pexels-photo-207662 (1)

5 trików na bezpieczne życie – część 3

Szukasz life-hacków na bezpieczne życie? Przedstawiamy trzecią odsłonę naszego poradnika. Co mam zrobić z sąsiadem prosto z koszmaru? Czy mogę wylegitymować policjanta? Czy ekspedientka może odmówić przyjecia spódnicy, z zakupu której się rozmyśliłam? Zapraszamy do lektury!

1. ABC podawania danych osobowych

Odebrałeś telefon z banku, a rozmowa zaczyna się od prośby o potwierdzenie Twojej tożsamości? Wypełniłeś ankietę na temat zadowolenia z życia w rodzinnym mieście, a na koniec proszą Cię o podanie danych wrażliwych, takich jak Twój numer PESEL? Lepiej dokładnie się upewnić komu podajemy dane dotyczące naszej osoby i w jakim celu będą one użyte.

Dane wrażliwe, czyli takie jak np. adres zamieszkania, numer PESEL czy nazwisko panieńskie matki, mogą służyć nieuczciwym ludziom do popełnienia szeregu przestępstw. Jednym z powodów, dla których nasze dane są tak ważne dla złodziei, jest wzięcie na nasze imię i nazwisko kredytu. Oczywiście samo imię i nazwisko nie sprawi, że złodziej automatycznie będzie mógł zawierać na nasze imię niekorzystne transakcje, jednakże będzie już o dwa kroki bliżej, a lepiej takich sytuacji uniknąć. Wymienione informacje można podać, ale dopiero po upewnieniu się, że dzwoniący rzeczywiście jest pracownikiem banku czy osobą działającą dla danej instytucji. Najłatwiejszym sposobem do weryfikacji danych nieznanych nam osób jest zatelefonowanie do takiej instytucji z prośbą o sprawdzenie konkretnego nazwiska. Gdy mamy do czynienia z instytucjami takimi jak np. bank, można podczas zakładania konta czy lokaty ustalić konkretne hasło, dzięki któremu będzie potwierdzana nasza tożsamość. Jeżeli ktoś skontaktował się z nami telefonicznie bądź inną pośrednią drogą, zawsze powinniśmy mieć możliwość umówienia się z taką osobą osobiście w siedzibie instytucji, bądź w jej terenowym oddziale. Skoro mamy powyższe sposoby, to lepiej podawać nasze dane jedynie zaufanym osobom – tym samym będziemy mogli poczuć się trochę bezpieczniej.

2. Zwrot zakupionych rzeczy

Wszyscy mamy czasami tak, że po powrocie do domu z zakupów zakupiona rzecz, która w sklepie wydawała nam się najpotrzebniejszą lub najładniejszą rzeczą, nagle okazuje się zbędna, za duża, za mała, bądź zwyczajnie brzydka. Chcemy jak najszybciej oddać ją do sklepu, a tam czeka nas niespodzianka – karta: „zwrotów nie przyjmujemy”. Co wtedy?

Mamy jasną sytuację w momencie, gdy towar został kupiony poza lokalem przedsiębiorstwa (np. podczas pokazu organizowanego w hotelu) lub na odległość (np. w sklepie internetowym bądź przez telemarket). Konsument – czyli każdy z nas (chyba że zawiera umowę jako przedsiębiorca i bierze za dany towar fakturę VAT) – ma wtedy prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni i obowiązek zwrotu towaru w ciągu kolejnych 14 dni. Na nic zda się wielkie logo na stronie, że „nie będą przyjmowane zwroty” i na nic zdadzą się maile/telefony ze sklepu grożące pozwem bądź próbujące nas przekonać, że zniszczymy całą firmę.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy kupujemy rzeczy w sklepie stacjonarnym. Na zasadach reklamacji można zwrócić towar wadliwy, w momencie, gdy wada istniała już w rzeczy kiedy ją kupowaliśmy, jednakże wskazać należy, że reklamacja nie musi zostać nad udzielona – nie każdy sklep respektuje reklamację. Sprzedawca może sam przewidzieć to, że klient będzie chciał zwrócić rzecz i zawrzeć to z regulaminie. To o czym powinniśmy pamiętać to zachowanie jakiegokolwiek dowodu dokonania transakcji, takiego jak rachunek, bądź potwierdzenie dokonanego przelewu do konkretnego sklepu. I to nie musi być faktura – zwykł paragon też wystarczy. Dodatkowo, nie zaszkodzi zapytać czy istnieje również opcja zamiany rzeczy w podobnych przedziale cenowym. Zawsze lepiej mieć inne niż chcieliśmy buty, niż nie mieć niczego.

Równie często występującym w sklepach napisem jest „Prosimy o przemyślane zakupy, gdyż zwrotów nie przyjmujemy”. Przywilej zwracania towarów bez podawania szczególnej przyczyny ustanawiany jest przez samych sprzedawców w wewnętrznych regulaminach i procedurach, obowiązujących w ich placówkach. Innymi słowy, tylko od ich dobrej woli zależy przyjmowanie zwrotów. Wbrew dość powszechnym przekonaniom, prawo nie nakłada na nich takiego obowiązku. Jeżeli sprzedawca nie dokonuje zwrotów, bądź wymian towarów na inny, to zawsze zostaje nam reklamacja zakupionego produktu.

3. Jak chronić się przed włamywaczem

Pamiętaj, że nie jesteś bezbronny w starciu z włamywaczem. O ile nic nie da Ci 100-procentowego bezpieczeństwa, to stosowanie zawartych tu rad i zaleceń pozwoli Ci zmniejszyć ryzyko włamania, a jeśli już do niego dojdzie – ograniczyć jego skutki i pomóc Policji w ustaleniu sprawcy.

Po pierwsze ważne jest, żeby zamek u drzwi nie wystawał poza ich płaszczyznę. Nawet kilka milimetrów wystarczy włamywaczowi do tego, aby uchwycić wystającą wkładkę i bez trudu złamać w miejscu mocowania. Jak się przed tym zabezpieczyć? Przede wszystkim wybieraj takie wkładki zamków, które są dopasowane do szerokości Twoich drzwi (w sprzedaży dostępne są wkładki o różnej długości). Jeżeli wkładka i tak wystaje, to zainstaluj szyld antywłamaniowy, który uchroni ją przed uchwyceniem i złamaniem. Czasami lepiej zainwestować w pomoc specjalisty, aby lepiej czuć się bezpieczniej w swoim domu.

W celu lepszej ochrony naszego domu można kupić też zamki certyfikowane, które zostały poddane w drobiazgowej analizie odporności na forsowanie. Certyfikowaniem zamków zajmują się w Polsce Instytut Mechaniki Precyzyjnej oraz Instytut Techniki Budowlanej, jednakże wcale nie jest łatwo zrozumieć wydawanych opinii. Potrzebne informacje możemy znaleźć w Internecie, a to, co musimy zapamiętać to fakt, iż litera C oznacza najwyższą odporność na włamanie, więc jest to najlepszy wybór.

Najważniejsze jednak, abyśmy pamiętali o różnorodności jeżeli chodzi o stosowane zamki w naszych drzwiach. Standardowe drzwi frontowe do domów i mieszkań wyposażone są w dwa zamki: górny i dolny. Preferowane rozwiązanie jest takie, aby zamki te były różnego rodzaju. Przykładowo górny zamek może być klasycznym mechanizmem zamykającym, a dolny większym zamkiem z zastawkami płytkowymi. Zasada różnorodności powinna zresztą dotyczyć nie tylko zamków. Jeżeli jesteś w stanie zapewnić sobie dodatkowe zabezpieczenia, takie jak rolety antywłamaniowe, system alarmowy, monitoring, to pamiętaj, że żadne z nich nie zapewni Ci stuprocentowego bezpieczeństwa, ale ich suma może skutecznie zniechęcić potencjalnego włamywacza.

4. Nie bój się legitymować podchodzących do Ciebie ludzi

Nasza czujność z reguły jest uśpiona i z góry zakładamy, że każda podchodząca do nas osoba jest tą, za którą się podaje. A co w przypadku, gdy nie mamy pewności, że podchodzący do nas policjant i proszący, żebyśmy się z nim udali na komisariat nie jest w rzeczywistości funkcjonariuszem policji? Pewnie zadajecie sobie pytanie czy to wypada sprawdzać policjanta – ależ warto! Jeżeli czujemy się niepewnie, czy nawet czujemy się zagrożeni, bądź po prostu nie wiemy z kim mamy do czynienia – zawsze możemy wylegitymować drugą osobę. Funkcjonariusze służb publicznych, tacy jak policjanci czy strażnicy miejscy mają w takich chwilach obowiązek pokazania nam swojej legitymacji służbowej, abyśmy mogli przekonać się, że w rzeczywistości rozmawiamy z Janek Kowalskim, chyba, że jest to podczas wykonywania czynności legitymowania naszej osoby, a policjant ma na sobie mundur, który nie sposób pomylić z niczym innym. Szczególnie warto pamiętać o tym, że tzw. policjanci w „cywilu” powinni wylegitymować się jako pierwsi. Jeżeli policjant nie chce się wylegitymować, nawet na naszą prośbę to nie mamy obowiązku pokazywać mu jakichkolwiek naszych dokumentów. W takiej sytuacji nie ma potrzeby stawiania oporu, wystarczy zaproponować pójście do najbliższej komendy Policji, bądź wezwanie innych funkcjonariuszy, którym po wylegitymowaniu się okazalibyśmy nasze dokumenty. Dodać należy, że mamy prawo wylegitymować kontrolera biletów czy ochroniarza, ale nie każdy z nich musi podawać nam swoje dowody osobiste – w przypadku takich osób zazwyczaj polega to na podaniu numeru identyfikatora czy legitymacji, który możemy sprawdzić dzwoniąc pod odpowiedni numer, również podany nam przez te osoby lub możemy go sprawdzić u kierownika sklepu czy na numer podany w Internecie. Jest to również dobry sposób na zniechęcenie oszustów i naciągaczy, którzy przedstawiają się jako eksperci w prezentowanej dziedzinie, a nie jest to niczym potwierdzone.

5. Sąsiedzkie niesnaski i co z nimi zrobić

Wszyscy wiemy co to znaczy denerwujący sąsiad – to ten, który ma przez 365 dni w roku remont, taki, który tak głośno krzyczy do telewizora do późnych godzin nocnych, że słychać go nawet w łazience, albo taki, który od rana do wieczora śledzi każdy nasz ruch z okna. Jak sobie z nimi radzić?

Po pierwsze przestać myśleć o nich, jako o osobach, z których zachowaniami nie można nic zrobić. I tak, nie ma znaczenia, że cisza nocna obowiązuje dopiero o 22 (warto zaznaczyć, że cisza nocna nie stanowi żadnego terminu określonego prawem, a jedynie może być ustanowiona przez wspólnotę, samorząd, bądź właściciela hotelu, w którym się zatrzymujemy), a nasz sąsiad krzyczy tylko do 21.55 – można powiadomić dzielnicowego, bądź nawet najbliższy posterunek policji, że dana osoba zakłóca porządek publiczny poprzez nieodpowiednie zachowanie się. Może jedna wizyta funkcjonariuszy coś zmieni. Możemy zacząć też od samorządu naszego bloku, bądź osiedla, który również może postarać się dojść do porozumienia z uporczywym sąsiadem.

Po drugie, nie obawiajmy się, że zwrócenie komuś uwagi odbije się na nas negatywnymi konsekwencjami. Możemy zawsze dać odpowiednie zgłoszenie pozostając anonimowym dla osoby, która może nam teoretycznie uprzykrzyć życie.

Po trzecie, sami możemy zmienić otaczające nas środowisko! Możemy starać się porozmawiać z sąsiadek, bo może nie wie co czyni, możemy poprosić kogoś wspólnie nam znajomego o wstawiennictwo, bądź poprosić o pomoc ochroniarza, bądź nawet członka zarządu spółdzielni, w której mieszkamy – oprócz oczywiście policji i straży miejskiej.

Po czwarte, należy uważać z pomysłem nagrywania swoich sąsiadów. Nagrywanie naszej posesji jest dozwolone nawet w przypadku, gdy narywamy kawałek przestrzeni publicznej, jak chodnika, ulicy przylegającej do naszego domu. Jednakże musimy pamiętać o tym, że nie możemy zainstalować ukrytej kamery, która będzie nagrywać każdy krok naszego sąsiada – naruszamy wtedy jego dobra osobiste co może nawet grozić pozwem! Ta sama zasada działa w drugą stronę, gdy sąsiad nagrywa naszą codzienność możemy zgłosić do np. straży miejskiej i zacząć rozglądać się za prawnikiem. W końcu pamiętać należy, że z naszym sąsiadem kochamy się i nie lubimy w tym samym momencie, więc tylko my możemy znaleźć sposób jak się z nim porozumieć.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *