i pismoznastwa. Na potrzebę przeprowadzenia badania przez biegłego będziemy musieli zapewne oddać próbki własnego pisma do analizy. Jeżeli sprawa dotyczyła by dokumentu rzekomo podpisanego lub sporządzonego przez naszego nieżyjącego krewnego można posiłkować się sporządzanymi odręcznie przez niego dokumentami. Tylko opinia biegłego z tej dziedziny jest w stanie jednoznacznie i bezspornie stwierdzić czy to my sporządziliśmy dany dokument lub podpis.

5. Co zrobić gdy ktoś spamuje twoją skrzynkę pocztową.

Kto nigdy nie otrzymał maila z propozycją powiększenia intymnej części ciała, niech pierwszy rzuci myszką! Operatorzy prowadzący konta pocztowe, jak i sami klienci stosują różnego rodzaju filtry, ale poza tym istnieje także ochrona prawna. Zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną przesyłanie za pomocą poczty elektronicznej niezamówionej informacji handlowej w internecie skierowanej do oznaczonego odbiorcy będącego osobą fizyczną jest nielegalne. Należy więc uważnie czytać regulaminy i zaznaczać bądź odznaczać odpowiednie zapisy.

Pamiętajmy, że to my sami musimy złożyć wniosek o ściganie w Policji lub Prokuraturze. Aby uznać, że informacja handlowa jest niezamówiona, musi być ona otrzymywana przez adresata bez wyrażonej przez niego zgody na otrzymywanie takiej informacji. Spam może również być uznany za reklamę uciążliwą i narzucaną odbiorcom wbrew ich woli. Niechciana informacja handlowa, według ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji może zatem stanowić istotną ingerencję w sferę prywatności klienta poprzez nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

Należy pamiętać, że możemy sprawę zgłosić również do UOKIK-u, gdyż w przypadku, gdy spamowanie jest na dużą skalę, będzie to stanowiło czyn nieuczciwej konkurencji, który jest zagrożony karą pieniężną w wysokości nie większej niż 10 proc. przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Nałożenie kary odbywa się w toku postępowania administracyjnego prowadzonego przez UOKiK.

pexels-photo-1437866

5 prawnych mitów o zawodach prawniczych, w które na pewno wierzysz

Prezentujemy kilka mitów o zawodach prawniczych, w które na pewno wierzysz.

1. Kobieta sędzia to sędzina?

„Sędzina, która prowadzi moją sprawę o pobicie, to niezła laska” – co jest nieprawdziwego w tym zdaniu? Nie śmialibyśmy podważać urody przedstawicielek wymiaru sprawiedliwości, bo byłoby to co najmniej nieuzasadnione. Skupmy się na słowie „sędzina”, jak powszechnie przyjęło się określać kobietę, która jest sędzią. Choć zdaniem niektórych jest to dopuszczalne, to formalnie stanowi błąd, a już na pewno jest źle widziane przez samą osobę. Kim jest zatem kobieta w todze z fioletowym żabotem i ze złotym łańcuchem z gołdem na szyi? To po prostu sędzia, o której powiemy pani sędzia, tej pani sędzi, panią sędzią. Kim zatem jest sędzina? To nikt inny jak żona sędziego. Dlatego też czynienie jej komplementów jest co najmniej nie na miejscu i tego rozwiązania nie rekomendujemy.

Skąd bierze się owa pomyłka? Wyraz sędzina pierwotnie oznaczał wyłącznie żonę sędziego, tak jak hrabina ? żonę hrabiego, a aptekarzowa ? żonę aptekarza. Czasy się zmieniły, emancypacja kobiet zostawiła ślady w języku i sędziną zaczęto nazywać już nie żonę sędziego, lecz kobietę sędzię. Zapewne wpływ na to miał fakt, że słowo „sędzia” może odnosić się również do sędziego-mężczyzny (ten sędzia).

WAŻNE!

Jeżeli odnosimy się do sędziego – niezależnie czy kobiety czy mężczyzny – siedzącego za stołem sędziowskim, prawidłowe sformułowanie to „Wysoki Sądzie”, ewentualnie „Proszę Sądu”.

Obalamy mit: Kobieta wykonująca zawód sędziego to sędzia.

2. Czy prawnik a mecenas to to samo? A może mecenas to adwokat?

Tytułem wstępu zaznaczmy, że prawnikiem nazywamy osoby, które ukończyły wyższe studia prawnicze i uzyskały tytuł magistra prawa. Sam dyplom nie daje jednak tytułu zawodowego ani żadnych uprawnień. Osoba taka nie może występować przed sądami ani podpisywać pism za klientów. Jeżeli tak widzi swoją przyszłość, to dalszą drogą edukacji jest dostanie się na aplikację adwokacką lub radcowską, w trakcie której będzie aplikantem. Po jej ukończeniu będzie adwokatem albo radcą prawnym. Jeżeli zaś wolałaby pracować dla wymiaru sprawiedliwości, jej ścieżką będzie aplikacja sędziowska albo prokuratorska. Można też pójść na aplikację notarialną czy komorniczą. Po ich ukończeniu (a w przypadku sędziów i prokuratorów również po odbyciu stażu), będzie sędzią, prokuratorem, notariuszem albo komornikiem.

Do kogo więc zwracamy się „Panie Mecenasie, Pani Mecenas”? Jest to zwrot grzecznościowy, najczęściej stosowany w stosunku do adwokatów i radców prawnych, ale też aplikantów adwokackich i radcowskich, czyli ich młodszych kolegów.

Podsumowując: każdy adwokat, radca prawny, sędzia, prokurator, notariusz, jak i aplikant każdej z tych profesji, jest prawnikiem. Do pierwszych dwóch można zwrócić się per panie mecenasie, podobnie jak i do aplikanta adwokackiego i radcowskiego.

JAK SIĘ ZWRACAĆ DO PRAWNIKÓW?

  • do adwokata i aplikanta adwokackiego zwracamy się: pani mecenas, panie mecenasie,
  • do radcy prawnego i aplikanta radcowskiego: tak samo jak do adwokata,
  • do sędziego: jeżeli jesteśmy w sądzie, a sędzia jest w todze, łańcuchu i siedzi za stołem sędziowskim to Wysoki Sądzie, a w innych sytuacjach pani sędzio, panie sędzio,
  • do asesora, referendarza, etc: tak samo jak do sędziego,
  • do prokuratora i asesora prokuratorskiego: pani prokurator, panie prokuratorze,
  • do notariusza i aplikanta notarialnego: pani rejent, panie rejencie, również pani sędzio, panie sędzio (co stanowi relikt przeszłości, kiedy notariusze byli sędziami),
  • do komornika i aplikanta komorniczego: pani komornik, panie komorniku.

Obalamy mit: Prawnik to wspólna nazwa dla absolwentów prawa, mecenas to grzecznościowa dla adwokatów, radców prawnych i aplikantów tych profesji.

3. Czy kobieta adwokat to adwokatka? A kobieta radca prawny to radczyni?

Nie. Autorka niniejszego artykułu stoi na stanowisku, że skoro adwokat i radca prawny to tytuły zawodowe, to ich feminizowanie poprzez żeńskie końcówki stanowi zabieg zbyteczny, wręcz obniżający powagę tych profesji. Analogicznie rzecz wygląda przy prokuratorkach, notariuszkach i innych propozycjach nowomowy. Nie myślcie również o słowie „mecenaska” jako pożądanej przez którąkolwiek z pań-prawników. Najmniej kontrowersji budzi „prawniczka”, ale również rekomendujemy używanie męskiej formy „prawnik”, która jest najbezpieczniejsza i nikogo nie urazi. A adwokatkę zostawmy jako nazwę deseru.

Obalamy mit: O kobiecie wykonującej zawód adwokata czy radcy prawnego najbezpieczniej mówić pani adwokat, pani radca prawny.

4. „Czy obrońca z urzędu to dobry wybór w sprawie karnej? Czy raczej będzie olewał sprawę i działał na szkodę?”

Powyższe pytanie to cytat z jednego z forów internetowych, a idealnie oddaje wyobrażenie o osobie jakim jest „obrońca z urzędu”. Zacznijmy od tego, że w Polsce – w przeciwieństwie np. do Stanów Zjednoczonych – nie ma odrębnej kategorii prawników, którzy pracują jako obrońcy z urzędu, zatrudniani przez państwo i zajmujący się jedynie tym. Rolę tę pełnią adwokaci i radcowie prawni, którzy zadeklarowali taką chęć. Wynagrodzenie, które otrzymują jest zwykle niewielkie i nieproporcjonalne do włożonej pracy. Podstawową motywacją do pełnienia roli obrońcy z urzędu jest więc chęć pomocy potrzebującym i zdobycia doświadczenia, dlatego często tak wygląda początek drogi zawodowej młodego adwokata czy radcy prawnego. Zawód adwokata jest zawodem zaufania publicznego i jego misją jest działanie na rzecz osób, które potrzebują pomocy. Z własnego doświadczenia możemy zagwarantować, że prawnicy prowadzący „urzędówki” nie traktują ich po macoszemu. Na dobre imię pracują bowiem całe życie i nie mogą sobie pozwolić na marnie napisaną apelację, bo opinia o ich nierzetelności pójdzie w świat.

Odpowiadając na drugie z zadanych pytań, obrońca ma szczególną rolę – działa obok oskarżonego, jest jego dodatkowym wsparciem i nigdy nie może działać na jego niekorzyść. Czynność taka zostałaby uznana za nieważną. Obrońca jest największym sprzymierzeńcem, niezależnie od tego czy działa „z urzędu” czy „z wyboru”.

Na marginesie jeszcze zaznaczmy, że obrońcę z urzędu można otrzymać tylko po spełnieniu kryteriów finansowych, które wymagają wykazania niskiego statusu majątkowego (a dokładnie wykazania, że „nie jest się w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny”), nie do końca jest więc to kwestia „wyboru”.

WAŻNE!

Istnieją sprawy, w których oskarżony musi mieć obrońcę:

  • oskarżony nie ma 18 lat,
  • oskarżony jest głuchy, niemy lub niewidomy,
  • zachodzi uzasadniona wątpliwość, czy zdolność oskarżonego rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem nie była w czasie popełnienia tego czynu wyłączona lub w znacznym stopniu ograniczona – wtedy konieczne będzie powołanie biegłych psychiatrów, którzy – w uproszczeniu – ocenią, czy oskarżony był poczytalny,
  • zachodzi uzasadniona wątpliwość, czy stan jego zdrowia psychicznego pozwala na udział w postępowaniu lub prowadzenie obrony w sposób samodzielny oraz rozsądny – to również mogą oceniali biegli sądowi, a oprócz stanu zdrowia psychicznego bierze się pod uwagę np. utrudniony kontakt z oskarżonym, jak i braki w wykształceniu,
  • dodatkowo zawsze, gdy sąd uzna to za niezbędne ze względu na inne okoliczności utrudniające obronę,
  • oskarżonemu zarzucono zbrodnię (czyli popełnienie przestępstwa zagrożonego karą powyżej 3 lat pozbawienia wolności), a sprawa toczy się przed sądem okręgowym.

Obalamy mit: Obrońca z urzędu zadba tak samo dobrze o klienta, jak obrońca z wyboru, a żaden nie może działać na szkodę swojego mocodawcy.

Czy adwokat zawsze jest obrońcą?

Skoro został wywołany temat obrońców, to jeszcze jedna kwestia. Adwokat nie jest synonimem obrońcy. Adwokat to prawnik, który ukończył studia prawnicze i aplikacje adwokacką. Jest on utożsamiany z prowadzeniem spraw karnych w charakterze obrońcy osoby podejrzanej czy oskarżonej, ale to tylko część prawdy. W obecnym systemie prawnym obrońcą może być zarówno adwokat, jak i radca prawny – tylko wtedy nie może pozostawać zatrudniony na umowę o pracę, co w przypadku adwokatów jest odgórnie zabronione permanentnie. Ale adwokat – tak samo radca prawny – może występować też jako pełnomocnik pokrzywdzonego lub oskarżyciela prywatnego czy posiłkowego, czyli po stronie ofiary. Oczywiście zarówno adwokaci jak i radcowie prawni biorą udział w postępowaniach cywilnych czy administracyjnych, gdzie również występują jako pełnomocnicy.

Obalamy mit: Adwokat może pełnić rolę obrońcy, ale może też reprezentować pokrzywdzonego.

5. Żeby zostać prawnikiem, trzeba mieć znajomości

Wraz z otwarciem zawodów prawniczych (tzw. lex Gosiewski z 2005 roku – przepisy, dzięki którym PiS zmieniło zasady kształcenia adwokatów i radców prawnych ułatwiając dostanie się na aplikację poprzez rezygnację z limitu osób na rzecz osiągnięcia progu określonej liczby punktów z egzaminu) istotnie zwiększyła się liczba aplikantów, adwokatów i radców prawnych. W 2005 r., zanim ustawa o otwarciu zawodów prawniczych weszła w życie, w kraju było 6191 czynnych adwokatów i 881 aplikantów. Dekadę później – ponad dwukrotnie więcej: 13 tys. 737, a na aplikacji 7 tys. osób. Znacznie więcej jest radców prawnych. Dekadę temu było ich nieco ponad 17,5 tys. i 2295 aplikantów, zaś w 2015 roku aż 28 tys. i niemal 7,5 tys. aplikantów.

Jest to najpopularniejsza droga do zawodów prawniczych adwokata i radcy prawnego (inną jest np. uzyskanie tytułu doktora nauk prawnych i legitymowanie się stosownym doświadczeniem). Nie ma żadnych ograniczeń co do dostania się na studia prawnicze, a następnie na aplikację – wystarczy dobrze zdać test. Również ukończenie aplikacji zależy wyłącznie od ocen. Sam egzamin końcowy – od posiadanej wiedzy, ma formułę kilkudniowego pisemnego sprawdzianu, a prace są zanimizowane. To, czy ktoś będzie dobrym prawnikiem zweryfikuje rynek – wiadomo, klienci nie pojawią się sami i trzeba o nich zabiegać, i w tym pomoże szeroki krąg znajomych, natomiast konieczność posiadania znajomości rozumianych jako „plecy”, jest już nieaktualna.

Obalamy mit: Dostać się na studia prawnicze a następnie na aplikację specjalistyczną i skończyć je z sukcesem dziś może każdy, czyja wiedza na to pozwala – znajomości nie grają żadnej roli.

pexels-photo-933142

5 przestępstw, które możesz popełnić, nawet o tym nie wiedząc

Kodeks karny do poduszki czytają tylko najwięksi pasjonaci. My wybraliśmy dla Was te zachowania, co do których moglibyście nie mieć pewności czy są karalne, czy też nie. Mamy nadzieję, że obędzie się bez wyrzutów sumienia!

1. Przywłaszczenie

Siadasz na pustym przystanku autobusowym. Twoją uwagę przykuwa teczka, którą ktoś zostawił na ławce. Zaglądasz do środka i znajdujesz laptopa. Masz dobre chęci, więc szukasz w torbie czegoś, co pozwoliłoby na ustalenie właściciela, jednak nic takiego nie znajdujesz. Jako uczciwy znalazca zostawiasz na przystanku ogłoszenie z informacją o tym, jak skontaktować się z tobą w celu odbioru komputera. Po upływie dwóch tygodni stwierdzasz, że widocznie właścicielowi niezbyt zależy na jego zgubie, dlatego z radością umieszczasz laptopa na biurku, ustawiasz tapetę ze swoim kotem w przebraniu Godzilli i cieszysz się, że los był tak łaskawy. Po roku używania sprzedajesz komputer koledze. Wszystko załatwione uczciwie, zdaje się, że nikt nie ucierpiał, ale…

W wypadku (…) przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (kodeks karny, art. 284 § 3)

Ale przecież nikomu nic nie ukradłeś – próbujesz się tłumaczyć. Tyle że właśnie przywłaszczenie tym różni się od kradzieży, że sprawca nie musi nikomu zabierać rzeczy, gdyż w jakiś sposób – co samo w sobie nie stanowi jeszcze przestępstwa – wszedł w jej posiadanie. Na przykład dostał ją od właściciela na przechowanie, posiadał rzecz w ramach umowy (najmu, leasingu, itp.) lub ją znalazł. Przestępstwo polega na tym, że sprawca traktuje tę rzecz jak właściciel, czyli korzysta z niej albo – jak w naszym przypadku – sprzedaje ją. Należy przy tym odróżnić znalezienie rzeczy zagubionej od sytuacji, gdy właściciel porzucił rzecz, np. pozostawiając ją na śmietniku. Wtedy można zabrać ją do domu, nie zgłaszając nikomu tego faktu.

Czy zatem znaleziony komputer powinniśmy zostawić na ławce? Nie, ustawa o rzeczach znalezionych nakłada na nas obowiązek zawiadomienia o takim zdarzeniu właściwego starosty i albo przekazania mu jej, albo przechowywania we własnym zakresie. W tym drugim przypadku będziemy mogli żądać od osoby uprawnionej do odbioru (którą jest zwykle właściciel) kosztów związanych z przechowaniem. Jest też nagroda za uczciwość: tzw. znaleźne w wysokości 110 wartości rzeczy. Trzeba jednak pamiętać, by zgłosić żądanie chęci otrzymania znaleźnego osobie uprawnionej do odbioru najpóźniej w chwili wydania rzeczy.

2. Zakłócenie miru domowego

Jesteś na przyjęciu w domu kolegi. W pewnym momencie zaczynasz zachowywać się niestosownie i znajomy zwraca Ci uwagę. Nadal jesteś nieznośny, więc gospodarz traci cierpliwość. – Stary, idź do domu, nie chcę cię tu dzisiaj widzieć – mówi. – Nigdzie nie idę – odpowiadasz bojowo. – Nie żartuję, wynoś się z mojego domu, pókim dobry! – kategorycznie nakazuje kolega, próbując wyprowadzić cię za drzwi. – Sam mnie zaprosiłeś, więc mam prawo tu być – odpowiadasz i odtrącasz go, pewny swoich racji. Tym bardziej, że słyszysz, jak w tle Krzysztof Krawczyk śpiewa o tym, że chciał być marynarzem i nie zamierzasz przegapić tego kawałka. Ruszasz na parkiet i myślisz, że dałeś kumplowi niezłą lekcję, na czym polega gościnność, a tymczasem…

Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (kodeks karny, art. 193)

Właściciel ma prawo decydować o tym, kogo wpuścić do swojego domu i komu pozwolić na przebywanie w nim. Jeśli kategorycznie zażąda, by ktoś opuścił jego lokal, niezastosowanie się do tego polecenia może stanowić przestępstwo, określane jako naruszenie miru domowego. Nie trzeba tego żądania usprawiedliwiać szczególnymi okolicznościami, nie ma też znaczenia, że właściciel sam zaprosił do siebie daną osobę.

Również przeskakiwanie przez cudze ogrodzenie może prowadzić do poniesienia odpowiedzialności za to przestępstwo, nawet jeśli sprawca nie zamierzał czegokolwiek kraść czy niszczyć. Co ciekawe, za naruszenie miru może odpowiadać również właściciel mieszkania, który wynajął je innej osobie i wdziera się do niego wbrew woli najemcy. Dlatego jeśli wynajmujesz komuś mieszkanie, pamiętaj, by zawsze uzgadniać z tą osobą możliwość wejścia do lokalu pod jej nieobecność.

3. Oszustwo

Wybrałaś się na zakupy do supersamu. Twój wzrok przykuły filety z dorodnego łososia, spoczywające w lodówce. „Piękna ryba. A gdyby jeszcze była równie tania, co leżąca tuż obok panga…” – pomyślałaś. Wtedy do głowy przyszedł Ci wyśmienity plan. Dyskretnie przekleiłaś metkę z opakowania pangi na pojemnik z łososiem, co uszło uwadze kasjera. Zaoszczędzone tym sprytnym zabiegiem pieniądze wrzuciłaś do skarbonki. Jednak nie ma się z czego cieszyć, musisz wiedzieć, że…

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd (…), podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (kodeks karny, art. 286).

Wprowadzenie innej osoby w błąd nie musi polegać na użyciu wyrafinowanych technik. W przypadku zawierania umowy sprzedaży wystarczy, że nabywca został poinformowany o takich cechach towaru, których ten w rzeczywistości nie posiada. Dlatego za oszustwo możesz odpowiadać na przykład wtedy, gdy za pośrednictwem Internetu sprzedasz komuś towar nowy, a wyślesz mu używany lub wtedy, gdy sprzedajesz samochód jako bezwypadkowy, z przebiegiem 10 000 km, podczas gdy w rzeczywistości licznik był już dwukrotnie przekręcany, a pojazd dwa razy lądował na dachu. Oszustwa dopuszczasz się również wtedy, gdy przyjmując od kogoś pieniądze, nie zamierzasz wysłać mu towaru – czyli wprowadzasz inną osobę w błąd co do zamiaru wywiązania się z umowy. Przykładem może być przyjęcie od kogoś pieniędzy za sprzęt elektroniczny z zamiarem wysłania mu ziemniaka (albo bez zamiaru wysłania mu czegokolwiek).

4. Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości

Idąc na urodziny kolegi wiedziałeś, że następnego dnia będziesz prowadził, dlatego skończyłeś picie o północy. Poza tym sporo tańczyłeś i zjadłeś solidną porcję golonki, a o 3 w nocy poszedłeś spać. Wsiadłeś do samochodu o 8, spokojny o swoją trzeźwość. O tym, że był to zły plan przekonała Cię kara roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów… Dlaczego to przestępstwo znalazło się na liście przestępstw, które się popełnia, niekoniecznie mając tego świadomość? Przecież każdy doskonale wie, że prowadzenie w stanie nietrzeźwości to przestępstwo. To prawda, wciąż jednak mnóstwo osób wierzy w to, że wystarczy chwilę przespać się po imprezie i wypić mocną kawę, by jazda następnego dnia była bezpieczna. Dlatego tak wielu kierowców pada ofiarami „trzeźwych poranków”.

W rzeczywistości kluczowym czynnikiem wpływającym na zmniejszenie zawartości alkoholu w organizmie jest upływ czasu. Czynniki takie jak wysiłek fizyczny czy sen, choć poprawiają samopoczucie, nie sprawiają, że mimo spożycia znacznej ilości alkoholu po kilku godzinach będziesz w stanie prowadzić pojazd. Możliwe jest obliczenie zawartości alkoholu w organizmie przy użyciu np. wzoru Widmarka, jednak zawsze należy traktować uzyskany wynik jedynie jako przybliżenie, nie uwzględniające wszystkich czynników mających wpływ na stężenie alkoholu. Warto natomiast wiedzieć, że w przypadku spożycia np. kilkunastu kieliszków wódki, nawet po upływie 24 godzin i porządnym śnie nie ocenimy kategorycznie, że możemy już bezpiecznie prowadzić pojazd. Znacznie rozsądniejszym wyjściem niż samodzielne wykonanie obliczeń jest poddanie się badaniu trzeźwości w jednostce Policji.

Trzeba też pamiętać, że nie tylko skazanie za przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (czyli powyżej 0,5 ‰ alkoholu we krwi) niesie poważne konsekwencje. Również ukaranie za wykroczenie prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie po użyciu alkoholu (gdy jego stężenie we krwi wynosi pomiędzy 0,2 i 0,5 ‰) skutkuje zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

5. Bezprawne uzyskanie informacji

Wiesz doskonale, że mąż Cię zdradza, ale on nie chce się przyznać. W postępowaniu rozwodowym zamierzasz więc wykorzystać nagranie zarejestrowane dyktafonem ukrytym w Waszym wspólnym mieszkaniu. Wyjeżdżasz na weekendowe szkolenie, zostawiając dyktafon włączony i masz nadzieję, że w tym czasie dojdzie do jego spotkania z kochanką. Sądzisz, że w ten sposób zmusisz go do mówienia prawdy, jednak…

Kodeks karny, art. 267 § 3: (…) karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym (…).

Nagranie rozmowy, w której sprawca nie bierze udziału, bez wiedzy rozmówców, może stanowić przestępstwo nawet wtedy, gdy dyktafon został ukryty w domu sprawcy. Co więcej, nie mają znaczenia społecznie akceptowalne intencje sprawcy, np. chęć uzyskania dowodu zdrady małżeńskiej. Jak więc zdobyć dowody bez narażania się na odpowiedzialność karną? Może to ułatwić skorzystanie z usług detektywa posiadającego licencję, jednak jego uprawnienia nie obejmują czynności zastrzeżonych dla organów i instytucji państwowych (np. prowadzenia podsłuchu telefonicznego).

pexels-photo-207662 (1)

5 trików na bezpieczne życie – część 3

Szukasz life-hacków na bezpieczne życie? Przedstawiamy trzecią odsłonę naszego poradnika. Co mam zrobić z sąsiadem prosto z koszmaru? Czy mogę wylegitymować policjanta? Czy ekspedientka może odmówić przyjecia spódnicy, z zakupu której się rozmyśliłam? Zapraszamy do lektury!

1. ABC podawania danych osobowych

Odebrałeś telefon z banku, a rozmowa zaczyna się od prośby o potwierdzenie Twojej tożsamości? Wypełniłeś ankietę na temat zadowolenia z życia w rodzinnym mieście, a na koniec proszą Cię o podanie danych wrażliwych, takich jak Twój numer PESEL? Lepiej dokładnie się upewnić komu podajemy dane dotyczące naszej osoby i w jakim celu będą one użyte.

Dane wrażliwe, czyli takie jak np. adres zamieszkania, numer PESEL czy nazwisko panieńskie matki, mogą służyć nieuczciwym ludziom do popełnienia szeregu przestępstw. Jednym z powodów, dla których nasze dane są tak ważne dla złodziei, jest wzięcie na nasze imię i nazwisko kredytu. Oczywiście samo imię i nazwisko nie sprawi, że złodziej automatycznie będzie mógł zawierać na nasze imię niekorzystne transakcje, jednakże będzie już o dwa kroki bliżej, a lepiej takich sytuacji uniknąć. Wymienione informacje można podać, ale dopiero po upewnieniu się, że dzwoniący rzeczywiście jest pracownikiem banku czy osobą działającą dla danej instytucji. Najłatwiejszym sposobem do weryfikacji danych nieznanych nam osób jest zatelefonowanie do takiej instytucji z prośbą o sprawdzenie konkretnego nazwiska. Gdy mamy do czynienia z instytucjami takimi jak np. bank, można podczas zakładania konta czy lokaty ustalić konkretne hasło, dzięki któremu będzie potwierdzana nasza tożsamość. Jeżeli ktoś skontaktował się z nami telefonicznie bądź inną pośrednią drogą, zawsze powinniśmy mieć możliwość umówienia się z taką osobą osobiście w siedzibie instytucji, bądź w jej terenowym oddziale. Skoro mamy powyższe sposoby, to lepiej podawać nasze dane jedynie zaufanym osobom – tym samym będziemy mogli poczuć się trochę bezpieczniej.

2. Zwrot zakupionych rzeczy

Wszyscy mamy czasami tak, że po powrocie do domu z zakupów zakupiona rzecz, która w sklepie wydawała nam się najpotrzebniejszą lub najładniejszą rzeczą, nagle okazuje się zbędna, za duża, za mała, bądź zwyczajnie brzydka. Chcemy jak najszybciej oddać ją do sklepu, a tam czeka nas niespodzianka – karta: „zwrotów nie przyjmujemy”. Co wtedy?

Mamy jasną sytuację w momencie, gdy towar został kupiony poza lokalem przedsiębiorstwa (np. podczas pokazu organizowanego w hotelu) lub na odległość (np. w sklepie internetowym bądź przez telemarket). Konsument – czyli każdy z nas (chyba że zawiera umowę jako przedsiębiorca i bierze za dany towar fakturę VAT) – ma wtedy prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni i obowiązek zwrotu towaru w ciągu kolejnych 14 dni. Na nic zda się wielkie logo na stronie, że „nie będą przyjmowane zwroty” i na nic zdadzą się maile/telefony ze sklepu grożące pozwem bądź próbujące nas przekonać, że zniszczymy całą firmę.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy kupujemy rzeczy w sklepie stacjonarnym. Na zasadach reklamacji można zwrócić towar wadliwy, w momencie, gdy wada istniała już w rzeczy kiedy ją kupowaliśmy, jednakże wskazać należy, że reklamacja nie musi zostać nad udzielona – nie każdy sklep respektuje reklamację. Sprzedawca może sam przewidzieć to, że klient będzie chciał zwrócić rzecz i zawrzeć to z regulaminie. To o czym powinniśmy pamiętać to zachowanie jakiegokolwiek dowodu dokonania transakcji, takiego jak rachunek, bądź potwierdzenie dokonanego przelewu do konkretnego sklepu. I to nie musi być faktura – zwykł paragon też wystarczy. Dodatkowo, nie zaszkodzi zapytać czy istnieje również opcja zamiany rzeczy w podobnych przedziale cenowym. Zawsze lepiej mieć inne niż chcieliśmy buty, niż nie mieć niczego.

Równie często występującym w sklepach napisem jest „Prosimy o przemyślane zakupy, gdyż zwrotów nie przyjmujemy”. Przywilej zwracania towarów bez podawania szczególnej przyczyny ustanawiany jest przez samych sprzedawców w wewnętrznych regulaminach i procedurach, obowiązujących w ich placówkach. Innymi słowy, tylko od ich dobrej woli zależy przyjmowanie zwrotów. Wbrew dość powszechnym przekonaniom, prawo nie nakłada na nich takiego obowiązku. Jeżeli sprzedawca nie dokonuje zwrotów, bądź wymian towarów na inny, to zawsze zostaje nam reklamacja zakupionego produktu.

3. Jak chronić się przed włamywaczem

Pamiętaj, że nie jesteś bezbronny w starciu z włamywaczem. O ile nic nie da Ci 100-procentowego bezpieczeństwa, to stosowanie zawartych tu rad i zaleceń pozwoli Ci zmniejszyć ryzyko włamania, a jeśli już do niego dojdzie – ograniczyć jego skutki i pomóc Policji w ustaleniu sprawcy.

Po pierwsze ważne jest, żeby zamek u drzwi nie wystawał poza ich płaszczyznę. Nawet kilka milimetrów wystarczy włamywaczowi do tego, aby uchwycić wystającą wkładkę i bez trudu złamać w miejscu mocowania. Jak się przed tym zabezpieczyć? Przede wszystkim wybieraj takie wkładki zamków, które są dopasowane do szerokości Twoich drzwi (w sprzedaży dostępne są wkładki o różnej długości). Jeżeli wkładka i tak wystaje, to zainstaluj szyld antywłamaniowy, który uchroni ją przed uchwyceniem i złamaniem. Czasami lepiej zainwestować w pomoc specjalisty, aby lepiej czuć się bezpieczniej w swoim domu.

W celu lepszej ochrony naszego domu można kupić też zamki certyfikowane, które zostały poddane w drobiazgowej analizie odporności na forsowanie. Certyfikowaniem zamków zajmują się w Polsce Instytut Mechaniki Precyzyjnej oraz Instytut Techniki Budowlanej, jednakże wcale nie jest łatwo zrozumieć wydawanych opinii. Potrzebne informacje możemy znaleźć w Internecie, a to, co musimy zapamiętać to fakt, iż litera C oznacza najwyższą odporność na włamanie, więc jest to najlepszy wybór.

Najważniejsze jednak, abyśmy pamiętali o różnorodności jeżeli chodzi o stosowane zamki w naszych drzwiach. Standardowe drzwi frontowe do domów i mieszkań wyposażone są w dwa zamki: górny i dolny. Preferowane rozwiązanie jest takie, aby zamki te były różnego rodzaju. Przykładowo górny zamek może być klasycznym mechanizmem zamykającym, a dolny większym zamkiem z zastawkami płytkowymi. Zasada różnorodności powinna zresztą dotyczyć nie tylko zamków. Jeżeli jesteś w stanie zapewnić sobie dodatkowe zabezpieczenia, takie jak rolety antywłamaniowe, system alarmowy, monitoring, to pamiętaj, że żadne z nich nie zapewni Ci stuprocentowego bezpieczeństwa, ale ich suma może skutecznie zniechęcić potencjalnego włamywacza.

4. Nie bój się legitymować podchodzących do Ciebie ludzi

Nasza czujność z reguły jest uśpiona i z góry zakładamy, że każda podchodząca do nas osoba jest tą, za którą się podaje. A co w przypadku, gdy nie mamy pewności, że podchodzący do nas policjant i proszący, żebyśmy się z nim udali na komisariat nie jest w rzeczywistości funkcjonariuszem policji? Pewnie zadajecie sobie pytanie czy to wypada sprawdzać policjanta – ależ warto! Jeżeli czujemy się niepewnie, czy nawet czujemy się zagrożeni, bądź po prostu nie wiemy z kim mamy do czynienia – zawsze możemy wylegitymować drugą osobę. Funkcjonariusze służb publicznych, tacy jak policjanci czy strażnicy miejscy mają w takich chwilach obowiązek pokazania nam swojej legitymacji służbowej, abyśmy mogli przekonać się, że w rzeczywistości rozmawiamy z Janek Kowalskim, chyba, że jest to podczas wykonywania czynności legitymowania naszej osoby, a policjant ma na sobie mundur, który nie sposób pomylić z niczym innym. Szczególnie warto pamiętać o tym, że tzw. policjanci w „cywilu” powinni wylegitymować się jako pierwsi. Jeżeli policjant nie chce się wylegitymować, nawet na naszą prośbę to nie mamy obowiązku pokazywać mu jakichkolwiek naszych dokumentów. W takiej sytuacji nie ma potrzeby stawiania oporu, wystarczy zaproponować pójście do najbliższej komendy Policji, bądź wezwanie innych funkcjonariuszy, którym po wylegitymowaniu się okazalibyśmy nasze dokumenty. Dodać należy, że mamy prawo wylegitymować kontrolera biletów czy ochroniarza, ale nie każdy z nich musi podawać nam swoje dowody osobiste – w przypadku takich osób zazwyczaj polega to na podaniu numeru identyfikatora czy legitymacji, który możemy sprawdzić dzwoniąc pod odpowiedni numer, również podany nam przez te osoby lub możemy go sprawdzić u kierownika sklepu czy na numer podany w Internecie. Jest to również dobry sposób na zniechęcenie oszustów i naciągaczy, którzy przedstawiają się jako eksperci w prezentowanej dziedzinie, a nie jest to niczym potwierdzone.

5. Sąsiedzkie niesnaski i co z nimi zrobić

Wszyscy wiemy co to znaczy denerwujący sąsiad – to ten, który ma przez 365 dni w roku remont, taki, który tak głośno krzyczy do telewizora do późnych godzin nocnych, że słychać go nawet w łazience, albo taki, który od rana do wieczora śledzi każdy nasz ruch z okna. Jak sobie z nimi radzić?

Po pierwsze przestać myśleć o nich, jako o osobach, z których zachowaniami nie można nic zrobić. I tak, nie ma znaczenia, że cisza nocna obowiązuje dopiero o 22 (warto zaznaczyć, że cisza nocna nie stanowi żadnego terminu określonego prawem, a jedynie może być ustanowiona przez wspólnotę, samorząd, bądź właściciela hotelu, w którym się zatrzymujemy), a nasz sąsiad krzyczy tylko do 21.55 – można powiadomić dzielnicowego, bądź nawet najbliższy posterunek policji, że dana osoba zakłóca porządek publiczny poprzez nieodpowiednie zachowanie się. Może jedna wizyta funkcjonariuszy coś zmieni. Możemy zacząć też od samorządu naszego bloku, bądź osiedla, który również może postarać się dojść do porozumienia z uporczywym sąsiadem.

Po drugie, nie obawiajmy się, że zwrócenie komuś uwagi odbije się na nas negatywnymi konsekwencjami. Możemy zawsze dać odpowiednie zgłoszenie pozostając anonimowym dla osoby, która może nam teoretycznie uprzykrzyć życie.

Po trzecie, sami możemy zmienić otaczające nas środowisko! Możemy starać się porozmawiać z sąsiadek, bo może nie wie co czyni, możemy poprosić kogoś wspólnie nam znajomego o wstawiennictwo, bądź poprosić o pomoc ochroniarza, bądź nawet członka zarządu spółdzielni, w której mieszkamy – oprócz oczywiście policji i straży miejskiej.

Po czwarte, należy uważać z pomysłem nagrywania swoich sąsiadów. Nagrywanie naszej posesji jest dozwolone nawet w przypadku, gdy narywamy kawałek przestrzeni publicznej, jak chodnika, ulicy przylegającej do naszego domu. Jednakże musimy pamiętać o tym, że nie możemy zainstalować ukrytej kamery, która będzie nagrywać każdy krok naszego sąsiada – naruszamy wtedy jego dobra osobiste co może nawet grozić pozwem! Ta sama zasada działa w drugą stronę, gdy sąsiad nagrywa naszą codzienność możemy zgłosić do np. straży miejskiej i zacząć rozglądać się za prawnikiem. W końcu pamiętać należy, że z naszym sąsiadem kochamy się i nie lubimy w tym samym momencie, więc tylko my możemy znaleźć sposób jak się z nim porozumieć.